i po urlopie

W niedzielne przedpołudnie, z dużo większym bagażem aniżeli w dniu wyjazdu, wróciłam do domu. Syn rzucił się mi na szyje, a wraz z nim pies. Tak niefortunnie, że pazurem uszkodził mi usta. Znaczy pies, nie syn. Fajnie jest wracać do domu jeśli ktoś na ciebie czeka.

Urlop był wyjątkowy, ale im bliżej byłam Pruszcza, tym mocniej tęskniłam za synem. To była nasza pierwsza, od dłuższego czasu tak długa rozłąka. Rzuciłam bagaże i pomimo zmęczenia pojechałam z synem do Edenu. Za nim też się stęskniłam.

Dokładnie rok temu, przez przypadek wpadł mi w ręce pięknie wydany folder reklamujący Wrocław, a w szczególności Ostrów Tumski. Moim marzeniem było zobaczyć to wyjątkowe miejsce. Spodobały mi się zwłaszcza piękne lampy gazowe. Tak, moi drodzy czytelnicy, to dla tych lamp chciałam odwiedzić Wrocław.

Wiele lat temu marzyłam aby zobaczyć mosty w Stańczykach, rok temu Anioł urealnił to marzenie. Kiedy Anioł spytał co chciałabym jeszcze zobaczyć, bez namysłu odpowiedziałam: Ostrów Tumski.

Po obejrzeniu filmu „Sztuczki” dodałam do listy życzeń Wałbrzych. A po obejrzeniu „Małej Moskwy” Małą Moskwę czyli Legnicę. Zapewne na temat tego co w Wałbrzychu i Legnicy zobaczyłam jeszcze napiszę, dzisiaj chciałabym się skupić na Ostrowiu Tumskim.

Jest to najstarsza, położona na wyspie, część Wrocławia. Ostrów w 1315 roku został sprzedany Biskupstwu i od tego czasu istniało tu niewielkie państwo kościelne rządzące się własnym prawem. Z tego okresu pochodzi wspaniały zespół gotyckich budowli. Stoi tu pięć pięknych kościołów, pałac biskupi, hospicjum. Jest bulwar spacerowy, hotel i seminarium. Zachwycona tym miejscem odwiedziłam go o poranku i wieczorem.

Rano królowała cisza, a ulicami przemykały nieliczne postaci. Ich kroki niosły się daleko, odbijając od murów, wzlatywały w niebo. Wieczorem sceneria wzbogacona była ciepłym światłem ulicznych latarni. Niestety nie spotkałam latarnika, który w cylindrze i pelerynie zapalałby gazowe lampy. Wstyd się przyznać ale mam mało zdjęć z tego miejsca. Było tak urokliwe, że wolałam spacerować aniżeli pstrykać zdjęcia.

Wrocław bardzo mnie zachwycił. Zwiedzałam go pieszo, tramwajem i autem. I tak minął pierwszy dzień mojego urlopu. A później były kolejne atrakcje. Sama nie wiem kiedy umknął mi urlop.

Jako, że Majka, jedną z komentatorek mojego bloga, mieszka pod Legnicą, a więc na trasie mojej podróży, a bardzo ją lubię, postanowiłem złożyć jej wizytę.

Czułam niesamowitą tremę. Z trudnością przychodzi mi rozmowa w realu, z kimś kogo znam tylko z sieci. Szybko jednak przełamałyśmy lody. Majka to bardzo miła i gościnna osoba. Miałam wpaść tylko na kawę, a zostałam na noc.

Poznałam też jej męża. Przesympatycznego i jednocześnie pełnego humoru człowieka. Jego stwierdzenie: „stare to mogą być skrzypce i wino, a nigdy domy” zapamiętam na bardzo, bardzo długo. Powiedział to gdy zwierzyłam się z mojego marzenia o posiadaniu starego domu.

Z Majką rozmawiałyśmy o sobie i Watrowisku – cyklicznym spotkaniu blogerów i komentatorów kartki z podróży. Majka obdarowała mnie słoikami pełnymi własnych przetworów: malin i ogórków. Podarowała mi też bluzkę i koszyk. Tak po prostu, z chęci obdarowania. Myślę sobie, że gdyby nie dzielące nas kilometry, dość często piłabym u niej kawę. Koniecznie w jej kuchni, która tak bardzo przypadła mi do gust.

Zapraszam na zdjęcia:

 

A to już Wrocław

Ogród botaniczny

Ogród Japoński

 

U Majki

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

42 odpowiedzi na „i po urlopie

  1. Baba ze wsi pisze:

    widoki widokami – cieszę się, ze jesteś z powrotem! 🙂

    • graszka pisze:

      Jestem, jestem. Byłam już nawet dzisiaj w pracy. Mam nadzieję, że uda nam się niedługo spotkać. Mam co prawda kilka zaległych spraw, ale czas trzeba jakoś znaleźć 🙂

  2. Baba ze wsi pisze:

    widoki widokami – cieszę się, ze jesteś z powrotem! 🙂

    • graszka pisze:

      Jestem, jestem. Byłam już nawet dzisiaj w pracy. Mam nadzieję, że uda nam się niedługo spotkać. Mam co prawda kilka zaległych spraw, ale czas trzeba jakoś znaleźć 🙂

  3. AnkaW. pisze:

    Nie dalej jak wczoraj po raz kolejny zachwycałam się Ostrowem Tumskim, i znowu znalazłam wiele zachwycających szczegółów, których nie widziałam wcześniej:)
    W czwartek mam spotkanie z jedną z blogerek, właśnie tam i też mam tremę. Ciesze się, że to napisałaś, że z trudnością przychodzi mi rozmowa w realu z kimś kogo znam z bloga. Myślę, że dam radę:)
    Pozdrawiam

    • graszka pisze:

      Zawsze sądziłam, że Gdańsk jest miastem klimatycznym, teraz wiem, że takich miejsc jest o wile wiele więcej. Ostrów Tumski to magia.
      Skoro ja dałam radę to zapewne i Ty sobie poradzisz 🙂

  4. AnkaW. pisze:

    Nie dalej jak wczoraj po raz kolejny zachwycałam się Ostrowem Tumskim, i znowu znalazłam wiele zachwycających szczegółów, których nie widziałam wcześniej:)
    W czwartek mam spotkanie z jedną z blogerek, właśnie tam i też mam tremę. Ciesze się, że to napisałaś, że z trudnością przychodzi mi rozmowa w realu z kimś kogo znam z bloga. Myślę, że dam radę:)
    Pozdrawiam

    • graszka pisze:

      Zawsze sądziłam, że Gdańsk jest miastem klimatycznym, teraz wiem, że takich miejsc jest o wile wiele więcej. Ostrów Tumski to magia.
      Skoro ja dałam radę to zapewne i Ty sobie poradzisz 🙂

  5. Tetryk56 pisze:

    Warto się poznawać w realu! Poznałem już sporo osób z sieci i żadnego spotkania nie żałuję, wręcz przeciwnie!
    Warto zaryzykować 🙂

    • graszka pisze:

      Rozmawiałyśmy właśnie o tym z Majką. Chyba obie niepotrzebnie się denerwowałyśmy. Rozmowa inaczej smakuje 🙂

  6. Tetryk56 pisze:

    Warto się poznawać w realu! Poznałem już sporo osób z sieci i żadnego spotkania nie żałuję, wręcz przeciwnie!
    Warto zaryzykować 🙂

    • graszka pisze:

      Rozmawiałyśmy właśnie o tym z Majką. Chyba obie niepotrzebnie się denerwowałyśmy. Rozmowa inaczej smakuje 🙂

  7. Kneź pisze:

    Następne Watrowisko już w maju 😀

  8. Kneź pisze:

    Następne Watrowisko już w maju 😀

  9. Klarka Mrozek pisze:

    piękne zdjęcia, a spotkania z blogerami zawsze onieśmielają, a jak masz na spotkaniu z czytelnikami? Jak się czułaś, podpisując komuś książkę?

    • graszka pisze:

      Klarko, odpowiem tak. Pozory bardzo mylą. Jestem kobietą wysoką, słyszałam już opinie, że sprawiam wrażenie osoby bardzo rygorystycznej i pewnej siebie. W rzeczywistości jestem bardzo przestraszoną dziewczynką o wielkich oczach z dużym bagażem doświadczeń i masę kompleksów, z którymi tak naprawdę nie potrafię sobie poradzić. Doskonale pamiętam jedyną moją wystawę która odbyła się w kuchni. Przygotowałam się na nią, o Klukach wiedziałam wszystko. Zaprosiłam tylko znajomych. Trema mnie zjadła, nie potrafiłam przekazać wiadomości. Syn ma to po mnie 🙁 Też tak się denerwuje. A spotkania z czytelnikami nigdy nie było. Pytasz o uczucie kiedy podpisuję się książkę?. Niedawno darowałam ją Ewie, osobie bardzo dla mnie ważnej. To dzięki niej przestaję się powoli szarpać sama ze sobą, lepiej zrozumieć. To mieszanka satysfakcji i dumy. Siedziałam przy stole, a ona stała nade mną. Przez moment poczułam się jak pisarz. Wiem, że wypadło to mało skromnie, ale tak było. Nie wiem z czego wynika moja niska samoocena i masa kompleksów. Ciekawa jestem Twoich odczuć, jak Ty się czujesz podpisując ksiażkę?

  10. Klarka Mrozek pisze:

    piękne zdjęcia, a spotkania z blogerami zawsze onieśmielają, a jak masz na spotkaniu z czytelnikami? Jak się czułaś, podpisując komuś książkę?

    • graszka pisze:

      Klarko, odpowiem tak. Pozory bardzo mylą. Jestem kobietą wysoką, słyszałam już opinie, że sprawiam wrażenie osoby bardzo rygorystycznej i pewnej siebie. W rzeczywistości jestem bardzo przestraszoną dziewczynką o wielkich oczach z dużym bagażem doświadczeń i masę kompleksów, z którymi tak naprawdę nie potrafię sobie poradzić. Doskonale pamiętam jedyną moją wystawę która odbyła się w kuchni. Przygotowałam się na nią, o Klukach wiedziałam wszystko. Zaprosiłam tylko znajomych. Trema mnie zjadła, nie potrafiłam przekazać wiadomości. Syn ma to po mnie 🙁 Też tak się denerwuje. A spotkania z czytelnikami nigdy nie było. Pytasz o uczucie kiedy podpisuję się książkę?. Niedawno darowałam ją Ewie, osobie bardzo dla mnie ważnej. To dzięki niej przestaję się powoli szarpać sama ze sobą, lepiej zrozumieć. To mieszanka satysfakcji i dumy. Siedziałam przy stole, a ona stała nade mną. Przez moment poczułam się jak pisarz. Wiem, że wypadło to mało skromnie, ale tak było. Nie wiem z czego wynika moja niska samoocena i masa kompleksów. Ciekawa jestem Twoich odczuć, jak Ty się czujesz podpisując ksiażkę?

  11. Nika pisze:

    Urlopy mają to do siebie, że jak wszystko co przyjemne szybko i nie wiadomo kiedy mijają:) Zdjęcia z wakacji jakie zapodałaś przecudne i klimatyczne jak wszystkie Twoje.
    Cieszę się, że tyle zwiedziłaś i poznałaś osobiście kolejną wartościową i życzliwą osobę w Twoim życiu:) Oby takich przygód i znajomości jak najwięcej było:)
    ps. A propos Wrocławia.Bardzo żałuję, że tak daleko od Lublina. Byłam tam kiedyś i zakochałam się na zabój w tym mieście. Zresztą tak jak w Gdańsku i moim najukochańszym naj naj Krakowie:)

    • graszka pisze:

      Dzięki Nika.
      Masz rację, we Wrocławiu można się zakochać. W Lublinie nigdy nie byłam, może w przyszłym roku mi się uda.

  12. Nika pisze:

    Urlopy mają to do siebie, że jak wszystko co przyjemne szybko i nie wiadomo kiedy mijają:) Zdjęcia z wakacji jakie zapodałaś przecudne i klimatyczne jak wszystkie Twoje.
    Cieszę się, że tyle zwiedziłaś i poznałaś osobiście kolejną wartościową i życzliwą osobę w Twoim życiu:) Oby takich przygód i znajomości jak najwięcej było:)
    ps. A propos Wrocławia.Bardzo żałuję, że tak daleko od Lublina. Byłam tam kiedyś i zakochałam się na zabój w tym mieście. Zresztą tak jak w Gdańsku i moim najukochańszym naj naj Krakowie:)

    • graszka pisze:

      Dzięki Nika.
      Masz rację, we Wrocławiu można się zakochać. W Lublinie nigdy nie byłam, może w przyszłym roku mi się uda.

  13. majka pisze:

    Łałłłł, aż pokraśniały mi lica :), ależ mnie TU wychwalają .
    Mnie się gęba nie zamykała, zagadałam Graszkę, to jak miała się wypowiadać.
    Moich potknięć było więcej, że o przypalonym obiedzie nie wspomnę 🙂
    Potem przeciągnęłam piękną dziewczynę w białej sukience po chaszczach ogrodowych, przez kolczaste jerzyny , kazałam zaglądać do schronu p.lotniczego, do zagrody z kurami i klatkami z „przyszłym obiadem” . Tak, tak, ale taka kolej rzeczy, króliczki są milusie, no ale ….
    Wiem Graszko, że to smutne.
    Mnie smutno było, że z samego rana musiałam zmykać do roboty, zamiast pokazać Legnicę. A tam jak na złość niewiele zobaczyłaś w strugach deszczu tego dnia .
    Na odjezdnym, Graszka obdarowała mnie szkatułką i świeczuszkami własnoręcznie zdobionymi. Prześlę zdjęcia, i poproszę o dołączenie .
    🙂 🙂 🙂

    • graszka pisze:

      Majko nie zagadałaś, mnie jedynie zęby bolały :-). Obiadu wcale nie przepaliłaś. I wszystko było super. Ja miałam wpaść tylko na kawę a zostałam do rana. Skoro zostałam, to oznaka, że było mi u Ciebie fantastycznie 🙂

      • Kneź pisze:

        To ciekawe, bo na Watrowisku prawie się nie odzywała 😀

        • graszka pisze:

          Majka nie odzywała się? No proszę jakich to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć hahaha. A było to tak, ja pytałam, Majka odpowiadała. To pogodna pełna temperamentu dziewczyna, z własnym spojrzeniem na życie. Tak ja bym ją określiła.

          • majka pisze:

            hihihi…, na Watrowisku się nie odzywała ? ,
            a kto jak nie ja śpiewnikiem podeszczuta i winkiem porzeczkowym ? , ha , takem się rozbestwiła, że choć w śpiewie to tylko krowa na pastwisku lepsza ode mnie, to ja i tak miałam chęć na sooolemiiiijooo 🙂 ,
            Współczuję Duddiemu, i innym uszom wyczulonym na fałszywe nutki, ale o tym już przepraszałam w Kneziowisku 🙁

            Graszko, mówiłam prywatnie, a teraz potwierdzę na Twoim blogu , piszesz jak myślisz, nie o wszystkim można publicznie, i ja o tym wiem. Wyczuwałam czytając kolejne Twoje wpisy. Taką Ciebie poznałam w realu. Naturalną.
            Krótki czas na kawkę poobiednią, to za mało było w ten czwartkowy wieczór na obgadanie różności.
            Zabiegane lato jest teraz , a potem przyjdzie czas na jesienno-zimowe refleksje i czas na dłuższe rozmowy .
            😉 🙂 🙂

  14. majka pisze:

    Łałłłł, aż pokraśniały mi lica :), ależ mnie TU wychwalają .
    Mnie się gęba nie zamykała, zagadałam Graszkę, to jak miała się wypowiadać.
    Moich potknięć było więcej, że o przypalonym obiedzie nie wspomnę 🙂
    Potem przeciągnęłam piękną dziewczynę w białej sukience po chaszczach ogrodowych, przez kolczaste jerzyny , kazałam zaglądać do schronu p.lotniczego, do zagrody z kurami i klatkami z „przyszłym obiadem” . Tak, tak, ale taka kolej rzeczy, króliczki są milusie, no ale ….
    Wiem Graszko, że to smutne.
    Mnie smutno było, że z samego rana musiałam zmykać do roboty, zamiast pokazać Legnicę. A tam jak na złość niewiele zobaczyłaś w strugach deszczu tego dnia .
    Na odjezdnym, Graszka obdarowała mnie szkatułką i świeczuszkami własnoręcznie zdobionymi. Prześlę zdjęcia, i poproszę o dołączenie .
    🙂 🙂 🙂

    • graszka pisze:

      Majko nie zagadałaś, mnie jedynie zęby bolały :-). Obiadu wcale nie przepaliłaś. I wszystko było super. Ja miałam wpaść tylko na kawę a zostałam do rana. Skoro zostałam, to oznaka, że było mi u Ciebie fantastycznie 🙂

      • Kneź pisze:

        To ciekawe, bo na Watrowisku prawie się nie odzywała 😀

        • graszka pisze:

          Majka nie odzywała się? No proszę jakich to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć hahaha. A było to tak, ja pytałam, Majka odpowiadała. To pogodna pełna temperamentu dziewczyna, z własnym spojrzeniem na życie. Tak ja bym ją określiła.

          • majka pisze:

            hihihi…, na Watrowisku się nie odzywała ? ,
            a kto jak nie ja śpiewnikiem podeszczuta i winkiem porzeczkowym ? , ha , takem się rozbestwiła, że choć w śpiewie to tylko krowa na pastwisku lepsza ode mnie, to ja i tak miałam chęć na sooolemiiiijooo 🙂 ,
            Współczuję Duddiemu, i innym uszom wyczulonym na fałszywe nutki, ale o tym już przepraszałam w Kneziowisku 🙁

            Graszko, mówiłam prywatnie, a teraz potwierdzę na Twoim blogu , piszesz jak myślisz, nie o wszystkim można publicznie, i ja o tym wiem. Wyczuwałam czytając kolejne Twoje wpisy. Taką Ciebie poznałam w realu. Naturalną.
            Krótki czas na kawkę poobiednią, to za mało było w ten czwartkowy wieczór na obgadanie różności.
            Zabiegane lato jest teraz , a potem przyjdzie czas na jesienno-zimowe refleksje i czas na dłuższe rozmowy .
            😉 🙂 🙂

  15. lui pisze:

    Ładnie to tak obgadywać znajomych z bloga Kartki:)
    Miło jest poznawać osoby, które się zna tylko z internetu.
    Pozdrawiam serdecznie.
    P.s to jest moja trzecia próba , mam nadzieję, że tym razem komentarz się wyświetli:)

    • graszka pisze:

      Do trzech razy sztuka. Udało się.
      Na poważnie, przepraszam Twoje komentarze trafiały do spamu. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Sporadycznie zaglądam na zaplecze bloga. Jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że teraz już tak nie będzie 🙂

      PS A jeśli już mowa o znajomych to martwię si o Kartka i o Staruszka, coś ucichł. Zaczynam już za nimi tęsknić 🙂 Znikł też GPS 🙁

  16. lui pisze:

    Ładnie to tak obgadywać znajomych z bloga Kartki:)
    Miło jest poznawać osoby, które się zna tylko z internetu.
    Pozdrawiam serdecznie.
    P.s to jest moja trzecia próba , mam nadzieję, że tym razem komentarz się wyświetli:)

    • graszka pisze:

      Do trzech razy sztuka. Udało się.
      Na poważnie, przepraszam Twoje komentarze trafiały do spamu. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Sporadycznie zaglądam na zaplecze bloga. Jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że teraz już tak nie będzie 🙂

      PS A jeśli już mowa o znajomych to martwię si o Kartka i o Staruszka, coś ucichł. Zaczynam już za nimi tęsknić 🙂 Znikł też GPS 🙁

  17. graszka pisze:

    Lui na chwilę zaglądnęłam do Ciebie wybacz z jednym nie mogę się zgodzić. Życie zaczyna się po czterdziestce 🙂

  18. graszka pisze:

    Lui na chwilę zaglądnęłam do Ciebie wybacz z jednym nie mogę się zgodzić. Życie zaczyna się po czterdziestce 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.