Czy to ty?

– Proszę opowiedz mi jak poznali się twoi rodzice.
– Oj przestań, tyle razy ci opowiadałam – zaśmiała się i rzuciła w niego poduszką. Uchylił się, złapał ją za stopy i zaczął łaskotać.
– No już dobrze, tylko przestań proszę!
Wiła się niczym wąż złapany niespodziewanie za ogon. Przestał. Położył się koło niej.
– A więc było tak, słuchasz?
– Tak, słucham cię z uwagą – patrzył na nią z podpartą głową.

Zaczęła opowieść.

Drzwi otworzyła młoda dziewczyna.
– Mama jest? – spytał stojący w progu mężczyzna.
– Nie – zaprzeczyła.
Był niewysoki, o owalnej twarzy, mocno osadzonych oczach i niewielkim podbródku. Nie był dużo starszy od niej, lecz z twarzy bił jakiś smutek, jakby odbicie niedawno przeżytej wielkiej tragedii.
Mężczyzna wyraźnie się zmartwił.
– Ale Pan to w jakiej sprawie? – dodała.
– Ja do krawcowej, muszę garnitur ciut zwęzić. Na ślub brata przyjechałem. Powiedzieli, że tutaj mieszka krawcowa, ale skoro mamy nie ma – wyraźnie posmutniał.

Dziewczyna zaśmiała się śmiechem perlistym, którego nie słyszał od tak dawna, odkąd umarła jego żona.

– Dlaczego Pani się śmieje? – spytał skonfundowany.
– A bo to ja jestem ta krawcowa.
– Pani? Przecież Pani jest za młoda…
– Taka młoda to ja już nie jestem, ale dziękuje za komplement – roześmiała się ponownie. – Mam prawie dwadzieścia lat.
– Wygląda Pani na nie więcej niż piętnaście – uśmiechnął się po raz pierwszy.
– Ma piękny uśmiech – pomyślała dziewczyna. – No niech Pan pokaże ten garnitur – dodała na głos.
Wyciągnął w jej kierunku pakunek.
– Pan założy, muszę zmierzyć.
Mimo że mężczyzna miał już zaczątek brzuszka, garnitur zwisał na nim jakby był ze starszego brata.
Gdy mierzyła go swoim starym, krawieckim centymetrem, poczuł zapach jej ciała. Zakręciło mu się z lekka w głowie. Spojrzał na nią. Zarumieniła się.
– A Pan z daleka? – spytała szybko aby pokryć zmieszanie.
– Z Gdańska.
– Oj to daleko, nigdy tam nie byłam.

Kilka minut później pożegnał się. Ciemna, jesienna noc zachłannie go wchłonęła. Po paru krokach odwrócił się. Stała nadal w progu oświetlona od tyłu żarówką w sieni.
– Czy to ty? – pomyślał.
– Czy to ty? – pomyślała i ona patrząc w mrok za nim.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Doxa, Z szuflady dojrzałej kobiety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Czy to ty?

  1. ania.mania pisze:

    Wiesz Graszko, Julka mi w tym tygodniu zadała dokładnie to samo pytanie: „Maaaamo? Jak poznałaś Tatę?” Hmmmm … Jak miałam przyznać, że na czacie, sporo lat temu? Szczególnie, że utwierdzam ją w przekonaniu, że internet jest tak bardzo niebezpieczny. Trochę się zmieniło przez 100 lat, nawet bardzo trochę.

    • graszka pisze:

      Przez internet poznałam wiele ludzi, mam mieszane uczucia. Fakt, faktem, że teraz spotykam samych ciekawych, życzliwych ludzi 🙂
      Ps. Może opisz swoją historię, chętnie przeczytam

  2. Baba ze wsi pisze:

    opowiadanie w Twoim specyficznym stylu 🙂

    Graszko, ale ja nie o tym, nastraszyłas mnie dzisiaj, jak ten blog tu zniknął!

    • graszka pisze:

      Babo, doskonale znasz znaczenie słowa „plotka”. Jedna pani , drugiej pani. A więc plotka przyszła aż z Poznania, do Gdyni. Ale w Gdyni była już innego wymiaru. Musiałam pomyśleć, uspokoić się. Kiedy emocje opadły pomyślałam sobie, że przecież nie robię nic złego. To jest moje życie. A jeśli inni wolą babrać się w cudzym, nie widząc swojego, to już jest ich problem. Nie mój.

      • majka pisze:

        Odporności wiele trzeba, aby nie zwracać uwagi na plotkarzy !!!.
        Pozdrawiam 🙂 🙂 🙂

  3. GPS pisze:

    Zapach i smak wiele znaczą. My dziś z żonką pijemy po raz pierwszy od 23 lat wino o smaku tego wina, które piliśmy na naszym weselu.

    Piękna historia Graszko. I jakoś celnie w klimat trafia.

    Buen Camnio

  4. Greg Barlas pisze:

    I co było dalej?;> Ciekawa historyia ale tak nagle się kończy..

    • graszka pisze:

      Muszę jeszcze z mamą porozmawiać, może ujawni parę szczegółów do kolejnego wpisu.

  5. AnkaW. pisze:

    Taka opowieść to skarb dla dzieci, które będą miały w życiu lżej, bo będą wiedzieć, że rodzice się kochali i byli dla siebie stworzeni – przynajmniej na początku.

  6. Miśka pisze:

    Ale cudnie…opowieść na dobranoc;)))

  7. Klarka Mrozek pisze:

    ale ładnie i lekko, w sam raz na weekend:)

  8. GPS pisze:

    A gospodyni pewnie z „raju” dopiero co wróciła bo to o owoce całorocznej pracy trzeba zebrać i powoli do zimy się przygotować gdyż:
    http://www.youtube.com/watch?v=aZ43aY_LIxE

    Buen Camino

  9. Nika pisze:

    Pamiętam, wspominałaś w książce jak poznali się Twoi rodzice:)
    Niesamowite jest jak się życie plecie. Ludzie, którzy nie powinni się nigdy spotkać, z racji odległych miejsc zamieszkania i z uwagi na różnicę wieku, nawet stan cywilny spotkali sie jednak i pokochali. To musiała być miłość od pierwszego wejrzenia, bo nie mało było przeszkód na drodze tego związku.

    Wiesz Graszku, przypomniałaś mi historię jaką opowiadali mi moi rodzice. Jakie było ich pierwsze spotkanie.Wiesz, że mój Tatko kiedy tylko zobaczył moją Mamcię wiedział, że będzie jego zoną? Nawet jej to powiedział:)

    serdeczności:)

  10. majka pisze:

    Graszko, tak jakoś ten tekst pasuje mi muzycznie :
    http://www.youtube.com/watch?v=_CI-0E_jses&feature=related,
    to rytmy stare i zapomniane, ale ja takie też lubię czasem wspomnieć.

  11. lui pisze:

    Na chwilę przeniosłam się w czasie. Do innego wieku. Piękne to napisałaś.

Możliwość komentowania jest wyłączona.