Już szron na głowie, nie to zdrowie, lecz w sercu ciągle maj!

Odkąd piszę, zaczęłam czytać inne blogi. Są takie o których zapomina się szybko, tuż po pobieżnej lekturze, ale są też takie, których zawartość zmusza do refleksji i zastanowienia się. Przemyślenia autorów zapadają głęboko w pamięć, i wracają potem niczym bumerang, w najmniej oczekiwanych momentach. Takie blogi lubię najbardziej.

Całkiem niedawno trafiłam właśnie na taki, refleksyjny blog. Przeczytałam wpis o pasji. To było w poniedziałek rano. Wróciłam z pracy u architektów, zaparzyłam sobie kawę i usiadłam przy komputerze. Mama, która została u mnie po urodzinach syna, jeszcze spała. Spojrzałam na nią. Zamyśliłam się.

Mama całe swoje życie poświęciła nam i Tacie. Ciężko pracowała, nie miała czasu na podróże, zwiedzanie, czy jakiekolwiek hobby. Życie przemknęło jej przez palce. Dzieci dorosły, założyły własne rodziny, Tato zmarł, a ona została sama. Coraz bardziej schorowana, zgorzkniała, żyjąca wyłącznie przeszłością.

Jestem pewna, że gdybym zapytała ją o jej pasje, spojrzałaby na mnie dziwnym wzrokiem i nie wiedziałaby co odpowiedzieć. A ja jestem święcie przekonana, że gdyby miała jakieś hobby na starość, jakąś życiową pasję, to żyłoby się jej znacznie lepiej.

Kiedyś sądziłam, że pasje są domeną bogaczy, gdyż na ich realizacje potrzeba pieniędzy. Kobiety, które pracują a jednocześnie muszą zajmować się domem, nie mają czasu na żadne hobby. Nic bardziej mylnego. Wystarczy jedynie chcieć odnaleźć swoją pasję i dzięki niej wpaść narkotyczny stan, o którym pisze Ewa.

Spoglądam w przeszłość. Ja, zwykła kura domowa, przytłoczona walką z szarą rzeczywistością. Wieczory spędzałam przeważnie przed telewizorem, skacząc po kanałach, mimowolnie chłonąc sączącą się z ekranu ogłupiającą papką, przetykaną obowiązkowymi (równie ogłupiającymi) reklamami.

Gdyby rok temu ktoś powiedział, że będę robiła zdjęcia, pisała bloga, chodziła na wystawy, ba! organizowała własną, postukałabym się w czoło. Aparat, który dostałam w prezencie był strzałem w dziesiątkę. W weekendy, niezależnie od pogody, wybieram się na zdjęcia. I to jest moja pasja. Mój narkotyk. Moje twórcze odurzenie.

Oczywiście nie mam zamiaru namawiać kogokolwiek aby nabył droga kupna aparat fotograficzny, i jak paparazzi przeskakiwał przez płoty. Pasją może być cokolwiek. Coś co sprawi, że będzie w nas żyło nadal, ciekawe świata dziecko, mimo stukających kolejnych krzyżyków.

Niech to będzie robienie na drutach, pisanie, malowanie bombek, lepienie garnków, zbieranie długopisów. Cokolwiek co ukochamy i co doda nam power’u, i będzie tak jak w piosence Starszych Panów – Już szron na głowie, nie to zdrowie, lecz w sercu ciągle maj!

ps. A ty masz jakieś hobby?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Już szron na głowie, nie to zdrowie, lecz w sercu ciągle maj!

  1. jula :D pisze:

    Hobby Dreptaka, jest wyjawione u Kartki. 😉
    hmm, ja też lubię robić zdjęcia, ale raczej tak pod kątem historii rodziny, jakiś ważnych zdarzeń. Nikt nie rości pretensji do mnie by były „artystyczne”, ot zapamiętanie na dłużej to co oko zobaczy. Czasami i filmiki, żeby podkreślić atmosferę 😀 😆 Pa!

    • graszka pisze:

      Jula, musiałabym wiele kartek przeczytać, żeby dotrzeć do tej z opisem hobby Dreptaka. Uszanuje jego decyzje, nie chciał powiedzieć, nie będę go męczyła 🙂 Filmiki a wiesz, że u mnie chyba jest też taka opcja „filmików” . Muszę spróbować.

  2. jula :D pisze:

    Hobby Dreptaka, jest wyjawione u Kartki. 😉
    hmm, ja też lubię robić zdjęcia, ale raczej tak pod kątem historii rodziny, jakiś ważnych zdarzeń. Nikt nie rości pretensji do mnie by były „artystyczne”, ot zapamiętanie na dłużej to co oko zobaczy. Czasami i filmiki, żeby podkreślić atmosferę 😀 😆 Pa!

    • graszka pisze:

      Jula, musiałabym wiele kartek przeczytać, żeby dotrzeć do tej z opisem hobby Dreptaka. Uszanuje jego decyzje, nie chciał powiedzieć, nie będę go męczyła 🙂 Filmiki a wiesz, że u mnie chyba jest też taka opcja „filmików” . Muszę spróbować.

  3. Baba ze wsi pisze:

    Zależy co jest tą pasją, zbieranie znaczków i pudełek od zapałek czy zwiedzanie zamków.
    O ile z aparatem można jeszcze wyskoczyć ciągnąc wózek z dzieckiem i przy okazji robiąc codzienne zakupy, a szydełkować można przy serialu w tv, o tyle na kajaku męzowi i dzieciom obiadu nie ugotujesz 😀
    Wiec – owszem, czasem trzeba mieć kasę – i na kajak i na gosposię/nianię.
    A gdy już mama obrobiła cały dom, pewnie nie miała siły na pasje 😉
    Zresztą prowadzenie domu też może być pasją, gotowanie, układanie poduszek, wychowywanie dzieci… 🙂

    • graszka pisze:

      Niestety – Ciut tej kasy musi być . I teraz tak właśnie sobie pomyślałam, że gdyby nie to, że aparat dostałam w prezencie, w dalszym ciągu robienie zdjęć pozostałoby w sferze moich marzeń. A z drugiej strony tak wiele osób ma aparaty z których w ogóle nie korzysta. Oczywiście nie krytykuje ich za to. Każdy sam musi znaleźć „to coś”. Prowadzony dom z pasją odkryłam niedawno na blogu „Drobiazgi domowe” jestem nim zauroczona, tak samo jak rustykalnym domem 🙂

      • Baba ze wsi pisze:

        Tak Ada stworzyła świetnego bloga o swym domu i domowych zajęciach, choć na jej zawodowe porady na onecie też czekałam 🙂

        • graszka pisze:

          Zawodowe porady na onecie? Jeszcze nie trafiłam. Ale muszę Ci zdradzić tajemnicę- jeden przepis Ady wczoraj wykorzystałam. Jak znajdę odrobinę czasu na pewno powstanie wpis na blogu 🙂

  4. Baba ze wsi pisze:

    Zależy co jest tą pasją, zbieranie znaczków i pudełek od zapałek czy zwiedzanie zamków.
    O ile z aparatem można jeszcze wyskoczyć ciągnąc wózek z dzieckiem i przy okazji robiąc codzienne zakupy, a szydełkować można przy serialu w tv, o tyle na kajaku męzowi i dzieciom obiadu nie ugotujesz 😀
    Wiec – owszem, czasem trzeba mieć kasę – i na kajak i na gosposię/nianię.
    A gdy już mama obrobiła cały dom, pewnie nie miała siły na pasje 😉
    Zresztą prowadzenie domu też może być pasją, gotowanie, układanie poduszek, wychowywanie dzieci… 🙂

    • graszka pisze:

      Niestety – Ciut tej kasy musi być . I teraz tak właśnie sobie pomyślałam, że gdyby nie to, że aparat dostałam w prezencie, w dalszym ciągu robienie zdjęć pozostałoby w sferze moich marzeń. A z drugiej strony tak wiele osób ma aparaty z których w ogóle nie korzysta. Oczywiście nie krytykuje ich za to. Każdy sam musi znaleźć „to coś”. Prowadzony dom z pasją odkryłam niedawno na blogu „Drobiazgi domowe” jestem nim zauroczona, tak samo jak rustykalnym domem 🙂

      • Baba ze wsi pisze:

        Tak Ada stworzyła świetnego bloga o swym domu i domowych zajęciach, choć na jej zawodowe porady na onecie też czekałam 🙂

        • graszka pisze:

          Zawodowe porady na onecie? Jeszcze nie trafiłam. Ale muszę Ci zdradzić tajemnicę- jeden przepis Ady wczoraj wykorzystałam. Jak znajdę odrobinę czasu na pewno powstanie wpis na blogu 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.