Jutro idę do pracy!

Poranek był koszmarny. Z trudem otworzyłam oczy. Powieki jak z ołowiu, a dodatkowo ktoś z młotem udarowym szalał w mojej łepetynie.
– Błagam! Jeszcze pięć minut, malutkie pięć minutek – walczyłam z sobą. Położyłam się późno, koło północy. Razem z Honią skręcałyśmy meble. Zajęcie to typowo męskie. Cudem udało się z tych puzzli ułożyć to co było na obrazku. Opowiem o tym kiedy indziej.

Zwlekłam się z łóżka, i jak to mam w zwyczaju, podreptałam boso do kuchni aby zaparzyć kawę. Spojrzałam przez okno. Niebo wyglądało jak stara mokra ścierka. Słońce zaszło miesiąc temu. Pokaże się ponownie na początku marca. Noc polarna.

Ostatnie dni były nasączone pesymizmem. Intensywnie poszukuję pracy. Szukałam i wcześniej, ale jakoś tak, przyznaję to, niemrawo. Teraz wraz z moim aniołem stróżem poruszamy niebo i ziemię, a jak to nie daje skutku, walimy do wrót piekielnych.

W pierwszej kolejności pod lupę poszło moje CV. Doszliśmy do wniosku, że powinnam wysyłać kilka lekko różniących się od siebie wersji, każdą z innym zdjęciem. Dziesięć wyląduje w koszu, lecz jedenaste może wzbudzi zainteresowanie.

Ujarzmiony portal trojmiasto.pl pokornie zaczął przysyłać mi oferty pracy szybciej niż ktoś zdążył je opublikować. Obstawiłam wszystkie kategorie. A nuż znajdzie się coś interesującego w branży, której dotąd nie brałam pod uwagę?

Przez parę dni przejrzałam setki ogłoszeń. Od pracownika administracji, poprzez ekspedientkę, osobę do sprzątania, skończywszy na spawaczu. W poniedziałek wysłałam prawie trzydzieści CV. Wszystkie bez odzewu.

Jestem tak zdesperowana, że pomimo, iż z trudem przychodzi mi proszenie znajomych i przyjaciół o pomoc, wysłałam parę mejli. Otrzymałam słowa wsparcia i obietnice popytania wkoło, lecz byli tacy którzy nie odpowiedzieli. Nie na darmo mądre przysłowie mówi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

We wtorek na froncie poszukiwań wrzało jak pod Stalingradem. W środę zmieniłam strategię. Zaczęłam dzwonić sama do pracodawców. Pierwsze pytanie jakie padało to ile ma pani lat? Kiedy szczerze odpowiadałam, że czterdzieści sześć, słyszałam natychmiast: A, to dziękujemy, szukamy kobiet do 35 roku życia.

Po czwartym telefonie pękłam. Zupełnie nie miało znaczenia co umiem, i jakie mam doświadczenie. Mogłabym mieć nagrodę Nobla z fizyki teoretycznej, albo ukończyć z wyróżnieniem Oxford, umieć 20 języków obcych, i mieć MBA. Bez znaczenia. Dziękujemy, jest pani za stara, i może się pani położyć na ulicy, albo lepiej na torach, i umrzeć. To nie jest kraj dla starych ludzi.

Mamo! Przecież ty się dobrze trzymasz – pocieszał mnie syn. Na próżno. Moczyłam kolejną chusteczkę.

Po południu poszłam do Honi. Malowałyśmy jej nowe mieszkanie.
– Kobieta, kobiecie nie jest równa, i różne może być te 46. Możesz być bez zębów, stargana życiem. Źle robisz, powinnaś sama zawozić CV, i pokazać jak wyglądasz.

Wracając późnym wieczorem do domu myślałam o tym co powiedziała. Z garnuszkiem czarnego narkotyku wskoczyłam do łóżka. Sprawdziłam pocztę i bloga. Przeczytałam komentarze, i ciurkiem pociekły mi łzy. Tyle miłych i ciepłych słów od zupełnie obcych mi do nie dawna ludzi, których poznałam na blogu Kartka z podróży.

– Dzwoń! – rozkrzyczało się rano gg. To anioł przysłał link do świeżego ogłoszenia o poszukiwaniu chętnych do sprzątania nowo wybudowanego budynku. Zadzwoniłam.

– Dzień dobry – odebrał mężczyzna o stonowanym głosie.
– Mam czterdzieści sześć lat, proszę pana, tylko, że te lata nie oznaczają kobiety ledwo poruszającej się – nie dopuściłam go do słowa. – Mam doświadczenie w pracy fizycznej, sprzątałam domy prywatne.

Wyczułam, że uśmiechnął się. – Jeśli jest pani zdecydowana, to ja już kasuję ogłoszenie. Jest pani drugą osobą, która do mnie zadzwoniła, a tylko dwóch kobiet potrzebuję.
Potwierdziłam.

Hip Hip Hurra! Nie jest to praca wymarzona, ale jak wszystko dobrze pójdzie, pozwoli mi wyjść z kłopotów finansowych. Natychmiast podzieliłam się dobrą nowiną z najbliższymi – bratową, siostrą, mamą i Honią, i oczywiście aniołem stróżem.

Wyjrzałam za okno i zobaczyłam przepiękną tęczę, i nie ważne, że tylko ja ją zobaczyłam. Jutro idę do pracy!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Jutro idę do pracy!

  1. zośka pisze:

    Graszko, krzyczę razem z Tobą: Hura! i wyglądam przez firmowe okno.
    Już dawno panuje mrok, ale tęcza znad Gdyni przywędrowała i w góry 🙂

  2. zośka pisze:

    Graszko, krzyczę razem z Tobą: Hura! i wyglądam przez firmowe okno.
    Już dawno panuje mrok, ale tęcza znad Gdyni przywędrowała i w góry 🙂

  3. Tetryk56 pisze:

    Cieszę się razem z tobą!
    http://www.youtube.com/watch?v=1HRa4X07jdE

  4. Tetryk56 pisze:

    Cieszę się razem z tobą!
    http://www.youtube.com/watch?v=1HRa4X07jdE

  5. Starsza (od Starszego) pisze:

    :))

  6. Starsza (od Starszego) pisze:

    :))

  7. graszka pisze:

    Dzięki, dzięki. Zmykam do łóżka, bo jutro pobudka o 5 rano. Cieszę się, że jesteście.

  8. graszka pisze:

    Dzięki, dzięki. Zmykam do łóżka, bo jutro pobudka o 5 rano. Cieszę się, że jesteście.

  9. staruszek pisze:

    Nie przepadam za taką prostą muzyką ale uwiódł mnie tytuł. Cieszę z Tobą!

    JEDEN OSIEM L – Powodzenia

    http://www.youtube.com/watch?v=l59PN059wSQ

  10. staruszek pisze:

    Nie przepadam za taką prostą muzyką ale uwiódł mnie tytuł. Cieszę z Tobą!

    JEDEN OSIEM L – Powodzenia

    http://www.youtube.com/watch?v=l59PN059wSQ

  11. graszka pisze:

    Witam wszystkich.
    Wróciłam z pracy, zmęczona z obolałymi palcami, ale szczęśliwa. Praca jednak uszlachetnia. Jutro też do pracy. I sama się uśmiecham do siebie jak to piszę. Zapewne nie raz, będę narzekała, tylko, że teraz takiego zmęczenia fizycznego bardzo potrzebowałam.
    Dziękuje blogowiczom za piosenki. Zmykam teraz do wanny, na zasłużony odpoczynek.

  12. graszka pisze:

    Witam wszystkich.
    Wróciłam z pracy, zmęczona z obolałymi palcami, ale szczęśliwa. Praca jednak uszlachetnia. Jutro też do pracy. I sama się uśmiecham do siebie jak to piszę. Zapewne nie raz, będę narzekała, tylko, że teraz takiego zmęczenia fizycznego bardzo potrzebowałam.
    Dziękuje blogowiczom za piosenki. Zmykam teraz do wanny, na zasłużony odpoczynek.

  13. roolez pisze:

    Ciesze się, że w końcu Ci sie udało znaleźć pracę! Nie znam Cię, nigdy Cię nie widziałem, ale szczerze Ci kibicuję!
    3maj się ciepło!

  14. roolez pisze:

    Ciesze się, że w końcu Ci sie udało znaleźć pracę! Nie znam Cię, nigdy Cię nie widziałem, ale szczerze Ci kibicuję!
    3maj się ciepło!

Możliwość komentowania jest wyłączona.