Słodkiego, miłego życia bez chłodu, głodu i bicia.

W poniedziałek obudził mnie telefon Anioła.
– Wstawaj bo spóźnisz się do pracy  – powiedział. Chwilę rozmawialiśmy, ja strasznie zaspana, on już zapracowany. Czułam się zmęczona. Niedziela była zbyt krótka abym zdążyła zregenerować siły po ciężkim tygodniu pracy.

Plany na weekend były inne. W sobotę miałam porobić ze znajomymi z Oruni zdjęcia w plenerze, lecz w środę dostałam niespodziewanego esemesa. Nie zgadniecie od kogo! Podpowiedź: bluzka z Saint Tropez.

Tak, tak, napisał mój pracodawca, z którym rozstałam się jakiś czas temu, gdy zostałam niesłusznie oskarżona o zniszczenie jego ukochanej bluzeczki. Prosił abym wróciła. W lepszych czasach pewnie bym odmówiła, postawiłam jednak zagrać Vabank.

– Mogę się zgodzić na sprzątanie  raz w tygodniu po 7 godz, za 100 złotych, bez prania – odpisałam mu. Sądziłam, że nie zaakceptuje moich warunków, a tu proszę, po chwili zadzwonił z pytaniem kiedy mogę przyjść.

– We wtorek będę u pana – grzecznie odpowiedziałam.
– A nie da się szybciej? – pokornie spytał.
– W poniedziałek?
– A jeszcze szybciej? – z głosu było słychać, że tonie. W brudzie.
– Ok, w sobotę.

W sobotę jechałam do pracy z duszą na ramieniu. Przez całą drogę zastanawiałam się czy dobrze robię? Obawy okazały się płonne. Pracodawca był jak odmieniony. Miły, grzeczny, układny. Być może to zasługa pozytywnych zmian w jego życiu prywatnym, ale z wiadomych względów pisać o tym nie będę.

Ponieważ nie udało mi się skończyć odgruzowywania w sobotę, pojechałam tam w poniedziałek. Jadąc słuchałam skocznej muzyki z ulubionej stacji radiowej. Pozytywnie nastrojona powtarzałam jak mantrę: to tylko siedem godzin, a później działka. Siedem godzin i działeczka. Hej ho do pracy by się szło! Siedem godzin i działeczka!

W południe dało znać o sobie zmęczenie. Pracując bez przerwy na śniadanie czy też kawę, udało mi się doprowadzić dom do stanu używalności. Tylu miłych podziękowań nie słyszałam już dawno. Zmęczona ale zadowolona pognałam do edenu.

Zaparzyłam sobie kawę. Młoda zieleń koiła oczy, niebo odbijało się w oczku. Ukochane ptasie radio z brzozowego gaju nadawało audycję z ptasiego kraju. Zamarzył mi się zwykły obiad z ziemniakami. No tak. Od czwartku tylko czarny chleb i czarna kawa. Byłam zbyt zmęczona aby gotować, a w niedzielę wolałam pielić.

Czasami, zastanawiam się dlaczego inne kobiety mają lepiej? Mogą pozwolić sobie na kosmetyczkę, iść do fryzjera, nie muszą każdej złotówki oglądać pięć razy przed wydaniem. Do sprzątania mają pomoc, prowadzą dom lub mają satysfakcjonującą pracę.

A może zwykły nieudacznik ze mnie? Może tamte kobiety żyją zupełnie innymi problemami, obcymi dla mnie? Czy raduje je rosnący pomidor, dojrzewająca truskawka, kiełkująca rzodkiewka i posiana własnoręcznie trawa? Pytania retoryczne.

Muszę pomyśleć o jakimś urlopie, może wtedy inaczej spojrzę na życie. Może wtedy przestanę zazdrościć słodkiego, miłego życia bez chłodu, głodu i bicia.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Słodkiego, miłego życia bez chłodu, głodu i bicia.

  1. Jasna8 pisze:

    Nie martw się, te co niby mają dobrze też mają swoje problemy,
    tylko że ich po prostu nie widać.
    Nic nie ma za darmo na tym świecie.
    Jakąś pracę trzeba zawsze włożyć by coś otrzymać w zamian.
    Pytanie brzmi czy wolisz myśleć jak to zrobić by było łatwiej,
    czy robić a potem myśleć.

    A Eden kwitnie i nabiera swojego klimatu 🙂
    Gratulacje !
    W przyszłym roku nie będziesz miała nic do roboty w swoim Edenie:-)

    • Tetryk56 pisze:

      E tam, nic do roboty!
      Robotę dla Edenu Graszka zawsze sobie znajdzie i wymyśli; z czasem tylko będzie coraz więcej czasu na satysfakcję i relaks. I o to właśnie chodzi, nieprawdaż, Graszko?

  2. Jasna8 pisze:

    Nie martw się, te co niby mają dobrze też mają swoje problemy,
    tylko że ich po prostu nie widać.
    Nic nie ma za darmo na tym świecie.
    Jakąś pracę trzeba zawsze włożyć by coś otrzymać w zamian.
    Pytanie brzmi czy wolisz myśleć jak to zrobić by było łatwiej,
    czy robić a potem myśleć.

    A Eden kwitnie i nabiera swojego klimatu 🙂
    Gratulacje !
    W przyszłym roku nie będziesz miała nic do roboty w swoim Edenie:-)

    • Tetryk56 pisze:

      E tam, nic do roboty!
      Robotę dla Edenu Graszka zawsze sobie znajdzie i wymyśli; z czasem tylko będzie coraz więcej czasu na satysfakcję i relaks. I o to właśnie chodzi, nieprawdaż, Graszko?

  3. Nivejka pisze:

    Każdy ma jakiegoś mola co go gryzie… Uszy do góry!

    • graszka pisze:

      Nieraz wpadam w taką czarną dziurę rozpaczy. Dzisiaj znacznie lepiej. Pierś do przodu i głowa w chmurach 🙂

  4. Nivejka pisze:

    Każdy ma jakiegoś mola co go gryzie… Uszy do góry!

    • graszka pisze:

      Nieraz wpadam w taką czarną dziurę rozpaczy. Dzisiaj znacznie lepiej. Pierś do przodu i głowa w chmurach 🙂

  5. graszka pisze:

    Babo, moja kuzynka powiadała „chciałoby się całą wieś, tylko pieniądze gdzieś”.
    Przeglądając ogłoszenia, z mojej dotychczasowej pracy to ja sobie mogę kupić ziemię, ale do doniczki, na tyle wystarczy 🙂 Zostało lotto – nadzieja naiwnych 🙂 chyba, ze nie wiem o jakimś spadku bogatego wujka 🙂

  6. graszka pisze:

    Babo, moja kuzynka powiadała „chciałoby się całą wieś, tylko pieniądze gdzieś”.
    Przeglądając ogłoszenia, z mojej dotychczasowej pracy to ja sobie mogę kupić ziemię, ale do doniczki, na tyle wystarczy 🙂 Zostało lotto – nadzieja naiwnych 🙂 chyba, ze nie wiem o jakimś spadku bogatego wujka 🙂

  7. ania.mania pisze:

    Z Edenem jak z dzieckiem: radości i zmartwienia i nie wiadomo czym odpłaci ;)) Chociaż wiadomo, widać na zdjęciach … tylko Ci nieproszeni goście. Ale może nie będzie tak źle? Po zimie się okaże, do tej pory wstrzymałabym się z inwestycjami.

  8. ania.mania pisze:

    Z Edenem jak z dzieckiem: radości i zmartwienia i nie wiadomo czym odpłaci ;)) Chociaż wiadomo, widać na zdjęciach … tylko Ci nieproszeni goście. Ale może nie będzie tak źle? Po zimie się okaże, do tej pory wstrzymałabym się z inwestycjami.

  9. majka pisze:

    Graszko , będzie dobrze,
    a tu cóś zareklamuję, to gratka dla Ciebie :
    http://fotografia-gritzmann.blogspot.com/2012/06/warsztaty-dfv-w-swietokrzyskim-troche.html?spref=fb
    Mnie te fotorelacje urzekły…

    • graszka pisze:

      Majko dzięki. Piękne zdjęcia, cudne. Oj, chciałoby się zobaczyć te miejsca. Oj, chciałby się pojechać. Oj dusza ze mnie cygańska ciągnie mnie, może nie aż jak Kartkę ale jechać, zobaczyć, dotknąć, poczuć.
      Pomarzyłam, a teraz zmykam do pracy, sprzątać 🙁 Jak ja nie lubię tej roboty, to nawet nie masz pojęcia

  10. majka pisze:

    Graszko , będzie dobrze,
    a tu cóś zareklamuję, to gratka dla Ciebie :
    http://fotografia-gritzmann.blogspot.com/2012/06/warsztaty-dfv-w-swietokrzyskim-troche.html?spref=fb
    Mnie te fotorelacje urzekły…

    • graszka pisze:

      Majko dzięki. Piękne zdjęcia, cudne. Oj, chciałoby się zobaczyć te miejsca. Oj, chciałby się pojechać. Oj dusza ze mnie cygańska ciągnie mnie, może nie aż jak Kartkę ale jechać, zobaczyć, dotknąć, poczuć.
      Pomarzyłam, a teraz zmykam do pracy, sprzątać 🙁 Jak ja nie lubię tej roboty, to nawet nie masz pojęcia

  11. Nika pisze:

    Nie jeden raz miałam podobne myśli o tym, że inni mają to na co ja muszę ciężko zarabiać podane na tacy.A potem niezmiennie do wniosku dochodzę, że to iż nic nie mamy za darmo pomaga nam docenić najmniejsze drobiazgi. Cieszyć się z byle czego. Choćby nowego kubka, czy apaszki, czy obrusa wygrzebanego na ciuchach:) Możemy nawet marzyć o rzeczach przyziemnych takich jak nowy mop czy nowe żelazko:) A o czym marzą Ci co wszytko maja albo mogą mieć? O tym czego nie sposób kupić za żadne pieniądze świata.ps. Cudny ten Twój Eden, Graszko:)

    • graszka pisze:

      Nika, właśnie wróciłam z pracy. Od 8 do 12 sprzątanie, od 12 do 16 prasowanie. O 17 dotarłam w końcu do domu. Zaparzyłam sobie kawę w ulubionym kubku w bratki i rozkoszuje się jej smakiem. Może dlatego wyjątkowo mi smakuje, bo przez cały dzień pracy bardzo mi jej brakowało, a to tylko zwykły kubek kawy 🙂
      Bardzo Ci dziękuje za szczery komentarz.

  12. Nika pisze:

    Nie jeden raz miałam podobne myśli o tym, że inni mają to na co ja muszę ciężko zarabiać podane na tacy.A potem niezmiennie do wniosku dochodzę, że to iż nic nie mamy za darmo pomaga nam docenić najmniejsze drobiazgi. Cieszyć się z byle czego. Choćby nowego kubka, czy apaszki, czy obrusa wygrzebanego na ciuchach:) Możemy nawet marzyć o rzeczach przyziemnych takich jak nowy mop czy nowe żelazko:) A o czym marzą Ci co wszytko maja albo mogą mieć? O tym czego nie sposób kupić za żadne pieniądze świata.ps. Cudny ten Twój Eden, Graszko:)

    • graszka pisze:

      Nika, właśnie wróciłam z pracy. Od 8 do 12 sprzątanie, od 12 do 16 prasowanie. O 17 dotarłam w końcu do domu. Zaparzyłam sobie kawę w ulubionym kubku w bratki i rozkoszuje się jej smakiem. Może dlatego wyjątkowo mi smakuje, bo przez cały dzień pracy bardzo mi jej brakowało, a to tylko zwykły kubek kawy 🙂
      Bardzo Ci dziękuje za szczery komentarz.

  13. GPS pisze:

    Miło, że owo źródło dochodów powróciło 🙂
    Można śmiało usiąść i kawy się napić.

    Buen Camino

    • graszka pisze:

      🙂 .
      A gdzie Ty byłeś, jak Ciebie nie było? 🙂
      Zginął mi też Staruszek 🙁

  14. GPS pisze:

    Miło, że owo źródło dochodów powróciło 🙂
    Można śmiało usiąść i kawy się napić.

    Buen Camino

    • graszka pisze:

      🙂 .
      A gdzie Ty byłeś, jak Ciebie nie było? 🙂
      Zginął mi też Staruszek 🙁

Możliwość komentowania jest wyłączona.