„…jest mały chłopiec, kruszynka taka – Bartek.”

Kochani moi czytelnicy.

Przeczytałam Klarki wpis, i łza mi się w oku zakręciła. Nie mam dużo, i tak naprawdę to ciężko mi się teraz dzielić, ale postanowiłam wysłać na konto 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis z przeznaczeniem dla „Bartka Witkowskiego” 20 zł. Ja wiem, że to bardzo mała kwota, ale jeśli każdy z Was dołoży swoją cegiełkę jest ogromna szansa.  Ja pomogłam, proszę pomóż i TY.

Przeczytaj list na blogu Klarki.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „„…jest mały chłopiec, kruszynka taka – Bartek.”

  1. gaja pisze:

    Postaram się wspomóc.
    Szlag mnie trafia, bo są w naszym kraju ludzie, dla których TA kwota, to TYLKO miesięczne zarobki…

  2. gaja pisze:

    Postaram się wspomóc.
    Szlag mnie trafia, bo są w naszym kraju ludzie, dla których TA kwota, to TYLKO miesięczne zarobki…

  3. graszka pisze:

    Gaja jesteś „Wielka” . Dziękuje Ci. To milczenie pod wpisem bardzo mnie martwiło.
    Szczerze, płace „kominowe” zawsze mnie denerwowały, ale chyba bardziej znieczulica. Dwadzieścia złoty które wpłaciłam to dwie godziny mojego sprzątania, wiem, że to mało ale gdyby każdy z nas wpłacił tylko 20 zł ? Jeszcze raz BARDZO CI DZIĘKUJĘ

  4. graszka pisze:

    Gaja jesteś „Wielka” . Dziękuje Ci. To milczenie pod wpisem bardzo mnie martwiło.
    Szczerze, płace „kominowe” zawsze mnie denerwowały, ale chyba bardziej znieczulica. Dwadzieścia złoty które wpłaciłam to dwie godziny mojego sprzątania, wiem, że to mało ale gdyby każdy z nas wpłacił tylko 20 zł ? Jeszcze raz BARDZO CI DZIĘKUJĘ

  5. majka pisze:

    Nie lubię komentować tego typu próśb. Ale jeśli Ciebie Graszko niepokoi milczenie, to może jednak coś skrobnę.
    Większość ludzi w naszym kraju ma śmiesznie niskie dochody, lub wręcz ich brak.
    Apeli o pomoc jest bardzo dużo, jak więc pomóc wszystkim potrzebującym, jak dokonać wyboru, które dziecko wspomóc małą cegiełką, którego z nich kłopoty zdrowotne poruszą bardziej ? 🙁 .
    W mojej rodzinie od wielu lat, każdego roku 1% podatku przekazujemy na konto fundacji ze wskazaniem imienia i nazwiska chorego dziecka znajomych.
    Na ile możemy, przekazujemy też cegiełki innym dzieciom ; oby ta od nas przyczyniła się do odbudowania serduszka Bartusia 🙂 .

    • graszka pisze:

      Majko, bardzo Ci dziękuje za komentarz.
      Kiedy wróciłam z pracy, dałam obiad synowi i poszłam do wanny. Bardzo często tak robię, kiedy chcę się wyciszyć, albo jestem bardzo zmęczona. Wczoraj syn przyczynił się do urealnienia mojego marzenia, wiesz, takiego z przed wielu lat. Dzisiaj, byłam w pracy. Teoretycznie bardzo są zadowoleni z mojej pracy, ale mają też i wymagania. Zwijać dywany, odkurzać i zmyć podłogę pod dywanem. Jest to zrozumiałe, bo każdy chce mieć czysto w domu, tylko, że ja mam tak robić co poniedziałek. Dywany są duże i bardzo ciężkie. Dom trzysta metrów, kila dywanów, 5 godzin sprzątania i na koniec dwie godziny prasowania. A prasuje się w piwnicy, bez okna i wentylacji, przy włączonym na maksa grzejniku. Te dywany mnie dzisiaj wykończyły, a może to prasowanie? Już sama nie wiem co, kolano spuchło jak balon. Mam 47 lat i za stara jestem na takie dźwiganie. Zarobiłam 100zł. Wracając z pracy zaszłam do sklepu, bo lodówce było tylko światło. Po zakupach zostało mi 12 zł. Troszkę wędlin, myślę, że oszczędnie wystarczy do piątku, makaron i sos na jutro, dwie brzoskwinie, kawę bez której nie funkcjonuje. Sama robisz zakupy to wiesz ile co kosztuje. Wyszłam ze sklepu z jedną siatką i zaszłam do kiosku. Chwilę rozmawiałyśmy, o cenach i zakupach. Kiedy wchodziłam do domu i syn układał zakupy w lodówce, pomyślałam, że moim największym marzeniem jest kupowanie jedzenia bez ograniczeń. Kupowania tego na co mam ochotę a nie to co jest tanie. Wybacz Majko, odpisałam nie na temat, ale łatwiej mi jest kiedy z siebie coś wyrzucę.

  6. majka pisze:

    Nie lubię komentować tego typu próśb. Ale jeśli Ciebie Graszko niepokoi milczenie, to może jednak coś skrobnę.
    Większość ludzi w naszym kraju ma śmiesznie niskie dochody, lub wręcz ich brak.
    Apeli o pomoc jest bardzo dużo, jak więc pomóc wszystkim potrzebującym, jak dokonać wyboru, które dziecko wspomóc małą cegiełką, którego z nich kłopoty zdrowotne poruszą bardziej ? 🙁 .
    W mojej rodzinie od wielu lat, każdego roku 1% podatku przekazujemy na konto fundacji ze wskazaniem imienia i nazwiska chorego dziecka znajomych.
    Na ile możemy, przekazujemy też cegiełki innym dzieciom ; oby ta od nas przyczyniła się do odbudowania serduszka Bartusia 🙂 .

    • graszka pisze:

      Majko, bardzo Ci dziękuje za komentarz.
      Kiedy wróciłam z pracy, dałam obiad synowi i poszłam do wanny. Bardzo często tak robię, kiedy chcę się wyciszyć, albo jestem bardzo zmęczona. Wczoraj syn przyczynił się do urealnienia mojego marzenia, wiesz, takiego z przed wielu lat. Dzisiaj, byłam w pracy. Teoretycznie bardzo są zadowoleni z mojej pracy, ale mają też i wymagania. Zwijać dywany, odkurzać i zmyć podłogę pod dywanem. Jest to zrozumiałe, bo każdy chce mieć czysto w domu, tylko, że ja mam tak robić co poniedziałek. Dywany są duże i bardzo ciężkie. Dom trzysta metrów, kila dywanów, 5 godzin sprzątania i na koniec dwie godziny prasowania. A prasuje się w piwnicy, bez okna i wentylacji, przy włączonym na maksa grzejniku. Te dywany mnie dzisiaj wykończyły, a może to prasowanie? Już sama nie wiem co, kolano spuchło jak balon. Mam 47 lat i za stara jestem na takie dźwiganie. Zarobiłam 100zł. Wracając z pracy zaszłam do sklepu, bo lodówce było tylko światło. Po zakupach zostało mi 12 zł. Troszkę wędlin, myślę, że oszczędnie wystarczy do piątku, makaron i sos na jutro, dwie brzoskwinie, kawę bez której nie funkcjonuje. Sama robisz zakupy to wiesz ile co kosztuje. Wyszłam ze sklepu z jedną siatką i zaszłam do kiosku. Chwilę rozmawiałyśmy, o cenach i zakupach. Kiedy wchodziłam do domu i syn układał zakupy w lodówce, pomyślałam, że moim największym marzeniem jest kupowanie jedzenia bez ograniczeń. Kupowania tego na co mam ochotę a nie to co jest tanie. Wybacz Majko, odpisałam nie na temat, ale łatwiej mi jest kiedy z siebie coś wyrzucę.

  7. majka pisze:

    Graszko, i na tym relacje z ludźmi polegają, aby wyrzucić z siebie to, co nas boli i dręczy, spotkać się i wygadać, a nie tylko motać w słodkości 🙂 .
    Był czas, że na kolanach i z twarzą przy podłodze dbałam o czystość w moim domu. No bo jak to , bo jak gości przyjąć, gdy kurze latają tu i tam ? .
    Priorytety zmieniłam 🙂
    Tobie życzę nadal dobrych przemyśleń w kąpieli .
    PA 🙂 , i do spotkania

  8. majka pisze:

    Graszko, i na tym relacje z ludźmi polegają, aby wyrzucić z siebie to, co nas boli i dręczy, spotkać się i wygadać, a nie tylko motać w słodkości 🙂 .
    Był czas, że na kolanach i z twarzą przy podłodze dbałam o czystość w moim domu. No bo jak to , bo jak gości przyjąć, gdy kurze latają tu i tam ? .
    Priorytety zmieniłam 🙂
    Tobie życzę nadal dobrych przemyśleń w kąpieli .
    PA 🙂 , i do spotkania

  9. Baba ze wsi pisze:

    Cześć Graszko 🙂 Niepokoi mnie komentarz o tym kolanie… Myślę o czymś, ale nie wiem z kim skonsultować…

    Co do Bartusia, to po prostu już czwarty wpis jaki widzę o nim i no wiesz, faktycznie znieczulica, bo cóż powtórzyć…
    A są osoby w znacznie bliższym otoczeniu, jakie też potrzebują tych 20 zł i wszystkich się nie ogarnie…

    Dwa dni bez netu, bez blogowiska (cioteczna siostrzenica na wakacjach, wyjazdy musowe po Kaszubach, te dla przyjemności tez….) i nie – o dziwo – nie zwiędłam 😀

    • graszka pisze:

      Kolano musi poczekać, albo do ubezpieczenia albo do uzbierania odpowiedniej kwoty :-). Z wyliczeń wynika, że kolano czeka do ubezpieczenia, czyli do października, a później będzie czekało w kolejce za rezonansem.
      Babo, dzisiaj już lepiej, wczoraj byłam zmęczona tym targaniem dywanów. A kiedy jestem zmęczona, wszystko widzę w czarnych kolorach. Jeszcze troszkę i ja odpocznę 🙂
      A co do Bartusia, wiem takich dzieci jest wiele, każdemu człowiek nie jest w stanie pomóc. I to jest smutne. Moja rewolucyjna dusza, aż kipi. Bo do cholery jasnej gdzie jest nasze kochane państwo? Orkiestra Owsiaka zbiera tyle kasy na szpitale, a szpitale dalej nie mają odpowiedniego sprzętu. Może jestem wyjątkiem, ale ja nie daję na Owsiaka. Na konkretne dziecko-tak

  10. Baba ze wsi pisze:

    Cześć Graszko 🙂 Niepokoi mnie komentarz o tym kolanie… Myślę o czymś, ale nie wiem z kim skonsultować…

    Co do Bartusia, to po prostu już czwarty wpis jaki widzę o nim i no wiesz, faktycznie znieczulica, bo cóż powtórzyć…
    A są osoby w znacznie bliższym otoczeniu, jakie też potrzebują tych 20 zł i wszystkich się nie ogarnie…

    Dwa dni bez netu, bez blogowiska (cioteczna siostrzenica na wakacjach, wyjazdy musowe po Kaszubach, te dla przyjemności tez….) i nie – o dziwo – nie zwiędłam 😀

    • graszka pisze:

      Kolano musi poczekać, albo do ubezpieczenia albo do uzbierania odpowiedniej kwoty :-). Z wyliczeń wynika, że kolano czeka do ubezpieczenia, czyli do października, a później będzie czekało w kolejce za rezonansem.
      Babo, dzisiaj już lepiej, wczoraj byłam zmęczona tym targaniem dywanów. A kiedy jestem zmęczona, wszystko widzę w czarnych kolorach. Jeszcze troszkę i ja odpocznę 🙂
      A co do Bartusia, wiem takich dzieci jest wiele, każdemu człowiek nie jest w stanie pomóc. I to jest smutne. Moja rewolucyjna dusza, aż kipi. Bo do cholery jasnej gdzie jest nasze kochane państwo? Orkiestra Owsiaka zbiera tyle kasy na szpitale, a szpitale dalej nie mają odpowiedniego sprzętu. Może jestem wyjątkiem, ale ja nie daję na Owsiaka. Na konkretne dziecko-tak

  11. AnkaW. pisze:

    Przeczytałam i zareaguję.

    Dziękuję Ci bardzo za życzenia urodzinowe:)))

  12. AnkaW. pisze:

    Przeczytałam i zareaguję.

    Dziękuję Ci bardzo za życzenia urodzinowe:)))

  13. ania.mania pisze:

    Chyba Graszko właśnie o to chodzi, że nie jesteśmy w stanie pomóc każdemu i to jest najgorsze. Te osoby co chcą pomagają w wybrany przez siebie sposób, najważniejsze jest pomagać. A najbardziej wrażliwi są Ci, którzy znają wartość każdej złotówki, czego Ty jesteś najlepszym przykładem …
    Życzę Ci bardzo owocnego wypoczynku, doładuj akumulatory, odetchnij, korzystaj z każdej chwili 🙂
    Dolny Śląsk uwielbiam, byłam tam kilka razy, garść wspomnień i fotek wrzuciłam w majowym wpisie 🙂 Ściskam Cię serdecznie!

    • graszka pisze:

      Przepraszam Aniu, nie miałam już wczoraj siły odpisać. Najpierw sprzątanie, tym razem to były okna, a później pojechałam z synem do Edenu. Przed urlopem chcę z wszystkim zdążyć, a i tak się nie wyrabiam. Czytałam Twoją relację majową. Mam taką nadzieję, że kiedyś zobaczę na własne oczy. Ja nastawiłam się na Wrocław, a szczególnie na jedną ulicę, na jaką to po urlopie. Mam zamiar też odwiedzić koleżankę wirtualną, która mieszka pod Legnicą. Z tego spotkania bardzo się cieszę, ale też i denerwuję. Pisanie łatwiej mi przychodzi niż rozmowa 🙂

  14. ania.mania pisze:

    Chyba Graszko właśnie o to chodzi, że nie jesteśmy w stanie pomóc każdemu i to jest najgorsze. Te osoby co chcą pomagają w wybrany przez siebie sposób, najważniejsze jest pomagać. A najbardziej wrażliwi są Ci, którzy znają wartość każdej złotówki, czego Ty jesteś najlepszym przykładem …
    Życzę Ci bardzo owocnego wypoczynku, doładuj akumulatory, odetchnij, korzystaj z każdej chwili 🙂
    Dolny Śląsk uwielbiam, byłam tam kilka razy, garść wspomnień i fotek wrzuciłam w majowym wpisie 🙂 Ściskam Cię serdecznie!

    • graszka pisze:

      Przepraszam Aniu, nie miałam już wczoraj siły odpisać. Najpierw sprzątanie, tym razem to były okna, a później pojechałam z synem do Edenu. Przed urlopem chcę z wszystkim zdążyć, a i tak się nie wyrabiam. Czytałam Twoją relację majową. Mam taką nadzieję, że kiedyś zobaczę na własne oczy. Ja nastawiłam się na Wrocław, a szczególnie na jedną ulicę, na jaką to po urlopie. Mam zamiar też odwiedzić koleżankę wirtualną, która mieszka pod Legnicą. Z tego spotkania bardzo się cieszę, ale też i denerwuję. Pisanie łatwiej mi przychodzi niż rozmowa 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.