Stare zdjęcie

0

– Stój Gretchen, o tam stój, nie ruszaj się – mówi Tata – zrobię ci zdjęcie, wyślemy je mojej siostrze Elizie. Lubię ciocię Elizę choć widziałam ją tylko raz, dwa lata temu w święta Bożego Narodzenia, gdy przyjechała do nas ze swoimi dziećmi, a moimi kuzynami, spod Bremy. Dostałam od niej wtedy wspaniałą lalkę, którą nazwałam Eliza.

Zdjęcie nie wyjdzie za dobrze, wiem to, bo od paru lat fotografuje, najpierw kompaktem Fuji a teraz lustrzanką Nikona, ale nie mogę powiedzieć tego Ojcu bo przecież on nie wie, że do niedawna jeszcze nazywałam się Grażyna i żyłam w innym świecie, w innym czasie. Dla niego jestem od urodzenia jego słodką Gretchen. Tatowy aparat jest na klisze, dał za niego ponad 100 marek.

Za moimi plecami wznosi się ceglasto czerwona bryła MarienKirche, która Polacy, przyszli mieszkańcy tego miasta zwą Bazyliką Mariacką. Tuż obok przycupnęła barokowa Kaplica Królewska, świątynia katolicka. Słońce mocno oświetla prawą pierzeje kamienic przy ulicy Grobla I. Z otwartych szeroko okien ulatuje w niebo melodia życia codziennego, ludzkie rozmowy, krzątanina, muzyka z patefonu, i miesza się z trzepotem gołębich skrzydeł, które z wprawą lotników krążą w kanionach ulic.

Mam na sobie moją ulubioną białą sukienkę w niebieskie pasy, białe skarpetki i letnie sandały. Moja przyjaciółka Frida, która poszła z nami na spacer po Gdańsku, usunęła się z kadru, ale za mało, i tak oto stoi tam po mojej prawej ręce, trzymając piłkę, którą nie wiem po co wzięła z sobą.

Tato wywołał film jak zwykle u Pana Chaskiela, który zanim wyemigrował w 1936 roku do Ameryki, miał mały zakład fotograficzny u nas na Oruni, przy szosie na Gdańsk. Tak jak myślałam zdjęcie wyszło marne, częściowo nieostre, lecz to bez znaczenia, gdy przypadkowo trafiło do mnie, pod postacią skanu, w połowie 2012 roku, coś mnie w nim zastanowiło, drgnęła jakaś struna w sercu, obudziło się mgliste wspomnienie, poczucie deja vu.

A przecież wtedy nie mogłam wiedzieć, że to ja stoję na tym zdjęciu. Mieszkałam w Pruszczu, dawniej na Oruni, w domu na ulicy Przy Torze 13, miałam 47 lat i zmagałam się z życiem, brakiem pracy, pieniędzy i zdrowiem. Dopiero za parę miesięcy, pod koniec listopada, gdy miasto zanurzało się w noc polarną, miałam cofnąć się w czasie i stać Gretchen, zabierając was z sobą w tą magiczno realistyczną podróż, a wszystko dzięki, o czym dowiedziałam się później, zaczarowanej starej walizie.

Poprzednia część

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Stara waliza. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Stare zdjęcie

  1. jestem3xl pisze:

    …pięknie piszesz…

  2. Iva Pas pisze:

    stare zdjęcia mają to do siebie, że łatwo przenoszą oglądającego w czasy przeszły, także w miejsca często mu zupełnie nieznane.
    Pozdrawiam:)

  3. jula pisze:

    Podziwiam twoją wyobraźnię i dar słowa. Tak to ujmę. 🙂
    Ze zwykłych rzeczy tworzysz baśń. Nie mogłam się do Ciebie dostać na bloga od jakiegoś czasu ! Wszystkiego dobrego w Nowym 2013 roku ! 😆 Pa!

    • graszka pisze:

      Jula na życzenia nigdy nie jest za późno . Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich bliskich

  4. Tetryk56 pisze:

    Już sam nie wiem, kogo chwalić za styl i wyobraźnię – Gretchen, czy Grażynę? 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.