Męska rzecz być daleko

O tym, że kocham robić zdjęcia pisałam wiele razy. Nic tak mnie nie wycisza jak właśnie fotografowanie.Niestety nie mam zbyt dużo czasu aby bywać na wystawach czy wernisażach. Prawdę powiedziawszy to byłam na razie na dwóch. Pierwszą była profesjonalna wystawa zdjęć morskich Marka Biernata, drugą moja własna, w kuchni (pisałam o niej). Nie można ich porównywać, bo to tak jakby porównywało się rzeźby Michała Anioła z krasnalami ogrodowymi.

Na początku maja wraz z Honią wybrałyśmy się na wernisaż pt „Męska rzecz być daleko” który odbył się w Gdańsku Oliwie w tamtejszej bibliotece. Wielkoformatowe czarno białe zdjęcia na płótnie, wyglądające niczym obrazy, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Przemogłam wrodzoną nieśmiałość i podeszłam do autora, pogratulowałam a przy okazji dowiedziałam się paru szczegółów na jego temat.

Od 1992 roku Marek związany jest z pracą na morzu. Fotografią zainteresował się sześć lat temu, kiedy kupił pierwszy cyfrowy aparat małżonce, mimo to zabrał go ze sobą wypływając w kolejny rejs. Żona podobno nie protestowała.

Fotograf nigdy nie rozstaje się z aparatem i każdą wolną chwilę wykorzystuje na robienie zdjęć. Bardzo często robi ujęcia ludzi pracujących wraz z nim na statku. Są to zdjęcia przypadkowe, z zaskoczenia, właśnie tym ciężko pracującym ludziom poświęcił pierwszą wystawę.

Każdy obraz to inna historia, o której Marek opowiadał z tak wielkim przejęciem, że mogłoby się go słuchać godzinami. Na jednym uwiecznił bosmana, niewielkiego mężczyznę w okularach z białą chustką na głowie. Cieniutkim pędzelkiem malował na pokładzie linię.

Mężczyzna sprawiał wrażenie skupionego, bardzo mocno zaangażowanego w pracę. Marek powiedział, że bosman miał bardzo poważne kłopoty w domu, statek był na środku oceanu, więc mężczyzna w żaden sposób nie mógł wrócić do Polski. Aby nie myśleć o problemach, zajął się malowaniem żółtej linii wyznaczającą strefy po których marynarze mogą poruszać się podczas sztormu.

Marek jest prawdziwym pasjonatem fotografii, a przy okazji człowiekiem, któremu udało się połączyć hobby z pracą. Lubię takich ludzi, szczerych, ambitnych, z pasjami, którzy potrafią znaleźć coś co sprawia im najzwyklejszą przyjemność, pozwala zapomnieć o szarościach życia.

Urzekło mnie jeszcze coś innego. Wystawę przygotowała jego żona Małgosia. Marek w tym czasie był na morzu, o ile dobrze pamiętam, przypłynął dzień wcześniej, kiedy wszystko zapięte było już na ostatni guzik. To niesamowite, niewiele jest kobiet, które wspierają swoją drugą połówkę,a przecież wspólne wspieranie cementuje związek.

Z wernisażu wracałyśmy z Honią bardzo zadowolone. Niebawem, bo 21 stycznia wybieram się na kolejną wystawę. Zatytułowana jest „Skazani na Orunię” autorstwa Grzegorza Jezierskiego.

Prezentowane fotografie to zestaw 40 obrazów z Oruni – dzielnicy Gdańska, odległej od centrum o niecały kilometr, a mimo to zapomnianej przez kolejnych włodarzy, dodatkowo zniszczonej powodzią w 2001 roku.

Rozpadające się kamienice, zaułki, mieszkańcy zagrzybionych domów, często z wychodkami w podwórkowych komórkach, walczący z biedą, szarością, skromnymi środkami starający się ożywić zapomnianą dzielnicę.

Tam się urodziłam i mieszkałam przez ponad czterdzieści lat, kocham tą dzielnicę. To moja mała ojczyzna. Muszę zobaczyć te zdjęcia.

Ps W niebieskiej koszuli- autor zdjęć Marek Biernat

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

54 odpowiedzi na „Męska rzecz być daleko

  1. majka pisze:

    Moim fisiem, są ujęcia w kadrze miejsc, które swą brzydotą według nielicznych znajomych nie nadają się na „pstryk” 🙂
    Cyfrówkę mam zaledwie od 3,5 roku, ustawioną na auto, utrwaliłam miejsca i ludzi, których już nie ma, i to jest mój prywatny wernisaż.
    Graszko, rób zdjęcia podwórkom w Orunii, nie myśl teraz o ich jakości, nie porównuj do gipsowych krasnoludków.
    Cyfrówka, to fajna rzecz, zawsze na ileśset cyknięć, będzie właśnie TO !, to które zapadnie również innym w pamięć.
    Powodzenia 😉

    • graszka pisze:

      Majko to porównując twój staż, z moim stażem to ty weteran jesteś 🙂 (żarcik z tym weteranem) . Między zdjęciami Marka a moimi zdjęciami jest ogromna przepaść stąd to porównanie do ogrodowego krasnala. Staż, wiedza, aparat jaki posiada to właśnie ta przepaść. Jeżeli masz ochotę i czas możesz zerknąć na moje zdjęcia. Zaznaczam , że to moje początki. Niemniej to i tak kocham to robić. A aparatu, profesjonalnego aparatu z ogromnym obiektywem pozwalającym na dużo więcej kiedyś się dorobię. O. I tego będę się trzymała. http://www.facebook.com/media/albums/?id=100000160184394

  2. majka pisze:

    Moim fisiem, są ujęcia w kadrze miejsc, które swą brzydotą według nielicznych znajomych nie nadają się na „pstryk” 🙂
    Cyfrówkę mam zaledwie od 3,5 roku, ustawioną na auto, utrwaliłam miejsca i ludzi, których już nie ma, i to jest mój prywatny wernisaż.
    Graszko, rób zdjęcia podwórkom w Orunii, nie myśl teraz o ich jakości, nie porównuj do gipsowych krasnoludków.
    Cyfrówka, to fajna rzecz, zawsze na ileśset cyknięć, będzie właśnie TO !, to które zapadnie również innym w pamięć.
    Powodzenia 😉

    • graszka pisze:

      Majko to porównując twój staż, z moim stażem to ty weteran jesteś 🙂 (żarcik z tym weteranem) . Między zdjęciami Marka a moimi zdjęciami jest ogromna przepaść stąd to porównanie do ogrodowego krasnala. Staż, wiedza, aparat jaki posiada to właśnie ta przepaść. Jeżeli masz ochotę i czas możesz zerknąć na moje zdjęcia. Zaznaczam , że to moje początki. Niemniej to i tak kocham to robić. A aparatu, profesjonalnego aparatu z ogromnym obiektywem pozwalającym na dużo więcej kiedyś się dorobię. O. I tego będę się trzymała. http://www.facebook.com/media/albums/?id=100000160184394

  3. St. Dreptak pisze:

    Mam nieco inne zdanie, Majeczko. Nie pstryka się jak leci cyfrówką, aczkolwiek daje ona dużą swobodę w doborze ujęć. Owszem, czasami nie da się pewnych rzeczy w miarę poprawnie sfotografować, ale trzeba mieć jednak pewną wizje tego co się chce pokazać. I tak każdy z nas zobaczy, w takim samym obiekcie, coś innego. Zrobienie setki zdjęć bez sensu, żeby przypadkiem zrobić poprawne, to nie to samo co zrobienie 50 poprawnych, żeby wybrać z tego jedno świetne. Śpiewać każdy może, fotografować i pisać też – oczywiście są też samorodne talenty.
    Też mi się zdarza pstrykać, chociaż nie przepadam za tym zajęciem – kiedyś mi się przejadło. 🙂

    • graszka pisze:

      W książce „Fotografia bez tajemnic” Peterson stara się udowodnić, że fotografii może nauczyć się każdy, a tym samym obala stereotyp, że jest to dziedzina tylko dla wybranych. Wystarczy poznać podstawowe zagadnienia. Czym jest przesłona. Co to jest czas naświetlania? Jak skomponować udany kadr. Przeczytałam tą książkę dwa razy. Coś teorii liznęłam, a dalej jestem noga. I to wielka noga.
      Ale ja tak już mam, ktoś robi lepsze zdjęcia niż ja, ktoś pisze piękniej niż ja. Niedawno szefowa zapytała się mnie skąd we mnie taka niska samoocena. Nie wiem, może przez lata ktoś mi wmówił, że nic nie potrafię nie umie, nie nauczę się.

      • St. Dreptak pisze:

        Nie masz się czego wstydzić, masz dobre oko a do poprawności trudno się przyczepić, widać, że o coś Ci chodzi i widać, że przeczytałaś co najmniej jeden dobry podręcznik 😀
        Osobiście przyznam się, że z lenistwa pstrykam najczęściej na „auto”.
        Za to zdarzyło mi się zrobić niedawno debiut filmowy – sprowadził się do naciśnięcia spustu i nie wymachiwania aparatem 😀

  4. St. Dreptak pisze:

    Mam nieco inne zdanie, Majeczko. Nie pstryka się jak leci cyfrówką, aczkolwiek daje ona dużą swobodę w doborze ujęć. Owszem, czasami nie da się pewnych rzeczy w miarę poprawnie sfotografować, ale trzeba mieć jednak pewną wizje tego co się chce pokazać. I tak każdy z nas zobaczy, w takim samym obiekcie, coś innego. Zrobienie setki zdjęć bez sensu, żeby przypadkiem zrobić poprawne, to nie to samo co zrobienie 50 poprawnych, żeby wybrać z tego jedno świetne. Śpiewać każdy może, fotografować i pisać też – oczywiście są też samorodne talenty.
    Też mi się zdarza pstrykać, chociaż nie przepadam za tym zajęciem – kiedyś mi się przejadło. 🙂

    • graszka pisze:

      W książce „Fotografia bez tajemnic” Peterson stara się udowodnić, że fotografii może nauczyć się każdy, a tym samym obala stereotyp, że jest to dziedzina tylko dla wybranych. Wystarczy poznać podstawowe zagadnienia. Czym jest przesłona. Co to jest czas naświetlania? Jak skomponować udany kadr. Przeczytałam tą książkę dwa razy. Coś teorii liznęłam, a dalej jestem noga. I to wielka noga.
      Ale ja tak już mam, ktoś robi lepsze zdjęcia niż ja, ktoś pisze piękniej niż ja. Niedawno szefowa zapytała się mnie skąd we mnie taka niska samoocena. Nie wiem, może przez lata ktoś mi wmówił, że nic nie potrafię nie umie, nie nauczę się.

      • St. Dreptak pisze:

        Nie masz się czego wstydzić, masz dobre oko a do poprawności trudno się przyczepić, widać, że o coś Ci chodzi i widać, że przeczytałaś co najmniej jeden dobry podręcznik 😀
        Osobiście przyznam się, że z lenistwa pstrykam najczęściej na „auto”.
        Za to zdarzyło mi się zrobić niedawno debiut filmowy – sprowadził się do naciśnięcia spustu i nie wymachiwania aparatem 😀

  5. Tetryk56 pisze:

    Graszko, też uważam porównanie z krasnalem za bezzasadne. W fotografii umiejętności techniczne są ważne (tu bardzo pomocna jest elektronika 😉 ), ale najważniejsza jest świadomość, co się chce sfotografować. Techniki można się nauczyć, wrażliwość estetyczną się ma (albo nie). FB mnie nie wpuścił na twoją galerię, ale sądząc po ilustracjach na blogu, ty ją masz.
    P.S. Na fotografii z Biernatem ty siedzisz na krześle czy stoisz za aparatem?

    • graszka pisze:

      Na pierwszym zdjęciu jestem odwrócona i stoję koło kobiety o rudych włosach.
      I tak się teraz zastanawiam dlaczego nie możesz oglądnąć zdjęć? Sprawdzałam link do galerii ze zdjęciami jest prawidłowy

  6. Tetryk56 pisze:

    Graszko, też uważam porównanie z krasnalem za bezzasadne. W fotografii umiejętności techniczne są ważne (tu bardzo pomocna jest elektronika 😉 ), ale najważniejsza jest świadomość, co się chce sfotografować. Techniki można się nauczyć, wrażliwość estetyczną się ma (albo nie). FB mnie nie wpuścił na twoją galerię, ale sądząc po ilustracjach na blogu, ty ją masz.
    P.S. Na fotografii z Biernatem ty siedzisz na krześle czy stoisz za aparatem?

    • graszka pisze:

      Na pierwszym zdjęciu jestem odwrócona i stoję koło kobiety o rudych włosach.
      I tak się teraz zastanawiam dlaczego nie możesz oglądnąć zdjęć? Sprawdzałam link do galerii ze zdjęciami jest prawidłowy

  7. majka pisze:

    Małe nieporozumienie 🙂
    Nie cykam sobie ot tak, dla dźwięku i bezsensownie, ale zdaję sobie sprawę, że mój sprzęt i umiejętności to tylko amatorszczyzna. Dobre ujęcie, robione w naturze , w dużej mierze zależy od światła !!!, a ono ma swoje kaprysy, stąd moja wybiórczość jednego z wielu. Może to śmieszne, ale spędziłam kiedyś ponad pół godziny , aby kąt promieni zachodzącego słońca odpowiednio oświetlił nasionko w pajęczynie. I tu pochwała dla cyfrówki, bo wiele ujęć wyzerowałam jako poruszone, albo nie takie, o jakie mi chodziło, a z całej sesji kilkudziesięciu jest może pięć zadowalających mnie.
    Inaczej rzecz się ma do miejsc i sytuacji, gdzie znalazłam się przypadkiem i nie mam wpływu na światło, a automat w aparacie zrobi po swojemu 🙂
    Nie mam parcia na zawodowca, lecz zapis sytuacji, które już się nie powtórzą.
    Jeszcze latem był stary dom w sąsiedniej wsi, do którego prowadziła aleja czereśni i starszy pan idący nią, a teraz już tylko moje fotki zostały. Tylko dwie !, bo dwie zrobiłam.

    Graszko , stażem(wiekiem:) jestem weteranem przy Tobie, ale nie umiejętnościami.
    Podziwiałam Twoje piękne zdjęcia na f-Orunia, i nie omieszkałam dopisać pozdrowienia, jak tylko zawitałam do twego bloga.
    Teraz z przyjemnością obejrzałam dziś zalinkowane- one mają klimat, bo taki im nadajesz.
    I tak trzymaj, odstaw mopa i ruszaj w miasto !

    • graszka pisze:

      Majko, może i nie powinnam się wypowiadać na temat fotografii, bo tak jak ty jestem malutkim amatorem. Ale zgodzę się z tobą w 100% światło czyni cuda. Pamiętam wizytę na cmentarzu i figurkę aniołka. Kiedy zaświeciło słońce wyglądał niesamowicie, kiedy zaszło stał się znowu szarym starym aniołkiem.
      Mój aparat to Finepix S Fujifilm. Jego zaletą jest to, że mieści się do torebki, dostałam go w prezencie w lutym 2011 roku. Moim marzeniem jest aparat z profesjonalnym obiektywem.
      Jutro mimo zimna wybieram się na zdjęcia bo w końcu człowiek nie samą pracą żyje.

    • St. Dreptak pisze:

      W zasadzie się zgadzam, bez zasady też 😀

      • St. Dreptak pisze:

        To do Majeczki 🙂

      • graszka pisze:

        W związku z powyższym i ja muszę się zgodzić – a niech mi tam.
        A wracając do aparatów, to jakieś zboczenie jak kogoś mijam z aparatem to patrzę jak ma lufę. Chyba będę musiała iść na jakiś odwyk.

        • St. Dreptak pisze:

          Pociesz się, że standardowa optyka lustrzanek bywa gorsza 🙂

          • graszka pisze:

            Nie znam się nie wiem, może jedynie idę za tłumem, ale profesjonaliści przeważnie używają Nikony.

        • St. Dreptak pisze:

          Jeżeli mogę coś doradzić, to sprezentuj sobie np. statyw, osłonę przeciwsłoneczną i parę filtrów – do tych sprzętów są dostępne. Statyw jest przydatny do zdjeć przy słabym oświetleniu i nocnych. A poza tym zdradzę ci mały sekrecik – można w komisach foto zdobyć tanio błyskowe lampy studyjne z fotokomórką, która wyzwalana jest błyskiem flesza z aparatu. Takie ustrojstwo ma gwint do zwykłej lampki nocnej, jak każda żarówka i tak jej używasz, do doświetlenia sufitu, tła za obiektem, czy wreszcie jako lampy kontrującej. Nagle się okaże że robisz lepsze zdjęcia niż ci wyczynowcy z wielkimi aparatami 🙂

  8. majka pisze:

    Małe nieporozumienie 🙂
    Nie cykam sobie ot tak, dla dźwięku i bezsensownie, ale zdaję sobie sprawę, że mój sprzęt i umiejętności to tylko amatorszczyzna. Dobre ujęcie, robione w naturze , w dużej mierze zależy od światła !!!, a ono ma swoje kaprysy, stąd moja wybiórczość jednego z wielu. Może to śmieszne, ale spędziłam kiedyś ponad pół godziny , aby kąt promieni zachodzącego słońca odpowiednio oświetlił nasionko w pajęczynie. I tu pochwała dla cyfrówki, bo wiele ujęć wyzerowałam jako poruszone, albo nie takie, o jakie mi chodziło, a z całej sesji kilkudziesięciu jest może pięć zadowalających mnie.
    Inaczej rzecz się ma do miejsc i sytuacji, gdzie znalazłam się przypadkiem i nie mam wpływu na światło, a automat w aparacie zrobi po swojemu 🙂
    Nie mam parcia na zawodowca, lecz zapis sytuacji, które już się nie powtórzą.
    Jeszcze latem był stary dom w sąsiedniej wsi, do którego prowadziła aleja czereśni i starszy pan idący nią, a teraz już tylko moje fotki zostały. Tylko dwie !, bo dwie zrobiłam.

    Graszko , stażem(wiekiem:) jestem weteranem przy Tobie, ale nie umiejętnościami.
    Podziwiałam Twoje piękne zdjęcia na f-Orunia, i nie omieszkałam dopisać pozdrowienia, jak tylko zawitałam do twego bloga.
    Teraz z przyjemnością obejrzałam dziś zalinkowane- one mają klimat, bo taki im nadajesz.
    I tak trzymaj, odstaw mopa i ruszaj w miasto !

    • graszka pisze:

      Majko, może i nie powinnam się wypowiadać na temat fotografii, bo tak jak ty jestem malutkim amatorem. Ale zgodzę się z tobą w 100% światło czyni cuda. Pamiętam wizytę na cmentarzu i figurkę aniołka. Kiedy zaświeciło słońce wyglądał niesamowicie, kiedy zaszło stał się znowu szarym starym aniołkiem.
      Mój aparat to Finepix S Fujifilm. Jego zaletą jest to, że mieści się do torebki, dostałam go w prezencie w lutym 2011 roku. Moim marzeniem jest aparat z profesjonalnym obiektywem.
      Jutro mimo zimna wybieram się na zdjęcia bo w końcu człowiek nie samą pracą żyje.

    • St. Dreptak pisze:

      W zasadzie się zgadzam, bez zasady też 😀

      • St. Dreptak pisze:

        To do Majeczki 🙂

      • graszka pisze:

        W związku z powyższym i ja muszę się zgodzić – a niech mi tam.
        A wracając do aparatów, to jakieś zboczenie jak kogoś mijam z aparatem to patrzę jak ma lufę. Chyba będę musiała iść na jakiś odwyk.

        • St. Dreptak pisze:

          Pociesz się, że standardowa optyka lustrzanek bywa gorsza 🙂

          • graszka pisze:

            Nie znam się nie wiem, może jedynie idę za tłumem, ale profesjonaliści przeważnie używają Nikony.

        • St. Dreptak pisze:

          Jeżeli mogę coś doradzić, to sprezentuj sobie np. statyw, osłonę przeciwsłoneczną i parę filtrów – do tych sprzętów są dostępne. Statyw jest przydatny do zdjeć przy słabym oświetleniu i nocnych. A poza tym zdradzę ci mały sekrecik – można w komisach foto zdobyć tanio błyskowe lampy studyjne z fotokomórką, która wyzwalana jest błyskiem flesza z aparatu. Takie ustrojstwo ma gwint do zwykłej lampki nocnej, jak każda żarówka i tak jej używasz, do doświetlenia sufitu, tła za obiektem, czy wreszcie jako lampy kontrującej. Nagle się okaże że robisz lepsze zdjęcia niż ci wyczynowcy z wielkimi aparatami 🙂

  9. St. Dreptak pisze:

    Teraz można jeszcze np. wykorzystać takie ustrojstwo i tanią, dużą lampę reporterską na baterie
    http://allegro.pl/fotocela-pierwszy-blysk-stopka-sanki-od-fripers-i2049099458.html

  10. St. Dreptak pisze:

    Teraz można jeszcze np. wykorzystać takie ustrojstwo i tanią, dużą lampę reporterską na baterie
    http://allegro.pl/fotocela-pierwszy-blysk-stopka-sanki-od-fripers-i2049099458.html

  11. Marek Biernat pisze:

    Witam Grażynko!

    Najważniejsze to pasja. Jakość aparatu to rzecz drugorzędna. Polegaj na Swoim instynkcie, jeśli widzisz coś, co jest intetresujące, pstrykaj. To jest Twoja historia.

    Pozdrawiam z Chin. Tam teraz pracuję.

    • graszka pisze:

      Witam ciebie Marku i bardzo się cieszę, że główny bohater mojego wpisu zagościł na moim blogu. Chiny, zapewne zrobisz znowu świetne zdjęcia. Ja dzisiaj też się wybrałam na zdjęcia, ale było tak szaro i brzydko, że zdjęcia wyszły koszmarne.

  12. Marek Biernat pisze:

    Witam Grażynko!

    Najważniejsze to pasja. Jakość aparatu to rzecz drugorzędna. Polegaj na Swoim instynkcie, jeśli widzisz coś, co jest intetresujące, pstrykaj. To jest Twoja historia.

    Pozdrawiam z Chin. Tam teraz pracuję.

    • graszka pisze:

      Witam ciebie Marku i bardzo się cieszę, że główny bohater mojego wpisu zagościł na moim blogu. Chiny, zapewne zrobisz znowu świetne zdjęcia. Ja dzisiaj też się wybrałam na zdjęcia, ale było tak szaro i brzydko, że zdjęcia wyszły koszmarne.

  13. St. Dreptak pisze:

    No to sobie pogadałem – jest tylko mały problem – mój aparat chyba nie ma możliwości wyłączenia przedbłysku, co powoduje rozładowanie lampy doświetlającej przed samym otwarciem migawki. Przeryłem menu i instrukcję, nie ma o tym ani słowa. Tak więc zanim ktoś z takim sprzętem spróbuje użyć lampy z fotocelą, trzeba sprawdzić, czy da się wyłączyć ten cholerny przedbłysk. Jeżeli nie, to pozostają tylko zwykłe halogeny.

    • graszka pisze:

      Starszy, muszę ci się przyznać do jednego. Należę do tych 90% ludzi, którzy czytają instrukcję obsługi i dalej jej nie rozumieją. Mnie to trzeba palcem pokazać, przetłumaczyć z polskiego na nasze. Dlatego instrukcję mam głęboko schowaną i uczę się na własnych próbach i błędach

  14. St. Dreptak pisze:

    No to sobie pogadałem – jest tylko mały problem – mój aparat chyba nie ma możliwości wyłączenia przedbłysku, co powoduje rozładowanie lampy doświetlającej przed samym otwarciem migawki. Przeryłem menu i instrukcję, nie ma o tym ani słowa. Tak więc zanim ktoś z takim sprzętem spróbuje użyć lampy z fotocelą, trzeba sprawdzić, czy da się wyłączyć ten cholerny przedbłysk. Jeżeli nie, to pozostają tylko zwykłe halogeny.

    • graszka pisze:

      Starszy, muszę ci się przyznać do jednego. Należę do tych 90% ludzi, którzy czytają instrukcję obsługi i dalej jej nie rozumieją. Mnie to trzeba palcem pokazać, przetłumaczyć z polskiego na nasze. Dlatego instrukcję mam głęboko schowaną i uczę się na własnych próbach i błędach

  15. graszka pisze:

    Dla lubiących oglądać zdjęcia załączam linka strony Marka Biernata, zobaczcie sami jak niesamowite są to zdjęcia http://marekbiernat.pl/

    zaglądam jeszcze tu http://zdjecia.pl/

  16. graszka pisze:

    Dla lubiących oglądać zdjęcia załączam linka strony Marka Biernata, zobaczcie sami jak niesamowite są to zdjęcia http://marekbiernat.pl/

    zaglądam jeszcze tu http://zdjecia.pl/

  17. staruszek pisze:

    A ja mam wrażenie, że obie fotki ozdabiające Twój felietonik zostały scieśnionie w poziomie. Nie chciałbym Cię czynić grubszą, ale trochę mnie to razi …

    Dla mnie jakość optyczna fotografii jest drugorzędna. Zdjęcie ma chwycić za gardło.
    Opowieść kojarzy się nam z mową i z jej zapisem: tekstem. Mamy wrodzoną zdolność syntezy. Zdjęcie ma zostawić w zasłoniętch powiekami oczach powidok. Radość, strach, zaciekawienie … Jeśli mając aparat fotograficzny w zasięgu ręki spotkasz jakiś obraz, którego nie rozumiesz, to pstrykaj. Jeśli wyczuwasz zmianę rytmu swego oddechu to pstrykaj. A później … Może się okazać, że na portrecie najlepszy fragment to włoski na nosie ustawione jak drzewa w wiatrołomie …

    Powodzenia … Główna część widzenia jest w głowie, nie w aparacie …
    Portofolio Twe widzę ogromne ….

    • graszka pisze:

      Witam Ciebie Staruszku. Jak miło, że skomentowałeś, nawet bardzo miło. Dawno Ciebie u mnie nie było i już zaczęłam się martwić.

      Staruszku ja na zdjęciach jestem osobą drugoplanową, te obrazy- zdjęcia na ścianie są najważniejsze (zresztą nigdy nie lubiłam być fotografowana). A wracając do fotografii i do tego co napisałeś. Na tych drugim zdjęciu właśnie wiszą takie trzy obrazy. Trzy krople potu ściekają z nosa. Uchwycić takie coś, to jest właśnie niesamowite w fotografii.
      Pozdrawiam Ciebie cieplutko.

  18. staruszek pisze:

    A ja mam wrażenie, że obie fotki ozdabiające Twój felietonik zostały scieśnionie w poziomie. Nie chciałbym Cię czynić grubszą, ale trochę mnie to razi …

    Dla mnie jakość optyczna fotografii jest drugorzędna. Zdjęcie ma chwycić za gardło.
    Opowieść kojarzy się nam z mową i z jej zapisem: tekstem. Mamy wrodzoną zdolność syntezy. Zdjęcie ma zostawić w zasłoniętch powiekami oczach powidok. Radość, strach, zaciekawienie … Jeśli mając aparat fotograficzny w zasięgu ręki spotkasz jakiś obraz, którego nie rozumiesz, to pstrykaj. Jeśli wyczuwasz zmianę rytmu swego oddechu to pstrykaj. A później … Może się okazać, że na portrecie najlepszy fragment to włoski na nosie ustawione jak drzewa w wiatrołomie …

    Powodzenia … Główna część widzenia jest w głowie, nie w aparacie …
    Portofolio Twe widzę ogromne ….

    • graszka pisze:

      Witam Ciebie Staruszku. Jak miło, że skomentowałeś, nawet bardzo miło. Dawno Ciebie u mnie nie było i już zaczęłam się martwić.

      Staruszku ja na zdjęciach jestem osobą drugoplanową, te obrazy- zdjęcia na ścianie są najważniejsze (zresztą nigdy nie lubiłam być fotografowana). A wracając do fotografii i do tego co napisałeś. Na tych drugim zdjęciu właśnie wiszą takie trzy obrazy. Trzy krople potu ściekają z nosa. Uchwycić takie coś, to jest właśnie niesamowite w fotografii.
      Pozdrawiam Ciebie cieplutko.

Możliwość komentowania jest wyłączona.