I znowu zakwitną słoneczniki

0

Nadejdzie taki dzień, wiem to na pewno, wstanę skoro świt, i zaspanymi mego miasta ulicami pomknę autem syna, które obydwoje nazywamy pieszczotliwie, z racji jego koloru kurczaczkiem. Minę uśpionego świętego Wojciecha, ogarnę spojrzeniem znane mi od dzieciństwa oruńskie ulice, aż dotrę do miejsca, za którym tak tęsknie w długie zimowe wieczory.

Stara pordzewiała i skrzypiąca zawiasami brama wpuści mnie do miejsca magicznego – mego edenu. Jak zwykle, w sobotnie czy niedzielne poranki, będę tam pierwsza. Zanurzę się w ocenie ciszy i spokoju. Wiszące jeszcze nisko nad kreską horyzontu słońce, bo pora zaprawdę to wczesna, prześwietlać będzie swymi promieniami korony drzew. Pod mymi stopami błyszczeć będzie się mokry od rosy, zielony i miękki kobierzec.

Rozewrę szeroko białe okiennice. Domek obudzi się, do środka wpadną pierwsze nieśmiałe promienie słońca. Gospodarskim okiem omiotę ogród, i mimo że pracy będzie więcej niż w stajni Augiasza, powstrzymam się, nie chcąc znowu rozwalić ledwo co naprawionego kolana, zaparzę kawę i usiądę na niewielkim tarasie.

I będę tak siedziała godzinami kontemplując mój mały Eden. Oczko wodne, niczym lusterko puszczać będzie w moją stronę zajączki, stare jabłonie, po raz nie wiadomo który obsypią się białym kwieciem, zapowiedzią dobrych zbiorów na jesień. Nawet chaotyczne rozrzucone piramidy, autorstwa ślepego kreta, nie będą w stanie (na razie) wyprowadzić mnie z równowagi. Niby nic wielkiego, niecałe trzysta metrów kwadratowych planety ziemi, a tak bardzo mi bliskie.

A jeszcze jesienią, kiedy spuchły mi kolana i zaczęłam kuleć, chciałam zrezygnować z tego miejsca. Brakowało mi sił aby zrobić wszystko co konieczne przez zimą. Nie bez kozery podejrzewałam, iż to ciągłe klękanie aby wyrwać chwasty, coś przesadzić, pogruchotało moje kolana.

Lecz zimą zaczęłam tęsknić do spokoju i ciszy, świeżego powietrza, otwartej przestrzeni, słońca, moich starych jabłoni, miniaturki stawu, a nawet za tymi chwastami, w końcu to też boże stworzenia. Nie mogąc opanować tęsknoty pojechałam dzisiaj tam.

Dzień był pogodny, ciepły jak na początek lutego. Ponownie poczułam na twarzy ciepło słońca. Wiatr z południa wespół zespół z deszczem zlizali białą skorupę. Przeskoczyłam furtkę, podbiegłam betonową ścieżką do domku, pogłaskałam balustradę, a buzia mi się śmiała niczym u małego dziecka, któremu ktoś dał balonika, albo wielkiego, kolorowego niczym tęcza lizaka.

– Dzień dobry domku, oto jestem! – wyszeptałam.
– Witaj Graszko, bardzo się cieszę, strasznie długo kazałaś na siebie czekać – odpowiedział lekko zaspanym głosem.

I oto stałam w moim Edenie. Wróciło to radosne uczucie, które poczułam po raz pierwszy w maju zeszłego roku. I ja chciałam się pozbyć tego miejsca ??? Oj durnaś Graszko, durnaś! Przecież ta ziemia potrzebuje ciebie, tak jak ty jej.

W tym roku będzie inaczej. Posadzę rośliny, które nie będą wymagały większej troski, jedną z nich na pewno będzie kocimiętka. Powalczę o stare jabłonie, nie pozwolę aby znowu zżarły je mszyce, a one odpłacą się mi czerwonymi kulami, o miąższu pełnym soku o smaku słońca, które będę spożywać podczas przyszłej nocy polarnej.

I znowu zakwitną słoneczniki.
Wiem to na pewno.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mój ogród, Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „I znowu zakwitną słoneczniki

  1. jestem3xl pisze:

    … już nie mogę się doczekać…

    • graszka pisze:

      całe popołudnie szperał dzisiaj na pewnym forum szukając inspiracji ogrodowych. Jak zwykle finanse mnie ograniczają, ale powoli i tam bedzie pięknie 🙂

  2. jula pisze:

    Piękne okno z piękna okiennicą!
    Działka ma być Twoim Edenem a nie piekłem (hadesem) czy jak go tam nazwać 😆
    Tam masz odpoczywać, to nie plantacja u pana. To Twoja własność. Jak chwasty zapuszczą się , to będziesz mówiła, że to „dzika przyroda”, też pięknie kwitną i pachną !
    A i Twoja przeogromna wyobraźnia , tez ci co nieco podpowie 😉 😆 Pa!

    ps.
    A u mnie na mojej grofomanii(blog na wirtualnej)- zdjęcie jakże pięknej , starej , drewnianej Wilii, jakże ja się cieszę, że mieszkający tam ludzie nie zniszczyli tego starego domu. 😀

    • graszka pisze:

      Byłam widziałam, faktycznie piękna ta willa . Wiesz, kiedys jak byłam młoda marzyłam o wielki domu, teraz kiedy mijam takie, zupełnie inaczej do tego podchodzę. Automatycznie zastanawiam się, kto myje te wszystkie okna 🙂

      • jula pisze:

        Ci tam mieszkający , to podobno lekarze. Dentystka i ginekolog. 😉
        Tak,że spokojnie stać ich jest na utrzymanie. Tam wcześniej mieszkała nauczycielka samotnie i dom bardzo był zniszczony, nie stać ją było na utrzymanie. 😉
        Po jej śmierci , oni zamieszkali. A obok jest dom pomocy prowadzony przez siostry zakonne.Widziałam , przez okno,że miały chrapkę na tę posesje, bo czasami takie starsze samotne osoby za „opiekę” przepisują na kk. Twarda sztuka była z tej nauczycielki. Podobno dożyła 101 lat! .. Kobietka z bloku taty chodziła do niej z obiadkami itd.. A takie bieżące remonty typu. cieknący dach, opał , to ci spadkobiercy dawali , podobno. 😉
        Już jestem ciekawa, twoich spotkań z przyjaciółmi na tej działce. To taki Twój kawałek świata. 😆 Pa!

  3. Klarka Mrozek pisze:

    dalie spokojnie zimują w piwnicy i czekają na wiosnę, posadzisz i do jesieni nie trzeba przy nich robić nic.

    • graszka pisze:

      Dalie zawsze mi sie podobały, moi sąsiedzi mają piękne bordowe 🙂

  4. magnolia pisze:

    witaj Graszko.
    Juz chyba wszyscy czują zbliżającą się wiosnę. A Ty wchodzisz w nią tak radośnie.
    Ja tez nie moge się juz doczekać kiedy ziemia się obudzi. Wypatrzyłam juz pierwsze kiełki krokusów, tulipanów i czegoś jeszcze o czym zapomniałam ( narcyzy może?)
    Kocimiętka to dobry wybór- jest piękna, łatwa i szybko można ja rozmnożyć.

  5. magnolia pisze:

    wkleję Ci link do nasionek kocimiętki- łatwo się ją sieje, jeśli chcesz się tak pobawić.
    Ja zamawiałam u tej osoby nasionka i jestem zadowolona:
    http://allegro.pl/kocimietka-nepeta-i3002299412.html

    • graszka pisze:

      a ja sądziłam, że będę musiała kupić rozsadę, ale skoro fachowiec twierdzi, że można z nasion , to spróbuję
      Niedawno wróciłam z pracy od biznesmena, byłam w takim amoku sprzątania, że nawet posprzątałam swoja kuchnie :-).

  6. ania.mania pisze:

    Chwasty też potrafią być bardzo pożyteczne i pięknie pachnieć :)) Nigdy zbytnio się nie przejmuję ich nadmiarem, w końcu ogród ma być przyjemnością a nie karą :))
    Poza tym są roślinki, które nie wymagają zbyt wiele troski a cudnie wkomponowują się w sielski krajobraz Olszynki: słoneczniki, malwy, nagietki, facelia, astry, lwie paszcze … Będzie dobrze, oby do wiosny! 🙂
    Jeśli masz ochotę na ten groszek pachnący to wsadź go w marcu, zaraz jak tylko ziemia odtaje, najlepiej przy płocie aby miał się po czym wspinać 🙂

    • graszka pisze:

      próbowałam posadzic malwy, u mnie sie nie przyjęły. Za mokra ziemia.
      Aniu, nie tylko wsadzę ale też jak urosną porobię zdjęcia 🙂

  7. magnolia pisze:

    z nasion da się, oczywiście. Tylko dłużej poczekasz na kwiaty- najpewniej zakwitną w następnym sezonie. Jeśli chcesz więcej kocimiętki- siej, jeśli niedużo- kup.
    Albo i posiej i kup sobie sadzonkę na ten rok.

Możliwość komentowania jest wyłączona.