List pochwalny

0

Czytelnicy mojego bloga doskonale wiedzą, że nie szczędzę słów krytyki dla służby zdrowia, urzędu pracy, i jeszcze paru innych instytucji oraz osób. Dzisiaj postanowiłam napisać list pochwalny dla Centrum Medycznego Dąbrowa-Dąbrówka.

Zgłosiłam się tam wczoraj w samo południe na odział chirurgii jednego dnia. Moje pierwsze wrażenie było takie, jakbym przekroczyła próg szpitala w Leśniej Górze, gdzie rozgrywa się akcja serialu „Na dobre i na złe”.

Piękne, przestronne pokoje z własnymi łazienkami i telewizorem na ścianie. Nowe meble. Pomalowane na jasne kolory korytarze. Po prostu mucha nie siada, zresztą i tak by ją zaraz w trosce o higienę utłukli 😉

Wiadomo, że komfort to nie wszystko, w szpitalu najważniejsza jest opieka. Miałam do czynienia z dwoma lekarzami – Doktorem Dembskim, i z drugim, którego nazwiska niestety nie zapamiętałam.

Byli tacy mili, że przed zabiegiem rozmawiali z każdą pacjentką, tłumacząc w prosty sposób na czym zabieg będzie polegać. Ilością uśmiechów jakie rozdzieli można by obdzielić pół świata. Jednak najbardziej zaskoczył mnie fakt, że po zabiegu doktor powiedział, że po powrocie do domu jeśli poczuję się źle, dostanę temperatury, mam natychmiast do niego dzwonić.

A pielęgniarki to chodzące anioły. Miały trochę ze mną zamieszania. Przed zabiegiem musiały zbić moje za wysokie ciśnienie, zaś w nocy uśmierzały ból w kolanie serwując okłady i aplikując leki przeciwbólowe. Ani przez chwile uśmiech nie znikł z ich twarzy i bynajmniej nie był to uśmiech sztuczny. Jak żyję czegoś takiego w szpitalu nie doświadczyłam!

Jestem już w domu. Poruszam się wyposażona w dwie pożyczone od Mamy kule, których chyba już jej nie oddam bo będą się nadawały idealnie do Nordic Walking 😉 Kolano już nie boli, moje samopoczucie jest wyśmienite!

Wszystkim czytelnikom bardzo dziękuję za miłe komentarze!

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

27 odpowiedzi na „List pochwalny

  1. AnkaW. pisze:

    Jak miło to czytać! Cudnie!

  2. graszka pisze:

    W poniedziałek zmiana opatrunku, za 10 dni szwów. Jedyne co mnie narazie martwi to 10 zastrzyków w brzuch, które mam sobie robić sama.
    Aniu wspominałaś, że Ciebie też to czeka. Nie ma co czarować ból w nocy jest ogromny.
    Z godziny na godzinę jest coraz mniejszy. Trudno jest usiąść, ale to dopiero doba po zabiegu. Pani z łóżka obok, dostała miesiąc zwolnienia lekarskiego, ja nie brałam ale myślę, że po dwóch tygodniach będzie super.

  3. ania.mania pisze:

    Aż miło czyta się taki post :)))
    Zdrówka kochana i niech kolano już nie daje znać o sobie! 🙂

  4. jula pisze:

    No to teraz musisz uważać, żeby nie zaprzepaścić pracy lekarzy 😆
    Cieszę się ,że już po . .. Trzymaj się zdrowo! 😉 😛

  5. graszka pisze:

    Lekarz stwierdził, że jak tylko nie będę ich obciążała będzie dobrze. A więc jest nadzieja

  6. Ewelina pisze:

    Cieszę się, że już po 🙂 Zastrzyki w brzuch robione przez siebie, to nie problem. Wchodzą jak bułka z masłem :)) Tylko nie zastanawiaj się za długo jak będziesz wbijać igłę.

    pozdrawiam serdecznie

    • graszka pisze:

      masz rację, bo człowiek czym bardziej się zastanawia, tym bardziej się boi.

  7. jestem3xl pisze:

    …aż ciepło na sercu się robi słysząc, że gdzieś tam w Polsce jest szpital, lekarze, pielęgniarki dla których pacjent to nie kolejny numer statystyczny tylko człowiek…

    Pozdrawiam…

    • graszka pisze:

      schował mi sie Twój komentarz w spamie.
      Mnie to też cieszy, oby takich placówek było coraz więcej 🙂

  8. jula pisze:

    Te zastrzyki najlepiej na siedząco, zgarniasz jedną ręką skórę na tłustym, czy umięśnionym brzuchu a druga wbijasz igłę. Nie boli !… Ja robiłam zastrzyki tacie i mamie.. Opisane jest , jak się robi w ulotce. 😆 pa!

  9. Marek pisze:

    To bardzo mila wiadomosc… Zycze zdrowia, zdrowka i zdroweczka.

    • graszka pisze:

      Panie Marku dziękuje 🙂
      Leżę sobie, leżę i już nie pamiętam kiedy tak długo się wylegiwałam 🙂

  10. lui pisze:

    Och Graszko, jak dobrze, ze jesteś juz po i w domu.
    Pewnie, ze pisz list pochwalny, ta przychodnia czy szpital jest ‚perełka” w słuzbie zdrowia.
    Odpoczywaj.Zaczynasz nowy rozdzial w swoim życiu. Nowa praca, sklep i nic nie będzie bolec, kolano mam na myśli.
    Trzymaj się.

    • graszka pisze:

      Lui pięknie to określiłaś. Nowy rozdział w życiu. To tak jak z książką, którą się już przeczytało. Odkładam ją na półkę i sięgam po nową. Jaka będzie, tego dowiem się dopiero po przeczytaniu 🙂
      Lui dzięki

  11. dudi pisze:

    Zdrowiej Graszko do końca i szybko! Pozdrowienia! 🙂

  12. Tetryk56 pisze:

    Brawo, rekonwalescentko! Teraz tylko nie daj się ponieść ambicji i wytrzymaj bez nadmiernego obciążania tyle, ile trzeba!
    Świetne wiadomości!

    • graszka pisze:

      Pilnuje mnie syn, robi zakupy, nieudolnie ale najważniejsze, że się stara. Piszę nieudolnie bo wczoraj chodził aż trzy razy, zawsze czegoś zapomniał 🙂

  13. magnolia pisze:

    ale miła wiadomość!
    Rok temu byłam na zabiegu w szpitalu który jest filmowym szpitalem w Leśnej Górze. Też miałam taki odbiór jak Ty. Oby coraz więcej takich miejsc było i oby były dostępne dla zwykłych pacjentów.
    Przyglądam się Twojemu zdjęciu- widzę szczupłą postać o kulach. Albo to nie Ty, albo masz zaburzone postrzeganie siebie- jesteś smukła, Babko jedna!

    Odpoczywaj i uśmiechaj się.

    • graszka pisze:

      Magnolia widocznie nie potrafię starzeć się z godnością 🙂 Jeszcze trzy lata temu byłam fajna babka. Moja bratowa zawsze mówiła, że byłam jedyną w rodzinie która zawsze jest elegancka i dba o siebie. Zatraciłam swoją kobiecość, przytyłam. Zwiewne sukienki zamieniłam na dres. Teraz to się zmieni. Teraz będzie inaczej, bo życie znowu zaczyna do mnie się uśmiechać 🙂

  14. Kneź pisze:

    Tylko pierwszy zastrzyk jest problemem – później to już rutyna.
    Zdrowiej szybko, bo nie ma nic gorszego jak długa choroba!

    • graszka pisze:

      Nie odważyłam się, poprosiłam syna. Zrobił się bąbel, syn się wystraszył, zaczął przepraszać. Dzisiaj już zrobię sobie sama. Pozdrów starszą, życz jej zdrowia 🙂

      • jula pisze:

        Bąbel, czyli powietrze się dostało. 😆
        Najpierw troszkę pompka, czy suwakiem wypuść tą zawartość , (troszeczkę!), potem spirytusem, posmaruj kawałek skorki na brzuchu, a potem delikatnie chwyć dwoma palcami jednej ręki to miejsce a druga delikatnie cieniutką jednorazówką kliknij i powoli wpuszczaj zawartość. Jak po maśle i po problemie.
        Na siedząco ! 😉 P:
        Chłopaka nie obarczaj , prędzej jego dziewczynę. Wiesz faceci mają stracha przed igłą ! I im się trzęsą ręce. 😆

  15. graszka pisze:

    Witam w niedzielny poranek. Każdy z Was zapewne chorował i wie jak to jest kiedy jest się w łóżku. Są też tego dobre strony, człowiek czuje się pępkiem świata :-), chorych się odwiedza, opiekuje się nimi itd,itd . I mnie dzisiaj czekają takie odwiedziny. Z babeczkami upieczonymi specjalnie dla mnie przybędzie sympatia syna. Denerwuję się a zarazem cieszę. A więc o 16 mam gościa. I teraz tak się zastanawiam kto bardziej się denerwuje ja czy ona 🙂
    Miłego dnia

Możliwość komentowania jest wyłączona.