O samotności

Miał ponad trzydzieści lat. W pierwszym dniu nowego roku wyskoczył z okna. Zginął na miejscu. Nie znałam go, a mimo to wciąż o nim myślę. Zapewne wpływ na to ma obejrzany z synem film „Jestem Bogiem”, w którym główny bohater również skoczył z okna. Nie potrafił poradzić sobie z rzeczywistością.

Po pogrzebie ktoś z jego rodziny zaczął szukać przyczyn tak drastycznego kroku. Nie ma go już wśród żywych, ale istnieje wirtualnie na wielu portalach społecznościowych, takich jak np. Sympatia.

Szukał miłości, zrozumienia, bratniej duszy. Kogoś z kim mógłby pogadać, komu nie przeszkadzało to, że poruszał się kulejąc. Przedstawiał się jako osoba skryta i wstydliwa. Pisał, iż potrzebuje czasu, a jak już kogoś pozna, to się otwiera, i staje wesoły, żartobliwy.

Nie znalazł nikogo.

Nikt z bliskich – rodzice, rodzeństwo ani przyjaciele nie zauważyli, że cierpiał. Nikogo nie winię, bo czy można obwiniać rodziców, za to, że ich syn wyskoczył z okna? Równie dobrze mogło być tak, że w swoim cierpieniu, stał się zgorzkniały, pełen sarkazmu, zamknięty w sobie. Nie pozwalał sobie pomóc.

Kiedy przez telefon bliska mi kobieta opowiadała o tym zdarzeniu, pomyślałam o samotności i ogromnej potrzebie bycia z drugą osobą. Bardzo często dwoje ludzi żyje obok siebie, we wspólnym mieszkaniu, domu, tak naprawdę niewiele już ich łączy wspólnego. Samotność we dwoje.

Nie obawiajcie się, nie mam zamiaru targać się na własne życie, ale ta informacja przytłoczyła mnie. Zamknęłam się w swoim pokoju, przestałam pisać bloga, wałkując w głowie temat samotności. Z tej zadumy wyciągnęła mnie dzisiaj Magnolia zostawiając komentarz. Skoro jednej osobie brakuje mnie to znaczy, nie jestem samotna.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

42 odpowiedzi na „O samotności

  1. mironq pisze:

    Smutne jest to z dwóch powodów. Pierwszy to ten, że nie ma ludzi nie mających nic do powiedzenia – wielu zaś jest takich, którzy nie mają komu powiedzieć tego, co by mogli. Drugi – mijamy tysiące osób w życiu. Jeden nas potrąci, a dwustu nawet nie zauważy. Desperacją jest szukanie kogoś do rozmowy jedynie na portalach. Pewnie jest łatwiej, ale to też może się nie udać, a choćby nawet, to literkowa życzliwość nie zastąpi niewymuszonego uśmiechu i życzliwego uścisku dłoni, mówiącego tylko „trzymaj się”.

    • graszka pisze:

      Mimo, że nie jestem jeszcze taka stara, to jednak wychowałam się w innych czasach. Pierwszy komputer dostał syn na komunię. Nie było FB, wirtualnych znajomości, a jednak życie było bardziej kolorowe. Ludzie się spotykali, a teraz…. ewentualnie klikają.

  2. Ewelina pisze:

    Tu działa rana związana z poczuciem odrzucenia. Znam to skądinąd 🙁 Uczucia trzeba przeżyć, nie odrzucać.
    A jak już poczujesz (chyba już poczułaś?) że dość to zobacz – potrzebujemy Ciebie! Dzięki Tobie świat jest lepszy. Wiele osób się uśmiecha do Ciebie 🙂

  3. Iva Pas pisze:

    Mnie też przybiła śmierć człowieka bardzo młodego, także samobójcza:(
    Z samotnością różnie bywa, bo czasem nikomu nie jesteśmy potrzebni, ale z tego powodu nie czujemy się samotnymi.

    • graszka pisze:

      Iva nie sądziłam, że do mnie zaglądasz.
      To bardzo smutne, że tak dużo osób odbiera sobie zycie 🙁

      • Iva Pas pisze:

        mam Twojego bloga zasubskrybowanego i na bieżąco śledzę co u Ciebie. Opuściłam blogosferę na jakiś czas, bo nawet pisanie sprawiało mi trudność. Idzie ku lepszemu.

  4. ania.mania pisze:

    Wróciłaś! :))
    Graszko, nie zostawiłam komentarza, ale zaglądałam prawie codziennie w oczekiwaniu na wpis. Szkoda, że taki smutny 🙁
    Nie mam czasu ostatnio na swojego bloga ale do Ciebie zaglądam często i brakowało w tej wirtualnej przestrzeni Graszki.
    Dobrze, że jesteś 🙂

    • graszka pisze:

      Aniu, ja wiem że zaglądasz, widzę to po statystykach.
      Dziękuje Aniu, zapewne niedługo będzie nam dane wypić wspólnie kawę.

  5. Mirka pisze:

    Myślę o tej twojej samotności i jak poprawić Ci humor.Wracam za 3 tygodnie i może jakaś kawka u mnie….. w kuchni hahaha .To ze nie komentuje twoich wpisów to nie znaczy że mnie tu niema. Pamiętaj jeśli masz ochotę pogadać , wygadać się, znasz adres do konfesjonału haha . Pamiętaj że za ,,rondem,,jest ktoś kto Cie wysłucha jeśli Ci jest źle.
    I nie jesteś sama !
    DAMY RADE
    …………..jednak przeżyło się razem dużo czasu .

    • graszka pisze:

      Mira, oj rozrabiałyśmy na całego. Do tej pory pamiętam jak jechałyśmy z zupą w garnku z domu do domu. Wpadnę na kawę. Pogadać jak za dawnych dobrych lat 🙂

  6. Tetryk56 pisze:

    Dwa wnioski można wyciągnąć z tej smutnej historii. Pierwszy: nie żałujmy kontaktu i wsparcia psychicznego nie tylko Przyjaciołom (takich przez duże P nie ma się wielu!) ale i osobom słabiej związanym z nami nasza życzliwość się przyda. Drugi: gdy odczuwamy brak kontaktu z ludźmi, niekoniecznie popadajmy w desperację – może gdyby ten młody człowiek znalazł kogoś potrzebującego jeszcze bardziej, odnalazłby się w dawaniu, a nie oczekiwaniu oparcia?
    Miło, że mimo zapracowania odezwałaś się wreszcie 🙂

  7. jestem3xl pisze:

    Smutne, ale prawdziwe. W tym pędzącym świecie ciężko zauważyć osobę samotną, a szkoda…

  8. magnolia pisze:

    Cieszę się że się odezwałaś. Okazuje się że wielu z nas tu zagląda i czeka na parę słów od Ciebie.
    Ja ich ( tych paru słów od Ciebie) potrzebuję dla siebie, żeby łatwiej było łapać ‚pion’ codzień.
    Sama czasem mam wrażenie ,że wypadam na jakieś marginesy rzeczywistości, z obiegu kontaktów ludzkich. Potem spotykam znajomych i słyszę że mają te same odczucia. Dzwonię do rodziców albo sióstr i słyszę że czekały na telefon. Staram się pamiętać że tak się dzieje i samej rzucać hasło do spotkania.
    Takie spotkania ze śmiercią jak Twoje ostatnio, są wstrząsające. Zostają w nas na trwałe, wpisują się w nasz ‚twardy dysk’ i nosimy tych ludzi w sobie.

    • graszka pisze:

      Wiem to nie związane z tematem, ale Ty zrozumiesz.
      Był moment, że chciałam sprzedać Eden. Ciezko pracuje fizycznie, teraz te kolana . I kiedy zastanawiałam się skąd nagle we mnie takie przygnębienie, doszlam do wniosku, ze tęsknie za tym małym skrawkiem ziemi. Tam mi jest dobrze. Lubię patrzeć na swoja pracę. Patrzeć jak kwitnie to co zasadziłam. Magnolia oby do wiosny 🙂

      • magnolia pisze:

        Oby do wiosny. Też czekam na nią z utęsknieniem.
        mam tak samo- bez ogrodu jest mi smutno. Mieszkam w nim, wyglądam przez okno, zachwycam się śniegiem, ale tęsknię do dotyku ziemi, do zapachów i bardzo bardzo do słońca.

        Trzymam kciuki za Twoje kolano,za operację. Daj znać jak wizyta u ortopedy.

  9. majka pisze:

    Ufff, a już chciałam wysłać umyślnego do Ciebie Graszko.
    Nie raz pisałaś, że blog zobowiązuje do kontaktu z czytelnikami.
    Świat netu sprzyja w wyjściu z własnej skorupy, ale to tylko namiastka rzeczywistego i realnego życia.
    Wiesz, od kilku dni mam w głowie pewne zdanie, które może być uzupełnieniem do innych tutaj wypowiedzi : „Czy nie jest też tak, że dając, możemy siebie samych w „puchatość” ubrać – ach, jaka dobroć we mnie!” /słowa ZI z zaprzyjaźnionego bloga/

    Pozdrawiam Graszko i utulam.

    PS. Samobójczych targnięć na życie przez młodych ludzi jest coraz więcej, ale nie wszystkie są nagłaśniane, a wspólnym mianownikiem jest nie radzenie sobie z emocjami, że tak, to w skrócie ujmę.

  10. graszka pisze:

    Wszyscy zapewne pamiętają , że w czwartki sprzątam apartament. Mam taki zwyczaj, że kiedy wychodzę odwracam głowę i ostatni raz zerkam na mieszkanie. No i tak się odwróciłam że w chorym kolanie coś trzasło. Na moje szczęście syn mnie przywiózł do domu. We wtorek mam planowaną wizytę u ortopedy zapewne coś poradzi 🙂
    Przeczytałam Wasze komentarze, i chciałam coś napisać każdemu z osobna, ale nie mam na to teraz siły. Na chwilkę muszę się położyć.

    • majka pisze:

      Odpoczynek przede wszystkim!, a szczególnie należny, aby zebrać siły do … ;
      i nie tłumacz się, że nie odpisujesz każdemu z osobna.
      🙂 🙂 🙂

  11. AnkaW. pisze:

    Graszko, trzymajmy się. Będzie dobrze. Taka śmierć może przygnębić na bardzo długo. To takie niesprawiedliwe i okropne. Pozdrawiam Cię serdecznie

    • graszka pisze:

      czytałam na Twoim blogu, wiem co się stało. Nie komentowałam, ale myslami byłam z Tobą. Jakiś czas temu sama to przeżyłam. Nie pomogą komentarze, jedynie czas jest dobrym lekarstwem.

  12. lisek pisze:

    a ja wam powiem tak zygać mi się chce na to co tutaj czytam tak naprawdę nikt ci nie współczuję. po twoich wypowiedziach wnioskuje ze jesteś samotna i nikt tego nie zmieni zaspokajasz swoje potrzeby tym marnym nic nie wartym portalem który nazywasz blogiem. poza tym poco się dąsać nad jedna osoba która umarła na Oruni skoro na świecie w tej samej chwili zginęło mniej więcej 10 tys. ludzi. jesteście żałośni każdy jest był i będzie samotny bo zawsze będzie mu kogoś brakowało taka jest prawda. a na koniec wam powiem ze nie ma co płakać za osoba zmarłą skoro na każdego przyjdzie w końcu czas.

    ŻYCZĘ MIŁEGO UMIERANIA W SPOKOJU

  13. graszka pisze:

    Najpierw dobre wiadomości. Powoli mogę stanąć na nogę. Kuleję, ale o własnych siłach doczłapię się do kibelka. Hura, hura, hura. Syn zdał egzamin na prywatnego pielęgniarza – dobre dziecko.
    Złe wiadomości. Komputer stacjonarny padł. Utraciłam wszystkie zdjęcia, zapiski. Syn na chwile użyczył mi laptopa, ale tylko na chwilke. Dla zniesmaczonych moim blogiem to dobra wiadomość, nie będą musieli męczyć się czytaniem.
    Z uwagi na powyższe, zostaje odcięta od świata wirtualnego.
    Ps Jeszcze raz dziękuje za miłe komentarze 🙂

    • Tetryk56 pisze:

      Graszka, nie desperuj! „Pad” komputera to niekoniecznie utrata wszystkich plików. Nie daj wyrzucić twardego dysku – być może w innej maszynie odczytasz wszystkie dane, które opłakujesz!

      • graszka pisze:

        Tak też zrobimy ale dopiero w przyszłym tygodniu. Ten weekend w łóżku, bez chodzenia.

    • Kneź pisze:

      Może jakiś drobny stabilizator kolana sobie sprawić? Cokolwiek by nie myśleć, to jednak spowodował by bezpieczniejsze chodzenie i zwroty na pięcie? Ja żałuję, że nie zafundowałem sobie takiego wcześniej,zanim kolanko się zdezelowało na amen.

      • graszka pisze:

        Na to samo cierpimy, dlatego wiesz jaki to ból. Niby takie kolano, a jednak utrudnia życie :-)Mama mi to własnie proponowała. Ma takie dwa stabilizatory. Ubiera kiedy decyduje się na wyjście z domu. A ponieważ nie wychodzi, leżą. Ostatnio oszczędzam się w pracy, nawet nauczyłam się myć podłogę mopem, i mimo to stale coś tam sie przesuwa 🙂

  14. jula pisze:

    Wiem,że to wszystko może być do odratowania. Jak nie masz znajomego informatyka, to zawieź do punktu, kiedyś były kawiarenki, teraz w ich miejsce takie sklepiki ze sprzętem (serwisy) czasami oferują na radio internet!..
    Syn szybko się zorientuje w czym rzecz. Oni to wszystko odtworzą . Przekopiują na dobry dysk!
    Ps.
    Ja tak miałam i wszystko zostało odratowane , cała zawartość kompa starego. 😆
    Teraz wszyscy narzekają na samotność.To symptom obecnych czasów. Nie ma tego zaufania człowieka do człowieka. To spowodowane jest dużym bezrobociem i nie tylko.
    Taka podejrzewam z założenia polityka, która się wymknęła z kontroli władzy.
    kiedyś ludzie byli , przynajmniej ja pamiętam sobie równi. Teraz ten okres PRL-u się krytykuje nic w zamian nie oferując. Każdy dla siebie zgarnia i lawirując na granicy prawa okrada tych uczciwych i to zadłużone biedne państwo nasze. 🙁
    Trzymaj się , to osamotnienie dotyczy wszystkich , Kora mówiła ,że teraz to już nie ma tych Polaków słynnych rozmów.Każdy albo klepie biedę i się nie wychyla z powodu biedy, albo zajęty jest zarabianiem na chleb , lub mnożeniem swojego majątku w „SAMOTNOŚCI „. !!!

  15. jula pisze:

    wysłałam komentarz i nie ma?

    • graszka pisze:

      Trafił do spamu, sama nie wiem dlaczego 🙂
      Wszystko dobrze się skończyło, zdjęcia na których najbardziej mi zależało, odzyskałam

  16. wiedźma pisze:

    Trzymam kciuki za Twoje kolano, komputer i co tylko trzeba. Aha i za to, żeby żadne liski sie tu nie plątały, …….. choć może? dla kontrastu z ciepłymi słowami Przyjaciół i przyjaciól 🙂

    • Mirka pisze:

      Aha i za to, żeby żadne liski sie tu nie plątały, …….. choć może? ……To może lepiej napisac w tytule :BLOG TYLKO DLA LUDZI Z POZYTYWNYMI KOMENTARZAMI BO INACZEJ NIE MASZ TU WSTĘPU…my ci pokarzemy… my to lubimy zagłaskać.

      • Mirka pisze:

        odniosę się jeszcze do……Przyjaciół i przyjaciół….. szczery przyjaciel używa nie tylko ciepłych słów bo wtedy nie jest już prawdziwym przyjacielem nikt nie jest idealny z nas czasami trzeba komuś otworzyć oczy nawet jeśli zaboli ………..pozwólcie ludziom pisać o swoich spostrzeżeniach nie każdy musi bloga odbierać tak jak ty.Ile ludzi tyle charakterów,jak muchy obsiadacie wtedy , kogoś kto jest szczery aż do bólu.Grażyna jest dużą dziewczynką i sobie poradzi…………..mimo tego ja wole przyjaciela którego mogę dotknąć i spojrzeć mu w oczy ……w sieci każdy może być każdym.

  17. graszka pisze:

    Prawdziwy przyjaciel to taki, który potrafi powiedzieć parę słów do słuchu. Prawda to niezaprzeczalna, tylko przyjaciel a czytelnik bloga to dwie różne historie.
    Moim defektem jest to, że ogromnie zwracam uwagę na formę wypowiedzi. Z naciskiem na słowa dziękuję, przepraszam. Całkiem niedawno mój przyjaciel z Warszawy powiedział, że gówno zawinięte w papierek jest dalej gównem. Dla mnie forma wypowiedzi jest ważna, i to przysłowiowe gówno lepiej przyswajam.
    Kiedy zakładałam bloga, komentarze trafiały na pocztę i czekały na zatwierdzenie. Jakiś czas temu została ustawiona inna opcja. Komentarze trafiają bezpośredni pod wpis. Swiadczy to o tym, ze decyduję się na te dobre i te złe komentarze. Liskowi ma prawo sie u mnie podobać. Ma prawo krytykować, nie podoba mi się jedynie forma wypowiedzi. Myślę sobie, że gdyby stanął przede mną ładnie by się uśmiechał, a anonimowość pozwoliła mu na żargon słowny.

    • majka pisze:

      Po komentarzu LISKA , również miałam chęć coś jemu odpisać, ale poradziłaś sobie Graszko bardzo dobrze – utarłaś nieco noska 😉

      PRZYJACIEL – to słowo , którego używam w bardzo wyjątkowych okolicznościach.
      Jak mogę siebie tak określić, gdy zawiodę, nie sprostam oczekiwaniom ? ; wolę dobre relacje z ludźmi nazywać inaczej, kiedy jesteśmy wobec siebie życzliwi.
      😉

  18. Priceless_ pisze:

    Samotność dotyka wielu osób, a tak rzadko to widać. Znam taką osobę samotną, zagubioną, przez bardzo długi czas próbowałam pomóc tej osobie, ale jeśli ktoś zamknie się w sobie, nie da się go na siłę otworzyć. Samobójstwo to straszne wyjście z sytuacji, ale niektórzy nie widzą innego, zgłębiam ten temat nie tylko z czystej samotności, ale i dlatego, że to temat mojej pracy maturalnej. Próbuję to zrozumieć i czasami przytłacza. Ale nie zadręczaj się. Choć mi ostatnio też w głowie utkwił jeden wypadek i przez bite dwa tygodnie myślałam tylko o tym.

    • graszka pisze:

      W swoim życiu niewielu rzeczy żałuję, że nie poszłam na socjologię. Może wtedy bardziej zrozumiałabym ludzi 🙂
      Ciekawy temat wybrałaś 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.