Orła cień

Być orłem, którego oko przenikliwe omiata szeroko ziemię. Krążyć wysoko po nieboskłonie, ponad chmurami, albo jeszcze wyżej, tam gdzie zimno i nie można już złapać tchu, a niebo jest poczerniałe, obsypane gwiezdnym pyłem.

Szeroko rozłożone skrzydła opierać o dłonie wstępującego wiatru, wznosić się bez wysiłku, a potem godzinami opadać powoli ku ziemi. Być niedoścignionym wzorem dla innych szybowników. Obecnością swą siać niepokój w sercach gołębi i wróbli.

Patrzeć z góry na miasto tonące w porannej mgle, rozcinanej przez pierwsze, ukośne promienie słońca, które jeszcze otrząsa się z morskiej wody. Poszybować w stronę zatoki, nad srebrzystą taflę migoczącą milionem odbić. Minąć uśpione na redzie statki, przestraszyć mewy, i tam gdzie wielka rzeka kończy swój bieg, zawrócić nad łachami piasku, obsiadłymi przez zmarznięte kormorany.

Przelecieć nad portem, usłyszeć odgłos młotów i jęk rozdzieranego metalu, poczuć woń rdzy, farby i drewna. Minąć Trzy Krzyże, Zieleniak i dworzec, gdzie uśpieni ludzie wysypują się na perony. Rzucić cień na Targ Drzewny i Węglowy, Długą i Długi Targ. Oblecieć wkoło Mariacki i ratuszową wieżę. Zahaczyć o odbijający się w Motławie pękaty Żuraw.

Zamachać z całych sił skrzydłami i wznieść się tak wysoko, że miasto wraz z kamienicami, ceglanymi kościołami, placami, stanie się podobne makiecie. Spojrzeć na zachód mrużąc oczy, bo figlarne słońce bawi się w puszczanie zajączków, odbijając swe promienie w oknach betonowych domów Moreny, Zaspy, czy Wrzeszcza.

Czuć siłę, niezależność i wolność. Nie być zmuszonym do powolnego dreptania po ziemi, kręcenia się wkoło, śpieszenia nie wiadomo dokąd i po co, ścigania, deptania po piętach, przepychania, podgryzania, harowania, kupowania, sprzątania, planowania, oglądania i słuchania.

A gdy nadejdzie ta nieuchronna chwila, gdy zadrży skrzydło, wypadnie pierwsza lotka, pojawi się zmęczenie i niemoc, wtedy wznieść się wysoko, jak najwyżej, złożyć skrzydła i jak kamień spaść w objęcia ziemi. Aby latami nie cierpieć nie mogąc krążyć tam wysoko, wspominając miniony bezpowrotnie czas wolności na niebie.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Z szuflady dojrzałej kobiety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Orła cień

  1. staruszek pisze:

    Z tym orłem toś Graszko poszalała trochę w marzeniach.
    Dam Ci coś bliższego Twoim okolicom:

    http://lh6.ggpht.com/-0KP_bUJvpOM/S3PPsHT20sI/AAAAAAAABQU/FMEw_BUj09U/f%25252022%252520%252520fregate%252520bird.JPG

    Bo ja lubię, gdy:
    Cab Calloway – WHEN YOU’RE SMILING

    http://www.youtube.com/watch?v=YuRWjp9KJIM&feature=related

  2. staruszek pisze:

    Z tym orłem toś Graszko poszalała trochę w marzeniach.
    Dam Ci coś bliższego Twoim okolicom:

    http://lh6.ggpht.com/-0KP_bUJvpOM/S3PPsHT20sI/AAAAAAAABQU/FMEw_BUj09U/f%25252022%252520%252520fregate%252520bird.JPG

    Bo ja lubię, gdy:
    Cab Calloway – WHEN YOU’RE SMILING

    http://www.youtube.com/watch?v=YuRWjp9KJIM&feature=related

  3. baba pisze:

    Piekne to jest Graszko! Poprostu piekne!

  4. baba pisze:

    Piekne to jest Graszko! Poprostu piekne!

  5. Tetryk56 pisze:

    Opisałaś, Graszko piękne marzenie. Zawsze chcielibyśmy być piękni, wolni, niezależni i ceniący tę wolność nade wszystko.
    Zauważ jednak, że gdyby ktokolwiek z twoich bliskich wpadł na pomysł, że czas „złożyć skrzydła na wysokości”, zrobiłabyś wszystko co w twojej mocy, żeby mu przeszkodzić. Bo życie niesie nam nie tylko troski i ból (tego zawsze zbyt wiele!), ale także chwile radości które czynią je pięknym. Dlatego trzymamy się życia, a nadzieja zazwyczaj umiera ostatnia.
    Pozdrawiam cie serdecznie!

    • graszka pisze:

      Czytając Twój komentarz, przypomniał mi się mój tata, parę dni przed śmiercią. Z ruchu warg rozumiałam , że nie chce już żyć. I kiedy mi tak mówił ja szukałam sposobu ale na to żeby żył i nie cierpiał.

      Marzenia, coraz bardziej jestem realistką.

  6. Tetryk56 pisze:

    Opisałaś, Graszko piękne marzenie. Zawsze chcielibyśmy być piękni, wolni, niezależni i ceniący tę wolność nade wszystko.
    Zauważ jednak, że gdyby ktokolwiek z twoich bliskich wpadł na pomysł, że czas „złożyć skrzydła na wysokości”, zrobiłabyś wszystko co w twojej mocy, żeby mu przeszkodzić. Bo życie niesie nam nie tylko troski i ból (tego zawsze zbyt wiele!), ale także chwile radości które czynią je pięknym. Dlatego trzymamy się życia, a nadzieja zazwyczaj umiera ostatnia.
    Pozdrawiam cie serdecznie!

    • graszka pisze:

      Czytając Twój komentarz, przypomniał mi się mój tata, parę dni przed śmiercią. Z ruchu warg rozumiałam , że nie chce już żyć. I kiedy mi tak mówił ja szukałam sposobu ale na to żeby żył i nie cierpiał.

      Marzenia, coraz bardziej jestem realistką.

  7. staruszek pisze:

    Po zakradnięciu się do Twego serca mogę sobie – wedle mnie – pozwolić na małą zwadę.

    Twoja opowiastka o orłe jest zilustrowana wedle mnie fotografią bielika amerykańskiego, który na polskim wybrzeżu wystepuje zapewne tylko w postaci martwego i zakonserwowanego eksponatu w muzeum ornitologicznym.
    Do ptaszarni zniewalającej żywe okazy ten ptak się stanowczo się nie nadaje.
    Ponadto (cytat z Wikipedii): „Jest szczególnie wrażliwy na działalność człowieka, dlatego występuje przede wszystkim na obszarach wolnych od jego działalności. Wybiera miejsca oddalone co najmniej o 1,2 km od obszarów niewielkiej działalności człowieka i 1,8 km od obszarów intensywniejszej działalności ludzkiej.”

    Zatem na fotografii jest bielik amerykański bedący orłanem i gatunkiem obcym polskiemu Pomorzu i Trójmiastu szczególnie.

    Szata tego ptaka jest w Europie znana ze względu na symbolizowanie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Gdybyśmy chcieli wyobraźnią przywołać podobnego ptaka zapewne wskalibyśmy bielika zwyczajnego z głową upierzoną blond a nie jak u bielika amerykańskiego wręcz białą.

    Zobaczyć cień bielika zwyczajnego jest bardzo trudno. Gdy ptak ten znajduje się kilkadziesiąt metrów nad ziemią, to okalające go prześwietlone powietrze rozmywa cień. Możemy wtedy zobaczyć przypadkiem jego sylwetkę na tle słońca, ale wtedy nasza twarz nie wygląda na zacienioną. Stwierdzenie „widziałam orła cień” kojarzy mi się z dramatycznie zachmurzonym niebem i sylwetką ptaka oświetloną światłem dobiegającym z dziury w chmurach. Podobny efekt daje oświetlenie sceny reflektorem punktowym dającym „słup światła”. Do obrazu okolicy jasnej i rodzącej poczucie przestrzeni nie ograniczonej bryłami zabudowań, drzew lub chmur mamy więc wtedy daleko.

    Klimat Twej opowieści, sceny cząstkowe i inne elementy tworzą opis tęsknoty za wolnością. Sądzę, że potrzebujesz chłodnej oceny kogoś z boku: masz umysł spoza kręgu tytułem znanego utworu utralonego: umysł NIE zniewolony. Twa niesmiałość, zmęczenie okresem życiowych kłopotów – i być może przypadek – sprawiły, że sięgnęłaś po sylwetkę samotnego osobnika drapieżnego na niebie.

    Żaden z tych ptaków nie ma właściwości lotnych balonu na gorące powietrze. Podobnie jak gepard może rozpędzić się do dużej prędzkości – w tym przypadku w locie nurkowym. Jednak ptaki te latają ciężko, a zazdrościmy im umiejętności wykorzystania prądów wzoszacych. Opanowanie tej umiejetności jest warunkiem koniecznym UPRAWIANIA szybownictwa. Zostają przy szybowaniu tylko Ci nieliczni(sic!). Pozostałych zasłania kurtyna milczenia!

    Odbijasz się echem w głowach i sercach ludzi z którymi rozmawiasz, dla których piszesz, którzy widzą Twe wargi drżące nieśmiałością zdecydowanej myśli. I nie widzę Cię w stereoptypie kiczu zawartego w tytule piosenki, której nikt w chwili serdecznej nie śpiewa. Jesteś wypełniona nami i daje Ci to tę niesamowitą wolność. My Cię nie zniewalami będąc w tych myślach. Tak potrafią i tak żyją nieliczni oraz nieliczne. Nie ma w Tobie tej wegatywnej potrzeby jakie mają drapieżniki. Widzę Cię jako wyjątkowo dobra tancerkę o taniec z którą grono się stara. A nie popisującą się przed niebem samotną tancerką ptasią. Miałaś pecha, że nie trafiłaś na wystarczająco liczne w przekroju czasowym grono cieszących się Tobą. Połowa Twego życia upłynęła w kraju i w okresie manującego egotyzmu.

    Nie wydajesz mi się kandydatką na zakonnicę według reguły milczacej modlitwy.
    Oczywiście mozesz być znakomitą menedzerką wycieczek ornitologicznych na Bali.
    Ale nie damy Ci łatwo pozbawić nas siebie. Jesteś już drobną czastką mnie.

    Wróć do tropu zawartego w słowach: „Cóż po ludziach … ”
    Cierpliwości Graszko. Cofnij się w Kartkowisku. Kto wiosną z nas w Kurniku miał odwagę marzyć, że Kartce trafi się wiosna suchą i nietypowo ciepłą jesienią?

    Wierzę, ze nie tylko Anioł, a wiele i wielu innych pomoże Ci i garnek i nadzieję napełnić.
    Usiądź i zagraj z zaskoczonym tą propozycją synem w tysiąca. Poker i zabijanie ryb i drobnego ptactwa nie pasuje do Ciebie. Widzę Cię jako duet gromadki sikork hałasujących wśród drzew i stadka jaskólek tańczacych radość ze słońca.

    Uśmiechnij się Graszko do siebie. Masz do kogo.
    Zobaczysz usta, które potrafią delikatnie mowić do rzeczy i do ludzi.
    Trudnych rzeczy i ludzi spragnionych słuchania.

    Miłego wieczoru.

    • graszka pisze:

      Staruszku
      Ani mnie nie uraziłeś, anie też nie zasmuciłeś. Wczoraj wieczorem przeczytałam Twój komentarz, długo siedział w mojej głowie (poszłam z nim nawet do wanny).
      Na wielu rzeczach się nie znam, przyznaję ( może dlatego tak podziwiam ludzi mądrych i oczytanych). Nie znam się na ornitologii. Zdjęcie wybrane całkiem przypadkowo, bez zaciągnięcia wiedzy na ten temat.
      Pozwolisz, że dalszej części nie będę komentowała. Cały czas nad tym myślę co napisałeś.

  8. staruszek pisze:

    Po zakradnięciu się do Twego serca mogę sobie – wedle mnie – pozwolić na małą zwadę.

    Twoja opowiastka o orłe jest zilustrowana wedle mnie fotografią bielika amerykańskiego, który na polskim wybrzeżu wystepuje zapewne tylko w postaci martwego i zakonserwowanego eksponatu w muzeum ornitologicznym.
    Do ptaszarni zniewalającej żywe okazy ten ptak się stanowczo się nie nadaje.
    Ponadto (cytat z Wikipedii): „Jest szczególnie wrażliwy na działalność człowieka, dlatego występuje przede wszystkim na obszarach wolnych od jego działalności. Wybiera miejsca oddalone co najmniej o 1,2 km od obszarów niewielkiej działalności człowieka i 1,8 km od obszarów intensywniejszej działalności ludzkiej.”

    Zatem na fotografii jest bielik amerykański bedący orłanem i gatunkiem obcym polskiemu Pomorzu i Trójmiastu szczególnie.

    Szata tego ptaka jest w Europie znana ze względu na symbolizowanie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Gdybyśmy chcieli wyobraźnią przywołać podobnego ptaka zapewne wskalibyśmy bielika zwyczajnego z głową upierzoną blond a nie jak u bielika amerykańskiego wręcz białą.

    Zobaczyć cień bielika zwyczajnego jest bardzo trudno. Gdy ptak ten znajduje się kilkadziesiąt metrów nad ziemią, to okalające go prześwietlone powietrze rozmywa cień. Możemy wtedy zobaczyć przypadkiem jego sylwetkę na tle słońca, ale wtedy nasza twarz nie wygląda na zacienioną. Stwierdzenie „widziałam orła cień” kojarzy mi się z dramatycznie zachmurzonym niebem i sylwetką ptaka oświetloną światłem dobiegającym z dziury w chmurach. Podobny efekt daje oświetlenie sceny reflektorem punktowym dającym „słup światła”. Do obrazu okolicy jasnej i rodzącej poczucie przestrzeni nie ograniczonej bryłami zabudowań, drzew lub chmur mamy więc wtedy daleko.

    Klimat Twej opowieści, sceny cząstkowe i inne elementy tworzą opis tęsknoty za wolnością. Sądzę, że potrzebujesz chłodnej oceny kogoś z boku: masz umysł spoza kręgu tytułem znanego utworu utralonego: umysł NIE zniewolony. Twa niesmiałość, zmęczenie okresem życiowych kłopotów – i być może przypadek – sprawiły, że sięgnęłaś po sylwetkę samotnego osobnika drapieżnego na niebie.

    Żaden z tych ptaków nie ma właściwości lotnych balonu na gorące powietrze. Podobnie jak gepard może rozpędzić się do dużej prędzkości – w tym przypadku w locie nurkowym. Jednak ptaki te latają ciężko, a zazdrościmy im umiejętności wykorzystania prądów wzoszacych. Opanowanie tej umiejetności jest warunkiem koniecznym UPRAWIANIA szybownictwa. Zostają przy szybowaniu tylko Ci nieliczni(sic!). Pozostałych zasłania kurtyna milczenia!

    Odbijasz się echem w głowach i sercach ludzi z którymi rozmawiasz, dla których piszesz, którzy widzą Twe wargi drżące nieśmiałością zdecydowanej myśli. I nie widzę Cię w stereoptypie kiczu zawartego w tytule piosenki, której nikt w chwili serdecznej nie śpiewa. Jesteś wypełniona nami i daje Ci to tę niesamowitą wolność. My Cię nie zniewalami będąc w tych myślach. Tak potrafią i tak żyją nieliczni oraz nieliczne. Nie ma w Tobie tej wegatywnej potrzeby jakie mają drapieżniki. Widzę Cię jako wyjątkowo dobra tancerkę o taniec z którą grono się stara. A nie popisującą się przed niebem samotną tancerką ptasią. Miałaś pecha, że nie trafiłaś na wystarczająco liczne w przekroju czasowym grono cieszących się Tobą. Połowa Twego życia upłynęła w kraju i w okresie manującego egotyzmu.

    Nie wydajesz mi się kandydatką na zakonnicę według reguły milczacej modlitwy.
    Oczywiście mozesz być znakomitą menedzerką wycieczek ornitologicznych na Bali.
    Ale nie damy Ci łatwo pozbawić nas siebie. Jesteś już drobną czastką mnie.

    Wróć do tropu zawartego w słowach: „Cóż po ludziach … ”
    Cierpliwości Graszko. Cofnij się w Kartkowisku. Kto wiosną z nas w Kurniku miał odwagę marzyć, że Kartce trafi się wiosna suchą i nietypowo ciepłą jesienią?

    Wierzę, ze nie tylko Anioł, a wiele i wielu innych pomoże Ci i garnek i nadzieję napełnić.
    Usiądź i zagraj z zaskoczonym tą propozycją synem w tysiąca. Poker i zabijanie ryb i drobnego ptactwa nie pasuje do Ciebie. Widzę Cię jako duet gromadki sikork hałasujących wśród drzew i stadka jaskólek tańczacych radość ze słońca.

    Uśmiechnij się Graszko do siebie. Masz do kogo.
    Zobaczysz usta, które potrafią delikatnie mowić do rzeczy i do ludzi.
    Trudnych rzeczy i ludzi spragnionych słuchania.

    Miłego wieczoru.

    • graszka pisze:

      Staruszku
      Ani mnie nie uraziłeś, anie też nie zasmuciłeś. Wczoraj wieczorem przeczytałam Twój komentarz, długo siedział w mojej głowie (poszłam z nim nawet do wanny).
      Na wielu rzeczach się nie znam, przyznaję ( może dlatego tak podziwiam ludzi mądrych i oczytanych). Nie znam się na ornitologii. Zdjęcie wybrane całkiem przypadkowo, bez zaciągnięcia wiedzy na ten temat.
      Pozwolisz, że dalszej części nie będę komentowała. Cały czas nad tym myślę co napisałeś.

  9. St. Dreptak pisze:

    Oj, Staruszku, Staruszku – czepiasz się 🙂
    Do tego tekstu na pewno nie pasuje sławetny „Orła cień”, ale jeżeli już to, to raczej to:
    http://dano2005.wrzuta.pl/audio/6uDjYpblO3m/teresa_haremza_-_widzialam_ja_orla
    Wolny lot, komu zbrzydły robaki! 🙂

  10. St. Dreptak pisze:

    Oj, Staruszku, Staruszku – czepiasz się 🙂
    Do tego tekstu na pewno nie pasuje sławetny „Orła cień”, ale jeżeli już to, to raczej to:
    http://dano2005.wrzuta.pl/audio/6uDjYpblO3m/teresa_haremza_-_widzialam_ja_orla
    Wolny lot, komu zbrzydły robaki! 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.