Diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety

Ostatnimi czasy bardzo często zdarzają mi się sytuacje, że coś spotyka mnie po raz pierwszy w życiu. Tak też było z targami i moją pracą w charakterze ochroniarza (ochroniarki?) Pracę załatwił mi brat.

Kiedy we wtorkowy poranek udało mi się przedrzeć przez jak zwykle zakorkowane miasto i dotrzeć pod budynek targowy, kłębił się tam tłum wystawców. – O losie w pomidorowym sosie, jak ja odnajdę mojego nowego szefa? – pomyślałam przerażona i wyciągnęłam komórkę. – Grażyna! nie dzwoń do mnie, tylko chodź tu, czekamy na Ciebie – usłyszałam z oka cyklonu.

Mój nowy szef, a zarazem kolega brata, okazał się sympatycznym człowiekiem. Trema znikła. Szef przedstawił mi ludzi z którymi miałam pracować. W większości mężczyźni w wieku od 20 do 60 lat, a także dwie kobiety.

Targi były imprezą zamkniętą. Wstęp mieli tylko wystawcy i zaproszeni goście. Przez godzinę instruowano mnie, kto i kiedy może wejść. Poczułam mętlik w głowie i rozpaczliwie powtarzałam w myślach: czerwony – goście, wchodzą od 10, pomarańczowy – obsługa, fioletowy – media, niebieski – wystawcy. Tych kolorów ze czterdzieści.

Targowy parking zaczął się wypełniać wypasionymi furkami, przeważnie czarne Mercedesy, Audi i SUV-y. Na szczęście mój lanosik stał na uboczu, bo pasował do tych aut jak pięść do nosa.

Ubrana w kurtkę z logo firmy obchodziłam halę spoglądając na szykujących się wystawców. Starannie rozkładali swoje precjoza, sprawdzając czy dobrze się prezentują w mocnym świetle halogenów. Duża część stoisk była z półfabrykatami do tworzenia biżuterii i srebrem.

Naprawdę byłam pod wrażeniem. Wyobraźcie sobie ogromny hangar pełen tego co uwielbia każda kobieta. Co chwila zauważałam coś wyjątkowego i pięknego. Chciało się aż przymierzać, niestety mogłam tylko patrzeć a w razie czego gonić za jakimś złodziejaszkiem.

Mijały godziny. Przeszklone regały piękniały, nabierały ekskluzywnego wyglądu. Czułam coraz większe zmęczenie. Bolały nogi, plecy, a zwłaszcza, od mocnego światła, oczy. Mimo to po trzynastu godzinach pracy wracałam do domu szczęśliwa.

Następny dzień był pierwszym dniem targowym. Wystrojeni wystawcy czekali na zaproszonych gości. Kobiety z koafiurami prosto od fryzjera i starannym makijażem. Stonowane garsonki i wysokie szpilki. Panowie pod krawatem. Powietrze przesiąknięte markowymi perfumami. Francja elegancja. Wszyscy piękni, uśmiechnięci i beztroscy, jak goście Titanica. Orkiestra gra ale lodowata woda wlewa się na dolne pokłady.

Dla wielu, zwłaszcza tych mniejszych, te międzynarodowe targi to być albo nie być. Utrzymać się na powierzchni albo utonąć. Podczas przerwy porozmawiałam z paroma wystawcami. Uśmiech gasł na ich twarzach gdy zaczynali uświadamiać mi jakie są realia.

Za miniaturowe stoisko płacili minimum sześć tysięcy, za ciut większe nawet dwa razy tyle. Do tego musieli zapłacić za hotel. Szczęściarzami byli mający w Gdańsku rodzinę u której mogli przenocować. Jeden z wystawców przyjechał z ekipą pięcioosobową, za stoisko zapłacił dwanaście tysięcy, za hotel ponad trzy, skroili go nawet za sam parking – 200 zł

Zapamiętałam szczególnie jedną sympatyczną kobietę. Kiedy rozmawialiśmy, widziałam w jej oczach wielki strach, że impreza się nie zwróci i wtedy będzie prawdopodobnie zmuszona zamknąć interes. Kiedy wracała na stoisko, przyklejała uśmiech i z powrotem stawała beztroską business woman.

Podczas tych targów zrozumiałam, że źle oceniałam ludzi mających własne firmy i jeżdżących pięknymi autami. Oni mają tak naprawdę takie same problemy jak ja, tylko w większej skali. Ja potrzebuję pieniędzy na opłacenie rachunków, a oni znacznie większych aby opłacić swoje koszta. Ja potrzebuję dobrze płatnej pracy, a oni potrzebują zbytu. Dowiedziałam się też, że nieoprawiony brylant podaje się w białych rękawiczkach i zakochałam się…. W brylantach? Nie, nie 🙂 W złocie… ale Bałtyku.

Bursztyn zawsze kojarzył mi się z kamyczkami w kolorze miodu, zbieranymi po sztormie na plaży w Sobieszewie. Malutkie i niepozorne bryłki bałtyckiego złota, z którego wprawna ręka jubilera może zrobić cudeńka.

Spodobały mi się zwłaszcza ogromne korale i wisiory z bursztynu. Nawet jeden sobie upatrzyłam. Oprawiony w srebro wyglądał wyjątkowo, ale cena była jak dla mnie zaporowa – 300zł czyli niewiele mniej niż zarobiłam przez te cztery dni.

Tak mili czytelnicy, przez cztery dni przepracowałam 51godzin, po 8 złotych za godzinę. Razem 408 złotych okupionych niesamowitym bólem stóp i kręgosłupa. Pod koniec, kiedy złapał mnie atak kaszlu, wydawało mi się, że kręgosłup pęka mi w drobny mak.

Dla mnie to duża kwota, ale muszę odjąć 130 złotych, które wydałam na paliwo, tak więc naprawdę zarobiłam 278zł. Zapłacę prąd bo rachunek zalega mi od lutego.

Jest jeszcze jeden powód dla których cieszę się, że tam pracowałam. Spotkałam naprawdę fantastycznych ludzi, pogodnych i z podobnymi problemami jak moje. Nie mogłam uwierzyć kiedy usłyszałam, że pracują na dwie zmiany i to bynajmniej nie ośmiogodzinne. Pracują od rana do wieczora, a o 20 idą do następnej pracy i pracują do rana. Mój czterodniowy maraton okazał się maluteńkim maratonikiem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

60 odpowiedzi na „Diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety

  1. GPS pisze:

    Błyszczący i zimny to przyjaciel. Podobno ogień w przyszłym brylancie są w stanie wypatrzeć jedynie rzadcy eksperci.
    Nowy fach w ręku a jedynie uchwytne to żółte bryłki jantaru.

    Buen Camino

  2. GPS pisze:

    Błyszczący i zimny to przyjaciel. Podobno ogień w przyszłym brylancie są w stanie wypatrzeć jedynie rzadcy eksperci.
    Nowy fach w ręku a jedynie uchwytne to żółte bryłki jantaru.

    Buen Camino

  3. Baba ze wsi pisze:

    A dlaczego w tych rękawiczkach?

    • graszka pisze:

      Nie śmiałam zapytać. Ale robi to naprawdę niesamowite wrażenie. Wysoki przystojny pan, ubrany w elegancki garnitur, ubiera białe materiałowe rękawiczki i z takim majestatem wyciąga brylant z niewielkiego pudełeczka.

      • Baba ze wsi pisze:

        Może to jak z prezentami. Im mniejszy gabaryt, tym większa oprawa 😀

  4. Baba ze wsi pisze:

    A dlaczego w tych rękawiczkach?

    • graszka pisze:

      Nie śmiałam zapytać. Ale robi to naprawdę niesamowite wrażenie. Wysoki przystojny pan, ubrany w elegancki garnitur, ubiera białe materiałowe rękawiczki i z takim majestatem wyciąga brylant z niewielkiego pudełeczka.

      • Baba ze wsi pisze:

        Może to jak z prezentami. Im mniejszy gabaryt, tym większa oprawa 😀

  5. Gdyż tłuszcz znajdujący się na skórze, nie jest najlepszym przyjacielem, najlepszego przyjaciela kobiety.

  6. Gdyż tłuszcz znajdujący się na skórze, nie jest najlepszym przyjacielem, najlepszego przyjaciela kobiety.

  7. jula :D pisze:

    Graszka , czy wiesz , że moja jedna z ulubionych współczesnych polskich pisarek, Katarzyna Grochola, też zarabiała na życie jako ochroniarz. Też parała się różnymi pracami by przeżyć a miała na wychowaniu małą córeczkę i jeszcze brak mieszkania ?… .
    Trzymaj się , byle do wiosny. Bo już niedługo będzie. ” Wiosna panie sierżancie!.”
    Byłam na tym sympatycznym polskim filmie .(świetni aktorzy polscy) na wagarach wiosennych. 😆 Pa!

    • graszka pisze:

      Poruszyłaś dość przykry temat mieszkania. Pismo ze spółdzielni przyszło w zeszłym tygodniu. Wieczorem jedynie na nie zerknęłam, wiem jaki mam zadłużenie. Płacąc 817zł miesięcznie, zadłużenie można zrobić momentalnie. Nie ważne. Nie doczytałam. A tam mnie informowali ” w przypadku nieuregulowania zaległości czynszowych w wyznaczonym terminie zgodnie z art 8 Ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzeniu ścieków od dnia 26.03.2012 zostanie zamknięty dopływ wody do Pani mieszkania, a za demontaż i montaż liczników zostanie Pani obciążona dodatkową opłatą w wysokości po 50 za każdą wykonaną czynność.
      Dzisiejsza wizyta u Prezesa kosztowała mnie dużo emocji i łez, nie wiem dlaczego nie lubię prosić. Nie miał dla mnie pocieszających informacji. Zmieniły się przepisy i obecnie kiedy zalegasz z trzykrotnym czynszem otrzymujesz eksmisje. Uprosiłam, nie zakręcił mi wody. Do końca tygodnia mam napisać podanie z propozycją spłaty zadłużenia. Morze łez wylałam. Teraz już dobrze, udało mi się poszukać sprzątania domu. W czwartki i piątki po 6 godzin. W sumie 120 zł. Jeszcze walczę 🙂

      • jula :D pisze:

        Graszka a nie ma możliwości odpracowania w Spółdzielni ?…
        We wspólnotach , taka możliwość jest.Czytałam ,że i w niektórych Spółdzielniach idą w ten sposób na rękę. W końcu z tego czynszu płacicie i na ich pensje !!! 🙁

      • jula :D pisze:

        A podnajem uczniowi pokoju np. do końca roku. Jakiemuś rówieśnikowi syna , studentowi ?. Potem komuś na wakacje . Moje koleżanki były na stancjach, przy rodzinach. ?
        Zawsze to dodatkowy pieniądz na czynsz, fakt , że i koszy itd… 🙁

  8. jula :D pisze:

    Graszka , czy wiesz , że moja jedna z ulubionych współczesnych polskich pisarek, Katarzyna Grochola, też zarabiała na życie jako ochroniarz. Też parała się różnymi pracami by przeżyć a miała na wychowaniu małą córeczkę i jeszcze brak mieszkania ?… .
    Trzymaj się , byle do wiosny. Bo już niedługo będzie. ” Wiosna panie sierżancie!.”
    Byłam na tym sympatycznym polskim filmie .(świetni aktorzy polscy) na wagarach wiosennych. 😆 Pa!

    • graszka pisze:

      Poruszyłaś dość przykry temat mieszkania. Pismo ze spółdzielni przyszło w zeszłym tygodniu. Wieczorem jedynie na nie zerknęłam, wiem jaki mam zadłużenie. Płacąc 817zł miesięcznie, zadłużenie można zrobić momentalnie. Nie ważne. Nie doczytałam. A tam mnie informowali ” w przypadku nieuregulowania zaległości czynszowych w wyznaczonym terminie zgodnie z art 8 Ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzeniu ścieków od dnia 26.03.2012 zostanie zamknięty dopływ wody do Pani mieszkania, a za demontaż i montaż liczników zostanie Pani obciążona dodatkową opłatą w wysokości po 50 za każdą wykonaną czynność.
      Dzisiejsza wizyta u Prezesa kosztowała mnie dużo emocji i łez, nie wiem dlaczego nie lubię prosić. Nie miał dla mnie pocieszających informacji. Zmieniły się przepisy i obecnie kiedy zalegasz z trzykrotnym czynszem otrzymujesz eksmisje. Uprosiłam, nie zakręcił mi wody. Do końca tygodnia mam napisać podanie z propozycją spłaty zadłużenia. Morze łez wylałam. Teraz już dobrze, udało mi się poszukać sprzątania domu. W czwartki i piątki po 6 godzin. W sumie 120 zł. Jeszcze walczę 🙂

      • jula :D pisze:

        Graszka a nie ma możliwości odpracowania w Spółdzielni ?…
        We wspólnotach , taka możliwość jest.Czytałam ,że i w niektórych Spółdzielniach idą w ten sposób na rękę. W końcu z tego czynszu płacicie i na ich pensje !!! 🙁

      • jula :D pisze:

        A podnajem uczniowi pokoju np. do końca roku. Jakiemuś rówieśnikowi syna , studentowi ?. Potem komuś na wakacje . Moje koleżanki były na stancjach, przy rodzinach. ?
        Zawsze to dodatkowy pieniądz na czynsz, fakt , że i koszy itd… 🙁

  9. staruszek pisze:

    Większość z nas bierze światło naiwnie.

    Uprzedzam: naiwnie to nie jest wyraz wyłącznie zapowiadający nawymyślanie od idiotów w nastepnych zdaniach. Naiwnie oznacza też prosto, bez udziwnień, bez filozofii, w powszechnym ujęciu.

    Słownik, do którego zajrzałem tłumaczy to tak:
    naiwny = który jest pełen prostoty, łatwowierności, naiwności

    To objaśnianie naiwności naiwnością oddaje ducha naiwności: tak mamy i już.
    I niekiedy niezgodnie z teorią naiwnie objaśniamy objaśniane objaśnianym.

    Naiwność naszego odbioru światła bierze się z tch samych powodów, z jakich umiemy chodzić, ale nie umiemy dobrze opisać chodzenia.
    Roboty próbujące chodzić, pokazują nam jak trudno jest nauczyć robota walcowania.

    Odbiór naszej pozycji ciała, odbiór widoku, odbiór głosów naszego otoczenia dokonuje się poza naszą świadomością. Podkreślam: odbiór! Potrafimy usłyszeć głos ptaka, ale najczęściej nie potrafimy nazwać gatunku do którego należy. Potrafimy rozpoznać muzykę jako taneczną a nie jako jazz, mimo kiepskiej orientacji w muzyce.

    Często „naiwny” jest przez teoretyków kultury używany ze słowem „natywny” określającym to co przyrodzone.

    Otóż nie mamy do czynienia na codzień z czystymi kryształami.
    Gdy odpowiednio się oszlfuje diament otrzymuje się brylant.

    Cytat z Wikipedii:
    „W handlu i w języku potocznym jednak mianem brylantów określa się zwykle wszystkie oszlifowane diamenty, a nie tylko te, na które nałożono szlif brylantowy.”

    I następny cytat z Wikipedii:
    „Efekt brylancji to zjawisko świetlne w postaci iskrzących się odbić.”

    Otóż przenikanie światła przez bryłę diamentu wraz nadaniem tej bryle płaskich ścian stykających się względnie ostrymy krawędziami daje wielokrotne wewnętrzne odbicia i migotliwość (ręka z brylantem, nasza głowa i nasze oczy zawsze drgają – jest to echo pulsowania płuc i serca!).

    Jeśli dotkniemy – nawet suchą – dłonią oszlifowanego kamienia, na na jego płaskiej gładzi ujawni się pozostałość naszego dotyku! Człowiek nigdy nie jest czysty! Pojęcie czystej skóry jest normatywne, a nie absolutne! Absolutnie czysty kryształ jest pojęciem modelowym. Znawcy i zorientowani posiadacze oszlifowanych przezroczystych kamieni uganiają się za okazami mającymi rzadko spotykane koloryzujące domieszki. Nasze palce zostawiają zawsze(!) pozostałość w miejscu dotknięcia. Skrajnie czyste ręcę odbieralibyśmy jako swędzące, bo wilgotna zwykle skóra wysychając kurczy się i drażni końcówki nerwowe bardzo liczne na dłoniach po ich wewnętrznej stronie. Wspaniała czystość(!) przezroczystego kamienia natychmiast ujawnia nasze odciski palców. Listewki skóry wnętrza dłoni nadają rozpoznawalną rzeźbę odciskom. Zwilżenie płynem leciutko zabarwionym dawało by tylko zmianę koloru, bo spokojna powierzchnia płynu jest gładka i tworzy plamę barwną. Odcisk palca przypomina rycinę i nagle naszym oczom ukazuje się to czego nie dostrzegamy całując w serdecznym skupieniu dłoń ukochanego lub ukochanej.

    Przedmioty w naszym otoczeniu nie są gładkie. Nawet jeśli się starają, to marszczy je falowanie nagrzanego powietrza. Nasze oddychanie sprawia, że powietrze wokół nas jest w ruchu. W przeciwnym razie zużylibyśmy okoliczny tlen i dość szybko udusilibysmy się.

    A oszlifowany kamień jest niewiarygodnie gładki. Przy okazji podam, że światowe rekordy gładzi osiąga się tworząc powierzchnie szkieł dużych teleskopów.

    Zatem dotknięie oszlifowanego kamienia natychmiast kala go, odbiera mu nieskazitelnośc i deprecjonuje go. Biała rękawiczka nie jest kwestią ani higieny, ani elegancji. Ona jest wraz z ceną kwestią interesu pretensjonalnie powszechnie nazywanego biznesem. Gołą ręką nie należy dotykać naszych ziemskich modeli absolutu.

    Jeśli chcielibyśmy uniknąć sztywniactwa i chłodu przedmiotów mających pretensję do absolutu, to dotknijmy bursztynu. To jest zgęstniała i zastygła łza drzewa. I ma ciepły dotyk. Kobieta z diamentami budzi lęk, że za chwilę zabierze nam ją młodszy, bogatszy i zabawniejszy. Kobietę z bursztynami chcielibyśmy przytulić natychmiast i wargami przesuwać koraliki jej naszyjnika wzajemnie podniecając się urodą życia.

    O diamentach marzą naiwne dziewczyny i naiwni – także duzi – chłopcy.
    Radość z diamentów (nieoszlifowane przypominają grudki odpadowego szkła) dają radość niewiele dłuższą niz mig brylantu. Zwykle gaśnie przed brzaskiem.

    Życzę miłej pastelowej wiosny Panie i Panowie odarte i odarci z naiwności.

  10. staruszek pisze:

    Większość z nas bierze światło naiwnie.

    Uprzedzam: naiwnie to nie jest wyraz wyłącznie zapowiadający nawymyślanie od idiotów w nastepnych zdaniach. Naiwnie oznacza też prosto, bez udziwnień, bez filozofii, w powszechnym ujęciu.

    Słownik, do którego zajrzałem tłumaczy to tak:
    naiwny = który jest pełen prostoty, łatwowierności, naiwności

    To objaśnianie naiwności naiwnością oddaje ducha naiwności: tak mamy i już.
    I niekiedy niezgodnie z teorią naiwnie objaśniamy objaśniane objaśnianym.

    Naiwność naszego odbioru światła bierze się z tch samych powodów, z jakich umiemy chodzić, ale nie umiemy dobrze opisać chodzenia.
    Roboty próbujące chodzić, pokazują nam jak trudno jest nauczyć robota walcowania.

    Odbiór naszej pozycji ciała, odbiór widoku, odbiór głosów naszego otoczenia dokonuje się poza naszą świadomością. Podkreślam: odbiór! Potrafimy usłyszeć głos ptaka, ale najczęściej nie potrafimy nazwać gatunku do którego należy. Potrafimy rozpoznać muzykę jako taneczną a nie jako jazz, mimo kiepskiej orientacji w muzyce.

    Często „naiwny” jest przez teoretyków kultury używany ze słowem „natywny” określającym to co przyrodzone.

    Otóż nie mamy do czynienia na codzień z czystymi kryształami.
    Gdy odpowiednio się oszlfuje diament otrzymuje się brylant.

    Cytat z Wikipedii:
    „W handlu i w języku potocznym jednak mianem brylantów określa się zwykle wszystkie oszlifowane diamenty, a nie tylko te, na które nałożono szlif brylantowy.”

    I następny cytat z Wikipedii:
    „Efekt brylancji to zjawisko świetlne w postaci iskrzących się odbić.”

    Otóż przenikanie światła przez bryłę diamentu wraz nadaniem tej bryle płaskich ścian stykających się względnie ostrymy krawędziami daje wielokrotne wewnętrzne odbicia i migotliwość (ręka z brylantem, nasza głowa i nasze oczy zawsze drgają – jest to echo pulsowania płuc i serca!).

    Jeśli dotkniemy – nawet suchą – dłonią oszlifowanego kamienia, na na jego płaskiej gładzi ujawni się pozostałość naszego dotyku! Człowiek nigdy nie jest czysty! Pojęcie czystej skóry jest normatywne, a nie absolutne! Absolutnie czysty kryształ jest pojęciem modelowym. Znawcy i zorientowani posiadacze oszlifowanych przezroczystych kamieni uganiają się za okazami mającymi rzadko spotykane koloryzujące domieszki. Nasze palce zostawiają zawsze(!) pozostałość w miejscu dotknięcia. Skrajnie czyste ręcę odbieralibyśmy jako swędzące, bo wilgotna zwykle skóra wysychając kurczy się i drażni końcówki nerwowe bardzo liczne na dłoniach po ich wewnętrznej stronie. Wspaniała czystość(!) przezroczystego kamienia natychmiast ujawnia nasze odciski palców. Listewki skóry wnętrza dłoni nadają rozpoznawalną rzeźbę odciskom. Zwilżenie płynem leciutko zabarwionym dawało by tylko zmianę koloru, bo spokojna powierzchnia płynu jest gładka i tworzy plamę barwną. Odcisk palca przypomina rycinę i nagle naszym oczom ukazuje się to czego nie dostrzegamy całując w serdecznym skupieniu dłoń ukochanego lub ukochanej.

    Przedmioty w naszym otoczeniu nie są gładkie. Nawet jeśli się starają, to marszczy je falowanie nagrzanego powietrza. Nasze oddychanie sprawia, że powietrze wokół nas jest w ruchu. W przeciwnym razie zużylibyśmy okoliczny tlen i dość szybko udusilibysmy się.

    A oszlifowany kamień jest niewiarygodnie gładki. Przy okazji podam, że światowe rekordy gładzi osiąga się tworząc powierzchnie szkieł dużych teleskopów.

    Zatem dotknięie oszlifowanego kamienia natychmiast kala go, odbiera mu nieskazitelnośc i deprecjonuje go. Biała rękawiczka nie jest kwestią ani higieny, ani elegancji. Ona jest wraz z ceną kwestią interesu pretensjonalnie powszechnie nazywanego biznesem. Gołą ręką nie należy dotykać naszych ziemskich modeli absolutu.

    Jeśli chcielibyśmy uniknąć sztywniactwa i chłodu przedmiotów mających pretensję do absolutu, to dotknijmy bursztynu. To jest zgęstniała i zastygła łza drzewa. I ma ciepły dotyk. Kobieta z diamentami budzi lęk, że za chwilę zabierze nam ją młodszy, bogatszy i zabawniejszy. Kobietę z bursztynami chcielibyśmy przytulić natychmiast i wargami przesuwać koraliki jej naszyjnika wzajemnie podniecając się urodą życia.

    O diamentach marzą naiwne dziewczyny i naiwni – także duzi – chłopcy.
    Radość z diamentów (nieoszlifowane przypominają grudki odpadowego szkła) dają radość niewiele dłuższą niz mig brylantu. Zwykle gaśnie przed brzaskiem.

    Życzę miłej pastelowej wiosny Panie i Panowie odarte i odarci z naiwności.

  11. Jasna8 pisze:

    Całkiem niedawno mój syn rozmawiał z bardzo bogatym człowiekiem,
    który wstawało 5 :00 rano,
    bo musiał.
    Miał wzięte 5 milionów kredytu,
    bo musiał.
    Inaczej nie szedłby do przodu,
    a jak nie idziesz do przodu , to giniesz.
    Co za czasy …
    Nie ma co zazdrościć milionerom…
    Bankrutują wcześniej czy później.
    Rzadko kto przetrwa.

  12. Jasna8 pisze:

    Całkiem niedawno mój syn rozmawiał z bardzo bogatym człowiekiem,
    który wstawało 5 :00 rano,
    bo musiał.
    Miał wzięte 5 milionów kredytu,
    bo musiał.
    Inaczej nie szedłby do przodu,
    a jak nie idziesz do przodu , to giniesz.
    Co za czasy …
    Nie ma co zazdrościć milionerom…
    Bankrutują wcześniej czy później.
    Rzadko kto przetrwa.

  13. jula :D pisze:

    Bo wciąż aktualna jest ta słynna aria z operetki. Bogusław Morka wykonuje arię Sandora z operetki „Baron cygański” Johanna Straussa (syna) ur. 25 października 1825 w Wiedniu, zm. 3 czerwca 1899 tamże austriacki kompozytor epoki pozytywizmu, dyrygent, skrzypek. Rozsławiony przez skomponowane taneczne walce np. Nad pięknym modrym Dunajem (An der schönen blauen Donau).
    Rodowód mój spod znaku lwa,
    a w herbie moim wiatry dwa,
    dziś sługa, jutro jaśnie pan,
    lecz duch przekory wciąż ten sam,
    alchemik szczęścia, fałszerz kart,
    połykasz ognia stryczka wart,
    szarlatan i zaklinacz wężów,
    dostawca rogów zacnych mężów,
    czarodziej tonów, żongler słów,
    na wozie lub pod wozem znów
    Kto wygra na arenach świata,
    pogromca czy tez dyplomata,
    Lecz nie dla sławy ani złota,
    diabelska sprzyja mi ochota.

    Wielka sława to żart,
    książe błazna jest wart,
    złoto toczy się w krąg 2x
    z rąk do rąk, z rąk do rąk.

    Wystarczy magnetyczny wzrok,
    by wprawić tłum w hipnozy mrok,
    z trapezu wskoczyć w paszcze lwa,
    publika gromki aplauz da,
    bielona gęba budzi śmiech,
    tańczący słoń zapiera dech,
    atleta czy kobieta z brodą,
    tłum gapiów ku ekstazie wiodą,
    by żyć wystarczy cyrk i chleb
    by umrzeć garść ołowiu w łeb,
    Kto wygra na arenach świata,
    atleta czy tez dyplomata,
    Lecz nie dla sławy ani złota,
    diabelska sprzyja mi ochota.

    Wielka sława to żart,
    książę błazna jest wart,
    złoto toczy się w krąg 2x
    z rąk do rąk, z rąk do rąk…

    a tu do odsłuchania http://youtu.be/nakaE1bANZU

    😆

  14. jula :D pisze:

    Bo wciąż aktualna jest ta słynna aria z operetki. Bogusław Morka wykonuje arię Sandora z operetki „Baron cygański” Johanna Straussa (syna) ur. 25 października 1825 w Wiedniu, zm. 3 czerwca 1899 tamże austriacki kompozytor epoki pozytywizmu, dyrygent, skrzypek. Rozsławiony przez skomponowane taneczne walce np. Nad pięknym modrym Dunajem (An der schönen blauen Donau).
    Rodowód mój spod znaku lwa,
    a w herbie moim wiatry dwa,
    dziś sługa, jutro jaśnie pan,
    lecz duch przekory wciąż ten sam,
    alchemik szczęścia, fałszerz kart,
    połykasz ognia stryczka wart,
    szarlatan i zaklinacz wężów,
    dostawca rogów zacnych mężów,
    czarodziej tonów, żongler słów,
    na wozie lub pod wozem znów
    Kto wygra na arenach świata,
    pogromca czy tez dyplomata,
    Lecz nie dla sławy ani złota,
    diabelska sprzyja mi ochota.

    Wielka sława to żart,
    książe błazna jest wart,
    złoto toczy się w krąg 2x
    z rąk do rąk, z rąk do rąk.

    Wystarczy magnetyczny wzrok,
    by wprawić tłum w hipnozy mrok,
    z trapezu wskoczyć w paszcze lwa,
    publika gromki aplauz da,
    bielona gęba budzi śmiech,
    tańczący słoń zapiera dech,
    atleta czy kobieta z brodą,
    tłum gapiów ku ekstazie wiodą,
    by żyć wystarczy cyrk i chleb
    by umrzeć garść ołowiu w łeb,
    Kto wygra na arenach świata,
    atleta czy tez dyplomata,
    Lecz nie dla sławy ani złota,
    diabelska sprzyja mi ochota.

    Wielka sława to żart,
    książę błazna jest wart,
    złoto toczy się w krąg 2x
    z rąk do rąk, z rąk do rąk…

    a tu do odsłuchania http://youtu.be/nakaE1bANZU

    😆

  15. Iva Pas pisze:

    zmartwiłaś mnie swoją sytuacją mieszkaniową:(
    Cieszę się, że znalazłaś pozytywy w tej ciężkiej pracy, bo i oko mogłaś nacieszyć, ale i ludzi, jak piszesz, fantastycznych spotkałaś.
    Pozdrawiam:)

    • graszka pisze:

      Dzisiaj zadzwoniła do mnie jedna z dziewczyn z którymi pracowałam. Pogratulowała bloga, to było miłe z jej strony. Nowi ludzie, nowe doświadczenia, nowe kłopoty ale też i radości.

  16. Iva Pas pisze:

    zmartwiłaś mnie swoją sytuacją mieszkaniową:(
    Cieszę się, że znalazłaś pozytywy w tej ciężkiej pracy, bo i oko mogłaś nacieszyć, ale i ludzi, jak piszesz, fantastycznych spotkałaś.
    Pozdrawiam:)

    • graszka pisze:

      Dzisiaj zadzwoniła do mnie jedna z dziewczyn z którymi pracowałam. Pogratulowała bloga, to było miłe z jej strony. Nowi ludzie, nowe doświadczenia, nowe kłopoty ale też i radości.

  17. Nivejka pisze:

    408? No dużo to to nie jest ale… zdobywasz nowe doświadczenia, pomysły, refleksje i masz o czym pisać. To jest bezcenne:)

  18. Nivejka pisze:

    408? No dużo to to nie jest ale… zdobywasz nowe doświadczenia, pomysły, refleksje i masz o czym pisać. To jest bezcenne:)

  19. kol-ega pisze:

    Szanowne koleżeństwo – nivejko, Ivo Pas, julo i inni, może zamiast dobrych rad wspomóżmy Graszkę jakąś drobną kwotą, pomóżmy Jej załatać bieżące kłopoty finansowe. Jest ambitna i pracowita, zasługuje na pomoc. Odwdzięczy się napewno nową książką. Co Wy na to ?
    kol.

    • jula :D pisze:

      Jestem za ,na konto nowej książki z Twego pieknego bloga.
      Graszka ja w kwietniu zaraz na początku chce wysłać. 😀
      Podaj swoją pocztę na mój adres e-mail , bo i wysyłam tez i do innej blogerki na konto bajeczek , które pisze dla dzieci moich znajomych. 😉

      Pa! Siła w grupie ! 😆 😉

      • Starsza (od Starszego) pisze:

        Też jestem za

      • graszka pisze:

        Jula, książkę pierwszą podarowałam Ci w prezencie, a drugiej nie będzie. Podałam oczywiście nr konto ale ono jest dla osób które zechcą kupić te egzemplarze które mi pozostały.
        Przepraszam, że nie odpisuje każdemu z osobna – ciężki dzień miałam.

  20. kol-ega pisze:

    Szanowne koleżeństwo – nivejko, Ivo Pas, julo i inni, może zamiast dobrych rad wspomóżmy Graszkę jakąś drobną kwotą, pomóżmy Jej załatać bieżące kłopoty finansowe. Jest ambitna i pracowita, zasługuje na pomoc. Odwdzięczy się napewno nową książką. Co Wy na to ?
    kol.

    • jula :D pisze:

      Jestem za ,na konto nowej książki z Twego pieknego bloga.
      Graszka ja w kwietniu zaraz na początku chce wysłać. 😀
      Podaj swoją pocztę na mój adres e-mail , bo i wysyłam tez i do innej blogerki na konto bajeczek , które pisze dla dzieci moich znajomych. 😉

      Pa! Siła w grupie ! 😆 😉

      • Starsza (od Starszego) pisze:

        Też jestem za

      • graszka pisze:

        Jula, książkę pierwszą podarowałam Ci w prezencie, a drugiej nie będzie. Podałam oczywiście nr konto ale ono jest dla osób które zechcą kupić te egzemplarze które mi pozostały.
        Przepraszam, że nie odpisuje każdemu z osobna – ciężki dzień miałam.

  21. siwy pisze:

    Tez mam fatalną sytuację finansową, ale widzę, że wystarczy ponarzekac na blogu i juz znajdują się dobre duszyczki, które chcą poratować. Niezły sposób.

    • graszka pisze:

      Zastanawiam się skąd biorą się ludzie, którzy czerpią satysfakcję ze sprawiania komuś przykrości? A może to nie satysfakcja tylko zawiść, zazdrość, leczenie własnych kompleksów? Takie to nasze, polskie, swojskie – wbić komuś szpilę, opluć, obsrać i dzięki temu poczuć się lepszym niż się jest w rzeczywistości.

      • siwy pisze:

        Czytając słowa Mirki widzę, że dobrze trafiłem ze swoimi słowami. Nie rób z siebie takiej bidulki.

        • graszka pisze:

          Tradycją Wielkiej Soboty jest poświęcenie pokarmów wielkanocnych: chleba – na pamiątkę tego, którym Jezus nakarmił tłumy na pustyni; mięsa – na pamiątkę baranka paschalnego, którego spożywał Jezus podczas uczty paschalnej z uczniami w Wieczerniku oraz jajek.
          Dlatego, dzielę się z Tobą wirtualnym jajkiem życząc Wesołych Świąt 🙂

  22. siwy pisze:

    Tez mam fatalną sytuację finansową, ale widzę, że wystarczy ponarzekac na blogu i juz znajdują się dobre duszyczki, które chcą poratować. Niezły sposób.

    • graszka pisze:

      Zastanawiam się skąd biorą się ludzie, którzy czerpią satysfakcję ze sprawiania komuś przykrości? A może to nie satysfakcja tylko zawiść, zazdrość, leczenie własnych kompleksów? Takie to nasze, polskie, swojskie – wbić komuś szpilę, opluć, obsrać i dzięki temu poczuć się lepszym niż się jest w rzeczywistości.

      • siwy pisze:

        Czytając słowa Mirki widzę, że dobrze trafiłem ze swoimi słowami. Nie rób z siebie takiej bidulki.

        • graszka pisze:

          Tradycją Wielkiej Soboty jest poświęcenie pokarmów wielkanocnych: chleba – na pamiątkę tego, którym Jezus nakarmił tłumy na pustyni; mięsa – na pamiątkę baranka paschalnego, którego spożywał Jezus podczas uczty paschalnej z uczniami w Wieczerniku oraz jajek.
          Dlatego, dzielę się z Tobą wirtualnym jajkiem życząc Wesołych Świąt 🙂

  23. Starsza (od Starszego) pisze:

    Siwy – załóż bloga, pisz z sensem to i Ciebie poratujemy ;-0 Wesołych świąt 🙂

  24. Starsza (od Starszego) pisze:

    Siwy – załóż bloga, pisz z sensem to i Ciebie poratujemy ;-0 Wesołych świąt 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.