Frani opowieści

DSC_1024 Mam na imię Frania, ale to już wiecie, moja mama pisała o mnie tutaj Będziesz moją mamą.

Dzisiaj jest moje święto, Międzynarodowy Dzień Kota dlatego życzenia i hmm…  upominki mile widziane.

Moja mama mówi, że pokochała mnie od pierwszego wejrzenia. Dobrze jest mi u niej. Jest troskliwa i pozwala mi na wiele.

Najbardziej lubię przeszkadzać jej kiedy pracuje w domu. Kładę się na klawiaturę, a ona nie ma wyjścia, musi mnie głaskać i drapać. Potem co prawda chodzi i narzeka, że z niczym się nie wyrabia. Ale czy to moja wina, ze lubię głaskanie, a jej się czasami nie chce pracować?

DSC_9335

Pozwala mi  czasami pić herbatę z  ulubionej filiżanki. Robię to sporadycznie, bo jednak wolę swoje kocie mleczko.

DSC_9843

Wspólnie czytamy. Kiedy mamie się już nie chce, odkłada książkę, i wtedy zaczynam jej czytać. Tylko z tymi ludźmi to nigdy nie wiadomo czy rozumieją koci język?

DSC_9852

Nigdy się na mnie nie denerwuje, no może z małym wyjątkiem, kiedy wdrapuję się na jej ulubiony wazon wyciągam gałązki.

DSC_0908

Oj raz to było groźnie, o mały włos go nie zbiłam. Wazon zatańczył w raz ze mną w rytm melodii wyginam śmiało ciało. A mi przecież nie o  gałązki chodzi, a jedynie o te serduszka, które mama dostała od Ani Mani podczas jej pobytu w Gdański. Czy to moja wina, ze serduszka wiszą tak wysoka a ja jestem taka mała i nie mogę ich dosięgnąć?

DSC_1009

DSC_0825

Jednak najbardziej na świecie lubię leżeć w jej nogach, są takie ciepłe,

DSC_1029

albo patrzeć przez okno. Świat za oknem jest złowrogi ale jestem  bardzo  go ciekawa 🙂

DSC_0700

Z mamą dogadałam się od razu. Najgorzej  było z tym owłosionym wielkoludem. Zawsze i wszędzie chciał być pierwszy, nawet wtedy kiedy mama zachorowała i musiała zostać w łóżku.

DSC_0707

Pchał się tymi swoimi wielkimi łapami prawie mnie taranując. I stale mi zwracał uwagę jakby pozjadał wszystkie psie rozumy.

DSC_0879

Pierwsze lody przełamaliśmy, kiedy Maks pozwolił mi jeść ze swojej miski. Wtedy zrozumiałam, że on wcale nie jest taki zły a ja niepotrzebnie się go obawiałam.

DSC_9285

Teraz jesteśmy najlepszymi kumplami

DSC_0711

Niestety nie wszystkie koty mają tyle szczęścia co ja. Ten mały kociak poniżej już nie żyje. Mieszkał na podwórku oruńskim.

DSC_0097

Wiem, wiem wszystkich nie uda się uratować.
Wszystkim moim koleżankom i kolegom przesyłam kocie całusy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Frani opowieści

  1. Iva Pas pisze:

    wole psa:)))) Zdjęcie przedostatnie – w usteczka – rozbroiło mnie:))

  2. greeneyes pisze:

    świetne-czyta się jak komiks 😉 sama przygarnęłam czarno-białą kocicę Lunę- miłość mam nadzieję z wzajemnością, trwa już 6 lat i jest to kot totalnie do mnie pasujący – albo raczej ja do niego 😉 Moja mama codziennie dokarmia oruńskie koty-niestety jest przeklinana, opluwana i wyzywana przez bogobojne oruńskie dewotki- na szczęście się nie poddaje się-dzięki temu świat choć odrobinę jest lepszy… Pozdrowienia dla Frani

    • graszka pisze:

      nigdy nie potrafiłam tego zrozumieć , dlaczego tak się dzieje. Nie dość , ze nie pomagają zwierzętom to na domiar złego jeszcze przeszkadzają a co gorsza wyśmiewają.

Możliwość komentowania jest wyłączona.