Czerwony most

Niestety dobre dni domu z czerwonej cegły powoli zmierzały ku końcowi. Któregoś lipcowego dnia 2001 roku ulica zamieniła się w górską rzekę. Hektolitry wody wlewały się przez drzwi, i po chwili piwnica zamieniła się w basen. – Tonę! – pomyślał zrozpaczony.

Na szczęście powódź nie okazała się tak tragiczna w skutkach, jak w przypadku innych domów na Oruni. Dom przetrwał, ale wilgotne ściany zaczął toczyć grzyb. Nocami, gdy wszyscy spali, dom w cichym milczeniu znosił przenikający jego fundamenty i ceglane ściany ból. – Mam reumatyzm – myślał zasmucony.

Czuł się staro, choć wcale nie był taki wiekowy, w mieście było mnóstwo, znacznie starszych od niego budynków. Wyglądały olśniewająco. Świeciły nowymi fasadami, błyszczały oknami prosto z fabryki, a ich dachy ubrane w jasnoczerwoną dachówkę opierały się największym nawałnicom. Dbano o nie, zaś o dom nie miał kto.

Jego pierwsi właściciele już dawno temu zmarli gdzieś w Niemczech, a ich potomkowie, oglądając stare zdjęcia w kolorze sepii nie zastanawiali się co dzieje się z owym pięknym uwieczniony w tle domem. Nowi mieszkańcy, w ramach swoich skromnych środków próbowali naprawiać to co nadgryzł ząb czasu, lecz właściciel (miasto) wolał niestety budować kolejne pomniki niż zatroszczyć się o swoją własność.

Część lokatorów odeszła lub zmarła. Mieszkania szewca Górki, pana Hallmana, robotników portowych Nikolajewskiego i Niemzicka, czy starej wdowy Augustyny Mielewczyk stały puste. W domu z czerwonej cegły z pierwotnych lokatorów, tych co zamieszkali tutaj po wojnie, została już tylko moja mama.

Umarła pani Dąbrowska, która miała stragan z owocami i warzywami na hali w Gdańsku. Wyprowadziła się i też wkrótce potem zmarła pani Konieczyk. Zasnęła na wieki pani Borowska, która była portierką, odeszli Szymańscy, Ugierewiczowie, Minkiewiczowie, Puławscy i Zieliński, który nigdzie nie pracował, o którym mówiło się, że żył na kredyt.

Nie było już komu dbać o herbaciane róże, nikt już nie siał maciejki, piwonii i floksów. W ciepłe dni nie przesiadywał nikt na przyniesionych z domu krzesłach. Nikt od nikogo nie pożyczał cukru ani mąki. Nie wiadomo co stało się z gołębiami pana Przybyszewskiego. Jakiś wandal urżnął czubek choinki. Drewniany płotek przewrócił się ze starości i nie było komu go naprawić. Podwórko zmieniło się w ugór.

Dom zrozumiał, że jego dni są policzone, a ponieważ budynki nie mogą umrzeć same z siebie, tak jak człowiek, musiał więc cierpliwie czekać na śmierć, którą zada mu któregoś ranka buldożer, bo na następną wojnę raczej nie zapowiadało się.

Być może na deskach kreślarskich, albo raczej na szybkich komputerach, urbaniści kreśląc śmiałe wizje nowoczesnego miasta nad zatoką zimnego morza, jednym kliknięciem myszy, przypieczętowali los domu z czerwonej cegły, bo stał w miejscu w którym zaplanowali szeroką na co najmniej cztery pasy arterię. Mieszkańcy metropolii pomkną nią do pobliskiego wielkiego węzła przesiadkowego, któremu nadano sympatyczną nazwę „Czerwony Most”.

Koniec.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość, Z szuflady dojrzałej kobiety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „Czerwony most

  1. Jacek... pisze:

    Hm… Przemijanie nie jest przykre (dramatyczne, często nawet tragiczne) tylko dla tych, którzy jeszcze nie przemijają…

  2. Jacek... pisze:

    Hm… Przemijanie nie jest przykre (dramatyczne, często nawet tragiczne) tylko dla tych, którzy jeszcze nie przemijają…

  3. Tetryk56 pisze:

    Witaj! Miło, że jesteś 🙂
    Z tym przemijaniem jest jak z końcem świata – obawiamy się kolejnych dat, obwieszczanych przez proroków rozmaitej proweniencji, a on tymczasem sobie trwa niepostrzeżenie robiąc swoje – z obyczajami, z domami, z nami…

  4. Tetryk56 pisze:

    Witaj! Miło, że jesteś 🙂
    Z tym przemijaniem jest jak z końcem świata – obawiamy się kolejnych dat, obwieszczanych przez proroków rozmaitej proweniencji, a on tymczasem sobie trwa niepostrzeżenie robiąc swoje – z obyczajami, z domami, z nami…

  5. kartka pisze:

    Piękna historia. Zaczytałem się. Dzięki
    Pozdrawiam

  6. kartka pisze:

    Piękna historia. Zaczytałem się. Dzięki
    Pozdrawiam

  7. Jasna8 pisze:

    Ech smutno mi się zrobiło 🙁
    Nie chce autostrad , wolę dom z czerwonej cegły…

  8. Jasna8 pisze:

    Ech smutno mi się zrobiło 🙁
    Nie chce autostrad , wolę dom z czerwonej cegły…

  9. Baba ze wsi pisze:

    Piękna historia i pięknie zrobiona ilustracja 🙂

  10. Baba ze wsi pisze:

    Piękna historia i pięknie zrobiona ilustracja 🙂

  11. majka pisze:

    Zamiast domów drogi, drogi, a na nich sznur samochodów i ludzie w nich gnający nie wiedzieć dokąd ?,
    Przydomowe podwórka z klimatem dobrych sąsiedzkich relacji jeszcze są, lecz tylko tam, gdzie mieszkańcy mają chęć go tworzyć.
    Dom z czerwonej cegły zapadł na chorobę opuszczenia, osamotnienia w walce o lepszą kondycję murszejących cegieł.
    Gdy odwiedzam miasteczko, w którym spędziłam dziecięctwo, zachodzę też na podwórko i do domu , gdzie kilka obcych sobie rodzin tworzyło kiedyś wspólnotę. Budynek nadal jest w dobrej kondycji, lecz sprawia wrażenie niezamieszkanego. Na ogromnym kiedyś podwórku z bramą wjazdową, nie ma gwaru dzieciarni; zamiast ławek, huśtawek i klatek z królikami jest zabudowa garażowa z asfaltową dróżką prowadzącą do głównej arterii, a małe skrawki ogródków warzywno-kwiatowych stoją ugorem, gdzie osty są ich jedyną ozdobą. Nie ma też w nim dawnych lokatorów. Starsze pokolenie jest już w lepszym świecie, średnie wcześniej rozjechało się w różnych kierunkach, a nieliczna młodzież , która nadal tam mieszka, ma już inne priorytety 🙁 .
    Mnie pozostaje już tylko z nostalgią wspomnieć Panie i Panów X,Y , wspólne z sąsiadami oskubywanie kwiatów lipy podwórkowej, otrząsanie i zbieranie włoskich orzechów, a z pomocą dorosłych dzieciarnia werbowała kasztanowe ludziki do swych polsko-szwabskich bitew 🙂 .
    Po kasztanowcu został marny kikut, lipę i orzecha wycięto, aby autka mogły wjechać do garażu .
    Ach, rozkleiłam się we wspomnieniach 🙂

  12. majka pisze:

    Zamiast domów drogi, drogi, a na nich sznur samochodów i ludzie w nich gnający nie wiedzieć dokąd ?,
    Przydomowe podwórka z klimatem dobrych sąsiedzkich relacji jeszcze są, lecz tylko tam, gdzie mieszkańcy mają chęć go tworzyć.
    Dom z czerwonej cegły zapadł na chorobę opuszczenia, osamotnienia w walce o lepszą kondycję murszejących cegieł.
    Gdy odwiedzam miasteczko, w którym spędziłam dziecięctwo, zachodzę też na podwórko i do domu , gdzie kilka obcych sobie rodzin tworzyło kiedyś wspólnotę. Budynek nadal jest w dobrej kondycji, lecz sprawia wrażenie niezamieszkanego. Na ogromnym kiedyś podwórku z bramą wjazdową, nie ma gwaru dzieciarni; zamiast ławek, huśtawek i klatek z królikami jest zabudowa garażowa z asfaltową dróżką prowadzącą do głównej arterii, a małe skrawki ogródków warzywno-kwiatowych stoją ugorem, gdzie osty są ich jedyną ozdobą. Nie ma też w nim dawnych lokatorów. Starsze pokolenie jest już w lepszym świecie, średnie wcześniej rozjechało się w różnych kierunkach, a nieliczna młodzież , która nadal tam mieszka, ma już inne priorytety 🙁 .
    Mnie pozostaje już tylko z nostalgią wspomnieć Panie i Panów X,Y , wspólne z sąsiadami oskubywanie kwiatów lipy podwórkowej, otrząsanie i zbieranie włoskich orzechów, a z pomocą dorosłych dzieciarnia werbowała kasztanowe ludziki do swych polsko-szwabskich bitew 🙂 .
    Po kasztanowcu został marny kikut, lipę i orzecha wycięto, aby autka mogły wjechać do garażu .
    Ach, rozkleiłam się we wspomnieniach 🙂

  13. Zbyszek pisze:

    Pięknie opowiedziane. Lubię domy z czerwonej cegły.

  14. Zbyszek pisze:

    Pięknie opowiedziane. Lubię domy z czerwonej cegły.

  15. staruszek pisze:

    Zachwycaj Grażko swoich klientów niezwykłością!
    Tak jak zwykle kantynelowy Chavez z gitarą tu z spacerujący z fortepianem.

    FLORES DE MAYO – ÓSCAR CHÁVEZ

    http://www.youtube.com/watch?v=9HJHiEGePTw&feature=plcp&context=C478e66dVDvjVQa1PpcFN1r0K2ou1sAW6maPeh5T-q0DRqQLZFUl0%3D

  16. staruszek pisze:

    Zachwycaj Grażko swoich klientów niezwykłością!
    Tak jak zwykle kantynelowy Chavez z gitarą tu z spacerujący z fortepianem.

    FLORES DE MAYO – ÓSCAR CHÁVEZ

    http://www.youtube.com/watch?v=9HJHiEGePTw&feature=plcp&context=C478e66dVDvjVQa1PpcFN1r0K2ou1sAW6maPeh5T-q0DRqQLZFUl0%3D

  17. staruszek pisze:

    Czy na starcze zdciecinnienie wystarczy klik w X w prawym górnym?

    LIRICA INFANTIL MEXICANA

    http://www.youtube.com/watch?v=kPY7OkZpts0&feature=related

  18. staruszek pisze:

    Czy na starcze zdciecinnienie wystarczy klik w X w prawym górnym?

    LIRICA INFANTIL MEXICANA

    http://www.youtube.com/watch?v=kPY7OkZpts0&feature=related

  19. Tetryk56 pisze:

    Pozwolę sobie na prywatę (nie do końca moją 🙂 ). Szukam wsparcia dla ciekawej inicjatywy przekazywania za darmo rzeczy zbędnych lub z innych powodów nadających się do przekazania – strona nazywa się Zadarmowo ( http://www.zadarmowo.pl/ ) – szczegółowo omawiał ją ostatnio władca Kneziowiska. Może wystawiłabyś tam „Marzenia …” w formie pdf-a, skoro ofiarujesz je na tych samych warunkach u siebie?
    A może p.t. komentatorzy znajdą u siebie coś, co mogłoby bezkosztowo przestać zawadzać w domu, a przydać się innym?
    Przepraszam za wtręt 🙁

  20. Tetryk56 pisze:

    Pozwolę sobie na prywatę (nie do końca moją 🙂 ). Szukam wsparcia dla ciekawej inicjatywy przekazywania za darmo rzeczy zbędnych lub z innych powodów nadających się do przekazania – strona nazywa się Zadarmowo ( http://www.zadarmowo.pl/ ) – szczegółowo omawiał ją ostatnio władca Kneziowiska. Może wystawiłabyś tam „Marzenia …” w formie pdf-a, skoro ofiarujesz je na tych samych warunkach u siebie?
    A może p.t. komentatorzy znajdą u siebie coś, co mogłoby bezkosztowo przestać zawadzać w domu, a przydać się innym?
    Przepraszam za wtręt 🙁

  21. staruszek pisze:

    Znalazłem dla Ciebie domek Grażko. Niestety! Nie jest drewniany.
    Na górce. Nad polami z …

    LAS FLORES DEL CAMPOSANTO – ÓSCAR CHÁVEZ

    http://www.youtube.com/watch?v=1h5Dp8qVvY8&feature=plcp&context=C435f00aVDvjVQa1PpcFN1r0K2ou1sAZJYpY0bTrbTmPWwZIt4ey4%3D

  22. staruszek pisze:

    Znalazłem dla Ciebie domek Grażko. Niestety! Nie jest drewniany.
    Na górce. Nad polami z …

    LAS FLORES DEL CAMPOSANTO – ÓSCAR CHÁVEZ

    http://www.youtube.com/watch?v=1h5Dp8qVvY8&feature=plcp&context=C435f00aVDvjVQa1PpcFN1r0K2ou1sAZJYpY0bTrbTmPWwZIt4ey4%3D

  23. graszka pisze:

    Witam wszystkich. Bardzo przepraszam, że nie odpowiadam każdemu z osobna. Ostatnio doba jest dla mnie za krótka. Rano chałturzę w domu, popołudniu też w domu ale przy zupełnie innym rodzaju pracy – zawładnęły mną szkatułki. Powinnam się pochwalić sprzedałam tacę + 3 świeczki, a tym samym jestem coraz bliżej drewnianego domku :-). Parę swoich prac wrzuciłam na FB, jak znajdę odrobinę wolnego czasu umieszczę je również na blogu 🙂 Nawet dzisiaj chciałam popstrykać parę fotek, ale na stole mam jeden wielki, totalny bałagan. Farby, kleje, preparaty. Jednym słowem pokój zamieniłam w mini pracownię.
    Nie gniewajcie się na mnie, czytuję wasze blogi, śledzę na FB, ale zupełnie nie wystarcza mi czasu na pozostawienie śladu.
    Tetryk56 ja znam tą stronę, pozwoliłam sobie od Starszego udostępnić linka na profilu FB. Oczywiście, że umieszczę tam swoją książkę. Postaram się to zrobić jutro. Przygotowałam już nawet 3 świeczki z aniołkami, muszę je jedynie zapakować i zrobić zdjęcie. Nie obiecuję, że zrobię to jutro, zapewne uda mi się znaleźć czas dopiero w przyszłym tygodniu. Jeśli mogę w czymś pomóc, to ja zawsze jestem „za”
    Jeszcze raz wszystkim dziękuję.
    Ps. Staruszku między takimi kwitami mogłabym zamieszkać.

    • St. Dreptak pisze:

      Graszko, może te świeczki to na nagrodę w jakimś promocyjnym konkursie?
      Dzięki za zainteresowanie – poza widocznymi objawami są też jeszcze „podziemne” konszachty, w celu zorganizowania większej akcji i bardziej długofalowej – to nie może być tak, że dziewczyna pakuje wszystko co ma w akcję, która nikomu nic nie da. Powoli coś zaczyna się z tego zamieszania wykluwać i niech to będzie „duże zwierzę” – mnie się marzy wypromowanie zadarmowa przez blogerów, ale jak inni dołącza to tylko wartość dodana 🙂

  24. graszka pisze:

    Witam wszystkich. Bardzo przepraszam, że nie odpowiadam każdemu z osobna. Ostatnio doba jest dla mnie za krótka. Rano chałturzę w domu, popołudniu też w domu ale przy zupełnie innym rodzaju pracy – zawładnęły mną szkatułki. Powinnam się pochwalić sprzedałam tacę + 3 świeczki, a tym samym jestem coraz bliżej drewnianego domku :-). Parę swoich prac wrzuciłam na FB, jak znajdę odrobinę wolnego czasu umieszczę je również na blogu 🙂 Nawet dzisiaj chciałam popstrykać parę fotek, ale na stole mam jeden wielki, totalny bałagan. Farby, kleje, preparaty. Jednym słowem pokój zamieniłam w mini pracownię.
    Nie gniewajcie się na mnie, czytuję wasze blogi, śledzę na FB, ale zupełnie nie wystarcza mi czasu na pozostawienie śladu.
    Tetryk56 ja znam tą stronę, pozwoliłam sobie od Starszego udostępnić linka na profilu FB. Oczywiście, że umieszczę tam swoją książkę. Postaram się to zrobić jutro. Przygotowałam już nawet 3 świeczki z aniołkami, muszę je jedynie zapakować i zrobić zdjęcie. Nie obiecuję, że zrobię to jutro, zapewne uda mi się znaleźć czas dopiero w przyszłym tygodniu. Jeśli mogę w czymś pomóc, to ja zawsze jestem „za”
    Jeszcze raz wszystkim dziękuję.
    Ps. Staruszku między takimi kwitami mogłabym zamieszkać.

    • St. Dreptak pisze:

      Graszko, może te świeczki to na nagrodę w jakimś promocyjnym konkursie?
      Dzięki za zainteresowanie – poza widocznymi objawami są też jeszcze „podziemne” konszachty, w celu zorganizowania większej akcji i bardziej długofalowej – to nie może być tak, że dziewczyna pakuje wszystko co ma w akcję, która nikomu nic nie da. Powoli coś zaczyna się z tego zamieszania wykluwać i niech to będzie „duże zwierzę” – mnie się marzy wypromowanie zadarmowa przez blogerów, ale jak inni dołącza to tylko wartość dodana 🙂

  25. staruszek pisze:

    Głodnemu kwity w głowie! Pracuj! Pracuj! I wypracuj!!!!
    Cieszy mnie, że zajęłaś się ….
    … sobą!
    Powodzenia!Powodzenia!Powodzenia!Powodzenia!Powodzenia!Powodzenia!

  26. staruszek pisze:

    Głodnemu kwity w głowie! Pracuj! Pracuj! I wypracuj!!!!
    Cieszy mnie, że zajęłaś się ….
    … sobą!
    Powodzenia!Powodzenia!Powodzenia!Powodzenia!Powodzenia!Powodzenia!

  27. była mieszkanka przy torze 13 pisze:

    bardzo piekne wpisy na Twoim blogu milo sie czyta i te wspomnienia ale niedawno wrocilam na przy torze wszedzie dobrze ale na swoich smieciach najlepiej:) pozdrawiam Grażynko….Ania

  28. była mieszkanka przy torze 13 pisze:

    bardzo piekne wpisy na Twoim blogu milo sie czyta i te wspomnienia ale niedawno wrocilam na przy torze wszedzie dobrze ale na swoich smieciach najlepiej:) pozdrawiam Grażynko….Ania

Możliwość komentowania jest wyłączona.