Tatuaż

Zawsze podobały mi się  tatuaże. Niewielkie, delikatne umieszczone gdzieś na nodze albo ramieniu. Tuż przed czterdziestką postanowiłam, że zrobię sobie taki w prezencie urodzinowym.

Kiedy nastał dzień czterdziestych urodzin wpadłam w doły. Jestem stara – pomyślałam. Już wszystko co  piękne   przeżyłam w młodości. Już nic nie osiągnę, już nic dobrego mnie nie spotka . Czas   kupić sobie trumnę i czekać na śmierć. Dodatkowo, syn bardzo krytykował moją decyzję.

– mamo na starość skóra ci się pomarszczy i brzydko będziesz wyglądała- przekonywał

Zrezygnowałam.

Pięć  lat życia upłynęło  szybko i niepostrzeżenie. Jak się okazało  wcale nie przypominało życia wiekowej statecznej staruszki. Podejmując pewne decyzje, moje  życie radykalnie się zmieniło.

Przez ponad dwadzieścia lat pracowałam w jednej firmie.  Dzień pracy zaczynał się od wypicia kawy i przeglądnięcia prasy.  Zwierzchnicy zmieniali się, a ja wciąż sporządzałam te same sprawozdania, analizowałam tych samych klientów,  kreując się na  pracownika, którego bardzo interesuje statystyka.

Nagle,  znalazłam się na zasiłku dla bezrobotnych, który  po sześciu miesiącach dobiegł  końca.

Podczas szukania nowej pracy, prezes jednej z firm uświadomił mi, że skoro przez tyle lat pracowałam w jednej firmie to jestem  nieudacznikiem.  Moje doświadczenie zawodowe przegrało z młodością.

Żeby nie zatonąć, imałam się wszystkiego. Sprzątałam biura. Pracowałam przy taśmie przebierając marchewkę. To doświadczenie  było jednym z gorszych.  Pracowałam z Ukrainkami , które do Polski przyjechały po to żeby  zarobić.  Dlatego też narzucały  dwunastogodzinny system pracy włącznie z sobotami,  z jedną 30 minutową  przerwą śniadaniową.  Nie chciałam pokazać po sobie , że nie daję rady. Stałam przy taśmie w woderach po kostki w wodzie, w trzech swetrach i kurtce, a mimo to trzęsłam się z zimna jak gówno w przerębli .  Właściciel płacił pięć złoty na godzinę i  wypłacał po każdym dniu pracy. Wieczorem wszystkie kobiety ustawiały się w ogonku przed jego posiadłością , wyciągając rękę jak po jałmużnę .

Później, po znajomości koleżanka załatwiła mi pracę jako sprzedawca w największej drogerii w Pruszczu Gdańskim. Ciągnący się w nieskończoność okres próbny nijak miał się do pracy sprzedawcy. Rozładowywałam i załadowywałam samochód kartonami z towarem,  ciężkimi jak jasna cholera. Dźwigałam je po schodach,  rozpakowywałam towar i układałam na półkach, skacząc po drabinie.

Pięć lat upłynęło na stałym poszukiwaniu pracy, na stałej walce o przetrwanie.  Kiedy jestem w dobrym nastroju, śmieję się, że po czterdziestce zmieniłam więcej zakładów aniżeli przed .

No tak ja tu o pracy,  a miało być o tatuażu.

Całkiem niedawno, co prawda nie na urodziny, a na imieniny zrobiłam gp. Piękny niebieski motyl usiadł na moim ramieniu.

Kiedy lekko obolała  z opatrunkiem wróciłam do domu, syn delikatnie odklejając plastry wypytywał

– bolało?, długo się będzie goić- w końcu skwitował,  ja też kiedyś zrobię  sobie tatuaż.

Jeszcze bardzo długo  opowiadał swoim kolegom, że jego mama zrobiła sobie super tatuaż. Słuchając jak rozmawia z kumplami wyczuwałam w głosie, że jest ze mnie naprawdę  dumny.

Nie żałuję swojej decyzji. Czasami zastanawiam się czy właśnie nie ten motyl dodaje mi skrzydeł? Kiedyś ktoś mi powiedział, że jak zrobi się jeden tatuaż, później kusi zrobić następny. Kto wie,  może na pięćdziesiąte urodziny zrobię sobie na nodze.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Tatuaż

  1. Kuba pisze:

    Mam sporo tatuaży, wszystkie piękne i kolorowe. Jest w nich coś niesamowitego i uwielbiam na nie patrzeć. Mój pierwszy w życiu tatuaż zrobiłem mając już 29 lat. Sesja trwała prawie 8 godzin, pod koniec traciłem zmysły z bólu, ale dotrwałem do samego końca – wytatuowałem wtedy obydwie piersi, full color. Cieszę się, że nie zrobiłem żadnego tatuażu wcześniej, bo pewnie teraz bym żałował, zważywszy na to, co miałem wtedy w głowie… Mama mojego przyjaciela też zrobiła ostatnio pierwszy tatuaż, ma 54 lata 🙂 Pozdrawiam Cię Graszka!

  2. Kuba pisze:

    Mam sporo tatuaży, wszystkie piękne i kolorowe. Jest w nich coś niesamowitego i uwielbiam na nie patrzeć. Mój pierwszy w życiu tatuaż zrobiłem mając już 29 lat. Sesja trwała prawie 8 godzin, pod koniec traciłem zmysły z bólu, ale dotrwałem do samego końca – wytatuowałem wtedy obydwie piersi, full color. Cieszę się, że nie zrobiłem żadnego tatuażu wcześniej, bo pewnie teraz bym żałował, zważywszy na to, co miałem wtedy w głowie… Mama mojego przyjaciela też zrobiła ostatnio pierwszy tatuaż, ma 54 lata 🙂 Pozdrawiam Cię Graszka!

  3. graszka pisze:

    A więc mój tatuaż, przy Twoim to jest mały „pikuś”. Sesja 4 godziny, przeżyłam bez większych bóli (podobno w tym miejscu najmniej boli).
    Co jest w tych tatuażach, teraz mi się marzy na kostce.

  4. graszka pisze:

    A więc mój tatuaż, przy Twoim to jest mały „pikuś”. Sesja 4 godziny, przeżyłam bez większych bóli (podobno w tym miejscu najmniej boli).
    Co jest w tych tatuażach, teraz mi się marzy na kostce.

Możliwość komentowania jest wyłączona.