Co byś wziął gdybyś miał iść na wygnanie?

Uwielbiam pisarstwo Gdańszczanina Stefana Chwina. Smakuje jego książki jak wyśmienite potrawy. Dziubnę jeden pyszny rozdział, przewrócę parę kartek, napocznę inny, wracam do pierwszego. Od soboty zapętliłam się na fragmencie, którego lejtmotywem jest pewne pytanie. Oto one.

Pamiętam to – przyznajmy – niepokojące i chyba niezbyt rozsądne pytanie, które mi zadano któregoś dnia: Co byś wziął ze sobą gdybyś w ciągu pięciu minut opuścić miał swój dom i iść na wygnanie? Nie znajdzie się chyba nikt, kto by powiedział nic. Przed oczami natychmiast stają rzeczy, bez których nie umiemy żyć. Tak było zawsze . Babcia Celińska dostała od losu piętnaście minut na zabranie ze sobą „wszystkiego” Sąsiedni dom na Nowogrodzkiej już płonął. Widok ludzi, którzy pod ognistym niebem opuszczają miasto, trzymając w dłoni jedną walizkę z paroma rzeczami, bez których nie można żyć… ….Lecz wcale nie trzeba wojny, by taki widok zobaczyć. Wystarczy zwykły pożar lub banalna powódź. W takiej chwili myśl – jak szuler, który ma do przegrania wszystko – tasuje rzeczy, jednym cięciem dzieląc świat na to, co zabrać i to, co zostawić……Ale zdarza się, że uciekając porywamy ze stołu rzeczy błahe – mosiężny słonik, wieczne pióro, które służyło nam przez lata, srebrny medalik…. Serce zachowuje się jak niemądre dziecko. Nie chce słuchać dobrych rad. Dawniej podpowiadało: ratuj stare fotografie z twarzami roześmianych dzieci i młodych kobiet, dziś pewnie podpowiedziałoby: kiedy ogień podchodzi do drzwi, chwytaj dyskietkę, na której zapisałeś parę scen ze swojego życia…”

Przypomniało mi się pewne sierpniowe popołudnie 2001 roku. Mama wybierała się do swojej siostry Elżbiety, która mieszkała na tzw. wale. Wyszła z domu lecz po chwili wróciła.
– Grażyna! Nie dałam rady dojść! – ze zdenerwowania trzęsły się jej ręce. – Wiesz co się dzieje? Ulicą Rejtana płynie woda!

Nie uwierzyłam. Pomyślałam, że przesadza, przecież pada deszcz, stąd parę większych kałuż. Ubrałam jednak klapki i wyszłam. Rwąca rzeka płynęła już nie tylko ulicą Rejtana, moja ulica zamieniła się w górski potok. Stałam po kolanach w zimnej wodzie nie wierząc własnym oczom.

Wody przybywało, po chwili zalane było całe podwórko, i przez otwarte drzwi zaczęła wlewać się do domu z czerwonej cegły. Mieszkaliśmy na parterze. Doszczętnie zgłupiałam, nie wiedziałam co mam robić.

Na szczęście Krzysztof zachował zimny umysł. – Pakuj do torby dokumenty! – rzucił. Spakowaną torbę położyliśmy na szafie, i czekaliśmy na rozwój wypadków. Nie chcę wracać do tamtych wydarzeń. To było straszne.

Czytając wspomniany powyżej fragment książki Chwina, zastanawiałam się co zabrałabym dzisiaj musząc opuścić na zawsze mój dom?

Na pewno komputer, bo tam są ważne informacje i zdjęcia. Aparat fotograficzny, z którym i tak nigdy się nie rozstaje. Dwa aniołki z gliny, mieszczące się w mojej dłoni. Obraz ze ściany mający dla mnie wielką wartość emocjonalną.

Dwa duże wazony z piaskowca, które kupiłam parę lat temu, kiedy wylewano fundamenty mojego wymarzonego mieszkania w Pruszczu? Zobaczyłam je w sklepie na Przymorzu, i wiedziałam, że muszą stanąć w moim nowym mieszkaniu. Długo czekały w domu z czerwonej cegły. Chroniłam je przed kurzem białymi prześcieradłami. Kiedy tylko otrzymałam klucze, sama zawiozłam je do Pruszcza.

Jońską kolumnę pełniącą rolę podręcznej biblioteczki? Pojechałam kupić herbatę owocową, weszłam do sklepu, i kiedy ją zobaczyłam, wiedziałam, że musi stanąć u mnie. Była bardzo droga i ciężka. Ekspedientka pomagała zataszczyć ją do auta. Potem targałam ją niczym Syzyf z po schodach. Postawiłam pod drzwiami, szukając kluczy. Syn usłyszał mnie, i z impetem otworzył drzwi, o mały włos nie strącając w przepaść drogocennego nabytku.
– Mamo miałaś kupić herbatę! A ty przytargałaś jakiś wielki karton. Gdzie herbata? – powiedział mocno zdziwiony. Cóż pojechałam jeszcze raz.

Trzy szklane wazony, do których nasypałam piasku, czyniąc je namiastką plaży?
Książki Chwina, którego nazywam nobliwym panem?
Co jeszcze? Na tym moja lista się kończy. Dla mnie to najważniejsze rzeczy.

A skórzana kanapa? Jeśli ją stracę, to czy będę nieszczęśliwa? Przez całe lata spałam na zwykłym materacu i byłam bardziej szczęśliwa. A stół? Krzesła? Komoda z lustrem? Telewizor? Otaczamy się drogimi sprzętami, meblami, precjozami. Czy te wszystkie przedmioty sprawiają, iż czujemy się szczęśliwi? Niektórzy może tak. Ja źródło szczęścia upatruję gdzie indziej.

Szczęście to „ciepła dłoń” o której pisał Kartka z podróży. To bliski człowiek, który czeka na ciebie, kiedy przychodzisz po ciężkim dniu pracy. Siada przy tobie w kuchni, i słucha cię z uwagą. To człowiek, który pozwoli ci chodzić w swoich koszulach, który nie śmieje się z ciebie kiedy płaczesz oglądając film. Ktoś kto czyta ci książki, i opowiada o artykule, który wzburzył go przy porannej kawie, a ty, mimo, że polityka wcale cię nie interesuje, słuchasz go, bo dla niego to ważne.

Jeśli stworzyłeś taki dom, to przedmioty grają drugorzędną rolę.

Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Co byś wziął gdybyś miał iść na wygnanie?

  1. St. Dreptak pisze:

    Nie chowajcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i gryzoń niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną; w niebie skarby sobie chowajcie, gdzie ani mól, ani gryzoń nie niszczą, i gdzie złodzieje się nie włamują i nie kradną. Gdzie bowiem jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.

  2. St. Dreptak pisze:

    Nie chowajcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i gryzoń niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną; w niebie skarby sobie chowajcie, gdzie ani mól, ani gryzoń nie niszczą, i gdzie złodzieje się nie włamują i nie kradną. Gdzie bowiem jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.

  3. zośka pisze:

    Witaj Graszko, wszelkie nasze teorie o tym co najważniejsze i niezbędne koryguje życie w momencie jakiegokolwiek kataklizmu. Majątek i piękne przedmioty, którymi się otaczamy? Rodzina, grono znajomych (jak w poprzednim Twoim poście)?
    Jeżeli mamy jednego, dwóch Przyjaciół (z akcentem na duże „P”) jesteśmy szczęściarzami – pokonamy każdą przeciwność. A życzliwość obcych bywa cenniejsza od pozorów wielokroć darowanych przez najbliższych.
    Jestem praktykiem. Jakiś czas temu pożar trawił mój dom. Odzyskałam niewiele.
    Ale zyskałam perfekcyjne widzenie ludzi.

  4. zośka pisze:

    Witaj Graszko, wszelkie nasze teorie o tym co najważniejsze i niezbędne koryguje życie w momencie jakiegokolwiek kataklizmu. Majątek i piękne przedmioty, którymi się otaczamy? Rodzina, grono znajomych (jak w poprzednim Twoim poście)?
    Jeżeli mamy jednego, dwóch Przyjaciół (z akcentem na duże „P”) jesteśmy szczęściarzami – pokonamy każdą przeciwność. A życzliwość obcych bywa cenniejsza od pozorów wielokroć darowanych przez najbliższych.
    Jestem praktykiem. Jakiś czas temu pożar trawił mój dom. Odzyskałam niewiele.
    Ale zyskałam perfekcyjne widzenie ludzi.

  5. graszka pisze:

    Przeczytałam komentarze już rano. Chciałam napisać coś mądrego do Zosi. Ale dzisiaj jakoś nie potrafię zebrać myśli, za dużo emocji, nerwów.

  6. graszka pisze:

    Przeczytałam komentarze już rano. Chciałam napisać coś mądrego do Zosi. Ale dzisiaj jakoś nie potrafię zebrać myśli, za dużo emocji, nerwów.

  7. staruszek pisze:

    Sprawiasz Graszko wrażenie osoby, która przeżyła decydująca część swego życia (to nie znaczy: najdłuższą) wśród ludzi życzliwych. To oni zdecydowali – oprócz Twej biologii – o tym, że jesteś kimś, z kim chciałoby się żyć po sąsiedzku.

    Dlatego cieszę się, że po okresie romantycznego życia górnego i chmurnego nabierasz życiowego doświadczenia. W osobie Eulalii spotkałaś kogoś nieszczęśliwego. Ona chciałaby, abyś Ty była silna, bo sama jest słaba i nie potrafi wzmaniać innych. To nie Twoje zagubienie wywołało w niej wścieklość. To ludzie jej dali za mało. I trafiło na Ciebie. Takie osoby jak Eulalia mogą bardzo ranić nawet tych, których kochają. Językowa forma ataku Eulalii na Ciebie wskazuje, że stałaś się pretekstem, zarodkiem kondensacji, jej zawycia z powodu bólu istnienia jaki w niej jest. Osoby mające przyjaciół nie zachowują się tak jak Eulalia.

    Niekiedy mijasz menela głośno i wulgarnie wyzywającego światu.
    My wielko-miastowi, mamy takich doświadczeń co najmniej kilka.
    I zwykle spływa to, po nas. Jeśli jakiś drobiazg nie odkryje zasłony niepamięci, to nie myślimy o nim. Współczuliśmy mu 50 kroków i następnemu też 50 kroków będziemy współczuli. Szaleńcy, zawistnicy, dzieci toksycznych rodziców, socjopaci, trole blogowe i hakerzy są.

    Ale są też tacy jak Kartek, którzy potrafią przeprosić za „O kurwa!”. Jeśli ktoś zgłosi, że go to zabolało.

    Most w Stańczykach w lepszym stanie oglądałem 46 lat temu. Jest ciekawostką.
    Jest w Polsce więcej ciekawostek bardziej wartych obejrzenia. Takich jak Zośka, jak mój sztandarowy przykład – odrestaurowany zespół pocysterski u wschodniego podnóża Karkonoszy w Krzeszowie.

    I są ruiny takie Eulalia. Bez kadzenia: Ty masz talent. Ona chyba gen robienia sobie kuku. Być może w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin ją kilkakrotnie skreślono.

    Gdy Ci będzie bardzo smutno napisz w komentarzu u Kartki: „Powiedzcie mi coś pogodnego.” Ty to będziesz umiała – ja to czuję. Myślę, że Eualalii możne nie odpowiedzieć nawet echo.

    Swe wpisy przepuszczaj przez autokorektę, na przykład w Wordzie.
    Według mnie opuszczasz niektóre przecinki. Piszesz i będziesz miała więcej czytelników. I nie obniżaj swej klasy czepianiem się rozłączności przedewszystkim.

    Gwałcę Twą intymność głaszcząc się po włosach czule bez pytania o przyzwolenie.

    Będę z Tobą.

    Dobranoc.

  8. staruszek pisze:

    Sprawiasz Graszko wrażenie osoby, która przeżyła decydująca część swego życia (to nie znaczy: najdłuższą) wśród ludzi życzliwych. To oni zdecydowali – oprócz Twej biologii – o tym, że jesteś kimś, z kim chciałoby się żyć po sąsiedzku.

    Dlatego cieszę się, że po okresie romantycznego życia górnego i chmurnego nabierasz życiowego doświadczenia. W osobie Eulalii spotkałaś kogoś nieszczęśliwego. Ona chciałaby, abyś Ty była silna, bo sama jest słaba i nie potrafi wzmaniać innych. To nie Twoje zagubienie wywołało w niej wścieklość. To ludzie jej dali za mało. I trafiło na Ciebie. Takie osoby jak Eulalia mogą bardzo ranić nawet tych, których kochają. Językowa forma ataku Eulalii na Ciebie wskazuje, że stałaś się pretekstem, zarodkiem kondensacji, jej zawycia z powodu bólu istnienia jaki w niej jest. Osoby mające przyjaciół nie zachowują się tak jak Eulalia.

    Niekiedy mijasz menela głośno i wulgarnie wyzywającego światu.
    My wielko-miastowi, mamy takich doświadczeń co najmniej kilka.
    I zwykle spływa to, po nas. Jeśli jakiś drobiazg nie odkryje zasłony niepamięci, to nie myślimy o nim. Współczuliśmy mu 50 kroków i następnemu też 50 kroków będziemy współczuli. Szaleńcy, zawistnicy, dzieci toksycznych rodziców, socjopaci, trole blogowe i hakerzy są.

    Ale są też tacy jak Kartek, którzy potrafią przeprosić za „O kurwa!”. Jeśli ktoś zgłosi, że go to zabolało.

    Most w Stańczykach w lepszym stanie oglądałem 46 lat temu. Jest ciekawostką.
    Jest w Polsce więcej ciekawostek bardziej wartych obejrzenia. Takich jak Zośka, jak mój sztandarowy przykład – odrestaurowany zespół pocysterski u wschodniego podnóża Karkonoszy w Krzeszowie.

    I są ruiny takie Eulalia. Bez kadzenia: Ty masz talent. Ona chyba gen robienia sobie kuku. Być może w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin ją kilkakrotnie skreślono.

    Gdy Ci będzie bardzo smutno napisz w komentarzu u Kartki: „Powiedzcie mi coś pogodnego.” Ty to będziesz umiała – ja to czuję. Myślę, że Eualalii możne nie odpowiedzieć nawet echo.

    Swe wpisy przepuszczaj przez autokorektę, na przykład w Wordzie.
    Według mnie opuszczasz niektóre przecinki. Piszesz i będziesz miała więcej czytelników. I nie obniżaj swej klasy czepianiem się rozłączności przedewszystkim.

    Gwałcę Twą intymność głaszcząc się po włosach czule bez pytania o przyzwolenie.

    Będę z Tobą.

    Dobranoc.

  9. staruszek pisze:

    Czy WordPress oprócz dumy ma dziwne zwyczaje chowania swieżego komentarza dla zawadiackiego drażnienia komentującego?
    Zdarzalo mi się na innych blogach, że komentarz był brany na zaplecze i na widok publiczny wystawiany po sprawdzeniu, że nie zawiera bomby.

    A bomba była i banalnie ją tu przedstawię: zabrałbym Ciebie Graszko i udał się w dal od Eulalii.
    Głaszczę Cię przytulając:
    Już dobrze córeczko! Już dobrze … Jutro popłyniemy daleko, jak najdalej …

  10. staruszek pisze:

    Czy WordPress oprócz dumy ma dziwne zwyczaje chowania swieżego komentarza dla zawadiackiego drażnienia komentującego?
    Zdarzalo mi się na innych blogach, że komentarz był brany na zaplecze i na widok publiczny wystawiany po sprawdzeniu, że nie zawiera bomby.

    A bomba była i banalnie ją tu przedstawię: zabrałbym Ciebie Graszko i udał się w dal od Eulalii.
    Głaszczę Cię przytulając:
    Już dobrze córeczko! Już dobrze … Jutro popłyniemy daleko, jak najdalej …

  11. graszka pisze:

    Wróciłam wczoraj tuż przed północą. Dzień miałam ciężki, ranek na intensywnym poszukiwaniu pracy, który po raz kolejny spowodował zdenerwowanie, później pomoc przyjaciółce przy przeprowadzce( skręcałyśmy meble). Wstałam dzisiaj dość późno, bo przed ósmą, na domiar z bolącą głową. Przy porannej kawie, jeszcze będą w łóżku, przeglądnęłam pocztę i oczywiście mój blog. . Nie ukrywam Twój komentarz Staruszku spowodował się poleciały mi łzy ciurkiem. Ludzi których nie znam, są mi bardziej życzliwsi od rodziny. Wybacz staruszku nie chcę pisać o Eulali, bo otrzymuje na prywatną pocztę pogróżki. I nie dlatego, że się boję, że ktoś pobije mojego syna, uszkodzi mi auto. To nie strach przeze mnie przemawia. Jest mi przykro, że spotyka mnie to od najbliższych.

    Zupełnie nie znam rejonów Karkonoszy. Może kiedyś, będę miała możliwość nacieszyć oczy tamtymi widokami. Na razie stoję na zakręcie, a wszystko co zbudowałam przez lata zawaliło się jak domek z kart. Leżę pod gruzami, i w dzisiejszy poranek wydaje mi się, że brak mi już oddechu.

  12. graszka pisze:

    Wróciłam wczoraj tuż przed północą. Dzień miałam ciężki, ranek na intensywnym poszukiwaniu pracy, który po raz kolejny spowodował zdenerwowanie, później pomoc przyjaciółce przy przeprowadzce( skręcałyśmy meble). Wstałam dzisiaj dość późno, bo przed ósmą, na domiar z bolącą głową. Przy porannej kawie, jeszcze będą w łóżku, przeglądnęłam pocztę i oczywiście mój blog. . Nie ukrywam Twój komentarz Staruszku spowodował się poleciały mi łzy ciurkiem. Ludzi których nie znam, są mi bardziej życzliwsi od rodziny. Wybacz staruszku nie chcę pisać o Eulali, bo otrzymuje na prywatną pocztę pogróżki. I nie dlatego, że się boję, że ktoś pobije mojego syna, uszkodzi mi auto. To nie strach przeze mnie przemawia. Jest mi przykro, że spotyka mnie to od najbliższych.

    Zupełnie nie znam rejonów Karkonoszy. Może kiedyś, będę miała możliwość nacieszyć oczy tamtymi widokami. Na razie stoję na zakręcie, a wszystko co zbudowałam przez lata zawaliło się jak domek z kart. Leżę pod gruzami, i w dzisiejszy poranek wydaje mi się, że brak mi już oddechu.

  13. staruszek pisze:

    Maro! A kysz!

    Nie sadzę, że to obsesja. Czas pokaże. Staraj się zapomnieć. Idea chowania głowy w piasek (sądzę, że to fałszywy mit o strusiach) ma w sobie dużo racji. Jak uczy mnie doświadczenie, należy powtarzać sobie: nie ma problemu, nie ma problemu, … Ważne jest coś innego. Z Twego opisu wynika mi stan, w którym zalecałbym: przezwyciężyć w sobie nic mi się nie chce i bez nadziei na poprawę robić codzienności. I z zacisniętymi zębami powtarzać sobie: ja, mój uśmiech – nawet głodny – jest potrzebny innym. Obejrzysz samowzmaniający się obraz zwierciadlany nasilający się aż do euforii. Nie prorokuj sobie trzęsienia ziemi. Powiedz sobie: nic się nie stało. I ze spokojem wysłuchaj wyolbrzymionej cudzej tragedii jakiejś przypadkowej osoby. Ludziom brak słuchaczy i rozmówców. A Ty masz obie predyspozycje.

    Odeśpij trochę. Zrób sobie ulubioną herbatę. Poczytaj o wysychającym Dunaju i gdy już zaspokoisz pierwszy głód zajmij się tematem dalekim od siebie i obcym.

    Kojarzy mi się Polak Kalwas, który przed islamską wiosną wyemigrował do Aleksandrii, przechrzcił się na islam i teraz można podrwić z jego mrzonce o Arkadii.

    Masz zdolność przenikania myślą obrazu rzeczywistości. Nie wiem jak Ci pomóc. Ale z pewnością mogę Cię zapewnić z duszy mej głębi: będziesz atakowana, a my będziemy Cię bronić. Jesteśmy gatunkiem stadnym i unikalnie wewnątrzgatunkowo agresywnym. I wstydzimy się mówić rzeczy miłe.

    http://www.youtube.com/watch?v=EXy5KURe52c

    Miłego dnia.

  14. staruszek pisze:

    Maro! A kysz!

    Nie sadzę, że to obsesja. Czas pokaże. Staraj się zapomnieć. Idea chowania głowy w piasek (sądzę, że to fałszywy mit o strusiach) ma w sobie dużo racji. Jak uczy mnie doświadczenie, należy powtarzać sobie: nie ma problemu, nie ma problemu, … Ważne jest coś innego. Z Twego opisu wynika mi stan, w którym zalecałbym: przezwyciężyć w sobie nic mi się nie chce i bez nadziei na poprawę robić codzienności. I z zacisniętymi zębami powtarzać sobie: ja, mój uśmiech – nawet głodny – jest potrzebny innym. Obejrzysz samowzmaniający się obraz zwierciadlany nasilający się aż do euforii. Nie prorokuj sobie trzęsienia ziemi. Powiedz sobie: nic się nie stało. I ze spokojem wysłuchaj wyolbrzymionej cudzej tragedii jakiejś przypadkowej osoby. Ludziom brak słuchaczy i rozmówców. A Ty masz obie predyspozycje.

    Odeśpij trochę. Zrób sobie ulubioną herbatę. Poczytaj o wysychającym Dunaju i gdy już zaspokoisz pierwszy głód zajmij się tematem dalekim od siebie i obcym.

    Kojarzy mi się Polak Kalwas, który przed islamską wiosną wyemigrował do Aleksandrii, przechrzcił się na islam i teraz można podrwić z jego mrzonce o Arkadii.

    Masz zdolność przenikania myślą obrazu rzeczywistości. Nie wiem jak Ci pomóc. Ale z pewnością mogę Cię zapewnić z duszy mej głębi: będziesz atakowana, a my będziemy Cię bronić. Jesteśmy gatunkiem stadnym i unikalnie wewnątrzgatunkowo agresywnym. I wstydzimy się mówić rzeczy miłe.

    http://www.youtube.com/watch?v=EXy5KURe52c

    Miłego dnia.

  15. majka pisze:

    Zachęcam do odwiedzin Dolnego Śląska.
    http://www.kolej.o-to.pl/stacje/lewin.htm
    Dobrego dnia życzę i uśmiechy przesyłam

  16. majka pisze:

    Zachęcam do odwiedzin Dolnego Śląska.
    http://www.kolej.o-to.pl/stacje/lewin.htm
    Dobrego dnia życzę i uśmiechy przesyłam

  17. staruszek pisze:

    Obiecałem Ci Graszko i masz!

    Oderwij się na chwil kilka od smutków odsmażanego chleba.
    Umiesz bujać tam gdzie szaleńcy nie siegają!

    W swych wędrówkach po YT w poszukiwaniu nowych brzmień trafiłem do raju.
    I ci mieszkańcy raju też wyruszyli by w świat z wieżowcami i autostradami:

    Rarotonga – Cook Islands, South Pacific

    http://www.youtube.com/watch?v=nD7bC9vqQV0

    A tu śmiesznie nazywający się propaństwowy zespół:

    śpiewa solista Sekope Raikoro – Police Public Relations (Fiji) – Ko Ira Na Vuda

    http://www.youtube.com/watch?v=-0z9mawLAHo&feature=related

  18. staruszek pisze:

    Obiecałem Ci Graszko i masz!

    Oderwij się na chwil kilka od smutków odsmażanego chleba.
    Umiesz bujać tam gdzie szaleńcy nie siegają!

    W swych wędrówkach po YT w poszukiwaniu nowych brzmień trafiłem do raju.
    I ci mieszkańcy raju też wyruszyli by w świat z wieżowcami i autostradami:

    Rarotonga – Cook Islands, South Pacific

    http://www.youtube.com/watch?v=nD7bC9vqQV0

    A tu śmiesznie nazywający się propaństwowy zespół:

    śpiewa solista Sekope Raikoro – Police Public Relations (Fiji) – Ko Ira Na Vuda

    http://www.youtube.com/watch?v=-0z9mawLAHo&feature=related

  19. graszka pisze:

    Dziękuje. Już się uśmiecham. I to z wielu powodów, o których napiszę na swoim blogu, ale później, bo dziś czas mnie goni.
    Ps Skrytykowałam niedawno osobę za anonimowość, dlatego w swojej zakładce zamieściłam swoje zdjęcie.

  20. graszka pisze:

    Dziękuje. Już się uśmiecham. I to z wielu powodów, o których napiszę na swoim blogu, ale później, bo dziś czas mnie goni.
    Ps Skrytykowałam niedawno osobę za anonimowość, dlatego w swojej zakładce zamieściłam swoje zdjęcie.

  21. staruszek pisze:

    Mam szczególne uczucie dla pań w niebieskim!

  22. staruszek pisze:

    Mam szczególne uczucie dla pań w niebieskim!

  23. staruszek pisze:

    No to zapis dobrej lekcji śmiechu prpwadzonej przez narodową smieszkę:

    http://www.youtube.com/watch?v=7vZe8zDifbk

  24. staruszek pisze:

    No to zapis dobrej lekcji śmiechu prpwadzonej przez narodową smieszkę:

    http://www.youtube.com/watch?v=7vZe8zDifbk

Możliwość komentowania jest wyłączona.