Prawdziwe życie

Jedziesz autem a twoje oczy bombardują reklamy. Fizycznie nie jesteś w stanie przeczytać co jest na nich napisane, ale spoko, twoja podświadomość zauważyła je i zapamiętała, tak abyś w momencie gdy staniesz przed sklepową półką wiedział po który produkt sięgnąć.

Nie uciekniesz przed nimi. Każdy milimetr ulicy obstawiony jest doszczętnie. Zasłaniają się nawzajem, krzyczą z wysokich słupów, nocą walą po oczach ledami. Są wszędzie. Biją się o ciebie – konsumenta – malutki trybik w światowej gospodarce, która musi się rozwijać. Bez końca, bo takie są założenia. Kto się nie rozwija ten się cofa.

W domu też od nich nie uciekniesz. Włączasz telewizor – reklama. Jedna, druga, trzecia. Włączasz radio – zapraszamy do reklamy. Otwierasz gazetę i na nogi spada ci kilogram ulotek. Dzwoni telefon, podnosisz słuchawkę, a tam miły głosik kusi cię darmową prezentacją, lub chce ci sprzedać pozłacaną… cegłę.

A w komputerze? Spam spamem pogania w twojej skrzynce. Zanim otworzysz ulubiony portal, musisz pozamykać milion reklamowych okienek, a i tak co druga informacja to też reklama.

I po co to wszystko? Jak to po co? Bo masz kupować!

Każda reklama to majstersztyk speców od socjotechniki. Pranie mózgu w praktyce. Słowa klucze: teraz, tylko dzisiaj, spróbuj, kup, satysfakcja gwarantowana. I ładne rodzinne obrazki – szczęśliwa mama i tata i dzieciaczków gromadka jedzą aż im się uszy trzęsą np. zupę z proszku. Bardziej kontrowersyjnych nie zobaczysz, bo mieszkasz w katolickim kraju, gdzie w cenie są wartości rodzinne. Ale to inna historia.

Więc ulegasz i kupujesz.

Nowe auta, nowy komputer, komórkę, tablet, kosmetyki, ubezpieczenia, żarcie, itd. itp. itd. Mimo że stare auto było jeszcze ok, podobnie komputer, czy komórka. Ale trzeba mieć nowe. Teraz nie kupuje się tak jak kiedyś przedmiotów na całe życie.

Zresztą producenci już o to zadbali byś ciągle kupował. Podziała a jak minie gwarancja, to się natychmiast zepsuje. Albo nowe oprogramowanie będzie wymagało nowego sprzętu. Albo wejdzie nowy standard, albo…

Jak się zepsuje to przeważnie wyrzucisz, bo nie ma już komu naprawiać. Zresztą taniej kupić nowe. Spróbuj znaleźć szewca lub zegarmistrza na swoim osiedlu. I nie zastanawiasz się ile energii i surowców naturalnych poszło na wytworzenie tej starej, dwuletniej komórki, która co prawda jeszcze działa, ale jest taka vintage/retro. Nie zastanawiasz się ile energii pójdzie na to, żeby to zrecyklować. Wszystko wliczone w cenę, oprócz degradacji matki ziemi.

Aby ciebie oraz twoją rodzinę było stać na to wszystko, zaharowujesz się. Na dwóch etatach. Wychodzisz do pracy gdy jest ciemno, wracasz gdy jest ciemno. Jesz obiadokolację, padasz wykończony przed telepudłem i chłoniesz… reklamy. I tak do śmierci. I nie licz na emeryturę, bo nie dożyjesz.

Kiedy czytałeś ostatnio książkę? Kiedy miałeś czas spotkać się z przyjaciółmi lub znajomymi, ot tak, bez okazji? Pogadać, pośmiać się, pójść na spacer, a może do kawiarni lub pubu. Kiedy ostatnio stanąłeś o wschodzie słońca na brzegiem morza, i poczułeś się taki wolny jak wtedy gdy miałeś siedemnaście lat?

Może pora to zmienić?

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Prawdziwe życie

  1. wiedźma pisze:

    Na moje szczęście mam wyrobiony odruch obronny przed reklamą, bo z czasów wcześniejszych wiem, że albo coś w firmie gorzej albo produkt nie bardzo się sprzedaje.
    Ostatnio zobaczyłam reklamę kremu, który nie jest nowym produktem… ale za to drogim.
    Moja wnuczka poprosiła, żebym kupiła jej cisteczka Oreo, bo widziała reklamę w tv u drugiej babci. Kupiłam, mleko do ciasteczek też …… i odmówiłam zjedzenia drugiego ciasteczka, bo mnie nie zachwyciło. Mała też już nie chce Oreo:)

    • graszka pisze:

      Pracowałam kiedyś w drogerii. Mieliśmy obowiązek sprzedawać to czego jest najwięcej na zapleczu 🙂 i oczywiście drogie reklamowane produkty.
      Całkiem niedawno na ten temat rozmawiałam z żoną prawnika, doszłyśmy do wniosku, że reklamowanie zabawek powinno być zabronione, tym bardziej teraz przed świętami 🙂

  2. Kneź pisze:

    Jestem wrednym odbiorca reklam – nie wiem dlaczego odbieram je dziwnie i złośliwie? Np. słynne „jesteś tego warta” – muszą być chyba drogie żeby aż tak się wymawiać, że to nic nie szkodzi, a kto nie jest wart? A może to chodzi o to, że paskudna ta babeczka jest, bo jej ten specyfik potrzebny, a inne nie są?
    Albo reklama rutinoscorbinu ostatnia – wsłuchałem się – babeczka twierdzi najpierw, że jej rodzina zaraża się sztafetą, dzieciaki z przedszkola, starsze, ona mąż… A potem że im wszystkim nic się nie dzieje, bo ona aplikuje im „rut`noskorb`n”, który poleciła jej mama. Zaraz, to w końcu chorują sztafetą czy nie, bo przecież podobno się wszyscy zarazili? Skąd wiadomo, że się zarazili? No chyba dlatego że zachorowali, tak? No to działa ten „rut`noskorb`n” czy nie działa?
    A te żenujące panienki co się wąchają w dziwny sposób? – no śmierdzą z natury! Jak nie śmierdzą, to mają skórę na podobieństwo rekina – tarka, albo i inne przypadłości jeszcze mniej śmieszne – że też ludzie się na to łapią, przecież to co słowo, to poniżenie i obrażanie! 🙂

  3. Baba ze wsi pisze:

    Ksiażkę czytam cały czas jakąś, reklamy chyba jednak nie wpadają mi w oko, bo zamiast wizirów kupuję płyn z nie zapamiętaną nazwą w Lidlu, a zamiast Oreo herbatniki, które przerabiam na stefanki 😀
    Komórka sześcioletnia, mężowska jeszcze starsza, bo po co nam gadżety, a na wyskakujące okienka wystaczają w większości blokery przeglądarkowe 😉

    Człowiek obojętnieje, organizm sam uczy się bronić – zaręczam, że nawet podświadomie nie widzę reklam jeśli nie chcę na nie patrzeć 🙂

    P.S. poszłabym z Tobą na spacer :))

    • graszka pisze:

      A ja ostatnio kupuje ciasteczka owsiane w Biedronce – nie wiem czy są reklamowane, wiem jedno są pyszne.
      Babo na spacer z Tobą zawsze

  4. Tetryk56 pisze:

    To bywa trudne, ale można nie dać się zwariować. Ceną jest odmienność. 😉

  5. majka pisze:

    Jestem takim odmieńcem, który nie ulega reklamom w mediach 😆
    Często , coraz częściej są wszechobecne i nachalne, wiele z nich zniesmacza mnie , zamiast zachęcić do kupna produktu.
    Są też zabawne , i te traktuję jako przerywnik w szarości dnia, bez żadnych zobowiązań by sięgnąć po reklamowany produkt 🙂

  6. jula pisze:

    no cóż, reklama, to dźwignia handlu. 😆
    Szlag mnie trafia, gdy idzie interesujący film i nagle „idą pastylki na zatwardzenie” 🙄 I juz po filmie, choć te pastylki takie ważne ! 😆
    Na szczęście nie muszę aż tak prcować , na skromne zycie starcza, cieszę sie ztego co mam , nie muszę nabywać tych wszystkich gadżetów , bo po co, nie muszę sąsiadom imponować , wolę znimi porozmawiać , jak sie jeszcze da. 😉
    Czytam sobie po raz enty Ferdydurke i zaśmiewam się w kułak, bo ciągle my ! …
    No i mam na blogu motto mojego życia cudną piosenkę w cudownym wykonaniu
    Louis’a Armstrong’a – What a wonderful world
    Jakie piękne proste slowa. 💡

    Widzę zielone drzewa,
    Czerwone róże także
    Widzę jak kwitną
    Dla mnie i dla ciebie
    I myślę sobie
    Co za wspaniały świat!

    Widzę niebieskie niebo,
    Białe obłoki
    Jasny, błogosławiony dzień,
    Ciemną, świętą noc
    I myślę sobie
    Co za wspaniały świat!

    Kolory tęczy,
    Tak śliczne na niebie
    Są także na twarzach
    Przechodzących ludzi
    Widzę przyjaciół ściskających sobie ręce,
    Mówiących „Jak się masz?”
    Naprawdę mówią
    „Kocham cię”

    Słyszę płacz dzieci,
    Obserwuję jak rosną
    Nauczą się o wiele więcej,
    Niż ja kiedykolwiek będę wiedział
    I myślę sobie
    Co za wspaniały świat!

    Tak..
    I myślę sobie
    Co za wspaniały świat! pa! 😀

    • graszka pisze:

      A ja jeśli nie zasnę ze zmęczenia czytam dwie. Tylko proszę się nie śmiać. Dom nad Rozlewiskiem- z ciekawości dlaczego sprzedała się, aż w tylu egzemplarzach, druga pozycja Prawdziwe życie czyli jak przywrócić znaczenie temu, co najważniejsze. Wiem to wymówka, ale nie mam zbyt wiele czasu na czytanie

      • majka pisze:

        I się nie śmieję 😆 ,
        Czytadło do poduszki podarowała mi córcia, tuż po wydaniu, czyli lat temu ? chyba z pięć ?, a może mniej ? 🙂 ; fajne są tam przepisy kulinarne – proste i takie w smaku , jakie pamiętam z domu babci.
        Byłam też na spotkaniu z autorką , mam pamiątkową z nią fotkę i autograf. To było tuż przed emisją serialu wg jej opowieści.
        A mnie żal, że tak paskudnie to na ekranie się odbiera. Ale to już temat na inny czas 🙂

        • graszka pisze:

          Ja ją dostałam w prezencie całkiem niedawno. Oglądałam może z dwa albo trzy odcinki, film mnie nie wciągnął. Książka owszem. Parę dni temu dostałam drugą część, jeszcze do niej nie zaglądnęłam.
          Ponarzekam teraz troszkę. Przez cały tydzień oprócz sprzątania myłam okna. Dzisiaj wymyłam 4 balkonowe i 4 mniejsze. Jak zaczęłam sprzątać o 6.46 skończyłam o 15. Wpadam do domu zmęczona a tu syn ma wysypkę na całym ciele. O dziwo lekarz przyjął nas bez ubezpieczenia. Trzeba czekać do poniedziałku. Po całym tygodniu jestem już zmęczona, a prace zlecone czekają 🙁 Nie daje rady. Zarobiłam dzisiaj 80 zł, w aptece wydałam 30 . No już dobrze. Jutro odpocznę 🙂

          • majka pisze:

            Graszko, miałam dziś trudny dzień, bardzo trudny do zniesienia w emocjach;
            Twój wysiłek fizyczny i moje „białe plamy” – na spokojny sen oby ukołysały nas melodie i słowa jakich teraz słucha na żywo Babi ZW
            http://www.youtube.com/watch?v=O1kdUQIjynw&feature=related

              • Incitatus pisze:

                A teraz to samo inaczej

              • Incitatus pisze:

                PS Tu przekład:Świeci jedna z nieznajomych gwiazd,
                Znowuśmy oderwani od domu,
                Znowu między nami tyle miast,
                Pas startowych lamp aerodromu.

                Tutaj u nas zimne mgły i deszcz,
                Tutaj u nas zimne, złe poranki,
                Na nieznanych drogach raz po raz
                Znów czekają na nas niespodzianki.

                Ref.Nadzieja – to kompas jest mój,
                A sukces nagrodą za śmiałość
                I piosnka, ot! jakaż że bądź,
                By tylko o domu śpiewała!

                Teraz wierzysz, że przez mglistą dal a dal
                Wszystko z nagła tak inne się staje,
                Że burzowych chmurzysk bury wał
                Lekką pianką z piwa się wydaje.

                Trzeba tylko umieć czekać, trwać,
                Trzeba umieć byle czym się cieszyć,
                By nam życie czasem chciało słać
                Skąpe w radość i uśmiech depesze
                Ref . Nadzieja….

                I pamiętać zawsze trzeba nam,
                To, co nie zdążyliśmy dośpiewać,
                Jasnych ukochanych oczu blask
                I jak moskiewska zamieć zawiewa.

                Znowu między nami tyle miast,
                – Życie raz nas łączy raz nas dzieli,
                W niebie jedną z nieznajomych gwiazd
                Bóg poświęcił na pomnik nadziei…..

  7. graszka pisze:

    Dziękuje za piosenki.
    …..Trzeba tylko umieć czekać, trwać,
    Trzeba umieć byle czym się cieszyć……
    więc szukałam dzisiaj małych radości, może jutro uda mi się je znaleźć 🙂

  8. Tetryk56 pisze:

    Uśmiechnij się!
    http://youtu.be/xKAJcRzHyps
    🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.