A to ci pech!

Wstałam dzisiaj dość wcześnie, mimo, że to dzień pański, i należy go święcić. Na bosaka podreptałam do kuchni zaparzyć kawę. Czekając na wodę spojrzałam w okno. Padał śnieg, ale zza chmur wyglądało nieśmiało słońce. Wczorajsza dyskusja na blogu oraz zbliżająca się wystawa nastroiły mnie bardzo pozytywnie. Pomyślałam, że ta niedziela będzie również odpoczynkiem od zmartwień i trosk dnia codziennego. Postanowiłam spędzić ją na fotografowaniu.

W pośpiechu wypiłam kawę i pognałam na krótki spacer z dwoma psami, bo u Maksa jest jego przyjaciółka Fredzia. Tylko bez podtekstów proszę 😉 Spacerowałam lecz myślami byłam gdzie indziej. Lubię ten tak trudny do określenia stan ducha. Narastające twórcze napięcie, które niechybnie musi się skończyć zrobieniem zdjęcia miesiąca albo nawet roku. World Press Photo murowane!

Na chwilę weszłam do pokoju syna. Z trudem oderwał głowę od poduszki. W jego oczach zobaczyłam to co właśnie śnił. Jakaś blondynka? Roznegliżowana?? Hmm będę musiała z nim porozmawiać jak wrócę.

– Mogę pożyczyć od ciebie kurtkę? – spytałam.
– Gdzie jedziesz? – wymamrotał.
– Robić zdjęcia – nie czekając na zgodę wyszarpałam kurtkę z szafy.
– Zwariowałaś – jego mina mówiła sama za siebie.

Zapobiegawczo nakarmiłam aparat świeżo naładowanymi akumulatorki. Wyczyściłam kartę pamięci. Zwarta i gotowa przeskakując pod dwa stopnie zbiegłam do auta.

Lanosik skrył się pod śliczną puchową białą kołdrą. Fedrowałam, fedrowałam aż się do środka dostałam. Włączyłam radio bo lubię słuchać muzyki jadąc samochodem i odstawiać karaoke. Przeważnie, nie znając słów, tylko nucę, ale czasem drę się na całe gardło niczym komisarz Ryba z Killera („Widziałeeem orła cień la la la”) A jak jeszcze usłyszę saksofon, to jestem wyjątkowo szczęśliwa.

Byłam tak pozytywnie zakręcona, że przegnałam z mojej głowy wyrzuty sumienia, iż palę benzynę dla przyjemności, a nie na dojazd do pracy. Cztery kółka same skierowały mnie na Orunię. A tu skucha!

Orunię dzieli od Pruszcza zaledwie parę kilometrów, w Pruszczu lampa na całego, na Oruni zamieć i jądro ciemności. – Będę robić zdjęcia, będę robić zdjęcia, choćby po ciemku – powtarzałam jak mantrę, nie chcąc stracić pozytywnego nastroju.

W tak niepięknych okolicznościach przyrody… i  niepowtarzalnych, nasunęłam kaptur na głowę i prułam z aparatem, brnąc po pachy w śniegu. Wodoodporne kozaki okazały się zrobione z papieru toaletowego, a skarpety poczęły pić wodę szybciej niż alkoholik wódę po wypuszczeniu z wytrzeźwiałki.

W końcu przestało padać. Zza chmur wyskoczyło słoneczko. – Busiegda budiet sońce, busiegda budiet mama… – zaintonowałam składając się do zdjęcia dnia i…. skucha po raz drugi.
– Memory Error, ten aparat dalej nie podziała – wyświetliło się na wyświetlaczu.
– Plisssss! Błagam! Nie rób mi tego! – z niedowierzaniem popukałam w ekranik lecz pozostał niewzruszony. Zaklęłam jak szewc.
– Kaniec filma! Speicherkarte ist Kaputt! – odpowiedział aparacik sądząc widać, że nie rozumiem.

Pech ostatnio mnie nie opuszcza. Niedawno wyczerpały mi się baterie. Plener zalała woda z nieba. Dzisiaj wydawało mi się, że zadbałam o wszystko. No i pupa.

Wracając wstąpiłam do sklepu o sympatycznej nazwie „Stokrotka”. Jeszcze mam trochę pieniędzy na koncie, mogę pozwolić sobie na zakupy, zapakowałam więc bez obaw koszyk i zapłaciłam kartą. Dzisiaj jest niedziela – dzień bez zmartwień – tak przecież postanowiłam wstając z łóżka. Ewidentnie prawą nogą.

W pośpiechu zzułam okrycie wierzchnie, zakupy wrzuciłam do lodówki dopychając drzwi nogą, i zasiadłam do komputera aby oglądnąć zdjęcia. Koszmar, koszmar, i jeszcze raz koszmar! Bez słońca nie ma zdjęć.

No tak, zapomniałam o najważniejszym. Pozwoliłam sobie wysłać na FB zaproszenie na wystawę kochanemu włodarzowi grodu nad Motławą, Jaśnie Nam Królującemu Panu i Władcy, Pablo Budowniczemu. Ku mojemu zaskoczeniu odpisał, że postara się być. Ciekawa jestem czy będzie, i zechce oglądnąć zdjęcia obrazujące upadek Oruni.

A poniższe zdjęcie zrobiłam z rozmysłem, mimo iż wcale nie jest urokliwe. Chciałam jedynie uświadomić, że Gdańsk jest bardzo blisko, wprost na wyciągnięcie ręki

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „A to ci pech!

  1. majka pisze:

    kto powiedział, że na dobre światło, to tylko słońce ma monopol ?
    Ponura pogoda tylko podkreśla to, co chciałaś przekazać.
    Teraz na świeżo, w emocjach, masz pewnie pokusę skasowania większości, ale gdy powrócisz do zdjęć za kilka miesięcy, lat , spojrzysz na nie inaczej.
    A co ja widzę na ostatniej kolorowej fotce ? – szyny torów kolejowych dobiegające tylko do granic Orunii.

  2. majka pisze:

    kto powiedział, że na dobre światło, to tylko słońce ma monopol ?
    Ponura pogoda tylko podkreśla to, co chciałaś przekazać.
    Teraz na świeżo, w emocjach, masz pewnie pokusę skasowania większości, ale gdy powrócisz do zdjęć za kilka miesięcy, lat , spojrzysz na nie inaczej.
    A co ja widzę na ostatniej kolorowej fotce ? – szyny torów kolejowych dobiegające tylko do granic Orunii.

  3. St. Dreptak pisze:

    Bardzo są klimatyczne.

  4. St. Dreptak pisze:

    Bardzo są klimatyczne.

  5. graszka pisze:

    Właśnie wróciłam z pracy. To był ciężki dzień. Bardzo zależała mi na jutrzejszym wolnym dlatego sprzątałam dzisiaj u architektów, a później pojechałam do pana u którego sprzątam we wtorki (ma kamienice ponad 200m). Otwieram furtkę, psy na mój widok szaleją kręcąc się w kółko. Właściwie kiedy tylko parkuję auto pod ich bramą słyszę, że tańczą radośnie, czują, że to ja. Odpinam, i wpuszczam do domu. Karmie. Kiedy wychodzę wypuszczam je na dwór. Tak było do dzisiaj. Dzisiaj pan bijąc je wyrzucił z powrotem na dwór. Podobno mają karę. Jeden z nich malamut, zrobił w domu siku. Trzy razy próbowałam z panem porozmawiać na ten temat, że może przeziębiony, że może trzeba do weterynarza, że zimno na dworze. Nic nie pomogło. Zdenerwował mnie swoim postępowaniem.

    Jadąc do tej drugiej pracy, zatrzymałam się na Oruni. Wczoraj na FB Orunia, ktoś zapytał czy nie mam zdjęcia domu nr 11 na ul Sandomierkiej. Nie miałam, ale obiecałam, że jak będę przejazdem, zrobię. Co prawda śpieszyło mi się i nawet nie było mi tak zupełnie po drodze, ale postanowiłam spełnić prośbę. Naszukałam się budynku, w końcu zaczęłam pytać przechodniów. Istnieje 15,13 ale 11 niestety już nie ma. Blok został wyburzony, a po nim pozostał pusty plac. Sprzątając myślałam o tym. Ktoś tam gdzieś czeka na zdjęcie domu, może w nim mieszkał, może mieszkali tam jego najbliżsi. To jest to o czym Majko pisałaś wcześniej. Był dom, nie ma domu.
    A co do zdjęcia – to jest przejazd kolejowy w oddali widać Gdańsk.

  6. graszka pisze:

    Właśnie wróciłam z pracy. To był ciężki dzień. Bardzo zależała mi na jutrzejszym wolnym dlatego sprzątałam dzisiaj u architektów, a później pojechałam do pana u którego sprzątam we wtorki (ma kamienice ponad 200m). Otwieram furtkę, psy na mój widok szaleją kręcąc się w kółko. Właściwie kiedy tylko parkuję auto pod ich bramą słyszę, że tańczą radośnie, czują, że to ja. Odpinam, i wpuszczam do domu. Karmie. Kiedy wychodzę wypuszczam je na dwór. Tak było do dzisiaj. Dzisiaj pan bijąc je wyrzucił z powrotem na dwór. Podobno mają karę. Jeden z nich malamut, zrobił w domu siku. Trzy razy próbowałam z panem porozmawiać na ten temat, że może przeziębiony, że może trzeba do weterynarza, że zimno na dworze. Nic nie pomogło. Zdenerwował mnie swoim postępowaniem.

    Jadąc do tej drugiej pracy, zatrzymałam się na Oruni. Wczoraj na FB Orunia, ktoś zapytał czy nie mam zdjęcia domu nr 11 na ul Sandomierkiej. Nie miałam, ale obiecałam, że jak będę przejazdem, zrobię. Co prawda śpieszyło mi się i nawet nie było mi tak zupełnie po drodze, ale postanowiłam spełnić prośbę. Naszukałam się budynku, w końcu zaczęłam pytać przechodniów. Istnieje 15,13 ale 11 niestety już nie ma. Blok został wyburzony, a po nim pozostał pusty plac. Sprzątając myślałam o tym. Ktoś tam gdzieś czeka na zdjęcie domu, może w nim mieszkał, może mieszkali tam jego najbliżsi. To jest to o czym Majko pisałaś wcześniej. Był dom, nie ma domu.
    A co do zdjęcia – to jest przejazd kolejowy w oddali widać Gdańsk.

  7. majka pisze:

    Graszko, ja tylko wyrażam swoje emocje w Twoim blogu.
    ps. do tej omawianej w kolorze – ” kolorowy świat GDAŃSKA,w zimowej scenerii wygląda inaczej z perspektywy szarej Orunii, gdzie tory kolejowe są rozkradzione, lub kończą się w szarej błotno śniegowej brei beznadziei ” .

    Bądź silna, utrwalaj w kadrze również to , co złe, a złym nie powinno być,
    są ludzie, którzy różnic nie widzą , ale trzeba im to pokazać .

  8. majka pisze:

    Graszko, ja tylko wyrażam swoje emocje w Twoim blogu.
    ps. do tej omawianej w kolorze – ” kolorowy świat GDAŃSKA,w zimowej scenerii wygląda inaczej z perspektywy szarej Orunii, gdzie tory kolejowe są rozkradzione, lub kończą się w szarej błotno śniegowej brei beznadziei ” .

    Bądź silna, utrwalaj w kadrze również to , co złe, a złym nie powinno być,
    są ludzie, którzy różnic nie widzą , ale trzeba im to pokazać .

  9. GPS pisze:

    Majeczko, twój opis fotki Gdańska nawet mi odpowiada (ideologoczie 🙂 ), ale podejrzewam, że Graszka zamiast statywu użyła odbojnika kończącego tor na wysokości dawnej lokomotywowni. Na pierwszym planie bastiony Żubr i św Gertrudy – jakby broniły swej szarości.

    B.C.

  10. GPS pisze:

    Majeczko, twój opis fotki Gdańska nawet mi odpowiada (ideologoczie 🙂 ), ale podejrzewam, że Graszka zamiast statywu użyła odbojnika kończącego tor na wysokości dawnej lokomotywowni. Na pierwszym planie bastiony Żubr i św Gertrudy – jakby broniły swej szarości.

    B.C.

  11. majka pisze:

    GPS , jak daleko jestem od problemów Żuław ?, – czy jest to mierzone w km ?,
    za emocjami nikt nie nadąży,
    Jeśli napiszę teraz – „Mała Moskwa” , kto , i jak to skojarzy ?

  12. majka pisze:

    GPS , jak daleko jestem od problemów Żuław ?, – czy jest to mierzone w km ?,
    za emocjami nikt nie nadąży,
    Jeśli napiszę teraz – „Mała Moskwa” , kto , i jak to skojarzy ?

  13. GPS pisze:

    Legnica, tam mój Ojciec przeleżał w pozycji padnij w kałuży błota i przymarzł, bo juz mrozy chwyciły. Na takim życia gnoju, róże Małej Moskwy rosną 🙂
    B.C.

  14. GPS pisze:

    Legnica, tam mój Ojciec przeleżał w pozycji padnij w kałuży błota i przymarzł, bo juz mrozy chwyciły. Na takim życia gnoju, róże Małej Moskwy rosną 🙂
    B.C.

  15. majka pisze:

    GPS- przepraszam że takie skojarzenia wywlokłam , a może powinny być 🙂
    czas o tym powiedzieć otwarcie !

  16. majka pisze:

    GPS- przepraszam że takie skojarzenia wywlokłam , a może powinny być 🙂
    czas o tym powiedzieć otwarcie !

Możliwość komentowania jest wyłączona.