Mój przyjaciel Maks

Szukając  dzisiaj ważnych dokumentów wpadła mi w dłonie umowa kupna psa na której widnieje data 31.08.2005rok. Nie będę wymieniać hodowli z której go kupiliśmy,  bo nie zasłużyła sobie na reklamę. Może jedynie wspomnę, że nie była to hodowla domowa. Trafiliśmy do ludzi dla których były ważne zyski a nie pies. Psy były trzymane w okropnych warunkach, za to dom właścicieli to prawie pałac.

Dzisiaj mija 7 lat jak jest z nami. Myślę, że to jest ostatni pies w moi życiu, dlatego chciałabym żeby pozostał z nami jak najdłużej. Zapewne osoby które spotkały się z tą rasą wiedzą, że to są bardzo pogodne psy. W rodowodzie ma wpisane  imię Dan Adiego , syn go nazwał Maksem. Urodził się 28.03.2005 r. Maks jest członkiem mojej rodziny, mimo, że to tylko pies. To on wita mnie kiedy przychodzę do domu, skacząc, kręcąc się w kółko. To on bardzo często towarzyszył mi na spacerach po Sobieszewie.

Nie mam zdjęć kiedy był mały, jeszcze wtedy nie miałam aparatu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Mój przyjaciel Maks

  1. Iva Pas pisze:

    jest absolutnie cudowny:)

  2. Jasna8 pisze:

    Lubie duże psy 🙂
    I też mam Maksa 🙂
    Ale Twój jest piękny , taki duży i taki jasny.
    A jaki ma charakter?

    • graszka pisze:

      Weterynarz sądzi, że Maks był źle traktowany, prawdopodobnie był bity. Sądziliśmy, że mu to przejdzie. Niestety nie udało się. Maksowi trudno jest zaufać obcym, a to nie jest w charakterze Goldenów.
      Kiedy go przywieźliśmy schronił się pod biurkiem syna i tam czuł się bezpiecznie. Dużo czasu upłynęło, zanim nam zaufał. Maks to taki duży misiu- pieszczoch. Uwielbia drapanie za uchem. Nie chodziliśmy z nim na żadne szkolenia, ale te podstawowe komendy wykonuje. To bardzo mądre psisko. Jakiś czas temu wykryto u niego padaczkę. Lekarz zapewnił mnie, że podczas ataku, nie odczuwa bólu. To informacja uspokoiła mnie. Uwielbia wolność, dlatego jak idziemy na długi spacer jest szczęśliwy. Wraca wtedy przeważnie brudny, nie ominie żadnej kałuży. Jest na tyle inteligentny, że później sam wskakuje do wanny, mimo, że nie lubi być kompany. Nie lubi kiedy płaczę, siada wtedy przy mnie i zaczepia łapą , kładąc na moje kolano.

  3. majka pisze:

    to jest link od Yenny :
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=a45f44iVYUI
    Dobranoc i do jutra 🙂

  4. AnkaW. pisze:

    To prawie mój Rufi. Prawie, bo Rufi jest niestety pełniejszy. Własnie walczymy z tłuszczykiem, więc jest szansa że odzyska sylwetkę. Goldeny to bardzo przyjazne psy. Jedyną wadą Rufiego jest jego nie najpiękniejszy zapach:(

    • graszka pisze:

      Szczególnie po deszczu :-). Widziałam Twojego – piękny 🙂 Z Maksem nie miałam problemów jeśli chodzi o nadwagę, za to jego pani po urlopie, powinna przejść na dietę

  5. Nika_02 pisze:

    Przepiękny Maksio, Graszko:)
    Jak tam z jego zdrowiem.?Kiedyś pisałaś, że ma padaczkę. Wszystko oki?
    serdeczności:)

    • graszka pisze:

      Dostaje tabletki, więc ataki są już coraz rzadsze. Wiesz co najlepiej lubię? Kiedy nie pracuję, nigdzie się nie śpieszę a takich chwil u mnie bardzo mało, razem z synem przygotowujemy obiad. Maks wtedy siada na środku kuchni ( a kuchnię mam niewielką) i nadsłuchuje. Karol rozmawia z nim jak z kumplem. Maks wtedy liczy, że mu coś skapnie . Lubię te momenty. Właśnie tak było przed chwilką

  6. Baba ze wsi pisze:

    Nie wyglada, jakby nie ufał ludziom 😉 Tyle radości w tym psie…

  7. Tetryk56 pisze:

    Piękny pies! I wierzę, że można się z nim zaprzyjaźnić 🙂
    Mam tylko prośbę: nie patrz sama na siebie jak na staruszkę u kresu drogi! „…ostatni pies w moi życiu” ?? Jesteś w kwiecie wieku ( ja, Tetryk ci to mówię! 😉 ), a nawet w miłości wyłączność nie jest cechą najważniejszą ani bezwzględnie pożądaną; jedną z najpiękniejszych cech przyjaźni jest właśnie niewyłączność.
    Gdybyśmy nie mogli mieć więcej niż jednego życzliwego przyjaciela, świat byłby okrutny i wrogi…

    • Kneź pisze:

      Ja sobie wypraszam, niczego nie chwaliłem – stwierdziłem to co wiem od paru lat i tyle. 🙂
      Nawet sobie Graszko nie wyobrażasz, jaki byłem przejęty, że spotkam na Watrowisku TETRYKA!!! Potem się okazało że Tetryk też był przejęty. 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.