W moim magicznym domu

-Tylko nie mów życzenia na głos, bo się nie spełni – słyszałam gdy będąc małą dziewczynką miałam zdmuchiwać świeczki z tortu. Jestem już duża i w przesądy nie wierzę, więc postanowiłam moje marzenie wypowiedzieć na głos, tutaj, na blogu. Świeczek i tortu nie będzie, to nie urodziny. Szampan poleje się wielką strugą, ale dopiero po spełnieniu marzenia. Marzenia życia.

Będę szczera, piszę ten tekst bardziej dla mnie niż dla was, po to bym mogła do niego wrócić, gdy znowu dopadną mnie wątpliwości, zwątpienie, depresja. Do napisania skłonił mnie tekst autorstwa Ivy: „http://odnowiona.blogspot.com/2012/04/pomarzyc-dobra-rzecz.html”.

Od wtorkowej awantury o bluzkę z Saint-Tropez szorowałam duszą po glebie niczym ciężka od wody chmura burzowa o groźnej nazwie Cumulonimbus. Łez we mnie było tyle, że lada moment mogła powtórzyć się oruńska powódź Anno Domini 2001, tym razem w Pruszczu. Komentarz Baby ze wsi: „… że marzenia czasami potrafią być dołujące” dobrze odzwierciedlał stan mojej duszy.

W piątek podczas rozliczania się z pracodawczynią, usłyszałam od niej, że jak na razie nie ma zastrzeżeń, oraz że tak wysprzątanego mieszkania jeszcze nie miała. Momentalnie urosły mi skrzydła i w podskokach pobiegłam do srebrnej strzały. Potrzebowałam tych słów pochwały. Z napęczniałego wodą (łzami) cumulonimbusa momentalnie przeistoczyłam się w ślicznego, szybującego hen hen w niebiesiech cirruska.

Pod drodze wstąpiłam do sklepu dla artystów i plastyków, i w parę minut przepuściłam to na co pracowałam siedem godzin. O nie! Nie miałam absolutnie żadnych wyrzutów sumienia. Szczerzyłam się na lewo i prawo, a obok, na siedzeniu pasażera, szczerzyła się do mnie dość spora szkatułka, taca i papier ryżowy. Potrzebowałam wyciszenia, poukładania myśli, a osiągam to… zdobiąc drewno.

„Nie wystarczy marzyć, marzeniom trzeba często pomóc – trzeba odrobinę szczęścia, dążenia do celu, lecz nie za wszelką cenę, bo wtedy marzenia tracą sens. […] Nie da się żyć samymi marzeniami, ale marzenia są jednym z sensów życia. One uczą cierpliwości, stanowczości, determinacji, pozwalają wierzyć w siebie i poznać siebie, uczą radości życia, ale także przezwyciężania trudności, niepoddawania się, dokonywania wyborów etc” – napisała Iva.

W piątkowy wieczór zasiadłam do pracy. Stół, przy którym jemy niedzielne obiady, zamienił się w warsztat. Farby, pędzle, papier ryżowy i pachnąca lasem drewniana szkatułka. Miałam zabierać się do dzieła, kiedy zadzwoniła bratowa.
– Co robisz?- zapytała.
– Maluję szkatułkę dla spokojności.

Roześmiała się.

Szkatułkę malowałam do niedzieli, z małą przerwą na wycieczkę do Marszewskiej Koloni. Po powrocie stamtąd osiągnęłam zrozumienie samej siebie. Tak jak w ukochanym zegarku Doxa, który noszę na srebrnym łańcuszku na szyi, sprężyna została nakręcona, trybiki zaczęły obracać się, a wskazówka powoli zmierzać w kierunku cyfry 12, pod którą małymi literkami ktoś napisał „cel”. A moim życiowym celem jest stary, drewniany dom z okiennicami.

Zawsze uważałam, że takie domy, dzięki swojej historii, mają duszę. Kupno i niestety konieczny remont są poza moimi możliwościami finansowymi. Zaczęłam więc oglądać małe, nowe domki z bala. Znam już cenę – minimum 35.000 złotych. Póki co musiałabym napaść na bank, albo przynajmniej rozbić parę bankomatów, ale wiem, że w ten czy inny sposób dopnę swego!

Skąd we mnie potrzeba posiadania własnego domku na wsi?

Szukam spokoju ale nie ciszy. Własnego kawałka ziemi gdzie mogłabym posadzić babcine malwy. Stworzyć ciepły spokojny dom, bez krzyków i nerwów. Dom, a nie miejsce do którego wraca się spać. A czy będzie to domek drewniany, czy Holenderski, czy w Łapinie, Lublinie czy też na Suwalszczyźnie nie ma to żadnego znaczenia. Bo to ja stworzę jego duszę, Genius Loci – ducha miejsca.

I może to nawet lepiej, że czeka mnie długie, żmudne odkładanie każdego dodatkowego grosza. Mój syn się usamodzielni, wyleci z gniazda, założy własną rodzinę. Stanie się to szybciej niż myślę. Za pięć, może dziesięć lat. Poczuje się wtedy szczęśliwa i spełniona. W moim magicznym domu.

„W moim magicznym domu wszystko się zdarzyć może. Same zmyślają się historie, sam się rozgryza orzech. W moim magicznym domu ciepło jest i bezpiecznie….”

Ps. Poszperałam w archiwum i postanowiłam opublikować stare zapiski. Oto tekst o marzeniach, który powstał na początku stycznia 2011 roku, zanim spotkałam Anioła.

Wymyśliłam Cię ……

Tak, wyimaginowałam sobie Ciebie. Kiedy zamknę oczy, jeszcze nie potrafię sobie wyobrazić Twojej wizualności, ale wierzę, że istniejesz, ta wiara pomaga mi żyć. Czy wiesz, że ja nawet nie wiem jak wyglądają twoje oczy? Są brązowe, a może niebieskie? Czy wiesz, że ja nie wiem czy jesteś szczupły a może gruby? Jaki masz kolor włosów ? Nie wiem o Tobie nic, a jednak piszę do Ciebie wierząc, że to czytasz i w końcu napiszesz „Kocham twoje oczy i chce się w nich przeglądać”.

Ja nic o Tobie nie wiem. Nie wiem czy nosisz zarost, czy też codziennie rano musisz się golić, a jeśli golisz to jaką maszynką? Co Ci sprawia przyjemność, jakie książki czytasz?, czy zasypiasz na boku, skulony w kłębuszek, czy też może na brzuchu? jakiej muzyki słuchasz? Co cię denerwuje, a co śmieszy? Ja lubię szum morza a Ty? Ja lubię lody śmietankowe. Uwielbiam kiedy się rozpuszczają i ciekną mi po palcach, a Ty? Jaki jesteś kiedy się denerwujesz? Obracasz wszystko w żart czy raczej milkniesz na moment? Lubisz deszcz? Palisz papierosy? Nie znosisz dymu? Opowiedz mi coś o sobie. Jestem spragniona tej wiedzy. Chcę ciebie słuchać, wiedzieć co czujesz? Chcę wiedzieć wszystko. Jaką kawę pijesz? Czy mogłabym nosić Twoje koszule? No tak na moment na chwilę? Pozwolisz? Kochasz zwierzęta? To, co czuję myśląc teraz o Tobie, to taka delikatna melancholijna tęsknota połączona z napięciem i niecierpliwością dziecka czekającego na koniec wigilijnej kolacji, aby wreszcie rozpakować prezenty pod choinką.

Tą szkatułkę robiłam tydzień temu

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie, Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

52 odpowiedzi na „W moim magicznym domu

  1. Baba ze wsi pisze:

    No i to było właśnie to dołujące marzenie – własny domek…

    35 tys. zł za domek z bala? pokażesz jakis adresik? 🙂 holenderskie są od 10 ale już taki całoroczny to powyżej 50… więc nie wiem czy jest sens, skoro to już połowa lub 1/3 prawdziwego 😉

    Bardzo lubię dwie piosenki odnośnie tego tematu:
    http://youtu.be/PzjZVEvvpq0
    http://youtu.be/_QjxfAY9ZYI

    • graszka pisze:

      Tak na szybko znalazłam taki http://talbud.pl/domy-z-drewna-mieszkalne-sosenka.php

      Babo a co to znaczy „prawdziwy”? Takie „prawdziwe” po 300m sprzątam i szczerze mam ich dosyć. Na starość nie chcę mieszkać w takim domu. Mi wystarczy mały drewniany

      • Baba ze wsi pisze:

        Prawdziwy to taki, co nie odleci z wiatrem, ani nie da się podjechac z hakiem i go ukraść 😉
        Holenderski jakby się kto uparł to ukradnie 😀

        Mnie się marzy drewniany albo w technologii gliniano-słomianej i nie duży wcale, ale taki by czwórka ludzi zdejmując sweter nie waliła się po nosach i nie przydeptywała kotu ogona 😉

        • graszka pisze:

          Czyli dom w kratkę. Bardzo mi się podobają. Pomarzyć dobra rzecz. Na razie nie stać mnie ani na mały ani na duży 🙂

    • St. Dreptak pisze:

      W zeszłe wakacje poszedł domek, z budyneczkiem gospodarczym, na działce 7 arów, za drobne 5 tys złotych obok nas. Są miejsca, gdzie nadal bywa bardzo tanio.

      • graszka pisze:

        Jak we wszystkim są zawsze dwie strony medalu. Gdzieś daleko, na wsi nie znajdę pracy, bo tam raczej sprząta każdy sam, więc nawet gdybym teraz miała te 5 tyś, nie miałabym za co żyć. Blisko Gdańska, gdzie mogłabym dojeżdżać do pracy, ceny ziemi są zawrotne. Zakochałam się we wsi Baby ze wsi, sprzedają tam ziemię ale ceny są z kosmosu. Nie wiem czy przez 10 lat uda mi uzbierać na samą ziemię. Mimo to dobry nastrój mnie nie opuszcza. Choćbym miała sama deski nosić na budowę 🙂

        • Baba ze wsi pisze:

          Sama wieś mnie nie zachwyca 😉 Jest taką typową jeszcze rolniczą, zaniedbaną, z marnym dojazdem. Ale ma poszczególne miejsca, które kocham, które wydają mi się piękne, a których widok jest piękny… Czasem już gdzieś w lesie, na polanie, na górce…

          Chyba napiszę maila, jak się pozbieram 😉

          • graszka pisze:

            Babo, właśnie ta kręta piaszczysta droga jest piękna, właśnie to, że ta wieś jest rolnicza…..trudno mi przypomnieć sobie w których byłam miejscach oprócz Twojej wsi. Na pewno Czapielsk. Tam, nawet gdyby za darmo dawali mi ziemię nie chciałabym zamieszkać. Rolnik, sprzedał ziemię po małym kawałeczku dla „mieszczuchów”. Drewniany domek, na drewnianym domku. Ludzie zaglądają sobie do okien, na golasa 🙂 tam już nie pobiegasz.

  2. Baba ze wsi pisze:

    No i to było właśnie to dołujące marzenie – własny domek…

    35 tys. zł za domek z bala? pokażesz jakis adresik? 🙂 holenderskie są od 10 ale już taki całoroczny to powyżej 50… więc nie wiem czy jest sens, skoro to już połowa lub 1/3 prawdziwego 😉

    Bardzo lubię dwie piosenki odnośnie tego tematu:
    http://youtu.be/PzjZVEvvpq0
    http://youtu.be/_QjxfAY9ZYI

    • graszka pisze:

      Tak na szybko znalazłam taki http://talbud.pl/domy-z-drewna-mieszkalne-sosenka.php

      Babo a co to znaczy „prawdziwy”? Takie „prawdziwe” po 300m sprzątam i szczerze mam ich dosyć. Na starość nie chcę mieszkać w takim domu. Mi wystarczy mały drewniany

      • Baba ze wsi pisze:

        Prawdziwy to taki, co nie odleci z wiatrem, ani nie da się podjechac z hakiem i go ukraść 😉
        Holenderski jakby się kto uparł to ukradnie 😀

        Mnie się marzy drewniany albo w technologii gliniano-słomianej i nie duży wcale, ale taki by czwórka ludzi zdejmując sweter nie waliła się po nosach i nie przydeptywała kotu ogona 😉

        • graszka pisze:

          Czyli dom w kratkę. Bardzo mi się podobają. Pomarzyć dobra rzecz. Na razie nie stać mnie ani na mały ani na duży 🙂

    • St. Dreptak pisze:

      W zeszłe wakacje poszedł domek, z budyneczkiem gospodarczym, na działce 7 arów, za drobne 5 tys złotych obok nas. Są miejsca, gdzie nadal bywa bardzo tanio.

      • graszka pisze:

        Jak we wszystkim są zawsze dwie strony medalu. Gdzieś daleko, na wsi nie znajdę pracy, bo tam raczej sprząta każdy sam, więc nawet gdybym teraz miała te 5 tyś, nie miałabym za co żyć. Blisko Gdańska, gdzie mogłabym dojeżdżać do pracy, ceny ziemi są zawrotne. Zakochałam się we wsi Baby ze wsi, sprzedają tam ziemię ale ceny są z kosmosu. Nie wiem czy przez 10 lat uda mi uzbierać na samą ziemię. Mimo to dobry nastrój mnie nie opuszcza. Choćbym miała sama deski nosić na budowę 🙂

        • Baba ze wsi pisze:

          Sama wieś mnie nie zachwyca 😉 Jest taką typową jeszcze rolniczą, zaniedbaną, z marnym dojazdem. Ale ma poszczególne miejsca, które kocham, które wydają mi się piękne, a których widok jest piękny… Czasem już gdzieś w lesie, na polanie, na górce…

          Chyba napiszę maila, jak się pozbieram 😉

          • graszka pisze:

            Babo, właśnie ta kręta piaszczysta droga jest piękna, właśnie to, że ta wieś jest rolnicza…..trudno mi przypomnieć sobie w których byłam miejscach oprócz Twojej wsi. Na pewno Czapielsk. Tam, nawet gdyby za darmo dawali mi ziemię nie chciałabym zamieszkać. Rolnik, sprzedał ziemię po małym kawałeczku dla „mieszczuchów”. Drewniany domek, na drewnianym domku. Ludzie zaglądają sobie do okien, na golasa 🙂 tam już nie pobiegasz.

  3. Jasna8 pisze:

    Czy Ty wszystko to co widzę na zdjęciach robiłaś sama??
    Jakie to piękne …
    Takie śliczne z duszą…
    Nie używałabym tego, tylko patrzyła i postawiła w domu jako dekorację 🙂
    Po takiej pracy chyba Twoja dusza czuje się dotleniona 🙂

    • graszka pisze:

      Dziękuję. Moje pomysły, ale brakuje mi jeszcze wprawy, doświadczenia. Tworzenie sprawia mi satysfakcje. Nie wiem, może kiedy się wprawię to zacznę to sprzedawać i uzbieram na swój wymarzony dom 🙂

      • Jasna8 pisze:

        Ja bym to wszystko wystawiła na aukcji na allegro.
        Motywy roślinne są częściej spotykane,
        ale szkatułka to rewelacja. 🙂

        • Baba ze wsi pisze:

          Na allegro jest przesyt według mnie – myślę, że lepiej założyć bloga czy stronę tematyczną i zdobywać kółko „adoratorów” jednoczesnie wystawiając w tych wszystkich pakamerach i sklepikach z produktami hand-made… Albo wprowadzić w życie ten własny projekt…

          • graszka pisze:

            Cały czas mam w głowie co napisała Iwa, szczęściu trzeba pomóc, nie wystarczy marzyć……dlatego od niedzieli zaczęłam kombinować. Nie wiem może to kiepski pomysł, może masz rację, że rynek jest tym przesycony, że ludzie nie mają na chleb a co dopiero na kupno szkatułki. Jak nie spróbuję to się nie dowiem. Tak postanowiłam, założyłam konto, wszystkie „lewe” dochody np z książki, szkatułek zacznę tam umieszczać, choćby się waliło i paliło. Nawet jeśli to będzie tylko 10 zł.

          • Baba ze wsi pisze:

            Nie ma opcji odpowiedz do najniższych w słupku…
            Nie że cały przesycony, a na allegro 🙂 Ja sobie często wyświetlam według ilości chętnych…

            Warto kierować się nie uniwersalnie, a do kręgów tematycznych – ci co wiedzą ile pracy dana rzecz kosztuje szybciej się skuszą…:) A czasem nawet jak na chleb nie ma, taka szkatułka pozwala odwrócić od tego uwagę… Zapatrzyć się…

            • graszka pisze:

              I tu masz rację Babo, allegro jest tym nasycone. Dzisiaj gotując obiad myślałam o tym. Niby zwykła skrzyneczka, a jednak kosztuje 36 zł, papier ryżowy 10 zł. Farby, kleje, lakiery, a kupuję w specjalistycznym. Ok 56 zł sam koszt i teraz ile policzyć za robociznę? Fakt lubię to robić, to mnie uspakaja i wycisza. Jedno wiem napewno, jeśli się skupie jedynie na sprzątaniu domów, nie osiągnę niczego. A o marzeniach mogę zapomnieć.

  4. Jasna8 pisze:

    Czy Ty wszystko to co widzę na zdjęciach robiłaś sama??
    Jakie to piękne …
    Takie śliczne z duszą…
    Nie używałabym tego, tylko patrzyła i postawiła w domu jako dekorację 🙂
    Po takiej pracy chyba Twoja dusza czuje się dotleniona 🙂

    • graszka pisze:

      Dziękuję. Moje pomysły, ale brakuje mi jeszcze wprawy, doświadczenia. Tworzenie sprawia mi satysfakcje. Nie wiem, może kiedy się wprawię to zacznę to sprzedawać i uzbieram na swój wymarzony dom 🙂

      • Jasna8 pisze:

        Ja bym to wszystko wystawiła na aukcji na allegro.
        Motywy roślinne są częściej spotykane,
        ale szkatułka to rewelacja. 🙂

        • Baba ze wsi pisze:

          Na allegro jest przesyt według mnie – myślę, że lepiej założyć bloga czy stronę tematyczną i zdobywać kółko „adoratorów” jednoczesnie wystawiając w tych wszystkich pakamerach i sklepikach z produktami hand-made… Albo wprowadzić w życie ten własny projekt…

          • graszka pisze:

            Cały czas mam w głowie co napisała Iwa, szczęściu trzeba pomóc, nie wystarczy marzyć……dlatego od niedzieli zaczęłam kombinować. Nie wiem może to kiepski pomysł, może masz rację, że rynek jest tym przesycony, że ludzie nie mają na chleb a co dopiero na kupno szkatułki. Jak nie spróbuję to się nie dowiem. Tak postanowiłam, założyłam konto, wszystkie „lewe” dochody np z książki, szkatułek zacznę tam umieszczać, choćby się waliło i paliło. Nawet jeśli to będzie tylko 10 zł.

          • Baba ze wsi pisze:

            Nie ma opcji odpowiedz do najniższych w słupku…
            Nie że cały przesycony, a na allegro 🙂 Ja sobie często wyświetlam według ilości chętnych…

            Warto kierować się nie uniwersalnie, a do kręgów tematycznych – ci co wiedzą ile pracy dana rzecz kosztuje szybciej się skuszą…:) A czasem nawet jak na chleb nie ma, taka szkatułka pozwala odwrócić od tego uwagę… Zapatrzyć się…

            • graszka pisze:

              I tu masz rację Babo, allegro jest tym nasycone. Dzisiaj gotując obiad myślałam o tym. Niby zwykła skrzyneczka, a jednak kosztuje 36 zł, papier ryżowy 10 zł. Farby, kleje, lakiery, a kupuję w specjalistycznym. Ok 56 zł sam koszt i teraz ile policzyć za robociznę? Fakt lubię to robić, to mnie uspakaja i wycisza. Jedno wiem napewno, jeśli się skupie jedynie na sprzątaniu domów, nie osiągnę niczego. A o marzeniach mogę zapomnieć.

  5. Tetryk56 pisze:

    Szkatułki są świetne! Wprawisz się szybko; raczej uważaj na rutynę 🙂

  6. Tetryk56 pisze:

    Szkatułki są świetne! Wprawisz się szybko; raczej uważaj na rutynę 🙂

  7. Iva Pas pisze:

    Technicznie: czy mogłabyś ustawić większą ilość zagnieżdżonych komentarzy? Moim zdaniem 5 to za mało, gdy się chce dyskutować. Nie mogę dodać odpowiedzi tam gdzie chcę, bo nie ma opcji ‚odpowiedz’.

  8. Iva Pas pisze:

    Technicznie: czy mogłabyś ustawić większą ilość zagnieżdżonych komentarzy? Moim zdaniem 5 to za mało, gdy się chce dyskutować. Nie mogę dodać odpowiedzi tam gdzie chcę, bo nie ma opcji ‚odpowiedz’.

  9. Iva Pas pisze:

    Miło mi bardzo, że zainspirowałam Cię do napisania tego posta.
    Decoupage to dobry sposób na uspokojenie, można połączyć przyjemne z pożytecznym, gdy się chce sprzedać. Ten, kto nie ma na chleb, ten nie kupi ozdób – to prawda. Jednak wytwórca jeśli chce zarobić albo na początek chociaż zwrócić koszty – kieruje swoje prace do tych, co chcą i mogą je nabyć, gdyż im się podobają:)
    Bardzo piękne jest Twoje marzenie, bardzo podobne do mojego sprzed lat, które spełniło się. Bardzo ważna rzecz – wiara w powodzenie:) Będę mocno trzymać kciuki za jego realizację:)))

  10. Iva Pas pisze:

    Miło mi bardzo, że zainspirowałam Cię do napisania tego posta.
    Decoupage to dobry sposób na uspokojenie, można połączyć przyjemne z pożytecznym, gdy się chce sprzedać. Ten, kto nie ma na chleb, ten nie kupi ozdób – to prawda. Jednak wytwórca jeśli chce zarobić albo na początek chociaż zwrócić koszty – kieruje swoje prace do tych, co chcą i mogą je nabyć, gdyż im się podobają:)
    Bardzo piękne jest Twoje marzenie, bardzo podobne do mojego sprzed lat, które spełniło się. Bardzo ważna rzecz – wiara w powodzenie:) Będę mocno trzymać kciuki za jego realizację:)))

  11. Starsza (od Starszego) pisze:

    Śliczne

  12. Starsza (od Starszego) pisze:

    Śliczne

  13. Mania pisze:

    Mój dom rysowałam przez kilka lat na kartkach, w blokach , zeszytach.. Nawet wtedy, gdy po upadku malutkiej firmy miałam kilkadziesiąt tysięcy długu i wyjeżdżałam do pracy zostawiając wszystko ( z egzemplarzem ukochanego „Pożegnania z Afryką” Karen Blixden w walizce), do pracy o jakiej na pewno nie marzyłam, co więcej był czas,że mówiłam,że j a na pewno nie będę takiej pracy wykonywać… Nie rozstawałam się z tymi rysunkami…Spłaciłam długi co do grosza, a w 2008 roku zaczęła się budowa mojego domu, jeszcze nie całkiem ukonczona, ale już przyjmuję gości . Graszko, dziś mam prawie 59 lat…
    Wszystko jest możliwe…. 🙂
    Ściska serdecznie

  14. Mania pisze:

    Mój dom rysowałam przez kilka lat na kartkach, w blokach , zeszytach.. Nawet wtedy, gdy po upadku malutkiej firmy miałam kilkadziesiąt tysięcy długu i wyjeżdżałam do pracy zostawiając wszystko ( z egzemplarzem ukochanego „Pożegnania z Afryką” Karen Blixden w walizce), do pracy o jakiej na pewno nie marzyłam, co więcej był czas,że mówiłam,że j a na pewno nie będę takiej pracy wykonywać… Nie rozstawałam się z tymi rysunkami…Spłaciłam długi co do grosza, a w 2008 roku zaczęła się budowa mojego domu, jeszcze nie całkiem ukonczona, ale już przyjmuję gości . Graszko, dziś mam prawie 59 lat…
    Wszystko jest możliwe…. 🙂
    Ściska serdecznie

Możliwość komentowania jest wyłączona.