18 lat

24 stycznia jest dla mnie bardzo ważną datą. Osiemnaście lat temu o godz 5.30 rano urodził się mój syn Karol Jarosław. Ważył zaledwie 3360 gramów i mierzył 51 cm.

Rok składa się czterech pór. Jest wiosna, która budzi zieleń, letnie słońca panowanie, jesień złotem ciesząca, oraz zima z białym śnieżnym puchem. W tamtym czasie nie istniały dla mnie poru roku, był tylko czas czekania i nadziei, która przeradzała się w rozpacz.

Tak minęło dziewięć długich lat walki o dziecko. Nieskończony ciąg wizyt w poznańskiej klinice. Tysiące różnych badań, eksperymentów, błagania Boga o cud narodzin, a w chwilach zwątpienia przeklinania Go, za to że jest niesprawiedliwy, bo są kobiety mające po kilkanaście dzieci, a mi nie daje żadnego. Nie chcę wracać do tamtego czasu, zrozumieć może mnie jedynie kobieta, która nie może zajść w ciąże.

Trudno jest opisać radość i szczęście, a zarazem troskę, jaka towarzyszyła mi pewnego mroźnego styczniowego dnia 1994 roku, kiedy przekraczałam próg oddziału noworodków. Pamiętam ten wąski szpitalny korytarz, lśniące niczym lustro linoleum i ten specyficzny zapach szpitala. Zapach życia, choroby i śmierci. Zamykam oczy i widzę jak by to było wczoraj, znajome uśmiechnięte twarze pielęgniarek, a za nimi siostra oddziałowa, która wiedziała jak bardzo pragnę dziecka. Podeszła do nas i zaprowadziła do pokoju.

Karol leżał w inkubatorze, podłączony niezliczoną ilością kolorowych kabelków do maszynerii, która nad nim czuwała. Na oczach miał czarną opaskę. Najbardziej zapamiętałam jego mocno pomarszczone pięty. Był taki mały, bezbronny i mój.

Miesiąc później wróciłam wraz z nim do domu z czerwonej cegły. Od tamtego czasu minęło 18 lat, sama nie wiem kiedy. Przemknęły jak pociąg pośpieszny. Były dni szczęśliwe i smutne. Ale o tych drugich już zapomniałam.

Gdy umiał już mówić, siedząc na moich kolanach spytał mnie – Mamo, a jaki ty masz kolor oczu?
– Piwne – odpowiedziałam.
– A ja?
– Ty też masz piwne głuptasie.
Pomyślał chwilę i odpowiedział – to znaczy ty masz moje oczy.
Teraz już nie siada mi na kolana i tylko czasem daję się przytulić.

Z okazji jego urodzin postanowiłam w niedzielę zrobić mu mała niespodziankę. W wielkiej tajemnicy zaprosiłam najbliższych, kupiłam tort i świeczki, szampana schowałam w aucie.

– Jak myślisz mamo? Ciocia będzie o mnie pamiętała? -spytał parę dni temu.
– Wiesz, aby zaprosić gości trzeba mieć troszkę pieniędzy, których niestety nie mamy. Przyjął to dzielnie. Pogodził się z faktem, że nie będzie żadnej uroczystości.

Długo będę pamiętała jego oczy jak spodki, kiedy przyszli goście, babcia Hania, brat z rodziną, siostra z mężem i zięciem, oraz Honia. W trakcie krótkiej ale bardzo miłej uroczystości, syn podszedł do mnie w kuchni, dał buziaka w policzek i szepnął do ucha „dziękuję Mamusiu”. Moje serce stopniało jakby było z wosku.

Z uroczystości utkwiły mi też słowa brata, które wypowiedział podczas składania życzeń – Karol, postępuj tak, że jak będziesz patrzył w lustro, nigdy nie będziesz musiał się za siebie wstydzić.

Tego życzę mojemu synowi i każdej matce.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Moje wspomnienia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 odpowiedzi na „18 lat

  1. St. Dreptak pisze:

    Wszystkiego najlepszego Nowemu Dorosłemu. Teraz nic już nie będzie tak samo, a jednocześnie wszystko będzie takie samo. Taki paradoks dorosłości – nie wiadomo kiedy to się staje.
    Sto lat, sto lat! Niech żyje żyje nam!
    http://www.youtube.com/watch?v=vtH5FiWp6Nk
    http://www.youtube.com/watch?v=SsXA3FPVIYA
    😀 😀 😀

  2. St. Dreptak pisze:

    Wszystkiego najlepszego Nowemu Dorosłemu. Teraz nic już nie będzie tak samo, a jednocześnie wszystko będzie takie samo. Taki paradoks dorosłości – nie wiadomo kiedy to się staje.
    Sto lat, sto lat! Niech żyje żyje nam!
    http://www.youtube.com/watch?v=vtH5FiWp6Nk
    http://www.youtube.com/watch?v=SsXA3FPVIYA
    😀 😀 😀

  3. baba pisze:

    Szczesliwej drogi w doroslosc , a Mamie zycze , zeby zlapala wiatr w …swoje zagle!
    Dzieci rodzi sie dla swiata.
    Kochana, wcale nie byl taki maly! Moja corka urodzila sie 18 dni pozniej, niz lekarze wymyslili (ja znalam inny termin!) a mimo to wazyla tylko 2600!
    I…tez zupelnie nie rozumiem jak to sie stalo, ze ma juz …36 lat!
    W lutym co prawda, ale to za chwile!
    Nie dziwie sie, ze praktycznie to …twoja druga 18!
    Niech sie los do was usmiecha!

  4. baba pisze:

    Szczesliwej drogi w doroslosc , a Mamie zycze , zeby zlapala wiatr w …swoje zagle!
    Dzieci rodzi sie dla swiata.
    Kochana, wcale nie byl taki maly! Moja corka urodzila sie 18 dni pozniej, niz lekarze wymyslili (ja znalam inny termin!) a mimo to wazyla tylko 2600!
    I…tez zupelnie nie rozumiem jak to sie stalo, ze ma juz …36 lat!
    W lutym co prawda, ale to za chwile!
    Nie dziwie sie, ze praktycznie to …twoja druga 18!
    Niech sie los do was usmiecha!

  5. Baba ze wsi pisze:

    Pomarszczone pięty… 🙂 Wzruszające są takie wspomnienia, zwłaszcza jak dziś – u progu dorosłości. Ale tak naprawdę Karol nigdy nie będzie dorosłym – dla Ciebie będzie zawsze synem, zawsze dzieckiem 😉 I oby sam też takie dziecko w sobie zachował, umiał się cieszyć światem, z tego co przynoszą dni – na równi z deszczu, słońca, kałuż i prezentów 🙂

    Serdecznie pozdrawiam.

    P.S. Konkurencję nickową mam:D

  6. Baba ze wsi pisze:

    Pomarszczone pięty… 🙂 Wzruszające są takie wspomnienia, zwłaszcza jak dziś – u progu dorosłości. Ale tak naprawdę Karol nigdy nie będzie dorosłym – dla Ciebie będzie zawsze synem, zawsze dzieckiem 😉 I oby sam też takie dziecko w sobie zachował, umiał się cieszyć światem, z tego co przynoszą dni – na równi z deszczu, słońca, kałuż i prezentów 🙂

    Serdecznie pozdrawiam.

    P.S. Konkurencję nickową mam:D

  7. St. Dreptak pisze:

    A bo wy Baby to musicie być wszędzie 🙂

  8. St. Dreptak pisze:

    A bo wy Baby to musicie być wszędzie 🙂

  9. Tetryk56 pisze:

    Karolowi wszystkiego dobrego w dorosłości, a wam obojgu, aby tego ciepła i empatii wam nigdy nie zabrakło 🙂

  10. Tetryk56 pisze:

    Karolowi wszystkiego dobrego w dorosłości, a wam obojgu, aby tego ciepła i empatii wam nigdy nie zabrakło 🙂

  11. GPS pisze:

    No cóż Stary Koniu – wprawdzie się nie znamy, ale życzę Ci byś zachował blask twych piwnych oczu do końca dorosłości. (ten blask w oczach młodych bardzo mi się podoba – daje nadzieję, by żyć)

    Buen camino

  12. GPS pisze:

    No cóż Stary Koniu – wprawdzie się nie znamy, ale życzę Ci byś zachował blask twych piwnych oczu do końca dorosłości. (ten blask w oczach młodych bardzo mi się podoba – daje nadzieję, by żyć)

    Buen camino

  13. jula :D pisze:

    Graszka , serdeczności dla Ciebie, dla syna !.. 😀
    Wszystkiego najlepszego Karolu , bo już jako pełnoletnia osoba wkraczasz chłopcze do dorosłego życia, w którym wszystko można ale i z większą odpowiedzialnością.
    Pozdrawiam 😉 – sto lat w zdrowiu i spełnienia wszystkich marzeń !… Pa! 😆

  14. jula :D pisze:

    Graszka , serdeczności dla Ciebie, dla syna !.. 😀
    Wszystkiego najlepszego Karolu , bo już jako pełnoletnia osoba wkraczasz chłopcze do dorosłego życia, w którym wszystko można ale i z większą odpowiedzialnością.
    Pozdrawiam 😉 – sto lat w zdrowiu i spełnienia wszystkich marzeń !… Pa! 😆

  15. graszka pisze:

    Wszystkim bardzo dziękuje za życzenia w imieniu swoim i syna.
    Wiem, że to nie na temat ale jakoś dzisiaj doły i wszystko w czarnych barwach. Architekci tną koszta i sprzątam u nich jedynie do 10. A więc znowu lipa z pracą Niedawno z wielkim trudem udało mi się naprawić auto, tak żeby przeszedł badania techniczne. Syn dolewał dzisiaj płyn do spryskiwaczy, okazuje się że pokrywa silnika cała brudna a w środku zero oleju. Prezent który zamówił sobie syn, przyszedł ale uszkodzony, firma wysyłkowa nie chce go przyjąć bo twierdzi, że był używany. I jest mi jakoś takoś źle. Jak się wali to się wali na całego

  16. graszka pisze:

    Wszystkim bardzo dziękuje za życzenia w imieniu swoim i syna.
    Wiem, że to nie na temat ale jakoś dzisiaj doły i wszystko w czarnych barwach. Architekci tną koszta i sprzątam u nich jedynie do 10. A więc znowu lipa z pracą Niedawno z wielkim trudem udało mi się naprawić auto, tak żeby przeszedł badania techniczne. Syn dolewał dzisiaj płyn do spryskiwaczy, okazuje się że pokrywa silnika cała brudna a w środku zero oleju. Prezent który zamówił sobie syn, przyszedł ale uszkodzony, firma wysyłkowa nie chce go przyjąć bo twierdzi, że był używany. I jest mi jakoś takoś źle. Jak się wali to się wali na całego

  17. majka pisze:

    Na dobre życzenia nigdy za późno.
    Wszystkiego dobrego Karolu , oby każdy dzień słoneczny był
    🙂 🙂 🙂 🙂 🙂
    Graszko, głowa do góry, będzie dobrze.
    W sprawie uszkodzonej przesyłki – to firma wysyłkowa najzwyczajniej umywa ręce od przyjęcia reklamacji. Nie pozwólcie wcisnąć sobie kitu .

    • graszka pisze:

      Wczoraj miałam awarię, i stąd wynikało moje milczenie. Dziękuje Majko za życzenia

      Masz rację dzisiaj już lepiej, znacznie lepiej. Nowy dzień i mimo wielkiego mrozu, pięknie świeci słońce. A jutro sobota więc może wybiorę się na jakieś zdjęcia.

  18. majka pisze:

    Na dobre życzenia nigdy za późno.
    Wszystkiego dobrego Karolu , oby każdy dzień słoneczny był
    🙂 🙂 🙂 🙂 🙂
    Graszko, głowa do góry, będzie dobrze.
    W sprawie uszkodzonej przesyłki – to firma wysyłkowa najzwyczajniej umywa ręce od przyjęcia reklamacji. Nie pozwólcie wcisnąć sobie kitu .

    • graszka pisze:

      Wczoraj miałam awarię, i stąd wynikało moje milczenie. Dziękuje Majko za życzenia

      Masz rację dzisiaj już lepiej, znacznie lepiej. Nowy dzień i mimo wielkiego mrozu, pięknie świeci słońce. A jutro sobota więc może wybiorę się na jakieś zdjęcia.

  19. jula :D pisze:

    Ja nie mam pojęcia o przesyłkach i odpowiedzialności, kto za co?…
    Przypuszczam ,że jakieś przepisy są i obowiązują. . Jak w tej sprawie ma się prawo konsumenta?…
    Czy to wina firmy przesyłkowej, czy sam towar popsuty był nadany ?…
    Jakiś okres zwroty chyba obowiązuje przy felernym produkcie?…
    Może „Dreptak” , bo dużo młodych u niego korzysta z tej formy , podpowie ?

  20. jula :D pisze:

    Ja nie mam pojęcia o przesyłkach i odpowiedzialności, kto za co?…
    Przypuszczam ,że jakieś przepisy są i obowiązują. . Jak w tej sprawie ma się prawo konsumenta?…
    Czy to wina firmy przesyłkowej, czy sam towar popsuty był nadany ?…
    Jakiś okres zwroty chyba obowiązuje przy felernym produkcie?…
    Może „Dreptak” , bo dużo młodych u niego korzysta z tej formy , podpowie ?

  21. St. Dreptak pisze:

    Jeżeli przesyłka nie była ubezpieczona to trudno będzie cokolwiek uzyskać. Jeżeli nadawca i kurier się zaprą, to nie wiem czy warto poświęcać czas i pieniądze na dochodzenie swoich praw? Wiem, że to przykre, ale realnie tak to wygląda. Nie dojdziesz kto zawinił i kto ma oddać pieniądze. Jak rozumiem przesyłka była otwarta w obecności Kuriera? Czy był wykonany protokół, czy były ślady uszkodzenia? Jak był zapakowany towar wystarczająco? Jeżeli tak, to można się stawiać. Można próbować, ale jeżeli zanosi się na dłuższą zabawę i koszty to nie wiem? Bardzo przykra sytuacja, współczuje Wam obojgu.

    • graszka pisze:

      Karton nie był uszkodzony, i nie spisywaliśmy protokołu. Dopiero po otwarciu kartonu okazało się, że słuchawka którą zamówił nie spełnia wszystkich funkcji. Odesłałam ją, i nawet nie liczę na zwrot. Teoretycznie w regulaminie na ich stronie pisze, że mam prawo odesłać towar w ciągu 10 dni od zakupy, bez podawania powodu. Szczerze, nigdy nie kupuję przez internet. Starej daty jestem, ja muszę dotknąć zobaczyć, pomacać. Młodzi mają inaczej.

  22. St. Dreptak pisze:

    Jeżeli przesyłka nie była ubezpieczona to trudno będzie cokolwiek uzyskać. Jeżeli nadawca i kurier się zaprą, to nie wiem czy warto poświęcać czas i pieniądze na dochodzenie swoich praw? Wiem, że to przykre, ale realnie tak to wygląda. Nie dojdziesz kto zawinił i kto ma oddać pieniądze. Jak rozumiem przesyłka była otwarta w obecności Kuriera? Czy był wykonany protokół, czy były ślady uszkodzenia? Jak był zapakowany towar wystarczająco? Jeżeli tak, to można się stawiać. Można próbować, ale jeżeli zanosi się na dłuższą zabawę i koszty to nie wiem? Bardzo przykra sytuacja, współczuje Wam obojgu.

    • graszka pisze:

      Karton nie był uszkodzony, i nie spisywaliśmy protokołu. Dopiero po otwarciu kartonu okazało się, że słuchawka którą zamówił nie spełnia wszystkich funkcji. Odesłałam ją, i nawet nie liczę na zwrot. Teoretycznie w regulaminie na ich stronie pisze, że mam prawo odesłać towar w ciągu 10 dni od zakupy, bez podawania powodu. Szczerze, nigdy nie kupuję przez internet. Starej daty jestem, ja muszę dotknąć zobaczyć, pomacać. Młodzi mają inaczej.

  23. staruszek pisze:

    Och Karol!

    Trzeba z młodymi naprzód iść, po słowa sięgać nowe!

    Staniesz w drzwiach z Nią po żartobliwym dzwoku do drzwi, tak jakbyś klucze zgubił. I powie: „Źle mamo chodziło mi się tylko z dwoma swoimi nogami. Nabyłem laskę!”
    Ona się roześmieje. Ty się roześmiejesz. Delikatnie opuszkami podniesiesz jej niepewne kąciki ust i powiesz speszonym szeptem: „Witaj u siebie.” I pocałujesz jej policzek zadowolona z gustu Karola. I zanim radośnie trzaśniecie drzwiami i zapomnisz jak się wita gości w domu przeleci Ci przez głowę: „Straciłam go kawałek.” A ona wyjmie z torebki tomik Achmatowej z blaskiem w Jej pieknych oczach i da Ci stwierdzając: „Gościniec.”

    I gdy pocałujesz Ją radosna późnym wieczorem w oba policzki i zamkną się za nimi drzwi, przez głowę przeleci Ci:
    „On teraz przytula ją mocno i całuje szczęśliwy. Bo jest już dorosły.”

    Ale dziś … Dziś fajerwerki, dymy, tupot i hałas …
    Tak z hałasem tniemy drugi raz pępowinę.

    http://www.youtube.com/watch?v=ycaYe8dQTNY

    • graszka pisze:

      Witam Ciebie staruszku. Zamyśliłam się nad Twoim komentarzem. Niby wiem, że syna wychowuję nie dla siebie. Niby, staram się , żeby nie był całym moim światem. Nie chcę być zgorzkniałą kobietą, mam swoje pasje, swój świat ….ale jak to będzie kiedy przyjdzie z tą swoją „laską”. Nie wiem. Czy potrafię się nie wtrącać w ich życie? Nie wiem. Może uda mi się zyskać córkę a może będę jedynie teściową. Czas pokaże.

  24. staruszek pisze:

    Och Karol!

    Trzeba z młodymi naprzód iść, po słowa sięgać nowe!

    Staniesz w drzwiach z Nią po żartobliwym dzwoku do drzwi, tak jakbyś klucze zgubił. I powie: „Źle mamo chodziło mi się tylko z dwoma swoimi nogami. Nabyłem laskę!”
    Ona się roześmieje. Ty się roześmiejesz. Delikatnie opuszkami podniesiesz jej niepewne kąciki ust i powiesz speszonym szeptem: „Witaj u siebie.” I pocałujesz jej policzek zadowolona z gustu Karola. I zanim radośnie trzaśniecie drzwiami i zapomnisz jak się wita gości w domu przeleci Ci przez głowę: „Straciłam go kawałek.” A ona wyjmie z torebki tomik Achmatowej z blaskiem w Jej pieknych oczach i da Ci stwierdzając: „Gościniec.”

    I gdy pocałujesz Ją radosna późnym wieczorem w oba policzki i zamkną się za nimi drzwi, przez głowę przeleci Ci:
    „On teraz przytula ją mocno i całuje szczęśliwy. Bo jest już dorosły.”

    Ale dziś … Dziś fajerwerki, dymy, tupot i hałas …
    Tak z hałasem tniemy drugi raz pępowinę.

    http://www.youtube.com/watch?v=ycaYe8dQTNY

    • graszka pisze:

      Witam Ciebie staruszku. Zamyśliłam się nad Twoim komentarzem. Niby wiem, że syna wychowuję nie dla siebie. Niby, staram się , żeby nie był całym moim światem. Nie chcę być zgorzkniałą kobietą, mam swoje pasje, swój świat ….ale jak to będzie kiedy przyjdzie z tą swoją „laską”. Nie wiem. Czy potrafię się nie wtrącać w ich życie? Nie wiem. Może uda mi się zyskać córkę a może będę jedynie teściową. Czas pokaże.

  25. St. Dreptak pisze:

    Można zadzwonić albo wysłać maila, na ogół następuje zwrot kasy. Czasami trwa to długo, ale rzadko zdarzają się oszustwa. Warto się przypominać, bo sprzedawcy miewają pamięć dosyć krótką i wybiórczą. Tak, że w tym przypadku jest duża szansa na zwrot.
    Z tekstu wywnioskowałem że już jakiś spór był.

    • graszka pisze:

      Spór był, bo firma twierdzi, że słuchawka była używana. Ale jak ją miałam sprawdzić bez włączenia? Zobaczymy.

  26. St. Dreptak pisze:

    Można zadzwonić albo wysłać maila, na ogół następuje zwrot kasy. Czasami trwa to długo, ale rzadko zdarzają się oszustwa. Warto się przypominać, bo sprzedawcy miewają pamięć dosyć krótką i wybiórczą. Tak, że w tym przypadku jest duża szansa na zwrot.
    Z tekstu wywnioskowałem że już jakiś spór był.

    • graszka pisze:

      Spór był, bo firma twierdzi, że słuchawka była używana. Ale jak ją miałam sprawdzić bez włączenia? Zobaczymy.

  27. staruszek pisze:

    Tfuuuu! Tfuuuuuuu! z tym „pokarze”!

    Wynagrodzi Graszko! Wynagrodzi!

    • graszka pisze:

      Bo kara. Aż mi wstyd Staruszku, aż mi wstyd. Gdyś mógł mnie teraz zobaczyć – policzki mam rumiane 🙂

  28. staruszek pisze:

    Tfuuuu! Tfuuuuuuu! z tym „pokarze”!

    Wynagrodzi Graszko! Wynagrodzi!

    • graszka pisze:

      Bo kara. Aż mi wstyd Staruszku, aż mi wstyd. Gdyś mógł mnie teraz zobaczyć – policzki mam rumiane 🙂

  29. St. Dreptak pisze:

    Popieklić się warto – używany nie znaczy zepsuty. Zdaje się, że każda sprzedaż przez internet jest obciążona warunkiem zwrotu, bez podania przyczyny nawet? Jest jeszcze Urząd Ochrony Konsumenta, może oni coś pomogą?

  30. St. Dreptak pisze:

    Popieklić się warto – używany nie znaczy zepsuty. Zdaje się, że każda sprzedaż przez internet jest obciążona warunkiem zwrotu, bez podania przyczyny nawet? Jest jeszcze Urząd Ochrony Konsumenta, może oni coś pomogą?

  31. staruszek pisze:

    Zrób Karolowi figiel i wypowiedz inwokację:
    „Panie synu! Czy będąc samodzielnym podmiotem prawa zniesiesz moje zwracanie się do ciebie: synku! na przemian z kawalerze?”

    Może odpowie: „Pani Mamo! Tak!”

    A jeśli zakup był nieudany – ja bym jaknajszybcej zapomniał. Nie okraszajcie tego wielkiego święta długotrwałym szarpaniem się z drwaństwem. Nie zalecam przesadnej pokory. Proponuję twardą walkę odpuścić w Wielki Dzień. Jeśli powiesz Karolowi, że jesteś z niego dumna i niech on będzie w dorosłym życiu z siebie dumny, to tego nie kupisz mu w żadnym sklepie wysyłkowym. Nie daj się biedzie i draństwu zapędzić w kozi róg. Niekiedy szarpanie się nie jest walką lwicy.

    Pójdżcie w mróz na wspólny spacer. Aby być razem gdy chcemy ciepła. Daj mu na starcie dodatkową porcję nieprzesłodzonej miłości, a ufność w jego moc i siłę.

    Niech rzeczy nie depczą uczuć.

    On ma być z Ciebie dumny. Na tym ma polegać jego dorosłość.

    Miłej mroźnej soboty. Bądź dobrą Panią Profesor Mamo, a ma blogowa córko.

    • graszka pisze:

      Dziękuje Staruszku.
      Moja mama bardzo rzadko okazywała uczucia, nigdy mnie nie chwaliła. Dlatego ja ucząc się na cudzych błędach bardzo często mówię Karolowi, że jestem z niego dumna ( mimo, że nie jest orłem w szkole), jak bardzo go kocham. Masz rację Staruszku uczucia, miłości nie można nigdzie kupić.

  32. staruszek pisze:

    Zrób Karolowi figiel i wypowiedz inwokację:
    „Panie synu! Czy będąc samodzielnym podmiotem prawa zniesiesz moje zwracanie się do ciebie: synku! na przemian z kawalerze?”

    Może odpowie: „Pani Mamo! Tak!”

    A jeśli zakup był nieudany – ja bym jaknajszybcej zapomniał. Nie okraszajcie tego wielkiego święta długotrwałym szarpaniem się z drwaństwem. Nie zalecam przesadnej pokory. Proponuję twardą walkę odpuścić w Wielki Dzień. Jeśli powiesz Karolowi, że jesteś z niego dumna i niech on będzie w dorosłym życiu z siebie dumny, to tego nie kupisz mu w żadnym sklepie wysyłkowym. Nie daj się biedzie i draństwu zapędzić w kozi róg. Niekiedy szarpanie się nie jest walką lwicy.

    Pójdżcie w mróz na wspólny spacer. Aby być razem gdy chcemy ciepła. Daj mu na starcie dodatkową porcję nieprzesłodzonej miłości, a ufność w jego moc i siłę.

    Niech rzeczy nie depczą uczuć.

    On ma być z Ciebie dumny. Na tym ma polegać jego dorosłość.

    Miłej mroźnej soboty. Bądź dobrą Panią Profesor Mamo, a ma blogowa córko.

    • graszka pisze:

      Dziękuje Staruszku.
      Moja mama bardzo rzadko okazywała uczucia, nigdy mnie nie chwaliła. Dlatego ja ucząc się na cudzych błędach bardzo często mówię Karolowi, że jestem z niego dumna ( mimo, że nie jest orłem w szkole), jak bardzo go kocham. Masz rację Staruszku uczucia, miłości nie można nigdzie kupić.

Możliwość komentowania jest wyłączona.