Seriale

Na początku lutego Baba ze wsi zaprosiła mnie do zabawy. Już niebawem koniec miesiąca, a ja dopiero teraz zabieram się za odpowiedź. Nie mam nic na usprawiedliwienie, no może tylko mały remoncik, który przerodził się w remont gigant. Nie wiele brakowało a zabrałabym się za klatką schodową a potem malowanie elewacji…

Ale Ad rem lub jak mawiają Francuzi – „revenons à nos moutons!”

Oto zasady zabawy:

1. Opublikuj u siebie na blogu logo organizatora zabawy.
2. Napisz, kto cię otagował.
3. Zaproś co najmniej pięć innych blogów
4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali

Wpis Baby skłonił mnie do refleksji. Przypomniał mi się pewien mroźny dzień grudniowy. Krzysztof wrócił wtedy z kontraktu, zarobił troszkę pieniędzy, ale w sklepach stał na półkach tylko ocet.

Mój teść zasięgnął „języka” i dowiedział się, że w Gdyni do sklepu zwanego „szafą” rzucą kolorowe telewizory. Małe wyjaśnienie dla młodzieży młodszej – w latach 80-tych kolorowy telewizor był towarem luksusowym. Kosztował straszne pieniądze, a na dodatek trzeba było odstać czasem całą noc w kolejce.

Bladym świtem stanęłam przed sklepem w Gdyni. Kolejka stawała się coraz dłuższa. Zawiązał się tzw. komitet kolejkowy, pojawiła się lista obecności. Mimo to było wesoło. Ileż to człowiek mógł dowiedzieć się stojąc w takiej kolejce. Na pewno o wszystkich chorobach, problemach i politykach. Zdarzały się też kłótnie w stylu „Pan tutaj nie stał!”

A więc staliśmy w tej kolejce z teściem na zmianę, aż w końcu przyjechały nasze kolorowe telepudła. Do sklepu wpuszczano pojedynczo. Napięcie rosło. Kolejka brzęczała niczym ul w czerwcowy ciepły wieczór. – Ile przywieźli tych telewizorów? Czy aby dla wszystkich wystarczy? – padały zewsząd pytania.

Nie wybierało się telewizora. Płaciło się w kasie i brało pierwszy z brzegu. Nie mieliśmy wtedy jeszcze auta, więc nasz skarb przywieźliśmy otulony kocem kolejką podmiejską. Do dzisiaj pamiętam radosne podniecenie towarzyszące nam podczas pierwszego uruchamiania.

Ale wróćmy do seriali.

Powrót do Edenu” – główna bohaterka, spadkobierczyni wielkiej fortuny, ma pecha do męża. Chłop zakochuje się w jej przyjaciółce Jilly Stewart. Niewierny partner wrzuca żonę do rzeki pełnej krokodyli. Stephanie zostaje jednak uratowana, chirurg plastyczny Dan Marshall, przerabia ją na prawdziwą piękność. Dziewczyna zostaje top modelką, planuje zemstę na „Cioteczce Dżily” oraz swoim eks, a także walczy o odzyskanie majątku.

Czterech pancernych i pies” – zapewne to był mój ulubiony serial. Fabuły nie będę przestawiać, każdy Polak oglądał go co najmniej raz. Idę o zakład, że będą go wyświetlali nawet po 2050 roku, podobnie jak „Kevina samego w domu”. Choć obawiam się, że wraz ze stopniowym spadkiem średniego IQ, większość widzów będzie mieć problemy ze zrozumieniem zawiłości fabuły. Puści się napisy pismem obrazkowym na dole ekranu.

Aniołki Charliego” – My dziewczyny z domu z czerwonej cegły byłyśmy tak zauroczone tym serialem, że utożsamiałyśmy się z głównymi bohaterkami. Poszłyśmy nawet do fotografa. Niestety nie wyszłyśmy na zdjęciu tak piękne jak one, ale to pewnie wina fotografa.

Czwartym serialem jest „Dom” w reżyserii Jana Łomnickiego przedstawiający losy rodziny Talarów i ich sąsiadów z kamienicy przy ul Złotej 25. Bardzo go lubiłam. To taki pierwowzór klanu tylko z doborową obsadą aktorską i mającą sens fabułą.

Piąty tasiemiec, który byłam zmuszana oglądać, była „Moda na Sukces”. Wracałam z pracy i mama prosiła mnie – dziecko usiądź, odpocznij, oglądnij ze mną odcinek. Nawet jak nie oglądnęło się pięciu odcinków to i tak wiadomo było o co chodzi. Jedna wielka intryga pomiędzy mężami, żonami, kochankami, teściowymi, ogrodnikami, szoferami, masażystami, górnikami, mleczarzami…. stop! To był koszmar, szmira, jednym słowem opera mydlana, ale czego nie robi się dla matki?

Mój telewizor od bardzo dawna jest zepsuty i nawet nie mam zamiaru go naprawiać, a tym bardziej kupować nowego. Syn ma duży, mogłabym korzystać z jego, ale nie lubię już oglądać telewizji. Szkoda mi na nią czasu. Wolę poświęcić go na robienie zdjęć, czytanie książek i spotkania za znajomymi.

Lubię film ale taki z którego coś wynika. Od jakiegoś czasu oglądam polskie produkcje i tu bez zastanowienia mogłabym wymienić filmy, które bardzo mi się spodobały: Różyczka, Pestka, Rezerwat, Ogród Luizy, Sztuczki, Mała Moskwa.

Do zabawy zostałam zaproszona przez:
http://marszewskakolonia.blogspot.com/

Do zabawy zapraszam:

http://dyszczyki.blox.pl/html
http://fraglesi.eu/
http://www.kartkazpodrozy.eu
http://wrozenie.org/
http://jula1.blogspot.com/

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

40 odpowiedzi na „Seriale

  1. jula :D pisze:

    Dawniej , raptem dwa kanały pozwalały oglądać to samo ,ale pomimo to było co oglądać .Teatr poniedziałkowy na żywo a w czwartki też na żywo szła kobra !… Już nie wspomnę o „kabarecie starszych panów”. itd..
    I nie było zagłuszającej wszystko PRZERWY NA REKLAMY!!! 🙁
    Czytam i widzę ,że mamy podobne gusty i ci sami bohaterowie, bohaterki z ekranu miały na nas wpływ. 😆
    Ja miałam fryzurkę na Aniołka Charliego . Oczywiście kreowaną przez Farrah Fawcett. 😉
    Bo myślimy o tych aniołkach z lat 70-tych !?…

    Oczywiście przyłączam się do gry ale w kolejnym tygodniu .
    Teraz planuje iść do kina na bardzo reklamowanego i chyba pewnego nagrody oskarowej , na niemy czarno-biały film pt. „Artysta”. Podobno w Polsce grają od 10 lutego, byłaś ?… 😉 :d PA!

    • graszka pisze:

      Oczywiście, że o Aniołkach z lat 70-tych. Farrah Fawcett była pięknością no i ta fryzura.
      Już dawno nie byłam w kinie. Jakiś czas temu czytałam biografię Pani Walewskiej, zaciekawiona jej życiem oglądałam czarno – biały film.
      No właśnie Jula, trzeba w końcu coś ciekawego oglądnąć. 🙂

  2. jula :D pisze:

    Dawniej , raptem dwa kanały pozwalały oglądać to samo ,ale pomimo to było co oglądać .Teatr poniedziałkowy na żywo a w czwartki też na żywo szła kobra !… Już nie wspomnę o „kabarecie starszych panów”. itd..
    I nie było zagłuszającej wszystko PRZERWY NA REKLAMY!!! 🙁
    Czytam i widzę ,że mamy podobne gusty i ci sami bohaterowie, bohaterki z ekranu miały na nas wpływ. 😆
    Ja miałam fryzurkę na Aniołka Charliego . Oczywiście kreowaną przez Farrah Fawcett. 😉
    Bo myślimy o tych aniołkach z lat 70-tych !?…

    Oczywiście przyłączam się do gry ale w kolejnym tygodniu .
    Teraz planuje iść do kina na bardzo reklamowanego i chyba pewnego nagrody oskarowej , na niemy czarno-biały film pt. „Artysta”. Podobno w Polsce grają od 10 lutego, byłaś ?… 😉 :d PA!

    • graszka pisze:

      Oczywiście, że o Aniołkach z lat 70-tych. Farrah Fawcett była pięknością no i ta fryzura.
      Już dawno nie byłam w kinie. Jakiś czas temu czytałam biografię Pani Walewskiej, zaciekawiona jej życiem oglądałam czarno – biały film.
      No właśnie Jula, trzeba w końcu coś ciekawego oglądnąć. 🙂

  3. Iva Pas pisze:

    pisałam u siebie o serialach, ale przypomniałaś mi ‚Powrót do Edenu’:) Oglądałam z zapartym tchem;)

    • graszka pisze:

      Czytałam Twój wpis o serialach, dlatego nie zapraszałam ponownie. Ten serial utkwił mi też z innego powodu. Kiedy był emitowany w TV kupiliśmy kolorowy telewizor. Nagle cioteczka Dżili przeistoczyła się w rudzielca.

  4. Iva Pas pisze:

    pisałam u siebie o serialach, ale przypomniałaś mi ‚Powrót do Edenu’:) Oglądałam z zapartym tchem;)

    • graszka pisze:

      Czytałam Twój wpis o serialach, dlatego nie zapraszałam ponownie. Ten serial utkwił mi też z innego powodu. Kiedy był emitowany w TV kupiliśmy kolorowy telewizor. Nagle cioteczka Dżili przeistoczyła się w rudzielca.

  5. St. Dreptak pisze:

    O joj, a skąd ja ci tyle blogów zaprzyjaźnionych wezmę, co zechcą się w takie gierki bawić? W dodatku „kośnęłaś” mi połowę blogów, które mogłem zaprosić 😛

    • graszka pisze:

      Hehe, ko pierwszy ten lepszy.
      Kiedy zaproponowała mi tą zabawę Baba szczerze się ucieszyłam, dopiero później przyszła refleksja skąd ja aż pięć blogów wezmę 🙂

    • Baba ze wsi pisze:

      Dreptaku, pomnij, iż niektórzy mają po kilka blogów tematycznych – takich da się typować wielokrotnie 😀

      • St. Dreptak pisze:

        Droga Babo – mam paru znajomych blogerów, ale z gatunku takiego, że nie śmiałbym im zaproponować tematu – napiszą tylko to, co im w duszy gra. Odbiorą taką prośbę jako próbę ograniczenia swobody wypowiadania się – a może tylko ja tak myślę?
        A poza tym, to piramidka – policz sobie, o czym za kilka dni będą pisali wszyscy blogerzy – postęp geometryczny daje powalające efekty. Policz sobie ilu blogerów będzie pisało o serialach np. na kolejnym 7 etapie tego ciągu – 15 625 blogów będzie pisało na jeden, zadany temat, nie licząc tych którzy napisali wcześniej. W sieci będzie gęsto od dyskusji dlaczego o tym piszemy, albo nie piszemy – czyżby oglądalność seriali spadała, albo stacje telewizyjne miały gwałtowną potrzebę emisji powtórek?
        Oglądałem kiedyś bez nadmiernego entuzjazmu jakieś, teraz oglądam bez większych emocji jakiś serial o wampirach – idiotyczny, ale przynajmniej na swój sposób dowcipny – Starsza ogląda, to i ja przy okazji. Mogę coś skomentować, ale dlaczego mam „karmić” rodzinę i znajomych materiałem, którego nie chcą?
        Nie odbierzcie tego jako zarzutu, jeżeli ktoś ma ochotę niech pisze, gdybym miał coś do powiedzenia w tym temacie, to pewnie też bym napisał, niezależnie od zaproszenia.

        • graszka pisze:

          Przepraszam, ze zrobiłam Ci kłopot. Nie zawsze do wszystkiego należy podchodzić tak poważnie, czasami można z przymrużeniem oka. Nie ten poziom blogów – no,no.

          • St. Dreptak pisze:

            Graszko, ty mi tu z poziomem nie wyskakuj – nasz rodzinny i Twój literacko artystyczny – coś miedzy zapiskami domowego kuchty, a Jankiem Muzykantem. Ty się do Kartka porównuj, a nie do mnie 😀
            Owszem, masz parę lat mniej i stażu też mniej, ale poziom to ja potrafię ocenić i Twoja zgryźliwość jest nie na miejscu. Nie masz się czego wstydzić. 🙂

        • Baba ze wsi pisze:

          Widzisz Dreptaku – nikt do niczego nie zmusi 🙂 Ja nie biorę udziału w łańcuszkach, nie obdarowuję się w te i wewte nagrodami – ale serialowa zabawa akurat stała się pretekstem do wspominek o telewizorach i się podłączyłam. Podobnie nie narzucałam jej innym, tylko wypisałam, kogo zapraszam z adnotacją, że jeśli nie mają ochoty – mogą udać, że akurat na tę notkę nie trafili i wcale ich tu nie było 🙂

          Każda zabawa jest zabawą dopóki nie jest przymusowa.
          Mnie jest miło, że Graszka się przyłączyła, jej pewnie będzie miło, jesli i ktoś z wybranych przez nią podejmie pałeczkę i wspólnie się powspomina, a czasem pozna coś nowego, bo przecież nie każdy serial to sieczka i zapychacz czasu 😉
          Pozdrawiam!

          • St. Dreptak pisze:

            Ale ja bym bardzo chętnie się podłączył, tyle, że nie mam jak i nie mam dla kogo napisać – mogę tylko pokomentować. 😀
            Wbrew pozorom i stażowi blogerskiemu, mam bardzo ograniczone możliwości, a w dodatku wrażenia z seriali żadne – może namówiłbym z jednego znajomego, to wszystko. A do tego ten ciąg geometryczny – to już ten co wymyślał nie mógł się trochę ograniczyć?

  6. St. Dreptak pisze:

    O joj, a skąd ja ci tyle blogów zaprzyjaźnionych wezmę, co zechcą się w takie gierki bawić? W dodatku „kośnęłaś” mi połowę blogów, które mogłem zaprosić 😛

    • graszka pisze:

      Hehe, ko pierwszy ten lepszy.
      Kiedy zaproponowała mi tą zabawę Baba szczerze się ucieszyłam, dopiero później przyszła refleksja skąd ja aż pięć blogów wezmę 🙂

    • Baba ze wsi pisze:

      Dreptaku, pomnij, iż niektórzy mają po kilka blogów tematycznych – takich da się typować wielokrotnie 😀

      • St. Dreptak pisze:

        Droga Babo – mam paru znajomych blogerów, ale z gatunku takiego, że nie śmiałbym im zaproponować tematu – napiszą tylko to, co im w duszy gra. Odbiorą taką prośbę jako próbę ograniczenia swobody wypowiadania się – a może tylko ja tak myślę?
        A poza tym, to piramidka – policz sobie, o czym za kilka dni będą pisali wszyscy blogerzy – postęp geometryczny daje powalające efekty. Policz sobie ilu blogerów będzie pisało o serialach np. na kolejnym 7 etapie tego ciągu – 15 625 blogów będzie pisało na jeden, zadany temat, nie licząc tych którzy napisali wcześniej. W sieci będzie gęsto od dyskusji dlaczego o tym piszemy, albo nie piszemy – czyżby oglądalność seriali spadała, albo stacje telewizyjne miały gwałtowną potrzebę emisji powtórek?
        Oglądałem kiedyś bez nadmiernego entuzjazmu jakieś, teraz oglądam bez większych emocji jakiś serial o wampirach – idiotyczny, ale przynajmniej na swój sposób dowcipny – Starsza ogląda, to i ja przy okazji. Mogę coś skomentować, ale dlaczego mam „karmić” rodzinę i znajomych materiałem, którego nie chcą?
        Nie odbierzcie tego jako zarzutu, jeżeli ktoś ma ochotę niech pisze, gdybym miał coś do powiedzenia w tym temacie, to pewnie też bym napisał, niezależnie od zaproszenia.

        • graszka pisze:

          Przepraszam, ze zrobiłam Ci kłopot. Nie zawsze do wszystkiego należy podchodzić tak poważnie, czasami można z przymrużeniem oka. Nie ten poziom blogów – no,no.

          • St. Dreptak pisze:

            Graszko, ty mi tu z poziomem nie wyskakuj – nasz rodzinny i Twój literacko artystyczny – coś miedzy zapiskami domowego kuchty, a Jankiem Muzykantem. Ty się do Kartka porównuj, a nie do mnie 😀
            Owszem, masz parę lat mniej i stażu też mniej, ale poziom to ja potrafię ocenić i Twoja zgryźliwość jest nie na miejscu. Nie masz się czego wstydzić. 🙂

        • Baba ze wsi pisze:

          Widzisz Dreptaku – nikt do niczego nie zmusi 🙂 Ja nie biorę udziału w łańcuszkach, nie obdarowuję się w te i wewte nagrodami – ale serialowa zabawa akurat stała się pretekstem do wspominek o telewizorach i się podłączyłam. Podobnie nie narzucałam jej innym, tylko wypisałam, kogo zapraszam z adnotacją, że jeśli nie mają ochoty – mogą udać, że akurat na tę notkę nie trafili i wcale ich tu nie było 🙂

          Każda zabawa jest zabawą dopóki nie jest przymusowa.
          Mnie jest miło, że Graszka się przyłączyła, jej pewnie będzie miło, jesli i ktoś z wybranych przez nią podejmie pałeczkę i wspólnie się powspomina, a czasem pozna coś nowego, bo przecież nie każdy serial to sieczka i zapychacz czasu 😉
          Pozdrawiam!

          • St. Dreptak pisze:

            Ale ja bym bardzo chętnie się podłączył, tyle, że nie mam jak i nie mam dla kogo napisać – mogę tylko pokomentować. 😀
            Wbrew pozorom i stażowi blogerskiemu, mam bardzo ograniczone możliwości, a w dodatku wrażenia z seriali żadne – może namówiłbym z jednego znajomego, to wszystko. A do tego ten ciąg geometryczny – to już ten co wymyślał nie mógł się trochę ograniczyć?

  7. Baba ze wsi pisze:

    Powrót do Edenu, jako tutuł tkwił we mnie od dzieciństwa, ale myliłam go z całkiem innym filmem… Którego do dziś nie mogę znaleźć, podobnie jak książki, a i przy niej i przy adaptacji ryczałam 😉

    • jula :D pisze:

      Może to był Martin Eden ? ..
      Martin Eden – powieść psychologiczna amerykańskiego pisarza Jacka Londona z 1909. Zawiera wiele wątków autobiograficznych.
      Film tez był 😉 http://youtu.be/brl-3FzqUAQ

    • jula :D pisze:

      Może też być, bo sam się zastanawiam i ten film ;
      Na wschód od Edenu (oryg. East of Eden) – amerykański dramat z 1955 w reżyserii Elii Kazana. Film jest swobodną adaptacją powieści Johna Steinbecka „Na wschód od Edenu”. http://youtu.be/tdMjKq8xk-E
      Obsada[edytuj]

      Raymond Massey – Adam Trask
      James Dean – Cal Trask
      Richard Davalos – Aron Trask
      Julie Harris – Abra
      Burl Ives – Sam, szeryf
      Jo Van Fleet – Kate
      Albert Dekker – Will Hamilton

    • jula :D pisze:

      I jeszcze tu piękne zdjęcia z tego filmu „Na wschód od Edenu”

      http://youtu.be/8dYvnDQEYG8

  8. Baba ze wsi pisze:

    Powrót do Edenu, jako tutuł tkwił we mnie od dzieciństwa, ale myliłam go z całkiem innym filmem… Którego do dziś nie mogę znaleźć, podobnie jak książki, a i przy niej i przy adaptacji ryczałam 😉

    • jula :D pisze:

      Może to był Martin Eden ? ..
      Martin Eden – powieść psychologiczna amerykańskiego pisarza Jacka Londona z 1909. Zawiera wiele wątków autobiograficznych.
      Film tez był 😉 http://youtu.be/brl-3FzqUAQ

    • jula :D pisze:

      Może też być, bo sam się zastanawiam i ten film ;
      Na wschód od Edenu (oryg. East of Eden) – amerykański dramat z 1955 w reżyserii Elii Kazana. Film jest swobodną adaptacją powieści Johna Steinbecka „Na wschód od Edenu”. http://youtu.be/tdMjKq8xk-E
      Obsada[edytuj]

      Raymond Massey – Adam Trask
      James Dean – Cal Trask
      Richard Davalos – Aron Trask
      Julie Harris – Abra
      Burl Ives – Sam, szeryf
      Jo Van Fleet – Kate
      Albert Dekker – Will Hamilton

    • jula :D pisze:

      I jeszcze tu piękne zdjęcia z tego filmu „Na wschód od Edenu”

      http://youtu.be/8dYvnDQEYG8

  9. Margerytka pisze:

    Zawsze to coś, nie każdy ma taką „odskocznię”… Bliska mi osoba wprost nie znosi pisać a chciałaby mieć taką możliwość poukładania myśli.

    Nie-dziękuję 🙂 (żeby nie zapeszyć)

    Zupełnie nie-serialowa jestem aktualnie, kiedyś było inaczej;)

  10. Margerytka pisze:

    Zawsze to coś, nie każdy ma taką „odskocznię”… Bliska mi osoba wprost nie znosi pisać a chciałaby mieć taką możliwość poukładania myśli.

    Nie-dziękuję 🙂 (żeby nie zapeszyć)

    Zupełnie nie-serialowa jestem aktualnie, kiedyś było inaczej;)

  11. staruszek pisze:

    Trochę zaskoczył mnie Dreptak nie wyczuwając kanwy, a podejmując wątek „eksplozji danych”. Kto zna legendę o wynagrodzeniu za szachy i już zdążył wypić coś pobudzającego kojarzenie, ten nie potraktuje poważnie tej eksplozji liczby wskazywanych blogów .

    http://zadane.pl/zadanie/2424132

    Po chwili stwierdziłem, że reakcja Dreptaka i jego wskazanie swego skromnego otoczenia blogowego jest tylko formą.

    Uwaga! To co tu postuluje wymaga odrobiny skupienia!

    Otóż gdy kultura masowa stała się już przedmiotem poważnych badań naukowych, zaczęto zajmować się sednem tego pojęcia. Ludzi którzy potrafią zanucić lepiej lub gorzej melodię „Żółtej łodzi podwonej” jest co najmniej milion. Każdy z nas potrafi nazwać i odróżnić co najwyżej tysiąc osób z tego miliona. Jednocześnie wymyślono pewien skrót myślowy opisujący „znajomość” czyli „bycie znajomym”. Brzmi to tak: aby połączyć dwie dowolne osoby współczesne stwierdzeniem „znam go/ją” wystarczy łańcuszek osób co najwyżej ośmiu osób. Dziwne to jest, ale po starannym opisaniu zrozumiałe.

    Tak więc lawinowo narastająca liczba wskazań: „nazwa bloga” lub „nazwisko osoby” jest ograniczona liczbą, przy której zauważymy pierwsze powtórzenie. Przypomnijcie sobie określenia zbiorowości osób: solo, para, gromada, masa, ludzkość. Ten łańcuszek określeń jest krótki.

    Zatem jest bardzo prawdopodobne, że gdybyśmy chcieli zastąpić w gronie tu i teraz komentujących piosenkę Bitelsów czymś innym, to co najmniej dwie osoby wymieniłyby „Cicha woda brzegi rwie.” Ta ograniczoność (w ujęciu fizycznym i dalekim od tumaństwa) jest Wam znana, tylko rzadko nazywana, że względu na dużą bezwładność procesu przekazywania wiedzy między pokoleniami.

    Gdy naszym otoczeniem była osada lub wieś ogarnialiśmy obiekty tego otoczenia przez proste wyliczenie. Mój kolega ze studiów matematycznych pochodzący ze wsi na pierwszych wakacjach spędzanych we wsi swego dzieciństwa został zapytany:
    „A na tej matematyce to do ilu uczą was liczyć?” A on już wiedział, że liczb rzeczywistych nie da się ponumerować.

    Na początku było słowo. A później proces abstrakcji zaoferowny przez węża Ewie zebrał słowa w klasy. Mamy więc mniejszy lub wiekszy zasób słów. „Pan Tadeusz” jest długim poematem złożonym z ciągów słów, z których wiele jest użytych kilkadziesiąt lub kilkaset razy. Jakość jest wytwarzana przez zestawienia tych słów w podciągi i odwyływanie się do tego co już zapamiętaliśmy. Gdy czytamy „ogary poszły w las” to nie myślimy o nadanych imionach konkretnym psom. Bo tak naprawdę odbieramy to jako zadanie z podmiotem w liczbie pojedyńczej: „Sfora ruszyła w las.”
    Oczywiście możnaby bez większej utraty informacji napisać: „Psy ruszyły między drzewa.”

    Sfora i las to są klasy. Klasy obiektów. Gdy pytamy Dreptaka: „Kim są Twoi czytelnicy?” to w tlumaczeniu na angielski musielibyśmy użyć rzeczownika w liczbie pojedyńczej: „audience”. W teatrze jest łatwiej – mamy jedną(!) publiczność. Ale w muzyce mamy wielu melomanów. Zatem nie mamy kłopotu ze słyszeniem i czytaniem o zbiorowości mimo przemiennego użycia rzeczowników w liczbie pojedyńczej lub mnogiej.

    Gra zaproponowana przez Graszkę jest zatem bardziej rzuconym w przestrzeń blogosfery pytaniem: „Moi mili! Ile nas? Chcę usłyszeć ten chór!” I gdy Dreptak odpowiada, że jego krąg znajomych jest nieliczny, to po chwili zastanowienia można pomyśleć, że świadomie lub nieświadomie przechodzi od liczności grona do gęstości uczuciowej i stylistycznej wypowiedzi ustanawiających tę wspólnotę.

    Jasne jest, że @staruszek będzie się kojarzył ze względną jednostajnością stylu sztywnego mentora, a Kartka z migotliwością tematyki gadek Wojaka Szwejka w przyfabrycznym barze praskiego browaru Staropramen.

    Zatem tworzenie listy blogów szybko się zapętli. A komplementowanie Graszki i Kartki wysoką oceną stylu ich opowieści nie jest wyliczeniem lecz obmiarem.
    Piszę Tu banały, które znacie: nie jest ważne ilu znasz ludzi; ważne jest kogo znasz.

    Na blogu Kartki swój ból opowiedziała Letnia sukienka. Napisał o swych bolesnych przeżyciach Kartek jako szybkie echo. Przeczytaj Graszko tamte wpisy. Jeśli Letnia sukienka zmieni choćby trochę bolesną tonację dzięki Twojemu kobiecemu wsparciu, to będzie to obmiarem wielokrotnie wartościowszym niż stwierdzenie, że liczba blogów na świecie nie przekracza dziesięciu miliardów.

    Tak! Nakładam na Ciebie Graszko obowiązek. Bośmy braćmi, ale niekiedy jest potrzebne słowo siostry. Nie sześć pików. Nie pas. Niekiedy robra i partię wygrywa się gaworzeniem o pogodzie.

    Pogłaszczmy oczy Letniej sukienki. Nie wstydźmy się dłonią nie chusteczką otrzeć cudzych łez. Twe zaproszenie do gry Graszko traktuję jako próbę echa. Jesteśmy z Tobą i obmacujemy Twoje ciało i Twoją duszę aż do przesady. Na określenie odpowiedzi na pytanie ile jest liczb rzeczywistych wybrano jedną gotycką literę „c”.

    Sumę przez Ciebie Graszko proponownej gry określam: trudno mierzalna. Jesteś cząstką nas i my jesteśmy cząstką Ciebie. To tak jakbyś pytała o krawędź mgly.
    Gramatycznie poprawne pytanie. Odpowiedzią jest pocałunek w Twój policzek.
    Tak jak Letnia sukienka potrafi być smutna, tak gdy kobieta zaprasza do brydża, to może tak naprawdę pytanie: „Czy ostał się Wam choćby mały kawałek szarlotki?”

    Ostał. Oto on!
    Moja blogowa córko.

    • St. Dreptak pisze:

      Dzięki Staruszku, bo się zakałapućkałem i wyszedłem na zgryźliwego zrzędę 😀

    • graszka pisze:

      Dziękuje staruszku. Właśnie wróciłam z pracy, odsapnę i poczytam.

  12. staruszek pisze:

    Trochę zaskoczył mnie Dreptak nie wyczuwając kanwy, a podejmując wątek „eksplozji danych”. Kto zna legendę o wynagrodzeniu za szachy i już zdążył wypić coś pobudzającego kojarzenie, ten nie potraktuje poważnie tej eksplozji liczby wskazywanych blogów .

    http://zadane.pl/zadanie/2424132

    Po chwili stwierdziłem, że reakcja Dreptaka i jego wskazanie swego skromnego otoczenia blogowego jest tylko formą.

    Uwaga! To co tu postuluje wymaga odrobiny skupienia!

    Otóż gdy kultura masowa stała się już przedmiotem poważnych badań naukowych, zaczęto zajmować się sednem tego pojęcia. Ludzi którzy potrafią zanucić lepiej lub gorzej melodię „Żółtej łodzi podwonej” jest co najmniej milion. Każdy z nas potrafi nazwać i odróżnić co najwyżej tysiąc osób z tego miliona. Jednocześnie wymyślono pewien skrót myślowy opisujący „znajomość” czyli „bycie znajomym”. Brzmi to tak: aby połączyć dwie dowolne osoby współczesne stwierdzeniem „znam go/ją” wystarczy łańcuszek osób co najwyżej ośmiu osób. Dziwne to jest, ale po starannym opisaniu zrozumiałe.

    Tak więc lawinowo narastająca liczba wskazań: „nazwa bloga” lub „nazwisko osoby” jest ograniczona liczbą, przy której zauważymy pierwsze powtórzenie. Przypomnijcie sobie określenia zbiorowości osób: solo, para, gromada, masa, ludzkość. Ten łańcuszek określeń jest krótki.

    Zatem jest bardzo prawdopodobne, że gdybyśmy chcieli zastąpić w gronie tu i teraz komentujących piosenkę Bitelsów czymś innym, to co najmniej dwie osoby wymieniłyby „Cicha woda brzegi rwie.” Ta ograniczoność (w ujęciu fizycznym i dalekim od tumaństwa) jest Wam znana, tylko rzadko nazywana, że względu na dużą bezwładność procesu przekazywania wiedzy między pokoleniami.

    Gdy naszym otoczeniem była osada lub wieś ogarnialiśmy obiekty tego otoczenia przez proste wyliczenie. Mój kolega ze studiów matematycznych pochodzący ze wsi na pierwszych wakacjach spędzanych we wsi swego dzieciństwa został zapytany:
    „A na tej matematyce to do ilu uczą was liczyć?” A on już wiedział, że liczb rzeczywistych nie da się ponumerować.

    Na początku było słowo. A później proces abstrakcji zaoferowny przez węża Ewie zebrał słowa w klasy. Mamy więc mniejszy lub wiekszy zasób słów. „Pan Tadeusz” jest długim poematem złożonym z ciągów słów, z których wiele jest użytych kilkadziesiąt lub kilkaset razy. Jakość jest wytwarzana przez zestawienia tych słów w podciągi i odwyływanie się do tego co już zapamiętaliśmy. Gdy czytamy „ogary poszły w las” to nie myślimy o nadanych imionach konkretnym psom. Bo tak naprawdę odbieramy to jako zadanie z podmiotem w liczbie pojedyńczej: „Sfora ruszyła w las.”
    Oczywiście możnaby bez większej utraty informacji napisać: „Psy ruszyły między drzewa.”

    Sfora i las to są klasy. Klasy obiektów. Gdy pytamy Dreptaka: „Kim są Twoi czytelnicy?” to w tlumaczeniu na angielski musielibyśmy użyć rzeczownika w liczbie pojedyńczej: „audience”. W teatrze jest łatwiej – mamy jedną(!) publiczność. Ale w muzyce mamy wielu melomanów. Zatem nie mamy kłopotu ze słyszeniem i czytaniem o zbiorowości mimo przemiennego użycia rzeczowników w liczbie pojedyńczej lub mnogiej.

    Gra zaproponowana przez Graszkę jest zatem bardziej rzuconym w przestrzeń blogosfery pytaniem: „Moi mili! Ile nas? Chcę usłyszeć ten chór!” I gdy Dreptak odpowiada, że jego krąg znajomych jest nieliczny, to po chwili zastanowienia można pomyśleć, że świadomie lub nieświadomie przechodzi od liczności grona do gęstości uczuciowej i stylistycznej wypowiedzi ustanawiających tę wspólnotę.

    Jasne jest, że @staruszek będzie się kojarzył ze względną jednostajnością stylu sztywnego mentora, a Kartka z migotliwością tematyki gadek Wojaka Szwejka w przyfabrycznym barze praskiego browaru Staropramen.

    Zatem tworzenie listy blogów szybko się zapętli. A komplementowanie Graszki i Kartki wysoką oceną stylu ich opowieści nie jest wyliczeniem lecz obmiarem.
    Piszę Tu banały, które znacie: nie jest ważne ilu znasz ludzi; ważne jest kogo znasz.

    Na blogu Kartki swój ból opowiedziała Letnia sukienka. Napisał o swych bolesnych przeżyciach Kartek jako szybkie echo. Przeczytaj Graszko tamte wpisy. Jeśli Letnia sukienka zmieni choćby trochę bolesną tonację dzięki Twojemu kobiecemu wsparciu, to będzie to obmiarem wielokrotnie wartościowszym niż stwierdzenie, że liczba blogów na świecie nie przekracza dziesięciu miliardów.

    Tak! Nakładam na Ciebie Graszko obowiązek. Bośmy braćmi, ale niekiedy jest potrzebne słowo siostry. Nie sześć pików. Nie pas. Niekiedy robra i partię wygrywa się gaworzeniem o pogodzie.

    Pogłaszczmy oczy Letniej sukienki. Nie wstydźmy się dłonią nie chusteczką otrzeć cudzych łez. Twe zaproszenie do gry Graszko traktuję jako próbę echa. Jesteśmy z Tobą i obmacujemy Twoje ciało i Twoją duszę aż do przesady. Na określenie odpowiedzi na pytanie ile jest liczb rzeczywistych wybrano jedną gotycką literę „c”.

    Sumę przez Ciebie Graszko proponownej gry określam: trudno mierzalna. Jesteś cząstką nas i my jesteśmy cząstką Ciebie. To tak jakbyś pytała o krawędź mgly.
    Gramatycznie poprawne pytanie. Odpowiedzią jest pocałunek w Twój policzek.
    Tak jak Letnia sukienka potrafi być smutna, tak gdy kobieta zaprasza do brydża, to może tak naprawdę pytanie: „Czy ostał się Wam choćby mały kawałek szarlotki?”

    Ostał. Oto on!
    Moja blogowa córko.

    • St. Dreptak pisze:

      Dzięki Staruszku, bo się zakałapućkałem i wyszedłem na zgryźliwego zrzędę 😀

    • graszka pisze:

      Dziękuje staruszku. Właśnie wróciłam z pracy, odsapnę i poczytam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.