Marszewska Kolonia w moim obiektywie

„Ciekawa jestem jak spostrzegasz Marszewską Kolonię” – napisała niedawno Baba ze wsi.

Wybrałam się tam dzisiaj, bo szkoda było mi dnia na siedzenie w domu, kiedy za oknem świeci piękne słońce. Ponieważ zupełnie nie mam orientacji w terenie, bałam się zapuścić w  otaczające wieś lasy,  a po ostatnich nieprzyjemnościach z powodu fotografowania czyjegoś domu na Żuławach, starałam się być bardziej ostrożniejsza.

Moje obawy, że spotkają mnie nieprzyjemności były zupełnie bezpodstawne. Tych dwóch przesympatycznych panów samych z siebie poprosiło mnie o zdjęcie.

Kiedy podczas rozmowy powiedziałam, że chciałabym zamieszkać na wsi, pan w białej koszulce bez wahania oświadczył mi się, oferując mi piękny kawał ziemi ze stawem, w którym podobno są karasie. Nie sprawdzałam.

Pan który widnieje na zdjęciu, nie chciał mi ziemi ofiarować, a sprzedać, 50 zł za m2. Miejsce piękne, ale kieszeń moja jeszcze pusta 🙂

Droga Babo ze wsi, a więc ja tak właśnie widzę Twoją wieś.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Graszki pstrykanie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Marszewska Kolonia w moim obiektywie

  1. Baba ze wsi pisze:

    Kocham Cię! 🙂
    To jeden z bliskich kącików tej wsi, bo ‚babciowy’, acz dojechałaś prawie i do mojego 🙂 Gdzieś tam w tle widać ‚naszą’ gruszę i kasztana.
    Nie rozpoznałam tylko tej ściany ceglanej z koniem – czyżby gdzieś na podwórku u tego pana od 50 zł za metr?

    Piękne te zdjęcia i dlatego napisałam, że Cię kocham, bo nie jestem w stanie takich zrobić i choć u Ciebie mam kawałek tej swojej rodzinnej wsi w dobrej fotografii ;0

    • graszka pisze:

      Na piątym zdjęciu, pomiędzy tymi domami stał sobie w stajni koń, i tak patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi oczami, że musiałam mu pstryknąć zdjęcie.
      Babo, cieszę się ogromnie, że sprawiłam Ci radość zdjęciami 🙂 To twoje miejsce w którym i ja się zakochałam. Ta piaszczysta droga, drewniane płoty, uwielbiam takie klimaty. A zdjęcia, dziękuje Ci Babo, rok pstrykania, jeszcze dużo mi brakuje 🙂

  2. Baba ze wsi pisze:

    Kocham Cię! 🙂
    To jeden z bliskich kącików tej wsi, bo ‚babciowy’, acz dojechałaś prawie i do mojego 🙂 Gdzieś tam w tle widać ‚naszą’ gruszę i kasztana.
    Nie rozpoznałam tylko tej ściany ceglanej z koniem – czyżby gdzieś na podwórku u tego pana od 50 zł za metr?

    Piękne te zdjęcia i dlatego napisałam, że Cię kocham, bo nie jestem w stanie takich zrobić i choć u Ciebie mam kawałek tej swojej rodzinnej wsi w dobrej fotografii ;0

    • graszka pisze:

      Na piątym zdjęciu, pomiędzy tymi domami stał sobie w stajni koń, i tak patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi oczami, że musiałam mu pstryknąć zdjęcie.
      Babo, cieszę się ogromnie, że sprawiłam Ci radość zdjęciami 🙂 To twoje miejsce w którym i ja się zakochałam. Ta piaszczysta droga, drewniane płoty, uwielbiam takie klimaty. A zdjęcia, dziękuje Ci Babo, rok pstrykania, jeszcze dużo mi brakuje 🙂

  3. Ada pisze:

    Jakie piękne zdjęcia!
    Przepiękne!

    • graszka pisze:

      Do wsi Baby ze wsi nie mam daleko. Byłam tam drugi raz. Wieś jest niesamowita. Dziękuje Ada.

    • staruszek pisze:

      Grażko!

      Oczywiście pytałem retorycznie.

      Chodzilo mi o wskazanie, że weekendowe związki nie są prawdą życia.

      A mnie w Tobie urzeka czynienie dnia powszedniego dniem odświętnym.

      Jeśli coś mogłoby być czytane jako wtrącanie się w związki z innymi ludźmi, to jest to co najwyżej niefortunny dobór środków. Daleki jestem od sugerowania komukolwiek więzi lub luzu w kontaktach z innymi.
      Mogłem żart nieśmieszny umieścić. Jednak o dorosłej kobiecie mogę i muszę powiedzieć rzecz główną: to kobieta zawsze wybiera.

      Powstrzymałem się przed strofowaniem nieznanego mężczyzny.
      Sprowokowanie Ciebie do stwierdzenia publicznego, że masz z kim spędzać weekendy, mogę tylko bardzo złośliwie zaostrzyć:

      Może szło o pełną pychy propozycję meską dania siebie.
      To prawie zawsze jest bardzo mało. I bez tej ofiary prawie zawsze jest lepiej.

      Jeśli było gdzieś draśnięcie Ciebie przeze mnie to przepraszam.

      Niech Cię ludzie zachwycają w sposób zniewalający.
      Ale to zwykła nieposmarowana bułka z mlekiem na śniadanie może być cudem. Mam nadzieję, że teraz ON przynajmniej zrozumie potrzebę kropli poezji, bez której ani dnia roboczego ani wolnego od pracy nie warto czcić wstaniem z ciepłej pościeli.

      A talent fotograficzny masz.

      • graszka pisze:

        Nie łączyłam komentarza Jacka z Twoją wypowiedzią Staruszku. Niczym mnie nie uraziłeś. Jeżeli będę chciała zachować coś dla siebie, odpowiem wymijająco tak jak odpowiedziałam Tobie, że nie chcę na ten temat rozmawiać.
        A weekendowe związki? Staruszku, czasami nie można mieć wszystkiego. Czasami trzeba cieszyć się z chwili.

  4. Ada pisze:

    Jakie piękne zdjęcia!
    Przepiękne!

    • graszka pisze:

      Do wsi Baby ze wsi nie mam daleko. Byłam tam drugi raz. Wieś jest niesamowita. Dziękuje Ada.

    • staruszek pisze:

      Grażko!

      Oczywiście pytałem retorycznie.

      Chodzilo mi o wskazanie, że weekendowe związki nie są prawdą życia.

      A mnie w Tobie urzeka czynienie dnia powszedniego dniem odświętnym.

      Jeśli coś mogłoby być czytane jako wtrącanie się w związki z innymi ludźmi, to jest to co najwyżej niefortunny dobór środków. Daleki jestem od sugerowania komukolwiek więzi lub luzu w kontaktach z innymi.
      Mogłem żart nieśmieszny umieścić. Jednak o dorosłej kobiecie mogę i muszę powiedzieć rzecz główną: to kobieta zawsze wybiera.

      Powstrzymałem się przed strofowaniem nieznanego mężczyzny.
      Sprowokowanie Ciebie do stwierdzenia publicznego, że masz z kim spędzać weekendy, mogę tylko bardzo złośliwie zaostrzyć:

      Może szło o pełną pychy propozycję meską dania siebie.
      To prawie zawsze jest bardzo mało. I bez tej ofiary prawie zawsze jest lepiej.

      Jeśli było gdzieś draśnięcie Ciebie przeze mnie to przepraszam.

      Niech Cię ludzie zachwycają w sposób zniewalający.
      Ale to zwykła nieposmarowana bułka z mlekiem na śniadanie może być cudem. Mam nadzieję, że teraz ON przynajmniej zrozumie potrzebę kropli poezji, bez której ani dnia roboczego ani wolnego od pracy nie warto czcić wstaniem z ciepłej pościeli.

      A talent fotograficzny masz.

      • graszka pisze:

        Nie łączyłam komentarza Jacka z Twoją wypowiedzią Staruszku. Niczym mnie nie uraziłeś. Jeżeli będę chciała zachować coś dla siebie, odpowiem wymijająco tak jak odpowiedziałam Tobie, że nie chcę na ten temat rozmawiać.
        A weekendowe związki? Staruszku, czasami nie można mieć wszystkiego. Czasami trzeba cieszyć się z chwili.

  5. Jasna8 pisze:

    Kocham taką prawdziwą wieś…
    Ale te klimaty już nie dla mnie 🙁
    Ze względu na zdrowie muszę siedzieć w mieście…

    Widzisz jak łatwo możesz mieć domek na wsi …
    Wystarczy przyjąć oświadczyny …
    Dobrze, dobrze , żartuję… 🙂

    • Baba ze wsi pisze:

      Akurat w tym wypadku to faktycznie żart 😉
      A posiadłość swego czasu była wystawiona za milion, nie wiem czy teraz też…

      • graszka pisze:

        To jednak mogłam przyjąć oświadczyny. Byłabym panią w Marszewskiej Koloni -:) Żartuję.

        • Baba ze wsi pisze:

          Panią byś była, niestety w tym wypadku nie na ziemi 😉 Właściciel faktyczny niestety nie do wzięcia 😀

      • Jasna8 pisze:

        Oooo, to bogaty konkurent trafił się Graszce 🙂

  6. Jasna8 pisze:

    Kocham taką prawdziwą wieś…
    Ale te klimaty już nie dla mnie 🙁
    Ze względu na zdrowie muszę siedzieć w mieście…

    Widzisz jak łatwo możesz mieć domek na wsi …
    Wystarczy przyjąć oświadczyny …
    Dobrze, dobrze , żartuję… 🙂

    • Baba ze wsi pisze:

      Akurat w tym wypadku to faktycznie żart 😉
      A posiadłość swego czasu była wystawiona za milion, nie wiem czy teraz też…

      • graszka pisze:

        To jednak mogłam przyjąć oświadczyny. Byłabym panią w Marszewskiej Koloni -:) Żartuję.

        • Baba ze wsi pisze:

          Panią byś była, niestety w tym wypadku nie na ziemi 😉 Właściciel faktyczny niestety nie do wzięcia 😀

      • Jasna8 pisze:

        Oooo, to bogaty konkurent trafił się Graszce 🙂

  7. majka pisze:

    Wieś spokojna , z klimatem pięknie uchwyconym w kadrze obiektywu,
    lecz i tam wyczuwa się „zapach” dominującego pieniądza -:(
    Łąki bez owiec, krów ; koń w oborze, a pracować z nim nie ma komu ; sprzedać te poletka chętnych wielu .

    • Baba ze wsi pisze:

      Od zeszłego roku został już zdaje się jeden ostatni gospodarz utrzymujący się z roli…
      Owiec nie ma, odkąd nie ma mojego taty, ale krów jeszcze sporo i konie też pracują 🙂
      Ten koń w obórce też zarabia na siebie od czasu do czasu, w końcu ile można orać i bronować i zwozić plony 😉

    • graszka pisze:

      Rozmawiałam z ludźmi i takie same naszły mnie refleksje. Młody człowiek odziedziczył ziemie po ojcu, rozparcelował na działki, sprzedaje po kawałku a sam pracuje na kontrakcie gdzieś w Niemczech 🙂 . Żona pilnuje interesu tzn. dzieli działki i tęskni za miastem.

  8. majka pisze:

    Wieś spokojna , z klimatem pięknie uchwyconym w kadrze obiektywu,
    lecz i tam wyczuwa się „zapach” dominującego pieniądza -:(
    Łąki bez owiec, krów ; koń w oborze, a pracować z nim nie ma komu ; sprzedać te poletka chętnych wielu .

    • Baba ze wsi pisze:

      Od zeszłego roku został już zdaje się jeden ostatni gospodarz utrzymujący się z roli…
      Owiec nie ma, odkąd nie ma mojego taty, ale krów jeszcze sporo i konie też pracują 🙂
      Ten koń w obórce też zarabia na siebie od czasu do czasu, w końcu ile można orać i bronować i zwozić plony 😉

    • graszka pisze:

      Rozmawiałam z ludźmi i takie same naszły mnie refleksje. Młody człowiek odziedziczył ziemie po ojcu, rozparcelował na działki, sprzedaje po kawałku a sam pracuje na kontrakcie gdzieś w Niemczech 🙂 . Żona pilnuje interesu tzn. dzieli działki i tęskni za miastem.

  9. Tetryk56 pisze:

    Taką drogę z gnejsowych, granitowych i tym podobnych „kocich łbów” pamiętam z dzieciństwa… tak była brukowana wieś mojej babki, a i peryferia miasteczka moich ciotecznych babć. Ale najsilniej kojarzą mi się z Mazurami – w niewielu miejscach to zostało – kilkadziesiąt lat temu wsie tam łączyły przyzwoite asfaltowe drogi (gdzieniegdzie ten asfalt jeszcze jest w porządku!), ale asfalt kończył się wraz z wjazdem do wsi. We wsi droga była zawsze brukowana jak na pierwszej fotografii – czasem tylko kamienie były okrąglejsze.
    Ponoć chodziło o nienarażanie asfaltu na uszkodzenie przez powszechne w użyciu wozy na stalowych obręczach, bez gum…

    • graszka pisze:

      W ubiegłym roku byłam w Stańczykach zobaczyć na własne oczy bliźniacze mosty. Jechałam przez wsie mazurskie. Jeśli Mazury to te garbate. W tym roku był taki zamiar pojechać na dłużej do krainy otwartych okiennic. Plany zostały zmienione. Może kiedyś uda mi się je sfotografować w końcu przede mną całe moje życie :-).
      A drogi brukowe uwielbiam, tak samo jak małe miasteczka. Ostatnio byłam w takim, po głowie krąży tekst, ale piękna pogoda mobilizuje do spacerów i zdjęć a nie do siedzenia przed klawiaturą 🙂

  10. Tetryk56 pisze:

    Taką drogę z gnejsowych, granitowych i tym podobnych „kocich łbów” pamiętam z dzieciństwa… tak była brukowana wieś mojej babki, a i peryferia miasteczka moich ciotecznych babć. Ale najsilniej kojarzą mi się z Mazurami – w niewielu miejscach to zostało – kilkadziesiąt lat temu wsie tam łączyły przyzwoite asfaltowe drogi (gdzieniegdzie ten asfalt jeszcze jest w porządku!), ale asfalt kończył się wraz z wjazdem do wsi. We wsi droga była zawsze brukowana jak na pierwszej fotografii – czasem tylko kamienie były okrąglejsze.
    Ponoć chodziło o nienarażanie asfaltu na uszkodzenie przez powszechne w użyciu wozy na stalowych obręczach, bez gum…

    • graszka pisze:

      W ubiegłym roku byłam w Stańczykach zobaczyć na własne oczy bliźniacze mosty. Jechałam przez wsie mazurskie. Jeśli Mazury to te garbate. W tym roku był taki zamiar pojechać na dłużej do krainy otwartych okiennic. Plany zostały zmienione. Może kiedyś uda mi się je sfotografować w końcu przede mną całe moje życie :-).
      A drogi brukowe uwielbiam, tak samo jak małe miasteczka. Ostatnio byłam w takim, po głowie krąży tekst, ale piękna pogoda mobilizuje do spacerów i zdjęć a nie do siedzenia przed klawiaturą 🙂

  11. jula :D pisze:

    Uwielbia te drogi brukowane. To moja piękna i szczęśliwa przeszłość. Mnóstwo wspomnień. Podobne widoki tylko gdzie indziej , również i polne drogi piaszczyste 😉
    Pa!

  12. jula :D pisze:

    Uwielbia te drogi brukowane. To moja piękna i szczęśliwa przeszłość. Mnóstwo wspomnień. Podobne widoki tylko gdzie indziej , również i polne drogi piaszczyste 😉
    Pa!

Możliwość komentowania jest wyłączona.