W każdym z nas drzemie skarb, tylko…

Podarowałam dwie moje książki, jedną Ewie, drugą Pani Krystynie. W obu naniosłam osobiste dedykacje. Niebawem kolejną wyślę do Lublina. O tym dlaczego obdarowałem obie panie zapewne wkrótce napiszę. Leżąc w łóżku, wzięłam do ręki moje skromne dzieło, i zastanawiałam się czy osoby, które obdarowałam, właśnie je czytają.

Teraz wiem, że czytały.

Lubię otworzyć na chybił trafił moją książkę, i wrócić do tego czym żyłam w przeszłości.  Trafiłam na wpis „Skarpety taty”. Napisałam ten tekst trzydziestego października zeszłego roku. Doskonale pamiętam smutek jakim byłam otulona, stojąc nad grobem Taty i patrząc na samotną świeczkę jaką mu zapaliłam. Nie było mnie stać na więcej, a tak bardzo chciałam ofiarować mu kwiaty.

Do taty jadę zawsze wtedy gdy chce z nim porozmawiać. Albo On tego chce. Wzywa mnie niebiańskim telefonem, i nie ważne, że praca, że leje i wieje, że obowiązki domowe – wstaje i jadę. Tak było pewnego lipcowego dnia. Jahwe uparł się aby urządzić powtórkę z potopu a ja poczułam wezwanie. Rzuciłam pracę, i pognałam z synem na cmentarz, wstępując najpierw do Edenu.

W strugach deszczu zrywałam własnoręcznie, z wielkim trudem wyhodowane kwiaty. Fakt, mogłam kupić na ryneczku, nie zmokłabym, szybciej byłabym na miejscu. Ale zależało mi na tym, żeby ofiarować kwiaty z mojego ogrodu.

Wracając wstąpiliśmy do Mamy.
– Nie mogłaś innym razem, kiedy nie pada? – zapytała widząc dwie zmokłe kury.
– Co mi tam monsunowa ulewa! – zaśmiałam się. Przemoczona od ostatniej nitki, ale niesamowicie szczęśliwa, opowiadałam Mamie jak zrywałam MOJE kwiaty dla Taty. Mama miała łzy w oczach.

Od tamtego czasu minęło zaledwie dziewięć miesięcy. Mogłabym znowu napisać, że gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że będę miała własny ogród, popukałabym się w czoło. Ten wpis uzmysłowił mi jak wiele osiągnęłam przez ostatnie miesiące.

Prąc do przodu nie umiemy docenić tego co osiągnęliśmy, choćby to były małe sukcesiki. Ale jak się doda sukcesik do sukcesika, to zrobi się z tego wielki SUKCES. Przystańmy więc i spójrzmy w przeszłość. Właśnie między innymi po to, warto pisać pamiętnik lub bloga.

Oczywiście nie osiągnęłam tego sama. Wspiera mnie Anioł, który wierzy we mnie. Poznałam też Ewę. Myślę, że w dużej mierze to jej zasługa, że wierzę we własne siły.
– Przestań się szarpać. – powiedziała mi kiedyś. – Lubiłaś tamtą Grażynę? Tamtą pracę?

Ten wpis dedykuję wszystkim, którzy są na życiowym zakręcie. Zwłaszcza tym, którzy utracili wiarę we własne siły. W każdym z nas drzemie skarb, tylko trzeba go odkryć.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie, Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

50 odpowiedzi na „W każdym z nas drzemie skarb, tylko…

  1. jula :D pisze:

    Piękne . 🙂 ..
    Bo najważniejsze w życiu te małe kroczki , a Twoja książka cudna , bardzo ludzka .
    I ktoś powiedział a ja się tego będę trzymać – Jak najmniej przejmować się rzeczami , na które nie ma się wpływu.
    Życzymy Kartce, na jego blogu by spotykał na swojej drodze przyjaznych , życzliwych ludzi , a właściwie to można życzyć takich ludzi na drodze życia każdego z nas….
    I tylko takich Tobie życzę Graszko !… 😆 Pa!

  2. jula :D pisze:

    Piękne . 🙂 ..
    Bo najważniejsze w życiu te małe kroczki , a Twoja książka cudna , bardzo ludzka .
    I ktoś powiedział a ja się tego będę trzymać – Jak najmniej przejmować się rzeczami , na które nie ma się wpływu.
    Życzymy Kartce, na jego blogu by spotykał na swojej drodze przyjaznych , życzliwych ludzi , a właściwie to można życzyć takich ludzi na drodze życia każdego z nas….
    I tylko takich Tobie życzę Graszko !… 😆 Pa!

  3. Kneź pisze:

    Julo, komentarz godny notki – życzliwych ludzi, nie „życzliwych” 😀
    Pa, Julo 😀

  4. Kneź pisze:

    Julo, komentarz godny notki – życzliwych ludzi, nie „życzliwych” 😀
    Pa, Julo 😀

  5. Nika pisze:

    Z dobrych źródeł wiem, że ta osoba z Lublina nie może się książki doczekać. Z tych samych wiem także, że w poniedziałek dostaniesz paczkę, bo w czwartek została wysłana:) Mam nadzieję, że będziesz zadowolona:)

    Wiem z Twojego wpisu u mnie, że Ty też byłaś bardzo emocjonalnie związana ze swoim Tatą. W tym też jesteśmy podobne.:)

    serdeczności Graszko:)

    • graszka pisze:

      Jak napisałaś mi , że jesteś z Lublina, aż się uśmiechnęłam. Nigdy nie byłam w tym mieście, a tak dużo życzliwych osób znam z Lublina 🙂 Wybacz nie wysłałam jeszcze książki, przedpołudnia spędziłam w pracy a popołudnia miałam masę spraw do załatwienia z synem. Teraz już też zmykam do pracy, jadę do p Krystyny

    • Baba ze wsi pisze:

      To już znamy właścicieli trzech blogów w Lublinie, ale numer 😀

  6. Nika pisze:

    Z dobrych źródeł wiem, że ta osoba z Lublina nie może się książki doczekać. Z tych samych wiem także, że w poniedziałek dostaniesz paczkę, bo w czwartek została wysłana:) Mam nadzieję, że będziesz zadowolona:)

    Wiem z Twojego wpisu u mnie, że Ty też byłaś bardzo emocjonalnie związana ze swoim Tatą. W tym też jesteśmy podobne.:)

    serdeczności Graszko:)

    • graszka pisze:

      Jak napisałaś mi , że jesteś z Lublina, aż się uśmiechnęłam. Nigdy nie byłam w tym mieście, a tak dużo życzliwych osób znam z Lublina 🙂 Wybacz nie wysłałam jeszcze książki, przedpołudnia spędziłam w pracy a popołudnia miałam masę spraw do załatwienia z synem. Teraz już też zmykam do pracy, jadę do p Krystyny

    • Baba ze wsi pisze:

      To już znamy właścicieli trzech blogów w Lublinie, ale numer 😀

  7. graszka pisze:

    Dziękuje wszystkim za miłe słowa 🙂

  8. graszka pisze:

    Dziękuje wszystkim za miłe słowa 🙂

  9. Baba ze wsi pisze:

    Graszko, te własne kwiaty, co coś wyjątkowego, jak własnoręcznie wykonana laurka w dzieciństwie. Co z tego, że szybko zwiędną – radość podarunku jest równie ważna, zwłaszcza, że jest swego rodzaju hołdem.
    Buziaki.

    • graszka pisze:

      Witam Ciebie Babo. Właśnie wróciłam od pani Krystyny. Zapewne kiedyś jak znajdę czas poświecę jej notkę na swoim blogu. Ale, żeby nie umknęły z mej pamięci dzisiejsze jej słowa zapisze je w komentarzu
      ” Ludzie oczekują cudów, takich jakie opisane są w Biblii, zupełnie niepotrzebnie. Czy nie cudem jest fakt, że się poznałyśmy?” Faktycznie, to że u niej pracuję, to czysty przypadek 🙂

  10. Baba ze wsi pisze:

    Graszko, te własne kwiaty, co coś wyjątkowego, jak własnoręcznie wykonana laurka w dzieciństwie. Co z tego, że szybko zwiędną – radość podarunku jest równie ważna, zwłaszcza, że jest swego rodzaju hołdem.
    Buziaki.

    • graszka pisze:

      Witam Ciebie Babo. Właśnie wróciłam od pani Krystyny. Zapewne kiedyś jak znajdę czas poświecę jej notkę na swoim blogu. Ale, żeby nie umknęły z mej pamięci dzisiejsze jej słowa zapisze je w komentarzu
      ” Ludzie oczekują cudów, takich jakie opisane są w Biblii, zupełnie niepotrzebnie. Czy nie cudem jest fakt, że się poznałyśmy?” Faktycznie, to że u niej pracuję, to czysty przypadek 🙂

  11. L.S pisze:

    Zawirowania, kolejne zakrety, i ten ciągły brak wiary we własne siły – jakbyś o mnie pisała…Zmagam się z tą moją niemocą, śmiercią syna spowodowaną od ponad trzech lat… Ileż razy upadałam, ile się podosniłam sama nie policzę.
    Teraz wydawać, by się mogło, że stanełam na nogi – mam pracę, i swego rodzaju „sukcesy” zawodowe, jest prestiż i jakaś satysfakcja z tego, co robię…
    A mimo to, nie jestem szczęśliwa i chyba nigdy nie będę… Wspomnienia są jak, nigdy nie zagojona rana, z którą muszę już do końca żyć. A może nie muszę??

    P.S. Usunęłaś mnie, jak zauważyłam z listy, ale mniejsza z tym… Chciałam Ci to właśnie powiedzieć…

    Pozdrawiam

    • graszka pisze:

      Babo z lasu zacznę od końca. Nie tylko Twój blog usunęłam z ulubionych. Usunęłam dokładnie trzy. Myślałam, że przestajesz pisać, tak samo jak Iwa.
      Na blogu Kartki rozmawialiśmy. Napisałam Ci wtedy, że na nic słowa Staruszka i innych, którzy chcieli Ci pomóc, wesprzeć. Sama musisz podnieść się. Rzeczą ludzką jest upadanie, błądzenie. Nauczyć się należy podnosić. Jeśli będziesz sobie wmawiać, że nigdy nie będziesz szczęśliwa – to tak właśnie będzie. Długie miesiące tkwiłam w takim stanie. Aż w końcu spotkałam Anioła, najpierw pokochałam jego głos, a później jego całego. Miłość czyni cuda.
      Ten osobisty wpis, powstał dla wielu ludzi na zakręcie. I jeśli choć jedna osoba pomyślała sobie, że skoro jej się udało to mi zapewne też, bardzo będę się cieszyła.
      Ps Ewa, która potrafiła wesprzeć mnie, zrozumieć samą siebie, prowadzi bloga, jest w moich zakładkach, poczytaj ją. Ma też stronę na FB http://www.facebook.com/WSwiecieSwiataSymboliIParadoksow

  12. L.S pisze:

    Zawirowania, kolejne zakrety, i ten ciągły brak wiary we własne siły – jakbyś o mnie pisała…Zmagam się z tą moją niemocą, śmiercią syna spowodowaną od ponad trzech lat… Ileż razy upadałam, ile się podosniłam sama nie policzę.
    Teraz wydawać, by się mogło, że stanełam na nogi – mam pracę, i swego rodzaju „sukcesy” zawodowe, jest prestiż i jakaś satysfakcja z tego, co robię…
    A mimo to, nie jestem szczęśliwa i chyba nigdy nie będę… Wspomnienia są jak, nigdy nie zagojona rana, z którą muszę już do końca żyć. A może nie muszę??

    P.S. Usunęłaś mnie, jak zauważyłam z listy, ale mniejsza z tym… Chciałam Ci to właśnie powiedzieć…

    Pozdrawiam

    • graszka pisze:

      Babo z lasu zacznę od końca. Nie tylko Twój blog usunęłam z ulubionych. Usunęłam dokładnie trzy. Myślałam, że przestajesz pisać, tak samo jak Iwa.
      Na blogu Kartki rozmawialiśmy. Napisałam Ci wtedy, że na nic słowa Staruszka i innych, którzy chcieli Ci pomóc, wesprzeć. Sama musisz podnieść się. Rzeczą ludzką jest upadanie, błądzenie. Nauczyć się należy podnosić. Jeśli będziesz sobie wmawiać, że nigdy nie będziesz szczęśliwa – to tak właśnie będzie. Długie miesiące tkwiłam w takim stanie. Aż w końcu spotkałam Anioła, najpierw pokochałam jego głos, a później jego całego. Miłość czyni cuda.
      Ten osobisty wpis, powstał dla wielu ludzi na zakręcie. I jeśli choć jedna osoba pomyślała sobie, że skoro jej się udało to mi zapewne też, bardzo będę się cieszyła.
      Ps Ewa, która potrafiła wesprzeć mnie, zrozumieć samą siebie, prowadzi bloga, jest w moich zakładkach, poczytaj ją. Ma też stronę na FB http://www.facebook.com/WSwiecieSwiataSymboliIParadoksow

  13. L.S pisze:

    Czytam, czytam…nie znajduję tylko siły na pisanie. Bo choć pracuje, jakoś funkcjonuje, to jest to pozorowane życie… Tak naprawdę to nie mam siły na pracę, ale muszę to robić, bo inaczej naprawdę skonczę jako bezdomna
    To nie jst kwestia wmawiania sobie, że szczęśliwa nie będę – to jest balast jaki w sobie noszę.. Świadomość wydarzeń bardzo ciąży, i to ona nie pozwala żyć.

    • majka pisze:

      do L.S , – za sprawą Graszki, czytałam też Twoje wpisy, nie komentowałam, bo cóż mogłabym ?, jak pomóc osobie której nie znam , a jej problemy są znacznie większe od moich ?
      Przyjmij ciepłe pozdrowienie 🙂

      • graszka pisze:

        Masz rację Majko, trudno jest pomóc komuś na odległość, tym bardziej kiedy nie przeżyło się podobnej tragedii. Pamiętam kiedy ja tkwiłam w dołach (innych), wiele osób próbowało mnie reanimować, słuchałam Miry i wiele innych osób. Tylko słuchałam, a kiedy wracałam do domu to i tak w kącie płakałam. Dlatego napisałam, że samemu trzeba podnieść się po upadku. Znając siebie i swój charakter jeszcze nie raz i nie dwa upadnę, ale teraz raduję się chwilą.

    • graszka pisze:

      Do L.S Przez moment pomyśl tak. Niedawno nie miałam pracy, piłam ostatnią herbatę. Teraz pracuję. Fakt zmuszasz się do niej, ale jednak wstajesz rano i idziesz. Osiągnęłaś sukces. Wiem wydaje on ci się bardzo mały, ale jednak sukces.

  14. L.S pisze:

    Czytam, czytam…nie znajduję tylko siły na pisanie. Bo choć pracuje, jakoś funkcjonuje, to jest to pozorowane życie… Tak naprawdę to nie mam siły na pracę, ale muszę to robić, bo inaczej naprawdę skonczę jako bezdomna
    To nie jst kwestia wmawiania sobie, że szczęśliwa nie będę – to jest balast jaki w sobie noszę.. Świadomość wydarzeń bardzo ciąży, i to ona nie pozwala żyć.

    • majka pisze:

      do L.S , – za sprawą Graszki, czytałam też Twoje wpisy, nie komentowałam, bo cóż mogłabym ?, jak pomóc osobie której nie znam , a jej problemy są znacznie większe od moich ?
      Przyjmij ciepłe pozdrowienie 🙂

      • graszka pisze:

        Masz rację Majko, trudno jest pomóc komuś na odległość, tym bardziej kiedy nie przeżyło się podobnej tragedii. Pamiętam kiedy ja tkwiłam w dołach (innych), wiele osób próbowało mnie reanimować, słuchałam Miry i wiele innych osób. Tylko słuchałam, a kiedy wracałam do domu to i tak w kącie płakałam. Dlatego napisałam, że samemu trzeba podnieść się po upadku. Znając siebie i swój charakter jeszcze nie raz i nie dwa upadnę, ale teraz raduję się chwilą.

    • graszka pisze:

      Do L.S Przez moment pomyśl tak. Niedawno nie miałam pracy, piłam ostatnią herbatę. Teraz pracuję. Fakt zmuszasz się do niej, ale jednak wstajesz rano i idziesz. Osiągnęłaś sukces. Wiem wydaje on ci się bardzo mały, ale jednak sukces.

  15. Kneź pisze:

    Kwestia linków na blogu to dla blogera dosyć trudna i drażliwa kwestia. Taki link, niby drobna i uboczna sprawa, a świadczy o czymś, przynajmniej tak się wydaje – o wartości linkowanego miejsca dla blogera, o zainteresowaniu, o stopniu zażyłości, albo i o emocjonalnym podejściu – współczucie, przyjaźń, sympatia, podobieństwo, wspólnota…
    No i teraz, gdy już dodamy link, usunięcie go jest też wyrazem jakiegoś traktowania, zmiany, emocji – a tymczasem to tylko link. Dotyczy osoby nam nieznanej, dalekiej, często nierozumianej – gdy autor milknie lub pisze nie koniecznie po naszej „linii”, trzeba coś z takim linkiem zrobić. Czas leci, linków przybywa, ludzie się zmieniają, a miejsca coraz mniej, albo robi się bałagan w linkach – trzeba z tym robić porządki. I to tylko tyle. To tylko blog, a nie miejsce wiecznej przyjaźni i miłości.

  16. Kneź pisze:

    Kwestia linków na blogu to dla blogera dosyć trudna i drażliwa kwestia. Taki link, niby drobna i uboczna sprawa, a świadczy o czymś, przynajmniej tak się wydaje – o wartości linkowanego miejsca dla blogera, o zainteresowaniu, o stopniu zażyłości, albo i o emocjonalnym podejściu – współczucie, przyjaźń, sympatia, podobieństwo, wspólnota…
    No i teraz, gdy już dodamy link, usunięcie go jest też wyrazem jakiegoś traktowania, zmiany, emocji – a tymczasem to tylko link. Dotyczy osoby nam nieznanej, dalekiej, często nierozumianej – gdy autor milknie lub pisze nie koniecznie po naszej „linii”, trzeba coś z takim linkiem zrobić. Czas leci, linków przybywa, ludzie się zmieniają, a miejsca coraz mniej, albo robi się bałagan w linkach – trzeba z tym robić porządki. I to tylko tyle. To tylko blog, a nie miejsce wiecznej przyjaźni i miłości.

  17. Nivejka pisze:

    Przykra sprawa… Mój skarb zaginął. Może ktoś go ukradł? A może śpi tak mocno ze nawet trąby jerychońskie nie są w stanie go obudzić;)?

    • graszka pisze:

      Nivejka no co TY , Twój skarb obudzi Ciebie o świcie i poprosi o kanapkę i herbatę miętową 🙂

  18. Nivejka pisze:

    Przykra sprawa… Mój skarb zaginął. Może ktoś go ukradł? A może śpi tak mocno ze nawet trąby jerychońskie nie są w stanie go obudzić;)?

    • graszka pisze:

      Nivejka no co TY , Twój skarb obudzi Ciebie o świcie i poprosi o kanapkę i herbatę miętową 🙂

  19. L.S pisze:

    Do Kneź
    Reprezentujesz w sprawie autorkę bloga, niczym mecenas jakiś?

    • Kneź pisze:

      Nie L.S, po prostu też jestem zmuszony pomajstrować czasami przy linkach i nie do końca wiem co na to zainteresowani.

  20. L.S pisze:

    Do Kneź
    Reprezentujesz w sprawie autorkę bloga, niczym mecenas jakiś?

    • Kneź pisze:

      Nie L.S, po prostu też jestem zmuszony pomajstrować czasami przy linkach i nie do końca wiem co na to zainteresowani.

  21. jula :D pisze:

    Myślę,że Knieź pisze ogólnie. ( U niego też są linki , czasami grzecznościowo ) 😉 😛
    Bo w „blogowisku” nieraz potykamy się i czymś takim , że ktoś jest, pisze , komentujemy a nagle dany blog znika. ❓
    Można by powiedzieć, tak jak w życiu , nic stałe nie jest. ❗
    Jednak człowiek oczekuje , także i bloger zwyczajne ” żegnaj” , bo inaczej to brzmi jak „pocałujcie mnie w d…
    Pozdrawiam ! 😆

  22. jula :D pisze:

    Myślę,że Knieź pisze ogólnie. ( U niego też są linki , czasami grzecznościowo ) 😉 😛
    Bo w „blogowisku” nieraz potykamy się i czymś takim , że ktoś jest, pisze , komentujemy a nagle dany blog znika. ❓
    Można by powiedzieć, tak jak w życiu , nic stałe nie jest. ❗
    Jednak człowiek oczekuje , także i bloger zwyczajne ” żegnaj” , bo inaczej to brzmi jak „pocałujcie mnie w d…
    Pozdrawiam ! 😆

  23. graszka pisze:

    Jula ma rację, Knieź pisze ogólnie, bez podtekstów. Kiedy założyłam bloga, dokładałam linki blogów, które czytuję. Teraz jest też inaczej. Czytam innych blogi i komentarze, jeśli zaciekawi mnie „komentarz” wchodzę na inny blog. Tak trafiłam na wiele bardzo ciekawych blogów, których udaje mi się zapamiętać nick.
    Jak wszystkich, mój czas również jest ograniczony. Zastanawiam się czasami, czy to ja tak kiepsko jestem zorganizowana? Przecież doba dla wszystkich jest taka sama. Inni pracują, komentują , udzielają się. A mi zawsze brakuje czasu.

  24. graszka pisze:

    Jula ma rację, Knieź pisze ogólnie, bez podtekstów. Kiedy założyłam bloga, dokładałam linki blogów, które czytuję. Teraz jest też inaczej. Czytam innych blogi i komentarze, jeśli zaciekawi mnie „komentarz” wchodzę na inny blog. Tak trafiłam na wiele bardzo ciekawych blogów, których udaje mi się zapamiętać nick.
    Jak wszystkich, mój czas również jest ograniczony. Zastanawiam się czasami, czy to ja tak kiepsko jestem zorganizowana? Przecież doba dla wszystkich jest taka sama. Inni pracują, komentują , udzielają się. A mi zawsze brakuje czasu.

  25. Alla pisze:

    Jadę odwiedzić ciche miejsce i pogadać z Rodzicami, gdy mnie taka potrzeba najdzie. Zawsze tak właśnie mówię – ciche miejsce. Nie ma Ich już wśród…
    Oboje bardzo lubili swój ogród pełen kwiecia. I ja też 🙂
    PS Chciałam Ci „ofiarować” ostróżki z mojego skrawka, ale chyba nie da się wkleić w komentarz:)

    • graszka pisze:

      Od niedawna, ogród to moja druga pasja. Wiele bym mogła na ten temat pisać. Kwiaty kocham, narazie próbuję „ogarnąć” te 300m. Pomaga mi Magnolia z pewnego ogrodniczego forum 🙂
      Ps Można gdzieś Twój ogród zobaczyć?

  26. Alla pisze:

    Jadę odwiedzić ciche miejsce i pogadać z Rodzicami, gdy mnie taka potrzeba najdzie. Zawsze tak właśnie mówię – ciche miejsce. Nie ma Ich już wśród…
    Oboje bardzo lubili swój ogród pełen kwiecia. I ja też 🙂
    PS Chciałam Ci „ofiarować” ostróżki z mojego skrawka, ale chyba nie da się wkleić w komentarz:)

    • graszka pisze:

      Od niedawna, ogród to moja druga pasja. Wiele bym mogła na ten temat pisać. Kwiaty kocham, narazie próbuję „ogarnąć” te 300m. Pomaga mi Magnolia z pewnego ogrodniczego forum 🙂
      Ps Można gdzieś Twój ogród zobaczyć?

  27. Jasmine pisze:

    Witaj Graszko. 🙂
    Na razie tylko się przywitam i rozejrzę w Twoim królestwie.
    Nie obiecuję, że będę się często odzywała, ale zaglądała będę, bo coraz bardziej podoba mi się u Ciebie. 🙂 Też mam swojego Anioła, tylko mój czasem się zagapia, może zmęczony zasypia? 🙂
    Pozdrawiam serdecznie. 🙂

    • graszka pisze:

      Dziękuje, rozglądaj się do woli. U mnie z czasem kiepsko, ostatnio dużo pracuję, a jak nie pracuję, padam ze zmęczenia, ot taki kołowrotek. Dlatego nie zawsze uda mi się wszystkich odwiedzić, zostawić ślad po swojej bytności 🙂

  28. Jasmine pisze:

    Witaj Graszko. 🙂
    Na razie tylko się przywitam i rozejrzę w Twoim królestwie.
    Nie obiecuję, że będę się często odzywała, ale zaglądała będę, bo coraz bardziej podoba mi się u Ciebie. 🙂 Też mam swojego Anioła, tylko mój czasem się zagapia, może zmęczony zasypia? 🙂
    Pozdrawiam serdecznie. 🙂

    • graszka pisze:

      Dziękuje, rozglądaj się do woli. U mnie z czasem kiepsko, ostatnio dużo pracuję, a jak nie pracuję, padam ze zmęczenia, ot taki kołowrotek. Dlatego nie zawsze uda mi się wszystkich odwiedzić, zostawić ślad po swojej bytności 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.