Tydzień z życia kobiety

– Dasz radę? – zapytał rano syn, kiedy szykowaliśmy się, ja do pracy, a on do szkoły.
– Nie wiem – odpowiedziałam.

Zawsze mówiłam, że dam radę, podołam, wytrzymam, jestem w końcu twardą kobietą, która żadnej pracy się nie boi, lecz tym razem naprawdę sama nie wiedziałam czy przeżyje dzisiejszy dzień.

Gdy się obudziłam na dworze panowały egipskie ciemności. Zaparzona w ulubionym kubku w bratki kawa czarna jak smoła nie postawiła mnie na nogi. A chciałam przed wyjściem odbębnić parę prac zleconych, z którymi jak zwykle co miesiąc zalegam. Głowa była pusta jak sklep mięsny w późnym PRL’u.

Syn opowiadał o szkole, o swoim wymarzonym aucie. Słuchałam go jednym uchem przytakując. Pracę zlecone rzuciłam w kąt. A koniec miesiąca tuż tuż.

Ostatnio mam tak niewiele czasu. Brakuje mi go na wszystko, na przyjemności małe i duże, na czytanie blogów, a co dopiero mówić o pisaniu. Robiąc poranny przegląd „prasy” zaczytałam się w notce Dudiego na temat szczęścia. Opanowała mnie nostalgia.

– Słuchasz mnie mamo? – przywołał mnie do porządku syn.
– Tak, tak – przytaknęłam szybko, ale widziałam, że mi nie wierzy.
– Urząd komunikacyjny czynny jest od ósmej – powtórzył.
Do pracy mam na dziewiątą, więc może uda mi się przedtem załatwić zgłoszenie sprzedaży srebrnej strzały. To już kolejne podejście.

A tak wygląda od niedawna mój tydzień:

  • Poniedziałek – Kamienica biznesmena w Gdańsku Wrzeszczu.
  • Wtorek – piękny dom pani Krysi. Tam jestem do pierwszej. Potem gnam do Straszyna gdzie czeka na mnie apartament pewnej Angielki z małym dzieckiem.
  • Środa- od 7.30 rano – dom prawnika.
  • Czwartek – apartament wojskowego – w najbliższy czwartek jadę tam po raz pierwszy. W ten dzień, podobnie jak i we wtorek, sprzątam w dwóch miejscach. Niezły maraton. Pewnie skończę około 20-tej.
  • Piątek- ponownie dom prawnika.

Jak widzicie tydzień zapełniony całkowicie.

Zadowoleni z moich usług pracodawcy polecają mnie dalej i dalej. Wyrobiłam sobie markę 🙂 Z jednej strony takie zajęcie jest nieźle wykańczające, ale z drugiej obskakując parę miejsc, mam pewność, że moje źródło dochodów nie wyschnie, kiedy dany pracodawca wyjedzie na urlop, albo np. za granicę. Taki to jest właśnie urok pracy na swoim.

Muszę jeszcze pamiętać o mojej Mamie, która nie może ruszać się sama z domu, więc obowiązek zrobienia jej zakupów, a czasami załatwienia jakiś spraw urzędowych, spada na mnie.

Proszę tego wpisu nie traktować jako moje żale nad sobą. Próbuje się przed wami wytłumaczyć dlaczego ostatnio tak mało piszę, i nie komentuje na zaprzyjaźnionych blogach.

To bardzo ciężki dla mnie tydzień, trzymajcie za mnie kciuki.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „Tydzień z życia kobiety

  1. Baba ze wsi pisze:

    Tym bardziej dziękuję, że znalazłaś w tym wszystkim chwilę dla nas 🙂
    Trzymam!

    • graszka pisze:

      Babo, dziękuje za realne odwiedziny. Rozmowa z Tobą bardzo mi pomogła, a Maks wrócił cały szczęśliwy, ostatnio bardzo rzadko ma taki wybieg 🙂

  2. dudi pisze:

    kciuki w garści! i dobrze , że nadal blogujesz 🙂

    • graszka pisze:

      Tyle mam w głowie notek, a czasu coraz mniej. Jakiś czas temu podczas rozmowy z Piotrem obiecałam mu, że napiszę o pani Krystynie, kobiecie o gołębim sercu. Pracuje u niej we wtorki. Zabieram się i jakoś zabrać nie mogę.

  3. jestem3xl pisze:

    Trzymam kciuki. Nie jesteś sama mi też brakuje czasu. Chyba doba się skurczyła.

    • graszka pisze:

      Może doba została wyprana w za wysokiej temperaturze, tak jak moje ciuchy. Ostatnio w nic się nie mieszczę 🙂

  4. Miśka pisze:

    Znajdź czas na odpoczynek:)

  5. AnkaW. pisze:

    Dzisiaj taki dzień, wiele z nas ma chandrę. Ja zjadałam dziś tonę słodyczy:( Nawet to, co zazwyczaj mnie cieszy wydaje mi się bez sensu. Oby do jutra!

    • graszka pisze:

      Aniu mam nadzieję, że dzisiaj już lepiej. Tak na pocieszenie, ja też tak czasami mam 🙂

  6. ania.mania pisze:

    „Przegląd prasy” jest baardzo czasochłonny, choć to niesamowicie przyjemne chwile. Chyba każdy doświadcza tego skurczenia doby :/
    Kciuki ściskam mocno i dbaj o siebie! :*

    • graszka pisze:

      Aniu, wszystkiego dobrego z okazji urodzin. Pięknych mebli w nowym biurze i dużo interesantów.
      Faktycznie w blogach można się zaczytać, ostatnio jak byłam u Ciebie, weszłam na inny blog który obserwujesz. Spędziłam tam dobrych parę chwil.

  7. Nivejka pisze:

    Czasami tak bywa że czasu brakuje. Za to człowiek wie że żyje!

  8. Tetryk56 pisze:

    Też trzymam! 🙂

  9. Starsza (od Starszego) pisze:

    My też 😀

  10. Ireneusz pisze:

    Graszko, podobno jak wzrasta popyt na dobrą pracę – wzrasta też jej cena, przemyśl to i podnieś swą wartość. U biedaków nie pracujesz.
    Pozdrawiam.

    • graszka pisze:

      Na temat moich pracodawców mogłabym napisać niezłą książkę. Rozmawiałam już o tym z Honią, pracuję u dwóch obcokrajowców. W jednym przypadku to Rosjanka, która jest przyjaciółką mojego pracodawcy. Druga osoba jest żoną polaka. Wyobraź sobie, że właśnie od nich uzyskuję dużo pochwał, drobnych prezentów.
      We wtorek zostałam poczęstowana obiadem w bardzo naturalny sposób. Zapłacono mi więcej, niż się umawialiśmy. Wyjątkiem jest pani Krysia, to ona mnie buntuje i namawia, żebym nie godziła się na śmieszne stawki. Po chwili jednak dodaje- wiem, wiem jak się nie ma kasy bierze się wszystko.

  11. Nika pisze:

    Bardzo dobrze Cię rozumiem, bo mam to samo, Graszku;) Zapracowanie w realu wytrąca nas z blogowego rytmu. Ale ważne że dajesz znak życia.
    Dobrze,że wyrabiasz sobie markę i masz więcej zleceń. Ale im lepszą masz markę tym bardziej się ceń. Pomyśl o zaproponowaniu nowym klientom większych stawek za godzinę:) mła:)

  12. majka pisze:

    Graszko, mnie też ostatnio brakuje czasu, wczoraj o mało nie zostałam staranowana przed wjazdem do mojej wsi ; godz 19,10 jeszcze zmierzch, a za pięć minut raptownie ciemności egipskie. Dynamo w moim rowerze sprawne, światło z przodu i z tyłu jest, lecz nie zauważyłam, że gdzieś po drodze odpadł odblask z tylnego błotnika.
    Każdemu gdzieś pilno, a najbardziej młodym kierowcom. Właśnie taki jeden chciał wyprzedzać na trzeciego pojazd mnie wyprzedzający, a że miałby zderzenie czołowe, to wyhamował, no i całą frustrację wykrzyczał do mnie, że to ja temu winna, bo bez odblasków się poruszam -:( . Ciekawe, że ten wcześniej mnie wyprzedzający widział mój oświetlony rower 🙂

    • graszka pisze:

      Majko wiesz jak to jest, zawsze musi ktoś być winien, najszybciej , ten Bogu ducha winien. Denerwuję się tymi młodymi kierowcami

      • majka pisze:

        Rowerkuję zazwyczaj w świetle dziennym, wczoraj to był wyjątek, że źle obliczyłam czas powrotu.
        Prosty wniosek na przyszłość – kamizelka z odblaskami musi być w ekwipunku bagażnika 🙂

        Tobie Graszko, na przyszłość będę przypominać o upominanie się u pracodawcy o większe stawki za większe ich wymagania.
        To nie jest kwestia u kogo pracujesz : – bogaty, biedny – , to jest Twój czas, Twój wysiłek fizyczny, i to Ty musisz ocenić ile jest warta robota jaką wykonasz w ciągu godziny , dwóch, ośmiu ?…

  13. graszka pisze:

    Wstałam o piątej wróciłam po 19. Dwanaście godzin sprzątania, dwa apartamenty. Napatrzę się na piękne wnętrza i myślę sobie, że moi pracodawcy gdyby mieli sami myć szklane kafelki, napewno z nich by zrezygnowali. Zmykam spać bo nie wiem jak się nazywam. Jeszcze tylko jutro

  14. graszka pisze:

    Serwer i blog wrócił do żywych 🙂

  15. jula pisze:

    Milo mi tu zajrzec po jakimś czasie. 😉
    Z praca to jest tak, jak jest to nie ma czasu ale garnki pełne.
    Jak nie ma pracy, czasu dużo ale garnki puste.
    Milonerami są nieliczni… choc warto próbować , grasz w totka? … . Podobno niektórzy wygrywaja , ale ja takich nie znam. 😀
    Życzę zdrowia , bo jak tego nie ma to nie ma nic. Pa!

  16. majka pisze:

    Graszko, dobrze, że już odblokowane.
    PA 🙂 ( dzięki za piękny słonecznik na fb )

  17. GPS pisze:

    Grszko, jeśli kafle wymagają umycia znaczy t, że jednak chlebodawcy Twoi używają tych wykafelkowanych szkłem pomieszczeń 😀 .
    A tak na marginesie – czemu na fotce facet zapycha z kamieniem? Przecież niewiasta sprząta elyty.

    Buen Camino

  18. graszka pisze:

    Było siedem dni tłustych zbliża się siedem chudych. Z jednej strony to dobrze, bo jednak za stara jestem na takie maratony pracy a z drugiej strony….muszę odpocząć. Dziękuję, za komentarze.

Możliwość komentowania jest wyłączona.