Grona gniewu

W końcu nastał ten piękny lipcowy dzień. Czekałam na niego z utęsknieniem. Dziesiąty lipca. Święto Matki Boskiej Pieniężnej. Już do świtu co chwila sprawdzałam czy na koncie pojawiły się pieniądze. – Pieniądze rządzą światem – podśpiewywałam niczym Liza M. Tuż przed wyjściem do pracy zalogowałam się jeszcze raz do banku. Nadzieja matką… głupich.

Wiedziałam na co wydam ciężko zarobione, jako Lara Croft, pieniądze – na kosiarkę!

Wraz z synem oglądnęliśmy wiele kosiarek i po dłuższych wahaniach upatrzyłam sobie konkretny model za 200 zł. Wydatek to pilny bo jeszcze chwila i bez maczety nie dałoby się przekroczyć bramy mego raju. Chwasty po szyję. Z moich wyliczeń wynikało, że powinnam dostać 230zł. Potwierdzali to moi koledzy ochroniarze.

Po powrocie z pracy, pieniądze na koncie, zgodnie z obietnicą, się znalazły. Tylko, że było ich znacznie mniej – 153 złote!
– Złodziej! złodziej! rozbójnik! morderca! Ratunku! Kto w Boga wierzy! – zakrzyknęłam niczym Molierowski Harpagon – Jestem zgubiona, zamordowana! Wykradli mi pieniądze! Kto to być może?

Syna też okradli. Dostał zaledwie 170 zł.

Poczułam się oszukana. Boże drogi! Moja kosiarka odjechała w siną dal. Bezzwłocznie zadzwoniłam do szefa w Gdańsku
– Mówiłeś, że za Ostródę jest 100 plus 30 delegacji na rękę. Dostałam 153, czyli za koncert w Gdańsku wyszło 23 złote !?!?
– Musiała nastąpić jakaś pomyłka – odpowiedział. – Poczekaj do jutra. Zapewne jeszcze pieniądze wpłyną.

Uwierzyłam bo nadzieja nie dość, że matką głupich, to jeszcze chlebem biednego.

Niestety następnego dnia pieniędzy nie przybyło, więc chcąc nie chcąc musiałam wziąć sprawy w swoje ręce, i zadzwoniłam do głównej siedziby firmy, która mieści się w Rzeszowie. Brakujące 77 złotych piechotą nie chodzi. To dla mnie duża kwota.

Na sam przód rozmawiałam z jedną panią, która udowadniała mi, że wszystko zostało dobrze policzone. Nie dała rady. Zrezygnowana przełączyła mnie do księgowości.

Zgłosiła się jakaś niunia. Ponownie przedstawiłam w czym rzecz.
– Nie proszę pani – zaszczebiotała. – W Gdańsku nikt tak Pani nie mógł powiedzieć. Za Ostródę jest 100 zł brutto + 20 zł diety brutto. Za imprezę w Gdańsku jest 85 zł brutto, powtarzam brutto, rozumie Pani? B-R-U-T-T-O. Po potrąceniu wszystkich podatków i Zusu pozostaje 153 złote, i tyle Pani przelaliśmy.
Nie dała sobie wytłumaczyć, że nikt mi nic takiego nie powiedział. Było tak jak powiedziała i basta!

26 godzin stania w deszczu i zimnie podzielone przez 153 złote daje 5,88 złotego za godzinę pracy na rękę. Zastanawiam się jaka jest minimalna stawka godzinowa za którą człowiek jest skłonny podjąć się pracy. Cztery złote? Trzy? A może złotówka? Pół bochenka czarnego chleba lub miska ryżu?

Był taki film pt. „Grona gniewu” na podstawie książki noblisty Johna Steinbecka. O kryzysie w latach 30 w Ameryce. Kto nie widział koniecznie niech obejrzy. Odpowie sobie wtedy na powyższe pytanie, i nie zdziwią go fawele, które zaczną powstawać wokół polskich miast.

W tym wszystkim żal mi głównie nabijanych w butelkę młodych ludzi. Oczywiście zawsze jest wybór. Można nie podejmować się pracy za głodowe wynagrodzenie. Lecz w ten sposób nie zmusi się pracodawców do podniesienia stawek, zawsze znajdą się tacy, którzy nie mają wyboru.

Jedno jest pewne – nigdy już więcej nie zostanę Larą Croft.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

40 odpowiedzi na „Grona gniewu

  1. Jasna8 pisze:

    Rzeczywiście , ciekawie policzyli … ech…

  2. Jasna8 pisze:

    Rzeczywiście , ciekawie policzyli … ech…

  3. Jeśli to Cię pocieszy to i ja w tym miesiącu też kokosów nie zarobiłem. Dwóch kluczowych klientów wycofało się i zostałem z kasą, która nie wystarczy mi nawet na paliwo, które przez ten czas wyjeździłem. Ale pocieszam się że odbije sobie w przyszłym miesiącu.
    Pozdrawiam,

    • graszka pisze:

      Dzięki.
      Ostatnio byłam na warsztacie, Lanos porządnie się sypnął. Mechanik zaczął od tego, że roboczogodzina w jego warsztacie kosztuje 120zł. Ja szanuje ludzi pracy, chętnie bym mu zapłaciła, tylko, że moja roboczogodzina jest jaka jest 🙂 Polskie realia. Będzie lepiej i tego będziemy się trzymali 🙂

      • Baba ze wsi pisze:

        Olej tych roboczogodzinnych – na naszej ulicy jest w miarę tani warsztat, części można samemu zamawiać na allegro lub zdobywać gdzies taniej, a jak nie to dopiero sami kupują – nie naciągają na drogie i nie liczą za godziny tylko za wykonaną pracę! 🙂

        A ci od Lary – też kiedyś się narwałam, jeszcze jako nastolatka w workserwisie czy jak im tam – PRZED były zupełnie inne stawki niż PO… W życiu więcej nie odpowiedziałam na ich ofertę…

        • graszka pisze:

          Drogą dedukcji i analizy, nie będąc mechanikiem doszłam do wniosku, że spieprzył wcześniejszy mechanik, który wymieniał uszczelkę pod głowicą. Widocznie źle ją założył, bo olej cieknie strugami 🙂 Przemieszczam się pożyczonym autem z sercem na ramieniu 🙂
          A co do Lary, ja też już nie odpowiem na ich ofertę, muszę jedynie oddać im koszulkę.
          Od wtorku załapałam się na trzecie sprzątanie, i to całkiem przez przypadek. Zobaczymy, jak całkowicie nie wysiądzie mi kolano, będzie dobrze 🙂

  4. Jeśli to Cię pocieszy to i ja w tym miesiącu też kokosów nie zarobiłem. Dwóch kluczowych klientów wycofało się i zostałem z kasą, która nie wystarczy mi nawet na paliwo, które przez ten czas wyjeździłem. Ale pocieszam się że odbije sobie w przyszłym miesiącu.
    Pozdrawiam,

    • graszka pisze:

      Dzięki.
      Ostatnio byłam na warsztacie, Lanos porządnie się sypnął. Mechanik zaczął od tego, że roboczogodzina w jego warsztacie kosztuje 120zł. Ja szanuje ludzi pracy, chętnie bym mu zapłaciła, tylko, że moja roboczogodzina jest jaka jest 🙂 Polskie realia. Będzie lepiej i tego będziemy się trzymali 🙂

      • Baba ze wsi pisze:

        Olej tych roboczogodzinnych – na naszej ulicy jest w miarę tani warsztat, części można samemu zamawiać na allegro lub zdobywać gdzies taniej, a jak nie to dopiero sami kupują – nie naciągają na drogie i nie liczą za godziny tylko za wykonaną pracę! 🙂

        A ci od Lary – też kiedyś się narwałam, jeszcze jako nastolatka w workserwisie czy jak im tam – PRZED były zupełnie inne stawki niż PO… W życiu więcej nie odpowiedziałam na ich ofertę…

        • graszka pisze:

          Drogą dedukcji i analizy, nie będąc mechanikiem doszłam do wniosku, że spieprzył wcześniejszy mechanik, który wymieniał uszczelkę pod głowicą. Widocznie źle ją założył, bo olej cieknie strugami 🙂 Przemieszczam się pożyczonym autem z sercem na ramieniu 🙂
          A co do Lary, ja też już nie odpowiem na ich ofertę, muszę jedynie oddać im koszulkę.
          Od wtorku załapałam się na trzecie sprzątanie, i to całkiem przez przypadek. Zobaczymy, jak całkowicie nie wysiądzie mi kolano, będzie dobrze 🙂

  5. Kneź pisze:

    Szlag by trafił!!! 🙁

    • graszka pisze:

      Mnie trafił, długo mnie to trzymało. W końcu napisałam tekst i przeszło, całe szczęście, że to już historia

  6. Kneź pisze:

    Szlag by trafił!!! 🙁

    • graszka pisze:

      Mnie trafił, długo mnie to trzymało. W końcu napisałam tekst i przeszło, całe szczęście, że to już historia

  7. Tetryk56 pisze:

    Wczoraj dostałem ofertę: „Niesłychana promocja na usługi (…) – do końca świata 1 zł miesięcznie!”
    Na samym końcu, drobnym drukiem: wg kalendarza Majów koniec świata nastąpi 12.12.2012 roku.

    • graszka pisze:

      Troszkę żartobliwie odpowiem. Skoro koniec świata nastąpi już w tym roku, to żyjmy chwilą 🙂

    • Baba ze wsi pisze:

      No to i nawet tu są różne wersje – ja czytałam o 21 grudnia 😉

      Pozyjemy zobaczymy jednym słowem. Albo kilkoma.

  8. Tetryk56 pisze:

    Wczoraj dostałem ofertę: „Niesłychana promocja na usługi (…) – do końca świata 1 zł miesięcznie!”
    Na samym końcu, drobnym drukiem: wg kalendarza Majów koniec świata nastąpi 12.12.2012 roku.

    • graszka pisze:

      Troszkę żartobliwie odpowiem. Skoro koniec świata nastąpi już w tym roku, to żyjmy chwilą 🙂

    • Baba ze wsi pisze:

      No to i nawet tu są różne wersje – ja czytałam o 21 grudnia 😉

      Pozyjemy zobaczymy jednym słowem. Albo kilkoma.

  9. Nika pisze:

    No pięknie. Jeszcze i to.A propos Twojej stawki za godzinę. Moja mama doniosła mi o stawce niewiarygodnej wręcz. Ma dwie znajome emerytki, które sobie dorabiają pracą w ciucholandzie. Wiesz ile dostają dziennie? 27 złotych!A pracują 8 godzin dziennie. To jest około 3,38 za godzinę.Nie uwierzyłam, więc musiałam zapytać je sama. Dokładnie tyle. Rozbój w biały dzień i wyzysk niepojęty.

    • graszka pisze:

      Nika, całkiem niedawno rozmawiałam z młodą dziewczyną i panią która pracuje na kasie w Biedronce. Pani z Biedronki pyta młodej dziewczyny ile zarabia w kiosku. 1600 odpowiada młoda dziewczyna. Ta z Biedronki robi zdziwioną minę, kiwa głową- to masz o wiele więcej ode mnie. Wtrąciłam się w dyskusję i pytam za ile godzin ma te 1.600zł. Ponad 250h . A więc te 1.600 już nie jest tak wielką kwotą jaką wydawała się na początku.
      Przestałam szukać pracy, wiek 47 lat mnie dyskwalifikuje. Sprzątam, do tej pory miałam dwa domy. Od przyszłego tygodnia, po znajomości załapałam się na kolejny piękny dom. Nie lubię tego robić, ale z czegoś trzeba żyć. Od jakiegoś czasu myślę o otworzeniu sklepu internetowego. Myślałam zrzeszyć osoby , które nie mają pracy a coś tworzą. Wstawiałyby swoje dzieła do sklepu. Zobaczymy, może się uda.

      • Nika pisze:

        Spróbuj Graszko. A nuż to jest właśnie to właściwe zajęcie.powodzenia:)

      • Nika pisze:

        Jeszcze coś, a propos działalności. Spróbuj uzyskać pieniądze z Unii. A nuż się uda.:) To ostatni dzwonek. A teraz, z tego co wiem, dotacje dla kobiet są priorytetem. Z dobrym pomysłem masz duże szanse:)

  10. Nika pisze:

    No pięknie. Jeszcze i to.A propos Twojej stawki za godzinę. Moja mama doniosła mi o stawce niewiarygodnej wręcz. Ma dwie znajome emerytki, które sobie dorabiają pracą w ciucholandzie. Wiesz ile dostają dziennie? 27 złotych!A pracują 8 godzin dziennie. To jest około 3,38 za godzinę.Nie uwierzyłam, więc musiałam zapytać je sama. Dokładnie tyle. Rozbój w biały dzień i wyzysk niepojęty.

    • graszka pisze:

      Nika, całkiem niedawno rozmawiałam z młodą dziewczyną i panią która pracuje na kasie w Biedronce. Pani z Biedronki pyta młodej dziewczyny ile zarabia w kiosku. 1600 odpowiada młoda dziewczyna. Ta z Biedronki robi zdziwioną minę, kiwa głową- to masz o wiele więcej ode mnie. Wtrąciłam się w dyskusję i pytam za ile godzin ma te 1.600zł. Ponad 250h . A więc te 1.600 już nie jest tak wielką kwotą jaką wydawała się na początku.
      Przestałam szukać pracy, wiek 47 lat mnie dyskwalifikuje. Sprzątam, do tej pory miałam dwa domy. Od przyszłego tygodnia, po znajomości załapałam się na kolejny piękny dom. Nie lubię tego robić, ale z czegoś trzeba żyć. Od jakiegoś czasu myślę o otworzeniu sklepu internetowego. Myślałam zrzeszyć osoby , które nie mają pracy a coś tworzą. Wstawiałyby swoje dzieła do sklepu. Zobaczymy, może się uda.

      • Nika pisze:

        Spróbuj Graszko. A nuż to jest właśnie to właściwe zajęcie.powodzenia:)

      • Nika pisze:

        Jeszcze coś, a propos działalności. Spróbuj uzyskać pieniądze z Unii. A nuż się uda.:) To ostatni dzwonek. A teraz, z tego co wiem, dotacje dla kobiet są priorytetem. Z dobrym pomysłem masz duże szanse:)

  11. GPS pisze:

    Kosę elektryczną mogę pożyczyć na tydzień.

    B.C.

    • graszka pisze:

      Dobry człowiek z Ciebie.
      Zrobiliśmy z synem zrzutkę i w końcu kupiłam kosiarkę elektryczną 🙂

  12. GPS pisze:

    Kosę elektryczną mogę pożyczyć na tydzień.

    B.C.

    • graszka pisze:

      Dobry człowiek z Ciebie.
      Zrobiliśmy z synem zrzutkę i w końcu kupiłam kosiarkę elektryczną 🙂

  13. niespotykanienormalnyczłowiek :) pisze:

    To mój pierwszy wpis bo dopiero niedawno trafiłem na ten blog. Cudownie piszesz, masz prawdziwy dar i dzięki, że to robisz. Nie przeczytałem go jeszcze w całości, ale już dał mi kopa, pałera, natchnienie i jak to tam jeszcze zwał 🙂 W mojej głowie znów zaczęły kwitnąc fiołki, zaczęło pachnieć łąka, maciejką i jaśminem 🙂 Dzięki za to jeszcze raz. Może kiedyś rozpisze się troszkę więcej, choć pisanie to raczej nie moja najmocniejsza strona 🙂

    • graszka pisze:

      Witam. Wybacz, ze tak długo czekałeś na zatwierdzenie komentarza. Przed dwa dni byłam odcięta od świata, zero internetu, nawet telefon komórkowy nie działał. Cisza, spokój, szum morza, pełen spokój i relaks.
      Jeśli, aż tak pozytywnie zadziałał mój blog, to ogromnie się cieszę. Czasami mi się wydaje, że nic nie potrafię robić, a najlepiej wychodzi mi narzekanie 🙂

  14. niespotykanienormalnyczłowiek :) pisze:

    To mój pierwszy wpis bo dopiero niedawno trafiłem na ten blog. Cudownie piszesz, masz prawdziwy dar i dzięki, że to robisz. Nie przeczytałem go jeszcze w całości, ale już dał mi kopa, pałera, natchnienie i jak to tam jeszcze zwał 🙂 W mojej głowie znów zaczęły kwitnąc fiołki, zaczęło pachnieć łąka, maciejką i jaśminem 🙂 Dzięki za to jeszcze raz. Może kiedyś rozpisze się troszkę więcej, choć pisanie to raczej nie moja najmocniejsza strona 🙂

    • graszka pisze:

      Witam. Wybacz, ze tak długo czekałeś na zatwierdzenie komentarza. Przed dwa dni byłam odcięta od świata, zero internetu, nawet telefon komórkowy nie działał. Cisza, spokój, szum morza, pełen spokój i relaks.
      Jeśli, aż tak pozytywnie zadziałał mój blog, to ogromnie się cieszę. Czasami mi się wydaje, że nic nie potrafię robić, a najlepiej wychodzi mi narzekanie 🙂

  15. ania.mania pisze:

    W tym roku nad morzem podobno (piszę podobno bo nie ja pracowałam tylko dzieciaki znajomych) za sprzątanie w restaracji, mycie garów, czyszczenie ubikacji płacono 1 zł za godzinę!!! Spanie i jedzenie „za darmo”. O tak niskich stawkach natknęłam się również w artykule na onecie, więc chyba to prawda, albo kolejna miejska historia …
    Ludzie serca nie mają i tyle …

  16. ania.mania pisze:

    W tym roku nad morzem podobno (piszę podobno bo nie ja pracowałam tylko dzieciaki znajomych) za sprzątanie w restaracji, mycie garów, czyszczenie ubikacji płacono 1 zł za godzinę!!! Spanie i jedzenie „za darmo”. O tak niskich stawkach natknęłam się również w artykule na onecie, więc chyba to prawda, albo kolejna miejska historia …
    Ludzie serca nie mają i tyle …

Możliwość komentowania jest wyłączona.