Klamka zapadła i kobyłka u płota

0

Ostatnio czułam się jak wyścigowy koń zamknięty w boksie w stajni, chcący za wszelką ceną wyrwać się i pognać przed siebie przez pola, łąki i lasy. Tydzień w łóżku grrr! Jeszcze parę dni a dostałabym odleżyn. Już nie pamiętam kiedy ostatnio chorowałam. Najwyższa pora wstać, i właśnie wczoraj nadarzyła się ku temu okazja.

Zbyszka poznałam na Oruńskich Warsztatach Fotograficznych. Z uwagi na pracę, oraz Eden, nie mogłam sobie pozwolić na uczestniczenie w sobotnich plenerach. Wiem, że straciłam przez to wiele. Warsztatowcy to są fajni i pozytywnie zakręceni ludzie. Zbyszek zaś jest zawsze gotowy służyć mi, zdjęciowemu żółtodziobowi z bezinteresowną pomocą, i to w nim lubię najbardziej.

Wczoraj syn zawiózł mnie na Orunię do niedawno otwartej Kuźni, w której miało miejsce otwarcie wystawy zdjęć Zbyszka. Po raz trzeci w życiu uczestniczyła takim kulturalnym wydarzeniu. Pierwszą była wystawa Marka Biernata, drugą Grzegorza Jezierskiego.

Zbyszkowe zdjęcia o tematyce morskiej bardzo przypadły mi do gustu, szczególnie zimowe. Wystawy są nie tylko okazją do obejrzenia profesjonalnych zdjęć ale również do zobaczenia się ze znajomymi. Wczoraj spotkałam między innymi Ewę zwaną Yuka wraz z małżonkiem. Nasza znajomość ma dwa lata, a zaczęła się od trzech pomarańczy.

Po powrocie do domu wpadłam na szatański pomysł. Nie ukrywam, nie jestem zawodowym fotografem, zaledwie amatorem, ale doszłam do wniosku, że najwyższa pora pokazać światu moje dzieła. Postanowiłam zrobić we wrześniu moją własną wystawę pod wielce mówiącym tytułem: „W Graszki obiektywie”. Będzie ona połączona z wydaniem (sic!) mojej drugiej książki.

Rok temu, w pierwszą rocznicę rozpoczęcia pisania niniejszego bloga, dostałam w prezencie 30 egzemplarzy książki „Marzenia się spełniają”. Większą część nakładu rozdałam, parę egzemplarzy udało mi się sprzedać, ostatnia sztuka (spod lady 😉 pojechała aż do Bielska Białej.

W tym roku nie planuje żadnych fajerwerków z tej okazji, ale we wrześniu wydam zbiór opowiadań. Dlaczego dopiero we wrześniu a nie teraz? No cóż, muszę na to uzbierać fundusze, a to przy mojej obecnej sytuacji finansowej, nieco potrwa.

Kiedy niedawno padł mi dysk w komputerze, postanowiłam, że zdjęcia na których mi zależy będę wywoływała (drukowała?) na papierze. Zdjęcia papierowe (pomyśleć, że kiedyś były tylko takie) zupełnie inaczej się ogląda. Do września nazbieram ich wystarczająco aby móc coś pokazać na mojej pierwszej publicznej wystawie.

Nie rozmawiałam jeszcze z szefową Kuźni, ale pomyślałam że jeśli nie Kuźnia, to może Gościnna Przystań użyczy mi pomieszczenia. Do września jest jeszcze trochę czasu, ale wole oznajmić wszem i wobec moje szalone plany, bo gotowam się jeszcze z nich wycofać, a tak klamka zapadła i kobyłka u płota.

Kochani, co o tym sądzicie?

Ps. Mam nadzieje w tym szatańskim planie pomoże mi Yuka…

Poniżej Yuka i ja

0a

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Klamka zapadła i kobyłka u płota

  1. AnkaW. pisze:

    Dobrze, że o tym napisałaś. Wspaniały plan, godny realizowania mimo wszytskich problemów. Będę trzymać kciuki. Jestem pod wrażeniem! Książka, opowiadania, wystawa… Super!

    • graszka pisze:

      Aniu, nie wiem czy tak maja kobiety, ale ja mam tak napewno, że jak nie planuję, przestaję marzyć zapadam się w „czarną dziurę”. Jednym słowem starzeje sie w przyśpieszonym tempie 🙂
      Ja mam już prawie cały rok zaplanowany. Wiosną ruszam z Edenem, latem mini urlop, a zaraz po wystawa. W zimowe długie wieczory będę wspominała, a będzie co 🙂

  2. Iva Pas pisze:

    tak trzymaj:)

  3. Tetryk56 pisze:

    Gratuluję pomysłów i perspektyw! Wspaniale się czyta tak optymistyczne plany – zwłaszcza, że wierzę w ich realizację!
    Drobna uwaga co do wystawy – zwróć uwagę na rozdzielczość zdjęć, które chcesz wystawiać. Druk jest pod tym względem dużo bardziej wymagający niż ekran! 🙂

  4. jestem3xl pisze:

    …podziwiam i czekam…

  5. lui pisze:

    Graszko, to mi się podoba. Nie czekasz aż się samo zrobi tylko działasz, planujesz.
    Marzenia realizujesz. Tak trzymaj.
    p.s super wyglądasz na zdjęciu.

    • graszka pisze:

      Lui znam ludzi, którzy mają wielkie wizje. Siedzą w domu, a ich oczekiwania są tak ogromne, że aż trudne do zrealizowania. Nie tędy droga. Małymi kroczkami, małe przyjemności. Pewnie że chciałabym mieć dom na wsi, ale skoro nie mogę to chociaż Eden. Pewnie, że chciałabym napisać powieść, ale skoro nie czuję się na siłach to chociaż opowiadania.
      Lui a zdjęcie – przytyłam 10 kilo. Nie lubie siebie takiej.
      Dzięki 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.