Świat bez liter to coś okropnego

On siedział sam przy stoliku. Po jego prawej ręce stały dwie puste szklanki i butelka wody mineralnej. Był ubrany w czarny golf i marynarkę. Wypielęgnowane dłonie, o długich palcach pianisty, położył przed sobą. Jego wysokie czoło myśliciela wieńczyły zaczesane do tyłu, przerzedzone przez czas, włosy. Twarz okalała starannie przystrzyżona broda o kolorze mleka, nad ustami trójkąt wąsów.

Usiadłam obok na lekko chyboczącym krześle. Nie byliśmy sami. W sali siedziało kilkanaście osób wpatrzonych w niego. Podobnie jak ja przyszli na spotkanie z nim, choć niektórzy z przymusu. To była świątynia słowa drukowanego, z zewsząd otaczały nas książki.

On powiedział kiedyś: „w każdym kraju oprócz mniejszości religijnych, seksualnych i narodowościowych istnieje również mniejszość intelektualna, na którą składają się tacy dziwni ludzie, którzy nie mogą żyć bez czytania książek, bez codziennego przeżuwania pewnej porcji liter. 90 proc. ludzi nie odczuwa takiej palącej potrzeby wcale. O prawa mniejszości intelektualnej należy walczyć, państwo powinno ją wspierać.”

Więc niczym prześladowani chrześcijanie spotkaliśmy się tutaj (po kryjomu?) aby posłuchać tego co miał nam do powiedzenia jeden z kapłanów mniejszości intelektualnej, pisarz prozaik, czarodziej literatury ambitnej, guru dla wymierającej sekty czytających.

Na dany znak zaczął mówić. Starannie dobierał słowa, nadawał im rytm, tak jakby pisał swoim wiecznym piórem marki Parker. Od czasu do czasu pocierał palcami czoło, zastanawiając się nad czymś, lub zawadiacko strzelał palcami.

Długo opisywał skomplikowane losy rodziny. Tak niewiele brakowało a nie urodziłby się w Gdańsku, byłby pewnie teraz litewskim pisarzem. Opowiadał o swoich książkach, jak powstawały, co chciał przekazać pisząc je. Pisze się dla serca, a drukuje dla pieniędzy – przytoczył jedną ze swoich reguł.

W pewnej chwili odwrócił się i wyjął z nesesera swoje dzieła. Podawaliśmy je sobie z rąk do rąk jak drogocenne skarby. No może nie wszyscy, bo spędzona siłą młodzież, dyskretnie ziewała albo pisała sms-y.

Słuchałam oczarowana i ciągle nie mogło dotrzeć do mnie, że Nobliwy Pan siedzi na wyciągnięcie ręki ode mnie. To niesamowite uczucie. Od paru miesięcy zaczytuje się w jego książkach. Do niektórych rozdziałów wracam po wiele razy. Nie raz usypiałam z jego książką w ręku.

Potem odpowiadał na pytania.

Pytania młodych były naiwne, wręcz infantylne i pewnie w duchu się z nich śmiał, lecz nie okazywał tego po sobie. Ja nie miałam śmiałości o nic go zapytać, zdobyłam się tylko na odwagę poprosić o autograf w jego książce, którą właśnie czytam – Dolinie Radości.

Sama nie wiem kiedy zleciały prawie dwie godziny. Z ociąganiem zbierałam się aby wrócić do normalnego szarego życia. Nigdy dużo w życiu nie czytałam, nie byłam molem książkowym. Nie mam imponującej kolekcji książek. Teraz to się zmienia. Dojrzałam? Wiem, że (to też jego słowa) „Świat bez liter to coś okropnego”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Świat bez liter to coś okropnego

  1. Baba ze wsi pisze:

    Ależ pięknie opisałaś tę „randkę” – z zapartym tchem można się zaczytać 🙂

  2. Baba ze wsi pisze:

    Ależ pięknie opisałaś tę „randkę” – z zapartym tchem można się zaczytać 🙂

  3. jula :D pisze:

    Zazdroszczę Ci tego spotkania. 🙂
    Młodzież , jak młodzież , tez pewnie kiedyś dojrzeje 😉 ..
    A chwała jej nauczycielom, bo mimo spędu, sama kiedyś w takich uczestniczyłam i dopiero po latach dotarło do mnie ,że to byli Wielcy ludzie pisarze, aktorzy , naukowcy …
    I gdyby nie te spędy, to nie widziałabym triumfujących na scenach teatrów polskich w swoich najlepszych czasach np. Holoubka, Zapasiewicza i innych , na scenach estrady słuchałam A. Grman , A. Jantar , W. Willas i innych artystów , których już z nami nie ma.. . .
    Sama pamiętam takie spotkanie w mojej szkole w bibliotece z Lemem , z Przymanowskim , Szklarskim itd… A także moje naiwne pytania , bo jakie mogły wtedy być?…
    Pięknie opisałaś to swoje spotkanie ze St. Chwinem. Takie spotkanie krajana z krajanem 😆 Dzięki. 😛

  4. jula :D pisze:

    Zazdroszczę Ci tego spotkania. 🙂
    Młodzież , jak młodzież , tez pewnie kiedyś dojrzeje 😉 ..
    A chwała jej nauczycielom, bo mimo spędu, sama kiedyś w takich uczestniczyłam i dopiero po latach dotarło do mnie ,że to byli Wielcy ludzie pisarze, aktorzy , naukowcy …
    I gdyby nie te spędy, to nie widziałabym triumfujących na scenach teatrów polskich w swoich najlepszych czasach np. Holoubka, Zapasiewicza i innych , na scenach estrady słuchałam A. Grman , A. Jantar , W. Willas i innych artystów , których już z nami nie ma.. . .
    Sama pamiętam takie spotkanie w mojej szkole w bibliotece z Lemem , z Przymanowskim , Szklarskim itd… A także moje naiwne pytania , bo jakie mogły wtedy być?…
    Pięknie opisałaś to swoje spotkanie ze St. Chwinem. Takie spotkanie krajana z krajanem 😆 Dzięki. 😛

  5. graszka pisze:

    Dziękuje. To spotkanie było dla mnie ważne. Przypomniała mi się teraz pewne stwierdzenie pisarza. Kiedy napiszesz tekst, zostaw go na jakiś czas i wróć do niego po godzinie może dwóch, a potem przeczytaj oczami czytelnika. Ta informacja zapewne przyda się wszystkim piszącym. Ja niestety tak nie potrafię. U mnie emocje biorą górę.

    • Tetryk56 pisze:

      Graszko! Emocje są ważne. Teksty ich pozbawione są dobre, jeżeli przedstawiają teorię z dziedziny nauk ścisłych, choć i wtedy szczypta emocji nie zawadzi 🙂
      Wielcy pisarze, wyjadacze warsztatu, potrafią tworzyć i opisywać stworzone emocje, którym sami nie podlegają. Jest to jednak sztuka, którą rzadko osiąga się mimochodem.
      Nie żałuj nam – i sobie – prawdziwych emocji!

      • graszka pisze:

        Niedawno wróciłam z pracy i właśnie zabieram się za pisanie tekstu, dla mnie bardzo emocjonującego.

  6. graszka pisze:

    Dziękuje. To spotkanie było dla mnie ważne. Przypomniała mi się teraz pewne stwierdzenie pisarza. Kiedy napiszesz tekst, zostaw go na jakiś czas i wróć do niego po godzinie może dwóch, a potem przeczytaj oczami czytelnika. Ta informacja zapewne przyda się wszystkim piszącym. Ja niestety tak nie potrafię. U mnie emocje biorą górę.

    • Tetryk56 pisze:

      Graszko! Emocje są ważne. Teksty ich pozbawione są dobre, jeżeli przedstawiają teorię z dziedziny nauk ścisłych, choć i wtedy szczypta emocji nie zawadzi 🙂
      Wielcy pisarze, wyjadacze warsztatu, potrafią tworzyć i opisywać stworzone emocje, którym sami nie podlegają. Jest to jednak sztuka, którą rzadko osiąga się mimochodem.
      Nie żałuj nam – i sobie – prawdziwych emocji!

      • graszka pisze:

        Niedawno wróciłam z pracy i właśnie zabieram się za pisanie tekstu, dla mnie bardzo emocjonującego.

  7. GPS pisze:

    Zachwyt, a i owszem, ale brak momentów.
    (to obleśny żarcik – a tekst dobrze się czyta)

    B.C.

  8. GPS pisze:

    Zachwyt, a i owszem, ale brak momentów.
    (to obleśny żarcik – a tekst dobrze się czyta)

    B.C.

  9. St. Dreptak pisze:

    Miałem okazje być na takim spotkaniu ze „zwykłym żydowskim posłańcem, Janem Karskim, z ks. abp. Józefem Życińskim, Leopoldem Ungerem, Bohdanem Osadczukiem – wszyscy odeszli – wspomnienia zostały. Zwykli, niezwykli ludzie.
    Co do emocji w pisaniu – a niech się wylewają na ekran, papier, czy z głośników! Emocje to sztuka i nie każdemu dana.

    • graszka pisze:

      A ja na takim spotkaniu byłam po raz pierwszy. I naszła mnie teraz pewna refleksja. Życie jednak zaczyna się po czterdziestce. Wiele zupełnie mi nieznanych doznań spotkało mnie właśnie po czterdziestce. No teraz to powinnam napisać przed pięćdziesiątką 🙂

  10. St. Dreptak pisze:

    Miałem okazje być na takim spotkaniu ze „zwykłym żydowskim posłańcem, Janem Karskim, z ks. abp. Józefem Życińskim, Leopoldem Ungerem, Bohdanem Osadczukiem – wszyscy odeszli – wspomnienia zostały. Zwykli, niezwykli ludzie.
    Co do emocji w pisaniu – a niech się wylewają na ekran, papier, czy z głośników! Emocje to sztuka i nie każdemu dana.

    • graszka pisze:

      A ja na takim spotkaniu byłam po raz pierwszy. I naszła mnie teraz pewna refleksja. Życie jednak zaczyna się po czterdziestce. Wiele zupełnie mi nieznanych doznań spotkało mnie właśnie po czterdziestce. No teraz to powinnam napisać przed pięćdziesiątką 🙂

  11. majka pisze:

    rozmowę dziennikarza z Panem Aleksandrem Jurewiczem przeczytałam kilka dni temu.
    Polecam
    http://wyborcza.pl/1,75480,10953980,Pogrzeb_dziadka_nogi.html?as=3&startsz=x

  12. majka pisze:

    rozmowę dziennikarza z Panem Aleksandrem Jurewiczem przeczytałam kilka dni temu.
    Polecam
    http://wyborcza.pl/1,75480,10953980,Pogrzeb_dziadka_nogi.html?as=3&startsz=x

  13. Nivejka pisze:

    Spotkania z ludźmi którzy mają coś do powiedzenia zwykle kończą się za szybko. Może to i dobrze, bo pozostaje niedosyt 🙂

  14. Nivejka pisze:

    Spotkania z ludźmi którzy mają coś do powiedzenia zwykle kończą się za szybko. Może to i dobrze, bo pozostaje niedosyt 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.