A po wiośnie przyjdzie lato

0

Nadejdzie taki dzień, wiem to na pewno, kiedy z południa zawieje zrodzony w Afryce ciepły wiatr. Rozszumią się, porastające morenowe wzgórza sosnowo-bukowe lasy, strząsną z siebie resztki śniegu, i znowu zapachnie świeżą ziemią i zielenią.

Świat nie będzie już czarno biały, tak jak podczas ostatnich, długich miesięcy. Najpierw stanie się na powrót jesienny – brązowy, szarawy, błotnisty i mokry, lecz z każdym słonecznym i ciepłym dniem zacznie się zazieleniać. Pojawią się pierwsze zwiastuny wiosny – przebiśniegi i krokusy. Zakwitną bazie, a pąki innych roślin nabrzmieją od krążącego w nich soku, aż eksplodują kolorem życia i nadziei.

Ptaki zaczną znowu śpiewać, koty drzeć się po nocach, we wsiach słychać będzie szczekanie burków. Na pastwiska wrócą krowy i konie. Kury zaczną znowu dziurkować podwórka. Zapachnie rozrzucanym obornikiem.

Pszczoły skończą śnić w swoich ulach, obudzą się mrówki, i zaczną niczym tragarze, z mozołem znosić do mrowiska różne znaleziska. Rozpanoszą się osy, bąki, muchy i motyle. A po wodzie zaczną śmigać hoże nartniki. Żaby i ropuchy wznowią wieczorne koncerty. Z larw wylęgną się niemiłe komary.

Słońca przybywa każdego dnia, tak jakby za horyzontem niebiańscy czeladnicy dosztukowywali nocami solarnej materii. Budzą też je coraz wcześniej, i dłużej pozwalają paść się na nieboskłonie. Aż nastanie noc czerwcowa, krótka i jasna, a po wiośnie przyjdzie lato.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Z szuflady dojrzałej kobiety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „A po wiośnie przyjdzie lato

  1. ania.mania pisze:

    Pięknie napisałaś Graszko. Aż zapachniało :)) Zimą nawet perspektywa komarów nie taka straszna 😉

  2. Tetryk56 pisze:

    he, he, Graszko, trzymam cię za słowo! 😉

  3. Iva Pas pisze:

    jakkolwiek świat taki jest piękny, to ja za nim jeszcze nie tęsknię:) Jeszcze na wiosnę nie jestem gotowa:)

    • graszka pisze:

      Lubię zimę, ale odkąd mam Eden nie mogę doczekać się wiosny. Posadziłam jesienią cebule tulipanów i czosnek, który dostałam od Magnolii .

  4. mironq pisze:

    Ech, ta noc czerwcowa, królowa jaśminowa! Pogapił by się człek w taką noc wytrzeszczając oczy aż do zaśnięcia… Na razie pozostaje cieszyć się zimą, taką dobrą, przedwojenną, gdzie mróz szczypie w uszy i zamraża gile w nosie – nie marketową z dodatnią temperaturą i pośniegową breją. Szkoda, że nie zawsze wypada ślizgać się po zamarzniętych stawach czy jeziorach a już z pewnością zjeżdżać na tyłku z byle góreczki. Bo to niby lat w dowodzie za dużo…

    • graszka pisze:

      a na sanki chodziłam z Patyczakiem i Pyzą do Paru Oruńskiego. Zjeżdżaliśmy z Góry Pięciu Braci. Znacznie później chodziłam tam też z synem.
      Ach mimo wieku pozjeżdżałabym…

  5. jestem3xl pisze:

    Nic nie robić, nie mieć zmartwień
    Chłodne piwko w cieniu pić
    Leżeć w trawie, liczyć chmury
    Gołym i wesołym być ….

    …oby do lata

  6. magnolia pisze:

    świetnie to napisałaś. czytałam już wieczorem ,wczoraj, ale chciałam sobie jeszcze z tym Twoim tekstem pochodzić zanim napiszę trafny komentarz. Niestety nie przyszedł mi do głowy żaden odpowiedni do takich słów pełnych koloru i nadziei.
    Tylko taki- bardzo mi się podoba to co piszesz.

    • graszka pisze:

      a mi wczoraj syn zabrał laptopa, dlatego dopiero teraz mogę przeczytać komentarze.
      Byłam dzisiaj w pracy u biznesmena. Wchodzę do salonu a tam cały wazon żółtych tulipanów. Nie mogłam sobie odmówić , pstryknęłam szybciutko zdjęcie. Ależ one pięknie wyglądały.
      Dziękuję Magnolia.

  7. Klarka Mrozek pisze:

    przestaną nas boleć stawy, nie będziemy wyglądać jak zielone trupy i zaczniemy chodzić w sandałkach i sukienkach a kurtki w fasonie śpiwora zamkniemy na strychu!

    • graszka pisze:

      a dzisiaj bolą mnie wyjątkowo 🙂
      Ach te sukienki, ja w swoje się już nie mieszczę 🙂

      • majka pisze:

        Graszko, damy zlecenie krasnalom ( no tym w szafie, aby do wiosny nasze kiecki były w rozmiarze odpowiednim 😉 ,
        a co , przecież nie musimy wiedzieć, że pozamieniały metki z rozmiaru X , na XL ( no tak jest u mnie 🙂

  8. magnolia pisze:

    Kupisz sobie nowe sukienki. Nawet jeśli będą z używanej odzieży.Tam nawet lepiej nie mieć rozmiaru S, bo takich jest jakoś mało.
    Tylko noś te sukienki.
    ja sobie to obiecałam w tym sezonie.

    Tulipany- hm., też za mną chodzą ostatnio.

    • graszka pisze:

      a pewnie, że sobie kupię:-) Muszę jedynie zmobilizować samą siebie. Wczoraj aż się zawstydziłam. Wysiadam z auta po pracy od biznesmena, zmęczona, obolała w dresie, a tu moją sąsiadka, moja rówieśniczka . Wymalowana, z piękną fryzurą. Rozmawiałyśmy przez moment a ja chciałam schować się do mysiej dziury. Nie lubię tej Grażyny, wolałam tamtą 🙁

Możliwość komentowania jest wyłączona.