Iść razem przez życie trzymając się za ręce

Odhaczyłam już większość miejsc, które chciałam zobaczyć podczas urlopu. To był jego przedostatni dzień. Z nieba nie lał się już żar, poranek był wręcz rześki. Zapowiadał się całkiem sympatyczny dzionek.

Klasztor cystersów w Lubiążu sprawiał wrażenie całkowicie opuszczonego. Byłam zaskoczona jego wielkością. To naprawdę ogromne gmaszysko! Od starych murów czuło się chłód, i niestety znany mi doskonale z Oruni zapach wilgoci.

Przed kasą czekało dwoje starszych ludzi. Niska kobieta o krągłej, pogodnej twarzy, subtelnie uśmiechająca się. Kiedyś zapewne musiała mieć kruczo czarne włosy, teraz większość była już pokryta patyną czasu.

Obok niej stał jej towarzysz. Wysoki, szczupły, sprawiał wrażenie jakby połknął kij od miotły. Gdyby nie siwizna i sieć zmarszczek wokół oczu, mogłabym mu dać góra z pięćdziesiąt lat. Kobieta patrzyła na niego z wielką miłością. Widać to było po błysku w jej oczach, który wcale nie jest zastrzeżony dla młodych zakochanych.

Czekając na przewodniczkę, a jednocześnie kasjerkę, oglądaliśmy wystawę na parterze. Mężczyzna pewnym krokiem maszerował od eksponatu do eksponatu, ona wiernie podążała za nim. Cicho wymieniali uwagi. Coś niebywałego, a zarazem trudnego do opisania było w tych ludziach.

Pani przewodnik, młoda zgrabna dziewczyna o blond włosach, oprowadzała nas po nielicznych udostępnionych dla zwiedzających salach. Widać było, że swoje  zajęcie traktuje z pasją. Dysponowała ogromną wiedzę, i miała dar jej przekazywania. Miło się jej słuchało.

Klasztor, choć lata świetności ma za sobą, robi ogromne wrażenie. Jak dla większości zabytków w Polsce historia nie była dla niego łaskawa. To co nie zostało zniszczone podczas wojny, zostało rozgrabione przez Rosjan i szabrowników. A to co ocalało pojechało do stolicy.

Od lat prywatna fundacja z mozołem próbuje przywrócić temu zabytkowi dawny blask. Zaiste Syzyfowa to praca, biorąc pod uwagę pomoc naszego państwa w tym zakresie, które woli… stop! Nie będę tego komentować.

Pani przewodnik pożegnała się z nami na zewnętrznym dziedzińcu, a my spacerkiem poszliśmy podziwiać klasztor z zewnątrz. Nawet nie wiem kiedy przestałam zwracać uwagę na budynek, a zaczęłam słuchać Pana opowiadającego o zabytkach jakie widzieli na Dolnym Śląsku.

– Nie zamęczaj pani – powiedziała aksamitnym głosem jego towarzyszka. Pogłaskała go jednocześnie czule po dłoni.
– Ale ja lubię słuchać – uśmiechnęłam się. – Proszę opowiadać.

I tak dowiedziałam się więcej o nich.

Pan był emerytowanym nauczycielem fizyki, i jak się na koniec okazało, aktualnie przewodnikiem turystycznym. Ich pasją są wycieczki. Wychowali dwoje dzieci, których losy potoczyły się różnie, niestety nie zawsze, jak to w życiu bywa, dobrze. Nie należą do ludzi zamożnych, żyją ze skromnej emerytury. Oszczędzają by móc podróżować po Polsce. Przez Internet szukają tanich (nie są wymagający) miejsc do spania.

– Wie pani, jesteśmy starzy – powiedziała starsza Pani. – Pomyśleliśmy, że to może już nasz ostatni urlop. Postanowiliśmy przez tydzień zwiedzić Dolny Śląsk.

Podczas pożegnania Pan gorąco zachęcał do odwiedzin ich miasta. Wręczył mi wizytówkę, i zapraszał do odezwania się do nich. Kiedy ich mijałam (zostawili auto na innym parkingu) wsiadali do czerwonego, wysłużonego auta. Energicznie pomachali mi na pożegnanie.

Długo nie mogłam zapomnieć o niesamowicie ciepłym uśmiechu starszej Pani. Nie wiem czy to będzie ich ostatnia wycieczka, mam gorącą nadzieję, że nie.

Refleksja końcowa: mimo lat, idą razem przez życie trzymając się za ręce. Mają wspólne pasje, zainteresowania, i tak ciepło ze sobą rozmawiają. Wiele ludzi może im tego zazdrościć. To takie rzadkie w dzisiejszych czasach.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Iść razem przez życie trzymając się za ręce

  1. Jasna8 pisze:

    Pięknie napisałaś , aż tak optymizmem powiało i ciepłem 🙂

  2. Nika pisze:

    Kurczę, Graszko, miałaś farta spotykając na swojej drodze, chociaż przez chwil kilka tylko, takich pozytywnych ludzi:) Ich historia daje nadzieję, że może my tak pięknie będziemy przeżywać ostatnie lata swojego bycia na ziemi. Z ukochanym człowiekiem przy boku idąc przed siebie:)
    mła Graszku:)

  3. dudi pisze:

    Witaj Graszko! 🙂 fajna opowieść…

    a Lubiąż z roku na rok piękniejszy! byłem tam z 10 lat temu i zupełnie nie kojarzę sali z twojej fotografii – muszę tam wrócić

  4. AnkaW. pisze:

    To jest moje marzenie, nie mam innych tak ważnych- tylko to: wspólne pasje, zainteresowania, ciepła rozmowa, poczucie wspólnoty.
    Pieknie napisałaś.

  5. graszka pisze:

    Wybaczcie, że nie odpowiem każdemu z osobna. Właśnie wróciłam z pracy. Bitych siedem godzin sprzątania. Zapewne byłoby łatwiej gdyby nie moje nieszczęsne kolano.
    Mi również marzy się taka starość. Lubiąż jest wart zobaczenia, to niesamowite miejsce.
    Dzisiejszy dzień uświadomił mi , że pieniądz ważniejszy jest od danego słowa, a mi zawsze wydawało się, że jest na odwrót. Ulży mi zapewne kiedy to opiszę, ale najpierw, obiad dla syna, prace zlecone, zakupy.

  6. lui pisze:

    pisałam i pisałam a na koniec przycisnęłam w swoim laptopie jeden znaczek…z którym zawsza mam problem, przyzwyczajona jestem do klawiatury polskiej teraz mam klawiaturę hiszpańską i tylko język programowy polski…i jest taki jeden klawisz, który kasuje mi wszystko…..i tak sie właśnie stało..
    Są takie pary. Rodzice mego Ostatniego Mężczyzny są taką parą.
    Też jezdzą i zwiedzają z innymi emerytami swój kraj i sąsiedzki. Ojciec mego wszystko to zawsze organizuje a muszę powiedzieć, że ma już 75 lat. Zazdroszczę mu tej witalności.
    Mam nadzieję, że uda mi się i ze ja z mym tez będziemy taką parą, na razie wszystko wskazuje, że może tak się stac.

  7. Nivejka pisze:

    To bardzo ważne żeby te pasje były. Albo cokolwiek. Byleby coś było. Byleby nie obojętność…

  8. majka pisze:

    Tak troszkę odbiegnę tematem, ale związany z okolicami Legnicy.
    Graszka w innym blogu, przy temacie rocznicowym wspomniała film :
    „Kobiety w Berlinie” http://www.filmweb.pl/film/Kobieta+w+Berlinie-2008-437906#picture-34,
    Chciałam dodać jako ciekawostkę, że był on kręcony również w Legnicy, w tym samym czasie co „Mała Moskwa”, lecz w tym filmie to legnickie ulice udają te w Berlinie.
    Pod bramą wejściową do budynku, gdzie mieszka moja mama, garażowały czołgi, a spore odcinki tej i poprzecznej ulicy zamieniono w gruzowisko. Nie miałam wówczas aparatu, ale w necie jest sporo zdjęć z planu filmowego. Ciekawie było obserwować jak film powstaje.

    • graszka pisze:

      Dzięki. Nie wiedziałam, że ten film był również kręcony w Legnicy. Zabieram się do napisania dlaczego chciałam zobaczyć i poczuć klimat tego miejsca, tylko, że czas nie jest dla mnie łaskawy. Praca potem dom, teraz działka. Muszę na nią jechać, bo siostrzeniec zdecydował się mi pomóc w stawianiu okien 🙂

      • majka pisze:

        Graszko, to już Wiesz dlaczego było mi smutnooo, że nie mogłam oprowadzić po Legnicy .
        Ciepłe dni trzeba wykorzystać na pilne roboty, a popiszemy, gdy będzie ciemnica za oknem już o 16 🙂

        • graszka pisze:

          Właśnie wróciłam, z bólem głowy i raczej marzeniami schowanymi do kieszeni. Masz rację przyjdzie jesień, będzie czas na pisanie 🙂

  9. staruszek pisze:

    @Graszko i Goście w Jej Orunii!

    Otrzymałem dwa wezwania do przekazania akcji przesięwzięcia Graszka & Co.

    Daleki jestem od upadlości, nie podpadłem groźnym instytucjom i groźnym bakteriom lub wirusom. Ot zawirowało się w moje gospodarce hormonalnej, ale nie na tyle aby nie mieć chęci na iGraszki z Babami. Trzeba jeszcze trochę czasu abym wrócił do siebie dawnego od siebie nowego.

    Gdy mnie nie było, to byłem w róznych miejscach przestrzeni ballad i ostatnio znalazłem wspomnienie początku kariery cudeńka wynalezionego przez Makebę na wyspach Zielonego Przylądka. Ach te opalone kobiety z całuśną buzią.

    Więc daję głos – może on swą barwą zaskoczyć. Dziewczę Terezinha Araújo niegdyś tak przywoływało pewnego Bartolomeo.
    Czy się drań odezwał na wezwanie – o tym YouTube milczy.
    Bo jak się milczy, milczy, to …
    Ech! Ta mój syndrom Zuzanny ubranej w piękne usta i dziwną śliwką w gardle!
    Tyle Kartek on zbrudził!

    http://www.youtube.com/watch?v=NlXtUtLSs9k&feature=plcp

  10. staruszek pisze:

    Kilka zadań serio.

    Raczej nie wrócę do aktywności w Ciemnicy.
    W mojej męskiej ocenie wyjdzie to Ciemnicy na dobre.

    Źle znoszę takie sytuacje jak zniknięcie Kartki z Podróży z horyzontu.
    Kartek obstawał przy aktywnej mojej obecności na swoim blogu wbrew postawom dążącym do wykluczenia mnie z Kurnika. Nie musimy się wszyscy kochać, a powszechna miłość jest fantasmagorią. Po wielu tygodniach mogę twardo rzec: nie winię się za wyrządzenie komukolwiek jakiejkolwiek krzywdy. Jestem człowiekiem trudnym we współżyciu a wyrozumiałość Kartka i bronienie mnie było jedną z niewielu polan sielankowych w mej samotności.

    Skoro prze kopę lat bardzo rzadko potrafiłem nawiązać bliski serdeczny kontakt z ludźmi, to mogę spokojnie bez fałszywej skromności stwierdzić, że przyczyny leżą we mnie.

    Jeśli komukolwiek dałem kropelkę radości, to nie oczekuję za to zapłaty.
    Jestem nudnym milczkiem z wybuchami gadulstwa i nigdy nie przeszedłem okrzesania. Potrafię sobie wymienić sytuacje i ludzi których krzywdziłem.
    Ale jestem za stary i zbyt zmęczony aby przepraszać nie słysząc cudzej skruchy.
    Żyję wraz żoną i tesściową zapewne lepiej niż niektóre kury i niektóre koguty z Kartkowego urnika. W moim wieku są spotykani ludzie w szeroko rozumianym moim otoczeniu, którym jest gorzej ode mnie.

    Jeśli nie zasłużyłem na cudzą wyrozumiałość i życzliwość to nie zgłaszam pretensji.
    Moja filozofia zakłada, że mam jedno życie i nie liczę na sąd ostateczny.
    Gdy skaleczę proszę o szybkie powiadomienie. Będąc prawie sześdziesiąt lat kaleką musiałem znosić cudze narzekania na urojone nieszczęścia. Drobne spięcie ze Starszą uświadomiło mi, że źle znoszę cudze nieszczęścia. I za późno na konwersję w milosiernego anioła.

    Napisała do mnie Baba i Graszka slowa tęsknoty. Serdecznie dziekuję.

    Byliście dla mnie wszyscy wiosną i latem bolesnej starości.
    Wszystkim serdecznie dziękuję.
    Ale szanuję każde prawo do odmienności i brak tolerancji na mnie.

    Życzę wam radości z bycia z tymi, którzy Was lubią i których Wy lubicie.
    W moim wieku ponoć nie ma się przyjaciół a tylko interesy.
    W moim interesie jest, abym nie był bodźcem bólowym.
    Nie czuję się skrzywdzony, a dobrze pamiętam zaszczyty.
    Oczekuję jednak, że spotykając mnie będziecie należne mi dawali mnie a nie bogu.
    Nie chodzę do spowiedzi i nie oczekuję jej od nikogo z Was. Nie wystawiam nikomu rachunku. Ja poprostu jestem zmęczony.
    Staram się być słodki, ale ciało mam już mdłe.

    Jesteś mi Graszko smacznością.
    Całuję Cie z rozkoszą Córko Blogowa i dumny będę, gdy będziesz z mego powodu spotykała objawy zazdości.

    Do nastepnego przeczytania.

    • graszka pisze:

      Staruszku, najpierw długo pracowałam w domu nad pracami zleconymi. Później parę godzin na działce. Dopiero wróciłam. Wybacz mi, że odpiszę skrótowo.
      Nie wnikam, nie pytam co się stało w Ciemnicy. To nie mój blog, nie moja sprawa. Tak jak Tobie, mi również brakuje Kartki. Nie oceniam go. Mam jedynie odrobinę żalu, że nie pożegnał się i nie napisał „mam dość pisania bloga”. Jedno zdanie wystarczyłoby. A my wszyscy powinniśmy uszanować jego decyzję.
      Dziękuje Ci Staruszku, że zdecydowałeś się odezwać. Martwiłam się jak zniknąłeś. Odezwij się czasem, jak ból będzie mniejszy 🙂 Piszący bloga też w jakimś sensie cierpią po starcie komentatorów. Zapewniam Cię, że wiem coś o tym.

  11. staruszek pisze:

    @dudi

    Jak znosisz namiastki? Nie masz uczulenia?
    Wikipedia datuje ostatnie istotne prace w lubiąskim opactwie na rok 2012.

    (Drugi i dalsze adresy internetowe proszę wyłuskać z cudzysłowów.
    WordPress źle toleruje drugi i następne linki.)

    Minutowa dekada z opactwem:

    http://www.youtube.com/watch?v=FSbvt4dPAow&feature=related

    Sala pokazywana przez Graszkę:

    „http://www.youtube.com/watch?v=HzbaD3dKp9A”

    52 lata temu ogladałem poniższe cudo, gdy o finansowaniu odnowy opuszczonych zabytów sakralnych przez państwa zachodnie nikt nie fantazjował.
    Wprowadzenie:

    „http://pl.wikipedia.org/wiki/Opactwo_Cysterskie_w_Krzeszowie”

    Organy pokazane w przepięknym świetle:

    „http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Organy-krzeszow.jpg&filetimestamp=20080816002358”

    Według mej wiedzy niedawno skończyły się prace nad odnową zabudowań opactwa krzeszowskiego finasowane głównie z funduszy Unii Europejskiej.

    —–

    Wycofanie się z obecności na blogach spędziłem na poznawaniu muzyki portugalskiej.

    Już wcześniej spotkałem filmik odnoszący się pośrednio do mych nastrojów i klimatu pielgrzymki Kartki z Podróży.
    Zaskakujące jest jak siostry miłosierdzia mogą być ubogo ubrane.

    Fado de Coimbra: Samaritana (Luís Marinho)

    „http://www.youtube.com/watch?v=q7k38HljcNg&feature=related”

    Marzenia o kimś z kim chciałoby się iść przez życie trzymając się za ręce w formie zachwycającej poznałem już wcześniej:

    „http://www.youtube.com/watch?v=MGW92e3FE9k&feature=related”

    Gdy Ci będzie Graszko ciężko i boleśnie upij się tym śpiewem!

    @Lui

    Pisz w oienku pocztowym (na przyklad: kopie robocze) i przełączaj się między nim a oknem bloga. Taki sposób stosuje jedna z blogowiczek bywajacych w e-Polityce.

  12. graszka pisze:

    Staruszku, dziękuje
    Dzisiaj rano dowiedziałam się, że ten pan ze zdjęcia w ubiegłym roku skończył osiemdziesiąt lat. Niebywałe.

  13. staruszek pisze:

    Moja teściowa skończyła niewiele dni temu 90 lat.
    Budzi podziw dwojga swoich rehabilitantów swą pogodą.
    Po osłabieniu nóg wrześniową operacją już wychodzi na spacery wokó domu.
    Przez wiele poprzednich miesięcy nie slyszałem tego, co dobiega zza moich pleców: śmiechu z komediowych sytuacji widzianych i slyszanych w TV.

    Wciąż przeglądam YT. Właśnie spotkałem filmik ilustrowany odświętnymi pojazdami. Śpiewa pani widoczna na końcowej czarno-białej fotografii.
    Mam nadzieję, iż sprawię Wam odrobinę przyjemności takimi baśniowymi obrazami … Wbrew hasłu staropolskiej encyklopedii – jaki jest … – nie każdy widzi!

    http://www.youtube.com/watch?v=RFBVySm5uhs&feature=plcp

    Czy Wasze stopy i biodra trochę potańczyły?

  14. staruszek pisze:

    A gdy Wy byłyście młodsze i my młodsi, to nie było ta strojnie, ale brykaliśmy bez interesu …

    http://www.youtube.com/watch?v=cZwg6mmHAzQ&feature=plcp

    dobranoc – i niech Wam się śnią ci i te za którymi ganiałyście a my ganialiśmy …

  15. pięknie opisane, tak jak piękne są zdjęcia…:)

  16. staruszek pisze:

    Graszko!

    Króciutko wzmiankowałaś o zderzeniu danego słowa z pieniądzem.

    Dotknęłaś pośrednio mojego konika, którego tętent drażni moje otoczenie tak bardzo, że traci ono gromadnie cierpliwość i chęć gadania ze mną.

    Poza bardzo młodymi, my dorosli wyrastaliśmy z pieluch w ubiory uszyte z cudzych gwarancji. Gdy już jesteśmy duzi to dowiadujemy się boleśnie, że podatek mamy zapłacić od otrzymanej wcześniej, a nie od wartości towaru, którego nie możemy się doczekać.

    Poczucie bezpieczeństwa będące jedną z warstw uczuciowych położonych za kurtyną słów: „Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy!” jest już bardzo zakurzonym
    złogiem.

    Dzii kapitalizm jakiego razów doznajesz odkrył swą obłudną twarz.
    Nie wypada w towarzystwie czegoś tam, a wypada sytuacji przyparcia do muru stwierdzać: „Grabie grabią do siebie.”

    To uprawiające 200 lat demokrację społeczeństwo USA mogło zmusić prezydenta do ustąpienia, bo obywatel nie jest gotowy skłamać. Tak to opisano w filmie z dwoma dziennikarzami zadającymi pytanie.

    Żyjemy w społeczeństwie, w którym Zbawca przyznaje: „Mówiąc tamto byłem na prochach.” Obecnie tylko się boleśniej przejawia lekkość słowa.

    Nikomu nie mówię: „Nie bądź naiwny.” czy też: „Nie bądź naiwna.”
    A staram się upowszechnić pogląd, że słowa mogą ranić.
    Opisywałaś odruchy życzliwości jakie Cię spotykały.
    Zastanów się moja lubiana tkaczko słowa czy to Ty bierze słowa zbyt serio.
    Gdy stwierdzimy, że mamy coś ludziom do powiedzenia, to powinniśmy dopuścić myśl, że jesteśmy istotami dającymi zbyt łatwo słowo i zbyt ceniące cudze słowa.
    Było słowo, a później zatrzaskujące się bramy raju. Zbyt łatwe „ego te absolve” powtarzane powszechnie nie usprawiedliwia naszej łatwowierności.

    Ufaj i sprawdzaj.
    Prawda jest rzeczą świetą. I w dorosły spsób dopuszczaj, że ludzie kurwią słowa.
    W USA w szole się nie ściąga. Potrzebne Ci są dalsze przyczynki do mej tezy? ….

  17. ania.mania pisze:

    Może to dziś już jest nudne … ale ja chciałabym zestarzeć się z moim mężem. Nie wiem czy mamy wspólne pasje. Raczej nie, skoro upodobania mamy inne … Ale to zasadnicze podejście do życia zdecydowanie wspólne. I zwiedzać lubimy! Chciałabym za jakiś czas podziwiać, jak ta para, uroki naszej ojczyzny.

Możliwość komentowania jest wyłączona.