Usłyszcie mój krzyk

Tak, pamiętam ją, siedziała w aucie, w takim trochę poobijanym lanosie, krótko obcięta, wymierzyła we mnie mały śmieszny aparacik i zrobiła zdjęcie, myśląc, że może nie widzę, ale co miałem nie widzieć, ja wszystko widzę, wzrok mam panie dobry, to jedno co mi zostało. Mówisz pan, że moje zdjęcie zamieściła w Internecie?

Widzę jak ludzie często na mnie patrzą, tak ukradkiem, a jak spojrzę w ich stronę, to uciekają wzrokiem, ale przez moment widzę w tym wzroku przeważnie odrazę. Bo co? Bo bezdomny jestem? A mało to bezdomnych?

Panie, jakby widzieli ilu nas czasem przemyka ulicami po zmroku, grzebie w ich śmietnikach, kiedy oni śpią w tych swoich ciepłych łóżkach, obłapiając swoje kaszaloty, lub stękając na nich… Roześmiał się pan, no co? Ludzka sprawa, człowiek idzie ulicą późną porą, wzdłuż jakiejś kamienicy albo bloku, a zwłaszcza jak wieczór ciepły, taki letni czerwcowy, to z co drugiego okna jęki dochodzą, no prawdę mówię panu, jak bum cykoria!

Dobry ten papieros, z filtrem, dasz pan jeszcze jednego? Dla brata, no dobra, na później. Cała paczka! No dzięki serdeczne, nie wiesz pan jak czasem się chce zapalić, a nie ma kasy na porządne fajki, chodzę zbieram te kiepy, trzeba to skruszyć, wymieszać, i zawinąć w papier, najczęściej z gazety, smakuje jak gówno. Od razu mówię nie piję,żeby pan nie myślał, że ze mnie alkoholik. Wiem, wielu chleje wszystko co im się uda wygrzebać albo wyżebrać. Przepiją każdą złotówkę, kończą potem pod płotem.

Nie będę ściemniał też piłem i pewnej zimy omal nie zamarzłem na śmierć. Leżałem na ulicy, nikt mnie nie zauważał, mróz był okrutny a mi było coraz cieplej i tak błogo, śmierć chyba już stała z rogiem, ale nagle podszedł ten świetlisty, no facet taki, niby normalny ale jak nachylił się nade mną i rozchylił się jego płaszcz to jasność jakaś taka dziwna w moje oczy uderzyła. Co jest do k* nędzy wymamrotałem a on podniósł mnie jakbym był małym dzieckiem, postawił na nogi i powiedział – idź i nie pij już więcej, i od tamtego dnia grama do ust nie wziąłem.

Panie a skąd mam wiedzieć, może sam Chrystus, może anioł stróż, a może mi się tylko zwidziało, ale postanowiłem wtedy rzucić i rzuciłem, mimo że zbieram te puszki po piwie, czasem butelki, dawniej coś by się tam zawsze zlało i do gardła wlało, ale teraz wylewam na glebę.

I wiesz co Panu powiem? Wierzę, że kiedyś nazbieram tych pieniędzy na tyle, że uda mi się odwrócić mój los, odnaleźć własny dom i może kobietę poznać, nie śmiej się pan, ja może tylko wyglądam na starego dziada ale jak dopiero czterdzieści lat mam.

Niestety życie mi się posrało, kredyt podżyrowałem znajomemu a on zwiał, komornik wszystko zabrał, mieszkanie, dobre auto zachodnie, nawet działkę letniskową po rodzicach. Baba odeszła z dziećmi, nie mam do niej żalu, nowego ma teraz chłopa, bogatego, że ho ho hoj.

Jednego mi tylko brak, powiem panu, książek, bo ja kiedyś czytałem pasjami. Prawdę panu mówię, własnych miałem mnóstwo, wszystkie diabli wzięli. Czasem coś tam w śmietniku wygrzebię, ale to same dziadostwa, harlekiny, a do biblioteki w takim ubranku nie pójdę, zresztą nie mam dowodu, zgubiłem.

Na koniec panu powiem, że ja mnie się nie uda to co zamierzam, to pójdę na ten stadion nowy, na jakiś mecz, benzyną się obleję i podpalę, może wtedy usłyszą mój krzyk.

Ps. Zdjęcie –   „Dłonie Mamy”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Z szuflady dojrzałej kobiety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Usłyszcie mój krzyk

  1. jula :D pisze:

    tutaj zacytuje fragmenty z innego bloga. A.Logosa , który mieszka teraz w Chicago ale ze swoich licznych podróży po całym świecie pokazuje nam cudne zdjęcia. Dzięki nim mam wrażenie ,że sama stoję za tym obiektywem . takie samo wrażenie mam i u Ciebie. 🙂
    cytat.
    „Etyka fotografowania ludzi.
    Oczywiście nie mówimy tutaj o urągających jakiejkolwiek etyce praktykach paparazzich, a o fotografii “turystycznej”, obyczajowej, “etnograficznej”…
    Będąc w obcym kraju większość z nas chciałaby utrwalić na swoich zdjęciach ludzi. Nic w tym dziwnego, bo przecież kraj to przede wszystkim zamieszkujący go ludzie i kultura, jaką oni stworzyli (i tworzą nadal). Ale nie wszyscy z nas mają na tyle odwagi, by to czynić (o pewnych ograniczeniach – nazwijmy je: techniczno-sprawnościowych – nie będziemy tu mówić). Ten brak odwagi wynika często po prostu z obawy, że robiąc zdjęcia ludziom naruszamy ich prywatność, że stawiamy ich w niezręcznej sytuacji, że burzymy im spokój… etc.
    Czy jednak często nie jest to wymówką, usprawiedliwieniem naszej… bojaźliwości, zahamowania, niewiary we własne siły fotografa-amatora?
    Moim zdaniem, w naszym podejściu do fotografowanych przez nas ludzi, powinna obowiązywać zasada: po pierwsze – człowieka szanować.
    % .. . Niezwykle ważne – jeśli nie decydujące o etycznym aspekcie fotografowania ludzi – jest to, jaki mamy do nich stosunek, oraz to, jakie są nasze intencje. Dlaczego robimy im zdjęcie? Do czego jest nam ono potrzebne? Jak – i w jakim celu – chcemy je wykorzystać?
    Wbrew pozorom ludzie lubią, kiedy się ich fotografuje, bo to oznacza, że poświęca się im uwagę, a więc uznaje się ich za kogoś interesującego, wyróżniającego się z tłumu, ergo: niezwykłego. Zwykle też bezbłędnie wyczuwają intencje osoby fotografującej – a te intencje stosunkowo łatwo im zakomunikować: uśmiechem, spojrzeniem, dobrym słowem… … //
    Zdecydowanie jest wielkim uchybieniem robić zdjęcie komuś, kto sobie tego nie życzy (zwykle dysponujemy wystarczającymi przesłankami do tego, aby sobie to uświadomić). Bardzo rzadko łamię tę zasadę…. a nawet jeśli się to stało, to tak uzyskanego zdjęcia nigdzie nie opublikowałem. Natomiast zdarzało się dość często, że osoba, która z początku oponowała, po chwili – gdy została przeze mnie o to poproszona – zgodziła się na zrobienie jej zdjęcia. Dzięki temu w mojej kolekcji znajduje się kilka dobrych portretów. (Właśnie: portrety! To chyba najbardziej ciekawa fotograficzna forma przedstawiania ludzi – i bardzo bezpośrednia, niemalże… intymna. Dlatego też nie wyobrażam sobie, by komuś można było zrobić portret, bez jego zgody – werbalnej czy też wyrażonej gestem.) ”

    Tutaj adres do jego bloga. –> http://wizjalokalna.wordpress.com/

    🙂

  2. jula :D pisze:

    tutaj zacytuje fragmenty z innego bloga. A.Logosa , który mieszka teraz w Chicago ale ze swoich licznych podróży po całym świecie pokazuje nam cudne zdjęcia. Dzięki nim mam wrażenie ,że sama stoję za tym obiektywem . takie samo wrażenie mam i u Ciebie. 🙂
    cytat.
    „Etyka fotografowania ludzi.
    Oczywiście nie mówimy tutaj o urągających jakiejkolwiek etyce praktykach paparazzich, a o fotografii “turystycznej”, obyczajowej, “etnograficznej”…
    Będąc w obcym kraju większość z nas chciałaby utrwalić na swoich zdjęciach ludzi. Nic w tym dziwnego, bo przecież kraj to przede wszystkim zamieszkujący go ludzie i kultura, jaką oni stworzyli (i tworzą nadal). Ale nie wszyscy z nas mają na tyle odwagi, by to czynić (o pewnych ograniczeniach – nazwijmy je: techniczno-sprawnościowych – nie będziemy tu mówić). Ten brak odwagi wynika często po prostu z obawy, że robiąc zdjęcia ludziom naruszamy ich prywatność, że stawiamy ich w niezręcznej sytuacji, że burzymy im spokój… etc.
    Czy jednak często nie jest to wymówką, usprawiedliwieniem naszej… bojaźliwości, zahamowania, niewiary we własne siły fotografa-amatora?
    Moim zdaniem, w naszym podejściu do fotografowanych przez nas ludzi, powinna obowiązywać zasada: po pierwsze – człowieka szanować.
    % .. . Niezwykle ważne – jeśli nie decydujące o etycznym aspekcie fotografowania ludzi – jest to, jaki mamy do nich stosunek, oraz to, jakie są nasze intencje. Dlaczego robimy im zdjęcie? Do czego jest nam ono potrzebne? Jak – i w jakim celu – chcemy je wykorzystać?
    Wbrew pozorom ludzie lubią, kiedy się ich fotografuje, bo to oznacza, że poświęca się im uwagę, a więc uznaje się ich za kogoś interesującego, wyróżniającego się z tłumu, ergo: niezwykłego. Zwykle też bezbłędnie wyczuwają intencje osoby fotografującej – a te intencje stosunkowo łatwo im zakomunikować: uśmiechem, spojrzeniem, dobrym słowem… … //
    Zdecydowanie jest wielkim uchybieniem robić zdjęcie komuś, kto sobie tego nie życzy (zwykle dysponujemy wystarczającymi przesłankami do tego, aby sobie to uświadomić). Bardzo rzadko łamię tę zasadę…. a nawet jeśli się to stało, to tak uzyskanego zdjęcia nigdzie nie opublikowałem. Natomiast zdarzało się dość często, że osoba, która z początku oponowała, po chwili – gdy została przeze mnie o to poproszona – zgodziła się na zrobienie jej zdjęcia. Dzięki temu w mojej kolekcji znajduje się kilka dobrych portretów. (Właśnie: portrety! To chyba najbardziej ciekawa fotograficzna forma przedstawiania ludzi – i bardzo bezpośrednia, niemalże… intymna. Dlatego też nie wyobrażam sobie, by komuś można było zrobić portret, bez jego zgody – werbalnej czy też wyrażonej gestem.) ”

    Tutaj adres do jego bloga. –> http://wizjalokalna.wordpress.com/

    🙂

  3. Baba ze wsi pisze:

    Znaczy opowiadanie, jestem pod wrażeniem, bo tresci zdjęć nie mam zamiaru się czepiac 🙂

  4. Baba ze wsi pisze:

    Znaczy opowiadanie, jestem pod wrażeniem, bo tresci zdjęć nie mam zamiaru się czepiac 🙂

  5. Iva pisze:

    Oczami drugiej strony…
    Pozdrawiam:)

  6. Iva pisze:

    Oczami drugiej strony…
    Pozdrawiam:)

  7. Nivejka pisze:

    Doskonałe! Szacun:)

  8. Nivejka pisze:

    Doskonałe! Szacun:)

  9. St. Dreptak pisze:

    Przeczytałem i długo czekałem z komentarzem, teraz też nie skomentuję, tylko zaznaczam że dobry tekst – przemawia do wyobraźni.

  10. St. Dreptak pisze:

    Przeczytałem i długo czekałem z komentarzem, teraz też nie skomentuję, tylko zaznaczam że dobry tekst – przemawia do wyobraźni.

  11. GPS pisze:

    Wszystkie te ważne zdania człowieka pchającego wózek (słup mu z głowy wystaje – jakby innych nieszczęść było mało 😀 ) jakieś nieuczesane są, takie rwane, jakby przy zbieraniu puszek nie było czasu na przemyślenia.
    Pewnie tak jest, gdyż myśleć nie ma nad czym, albo zbyt wiele myśleć lekko nie jest.

    Buen Camino

  12. GPS pisze:

    Wszystkie te ważne zdania człowieka pchającego wózek (słup mu z głowy wystaje – jakby innych nieszczęść było mało 😀 ) jakieś nieuczesane są, takie rwane, jakby przy zbieraniu puszek nie było czasu na przemyślenia.
    Pewnie tak jest, gdyż myśleć nie ma nad czym, albo zbyt wiele myśleć lekko nie jest.

    Buen Camino

Możliwość komentowania jest wyłączona.