Ulica Przy torze 13

Dopiero u progu lata do domu z czerwonej cegły wprowadzili się pierwsi lokatorzy. Dom poczuł się szczęśliwy. Nie ma bowiem nic gorszego dla budynku jak pozostawać niezamieszkanym, służąc jedynie za schronienie przygodnym włóczęgom, którzy mogą nie daj Boże zaprószyć ogień.

Nowi mieszkańcy posługiwali się innym językiem, bardziej miękkim i szeleszczącym, zaciągali po wschodniemu. Większość z nich przybyła bowiem z Kresów, przeważnie z okolic Wilna. Ich dobytek był ubożuchny. Ostrożnie wyjmowali go z pocerowanych plecaków i związanych sznurkiem starych, kartonowych walizek, i układali w szafach, podziwiając solidność dębowych mebli.

Dom nie musiał uczyć się nowego języka bo domy czytają w ludzkich myślach, a te wyrażone są w uniwersalnym języku emocji. Litery, które składają się na alfabet to radość, smutek, żal, obawa, zazdrość i nadzieja. Dom niczym radar chłonął myśli przybyszów i zapisywał je swoich ścianach. Nie bez kozery mówi się, że gdyby mury umiały mówić, to opowiedziałyby najpiękniejsze historie.

A myśli nowych mieszkańców niczym nie różniły się od tego co krążyło w głowach państwa Gerlitzki, szewca Górki, pana Hallmana, robotników portowych Nikolajewskiego i Niemzicka, czy starej wdowy Augustyny Mielewczyk.

Jedząc, ubierając się, piorąc, sprzątając, ucząc, czy zasypiając, zastanawiali się czy starczy im do pierwszego, za co kupią nowe ubrania i buty dla dzieci, skąd wezmą węgiel aby zimą się ogrzać, jak uda im się ściągnąć na klasówce, lub jak wyznać pierwszą miłość. Dom poczuł się znowu szczęśliwy i spełniony.

Mijały lata, cegła straciła pierwotną barwę. Pociemniała od słońca i dymu pociągów. Dom niczym żywa istota starzał się wraz ze swoimi mieszkańcami. Kolejne pokolenie ganiało się po małym podwórku, grało w gumę albo noża, zwisało z trzepaka, zbiegało po drewnianych schodach. W 1958 roku na parterze zamieszkał mój tata ze swoją pierwszą żoną i moim rodzeństwem. Kilka lat później zawitałam tam ja.

Ludzie mieszkający w domu z czerwonej cegły stworzyli wspólnotę, której trudno szukać wśród ludzi mieszkających w dzisiejszych blokach. Nie namawiani przez nikogo, tak jak się to kiedyś mówiło, w czynie społecznym, uprzątnęli podwórko, wyrwali chwasty, posadzili drzewa i kwiaty. Skonstruowali drewniany płotek tak aby wałęsające się psy nie zniszczyły zieleni.

Mama sadziła maciejkę, piwonie i floksy. Rosły dwa bzy, jarzębina i choinka. Pani Borowska posadziła herbaciane róże, a cegłami odgrodziła skrawek ziemi gdzie zagościły bratki, prymulki i żonkile. Kiedy zakwitły róże pozwalała mi zerwać parę gałązek. W moim pokoju pachniały wtedy świeże kwiaty.

W ciepłe dni domownicy przesiadywali popołudniami na wyniesionych z domu krzesłach i kuchennych stołkach. Rozmawiali, żyli swoimi kłopotami, pożyczali sobie do pierwszego pieniądze, a zimą, gdy mróz ściął kałużę przed wejściem, to pomimo protestów dzieci, posypywali ją popiołem.

Dom z czerwonej cegły z ukontentowaniem chłonął odgłosy codziennego, spokojnego życia. Krzyki i radosne śmiechy dzieci, matki wołające na obiad, odgłosy trzepania dywanu, łopot skrzydeł podrywających się do lotu gołębi pana Przybyszewskiego, które zataczały koło ponad dachami pobliskich domów i siadały z powrotem na gołębnik gruchocząc jak najęte. Do tego wszystkiego stukot przejeżdżających nieopodal pociągów i mormorando aut.

Ciąg dalszy

Ten wpis został opublikowany w kategorii Z szuflady dojrzałej kobiety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Ulica Przy torze 13

  1. Iva Pas pisze:

    zupełnie inne czasy…

  2. Iva Pas pisze:

    zupełnie inne czasy…

  3. Jasna8 pisze:

    Pomyślałam ,że to już nie wróci 🙁
    Ten klimat…
    Te czasy…
    Szkoda…

  4. Jasna8 pisze:

    Pomyślałam ,że to już nie wróci 🙁
    Ten klimat…
    Te czasy…
    Szkoda…

  5. patyczak pisze:

    to co piszesz….o naszym Przy Torze……super/;))) wracam myślami, pozdrawiam Grażynka

    • graszka pisze:

      Już wiem kiedy przyjeżdża Dorota czyli Pyza. Będzie w Polsce 29.04, ale nie wiem o której godzinie. Mam nadzieję, że uda nam się po latach usiąść przy jednym stole i powspominać. Dziewczyny, poszukajcie u siebie starych fotografii. Chciałabym je wykorzystać 🙂

  6. patyczak pisze:

    to co piszesz….o naszym Przy Torze……super/;))) wracam myślami, pozdrawiam Grażynka

    • graszka pisze:

      Już wiem kiedy przyjeżdża Dorota czyli Pyza. Będzie w Polsce 29.04, ale nie wiem o której godzinie. Mam nadzieję, że uda nam się po latach usiąść przy jednym stole i powspominać. Dziewczyny, poszukajcie u siebie starych fotografii. Chciałabym je wykorzystać 🙂

  7. Jacek... pisze:

    … A dziś można ulicą Przy torze… wędrować przy pomocy StreetView… 🙂
    Popatrzcie… 🙂

  8. Jacek... pisze:

    … A dziś można ulicą Przy torze… wędrować przy pomocy StreetView… 🙂
    Popatrzcie… 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.