Szum morza

720

Kiedy wracałam z pracy u prawnika zadzwonił telefon. To był przyjaciel z warsztatów fotograficznych. Rozmawialiśmy długo.
– Jesteś uparta i idziesz do przodu – powiedział w pewnej chwili.

Jeszcze długo po skończeniu rozmowy rozmyślałam nad jego stwierdzeniem. Ten typ (to znaczy ja) tak ma. Ktoś mi coś powie, a ja potem analizuje to, rozkładam na czynniki pierwsze, próbuje wydedukować co autor miał na myśli.

Niedawno z Patyczakiem poszłyśmy spędzić miły wieczór w knajpie z lat naszej młodości. Kiedyś nazywała się ona Kurkowa. W mojej pamięci pozostał obraz strasznie długiej i zakopconej sali. Tego wieczoru knajpa sprawiała miłe wrażenie, i była jakaś taka mniejsza.

Siedziałyśmy nad szklanicami gorącej czekolady, i rozmawiałyśmy o tym jak się nam teraz żyje. Patyczakowi udało się przeczytać książkę, w której parę rozdziałów poświęciłam naszemu wspólnemu dzieciństwu.

– Fajnie się ją czytało – uśmiechnęła się. – Ale wiesz, ja zupełnie siebie tak nie postrzegam, jak ty mnie opisałaś. Przebojowa dziewczyna z warkoczykami i głową pełną pomysłów? To nie ja 🙂
– Taką Ciebię pamiętam – zaprotestowałam.

To było bardzo fajne i miłe spotkanie. Umówiłyśmy się z Patyczakiem na kolejne po świętach. Zamierzamy powspominać nasze wspólne oruńskiego dzieciństwo. Może powstanie z tego jakiś rozdział nowej książki?

Bardzo często apeluje na moim blogu: „Zatrzymaj się! Pomyśl! Życie ucieka!”
Łatwo się to pisze. Niestety muszę się wam przyznać, że w moim przypadku teoria rozmija się z praktyką 🙁

W ostatnim okresie popełniłam bardzo dużo błędów. Zapomniałam o urodzinach mojego kochanego chrześniaka. Brat ma o to żal. Cóż, tłumaczy mnie tylko to, że byłam w samym środku samotnej batalii o piec dla naszej (czyli też mojego brata) Mamy. Złożyłam dzisiaj spóźnione życzenia. Mam nadzieje, że zostanie mi wybaczone.

W ubiegły czwartek wybrałam się na prywatną wizytę u ortopedy. Mały niefart, przyszłam o tydzień za wcześnie. No cóż, nic się nie stało, spaliłam tylko trochę benzyny.

Dzisiaj miałam wyznaczoną wizytę u reumatologa. Wizytę załatwiła mi wielce uprzejma pielęgniarka z rejestracji, która widząc moje cierpienie, a które jak się okazało, doskonale jest jej znane z autopsji, wyszperała mi, stając na głowie, pierwszy wolny termin. Gdyby nie ona, musiałabym czekać pewnie do wiosny 2013 roku.

Nie wiem jak to się stało, ale byłam przekonana, że reumatolog przyjmuje od 13 do 15. Stawiłam się tam punktualnie na trzynastą, ale okazało się, że specjalista przyjmuje, ale…. do trzynastej. Wizytę szlag trafił, a ja nadal kuśtykam zaciskając zęby z bólu.

Jak by tego było mało, będąc na poczcie, wysłałam małą paczkę do Warszawy, ale o wysłaniu poleconego listu do ubezpieczalni, który miałam z sobą, zapomniałam.

Nigdy nie miałam problemów z pamiętaniem i dotrzymywaniem terminów. Starałam się być zawsze punktualna, i wymagałam tego od innych. A teraz nie daję rady odpisywać na mejle, nie znajduję czasu na czytanie zaprzyjaźnionych blogów. Zapominam o ważnych sprawach. Mam zaległości w realizacji prac zleconych. To cud, że moi klienci są tak wyrozumiali.

Co się ze mną dzieje? Czy mam coś na swoje usprawiedliwienie? Za dużo pracy i innych obowiązków? Szwankujące zdrowie? Zima?

Wpadka z chrześniakiem podziałała na mnie jak wiadro zimnej wody. Najwyższa pora to zmienić! Muszę mieć jeden wolny dzień w tygodniu, który poświęcę na prace zlecone, oraz na moje nowe przedsięwzięcie – sklep „stara waliza”.

Przeprowadziłam rozmowę z żoną prawnika. Powiedziałam, że niestety nie mogę sprzątać u nich dwa razy w tygodniu po pięć godzin. Zaproponowałam jeden dzień, ale dłużej. Tak zyskam dzień lub dwa (jeśli zrezygnują ze mnie) dni wolnego.

W święta planowałam popracować, robiąc zdjęcia rzeczom, które chce sprzedać w moim sklepie. Ale muszę odpocząć, wyciszyć się, nabrać dystansu. Może z synem pojedziemy do Sobieszewa, nad morze. Już dawno nie słyszałam jego szumu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Szum morza

  1. Ewelina pisze:

    Dopiero zaczynam czytać Twój blog, ale myślę, że bardzo dużo się dzieje teraz nowego w Twoim życiu. I właśnie to jest powód pomyłek i zapomnień. Jak pewne szlaki się przetrą to wszystko wróci do normy. Radosnych i spokojnych Świąt!

    pozdrawiam serdecznie

    E.

    • graszka pisze:

      Ewelina, mam taką nadzieję. Czas zacząć o świętach i zacząć się nimi cieszyć zostawiając prace i inne rzeczy , które chodzą mi po głowie

  2. jestem3xl pisze:

    Trzeba wyluzować i czasami wrzucić STOP, aby później ruszyć z kopyta w tej całej gonitwie szczurów – uroki cywilizacji…

    • graszka pisze:

      Dopiero teraz „odtajałam” i zaczęłam cieszyć się świętami 🙂 Będą piękne, syn zażyczył sobie ciasto- babkę. Co prawda to nie Wielkanoc, ale czy to ważne, oby humory dopisały. Masz rację od Nowego Roku ruszam z kopyta 🙂

  3. Starsza (od Starszego) pisze:

    Droga Graszko, przesyłamy Ci z Kneziem serdeczne życzenia urodzinowe – spełnienia marzeń, zdrowia, życzliwych ludzi wokół i wszystkiego, co najlepsze.

    • graszka pisze:

      Starsza bardzo dziękuję, za życzenia, pamięć. Wracając dzisiaj z apartamentu myślałam troszkę nad swoim życiem. Dalej sprzątam, choć w znacznie lepszych warunkach. Rok temu stałam na dworze, i myłam w mrozie wielkie okno banku. Dzisiaj nie mam dnia wolnego, a ludzie u których sprzątam pytają czy uda mi się wcisnąć ich znajomych. To świadczy o tym, że są zadowoleni. To mnie cieszy.
      Starsza jeszcze raz dziękuje.

      • Starsza (od Starszego) pisze:

        Nie pamięć, nie pamięć, w kapowniczku sobie zapisałam w zeszłym roku 😉

        • graszka pisze:

          Po tych moich potyczkach, u mnie właśnie przyszedł czas na kapowniczek.
          Mam taki dziwny zwyczaj, kiedy chcę uporządkować swoje życie zaczynam od swojego pokoju. A ponieważ zamieniłam go w pracownie, było troszkę porządkowania. Uff lepiej. Zmykam teraz do ortopedy bo wizyta na 17

  4. jula pisze:

    Też dołączam do życzeń. Juz jako pzredsiębiorca, koniecznie kapowniczek musisz mieć ! .. 😉
    Zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia życzę Tobie i synowi no i wszystkim Tobie bliskim 😆

    I chciałam taki srosowny wiersz zadedykować z tej okazji. 🙂

    Jest cicho. Choinka płonie.
    Na szczycie cherubin fruwa.
    Na oknach pelargonie,
    blask świeczek złotem zasnuwa,
    a z kąta, z ust brata płynie
    kolęda na okarynie:
    Lulajże, Jezuniu…
    Konstanty Ildefons Gałczyński

    Ps.
    A u mnie na blogu ciągle jakże aktualna opowieść Wigilijna Dickensa … ..
    I pomyśleć , to był grudzień 1842rok. Napisał ,że by spłacić długi .. Jakże aktualna ! Pa! 😆

    • graszka pisze:

      Jula dziękuje za życzenia. Dzień urodzinowy był pracowity. Apartament posprzątany, lekarz zaliczony nawet byłam w Urzędzie Pracy. Co ważne nie pomyliłam godzin 🙂

  5. jula pisze:

    Bardzo pzrepraszam za literówki. 🙁 😆 😉

  6. Tetryk56 pisze:

    Pozdrawiam, Graszko!
    Święta to bardzo dobry moment na chwilę zatrzymania w biegu. Wykorzystajcie to – razem z synem 🙂

    • graszka pisze:

      Apartament który sprzątam nie znajduje się co prawda w Sobieszewie, ale równie blisko morza. Pojechałam tam dzisiaj troszkę wcześniej, naładowałam akumulatory, wyciszyłam się, przemyślałam kilka spraw.
      Już zaczynam cieszyć się świętami. Będą one bardzo skromne, ale przecież nie o to chodzi. Postanowiłam, nie będę pracowała w Święta dla sklepu, otworzę go troszkę później.
      Syn zrobił mi najpiękniejszy prezent urodzinowy – jest dobrym człowiekiem, a ja go dobrze wychowałam. W Święta będę cała dla niego 🙂

  7. patyczak pisze:

    Ginia, z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Tobie wszystkiego co dla Ciebie najlepsze (tylko Ty wiesz co), spełnienia tego, o czym marzysz i śnisz, ogromu zdrowia (będzie dobrze:)) i radości z syna, trzymaj sie i nie daj się:)) buziaki……

    • graszka pisze:

      Oj Patyczaku, nie ma innej opcji musi być dobrze. Nasz rocznik skazany jest na sukces 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.