Pieniądze szczęścia nie dają, ale…

0Osoby do sprzątania domów przeważnie szuka się wśród znajomych. Ludzie obawiają się wpuścić do mieszkania kogoś kogo nie znają. Pracę znajduję się przeważnie z polecenia. Przyjaciółka poleciła mnie biznesmenowi, biznesmen pani wojskowej, pan z kiosku polecił Pani Zosi. W ubiegłym roku umieściłam też swoją ofertę na portalu „Pomoc domowa”. Miałam z niego kilka ofert pracy, nic stałego, głównie okazjonalne sprzątania domów.

Całkiem niedawno zadzwoniła do mnie pani u której sprzątałam dom w zeszłym roku. Była wtedy po operacji, obolała, nie miała siły na sprzątanie. Od razu ją poznałam mimo, że od tamtego razu minęło sporo czasu. Zapamiętałam może dlatego, że podczas sprzątania dużo ze sobą rozmawiałyśmy. Z paniami od brudnej roboty przeważnie nie rozmawia się. I nie ma w tym nic złego, w końcu jest się po to aby popracować a nie uskuteczniać pogaduchy.

Podobnie jak wtedy miałam głównie skupić się na łazienkach, oknach i luksferach. A tych okien jest całkiem sporo. Ściana wychodząca na ogród to jedno wielkie okno. Za tym oknem rozpościera się przepiękny widok na taras.

Ten dom zapamiętałam również dlatego, że w różnych jego częściach były powieszone zdjęcia rodzinne. Wystroju domu nie będę oceniać, bo o gustach się nie dyskutuje, ale było w nim coś niebywałego. Emanował spokojem i miłością

Umówiłyśmy się na piątkowe popołudnie i sobotnie przedpołudnie. Tym razem przywitał mnie pan domu, podając na powitanie kulturalnie rękę i przedstawiając się. Zrobiło mi się miło.

Sprzątam domy od trzech lat a jeszcze nigdy tyle nie rozmawiałam z pracodawcą podczas pracy. To nie była rozmowa taka sobie grzecznościowa konwersacja. Wprost debatowaliśmy o życiu, pieniądzach i pasjach.

Wracając w piątek późno wieczorem do domu cały czas o nich myślałam. Fajni ludzie. Ciepli, mili, tacy inni. Staroświeccy?

W sobotę byliśmy umówieni na ósmą. Sprzątałam łazienki i okna. Około piętnastej po domu rozszedł się zapach obiadu. Nie wiem czy pan domu sam coś ugotował czy tylko odgrzał to co przygotowała żona.

Właśnie miałam zejść do piwnicy, kiedy w drzwiach wejściowych stanęła pani Kasia. Uśmiechnięta, z delikatnym makijażem podkreślającym jej urodę.
– Zmęczona? – spytał ją mąż i pomógł zdjąć płaszcz. – Jak ci minął dzień?

Zaczęli ze sobą rozmawiać. Spokojnie, naturalnie i tak… normalnie? Na dnie serca poczułam ukłucie igiełką zazdrości. I nie chodziło mi o ten piękny dom, ale o atmosferę którą oni roztaczali wokół siebie. Można jednak, mając wiele lat wspólnego życia za sobą, nadal darzyć się głęboką miłością. Rozmawiać normalnie, bez krzyków, pretensji, burczenia. Rozmawiać a nie milczeć.

Do domu wróciłam po szesnastej. Byłam bardzo zmęczona. Aż do końca dnia myślałam o nich. Rozmaczając w wannie zmęczenie pomyślałam, że pieniądze jednak dają szczęście. Gdyby ktoś za mnie posprzątał mój dom, a może i ugotował obiad, a ja po pracy mogłabym słodko odpoczywać, to i na mojej twarzy gościłby uśmiech.

Dzisiejszy poranek spędziłam miło na robieniu zdjęć. Słońce było fantastyczne, aż szkoda było wracać do domu. Spacerując z aparatem, doszłam do wniosku, że owszem pieniądze ułatwiają życie, ale to jednak ludzie tworzą klimat. Trzeba tylko trafić na odpowiedniego człowieka.

Ps. imiona zostały zmienione.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Pieniądze szczęścia nie dają, ale…

  1. Ewa W. pisze:

    Pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej płakać w ferrari.

    • graszka pisze:

      a wiesz przydałby mi się samochód , niekoniecznie ferrari ale jakiś mały 🙂

      • Ewa W. pisze:

        Mnie też. A co do ferrari – może rzeczywiście niekoniecznie, ma strasznie mały bagażnik. Torebka się zmieści, ale buty od Manolo Blahnika i sukienka Coco Chanel już nie 🙂

        • graszka pisze:

          🙂 .
          Wczoraj poszłam już spać, dlatego teraz odpisuje. Lecę sprzątać dom pani Zosi a o 14 do przychodni. Ciężki tydzień się zapowiada. Już jestem zmęczona, sprzątaniem podnoszeniem mamy, śniadaniami, pracą a przede mną cały tydzień taki.
          I mówię sobie, jeszcze tylko ten tydzień i odpocznę, dostanę wypłatę. Jeszcze tylko ten tydzień

  2. jestem3xl pisze:

    …widać są jeszcze na świecie ludzie, którzy mają szacunek dla drugiego człowieka i jego pracy…

  3. AnkaW. pisze:

    Tak, to cenniejsze niż wszystko inne. Warto o to dbać i zabiegać w każdej chwili, a ja zapominam…

  4. Klarka Mrozek pisze:

    źle się dzieje, gdy zwyczajne, spokojne życie rodzinne uważa się za coś szczególnego. Wcale nie trzeba mieć luksusowego domu i pani do sprzątania, by cieszyć się z powrotu do domu i spędzać wspólnie czas. Można razem sprzątać i gotować a przy tym rozmawiać i dobrze się bawić.
    Miłego tygodnia!

    • graszka pisze:

      można, jeśli się trafia na odpowiedniego człowieka 🙂 Widocznie nie miałam takiego szczęścia

      • Ewa W. pisze:

        Podpisuję się w zupełności pod tym, co napisała Klarka Mrozek. Ale ta normalna, szczęśliwa codzienność nie staje ot tak na naszej drodze życia. Ona wymaga ciągłej uwagi, mądrości, szacunku dla tego człowieka, który jest obok nas codziennie. To się nie dzieje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Trzeba być takim, jakich się chce mieć wokół siebie. Nie ranić, nie obrażać, nie być agresywnym. To wymaga czasu i skupienia na innych, wspólnej rozmowy i spędzania ze sobą czasu. Oczywiście, nie z każdym to się udaje. Kiedyś usłyszałam od mądrej kobiety: „Chcesz spotkać innego mężczyznę? Stań się inną kobietą” . Mnie pomogło.

  5. majka pisze:

    Graszko, posprzątałaś przed świętami u innych , którzy zapłacili .
    Tobie życzę spokojnych świąt, bez rozpamiętywania co ile kosztuje.
    Uśmiech zawsze jest bezcenny, i taki wywołaj w samej sobie, pomimo trudności jakie masz każdego dnia.
    Pozdrawiam 🙂

    • graszka pisze:

      Majka jeszcze nie posprzątałam. Zaraz zmykam do pani Zosi myć okna, popołudniu do przychodni, w piątek do apartamentu. Nie mam siły się uśmiechać, czasami tak jak teraz chciałoby się zapakować plecak i iść przed siebie gdzie oczy poniosą zostawiając cały ten kram za sobą.
      Wesołych Świat dla Ciebie i całej twojej rodziny

  6. Iva Pas pisze:

    nie wyobrażam sobie, by osoba sprzątająca wiele godzin u mnie w domu nie była poczęstowana obiadem lub sama się nim nie poczęstowała, gdy nas nie ma. Dla mnie to standard i wiem, że nie tylko u mnie. Dla mnie szacunek do drugiego człowieka to coś co jest zawsze, a nie wybiórczo.
    Masz rację atmosfera zależy od ludzi, lecz, gdy nie ma trosk czyli sa pieniądze, łatwiej o tę właściwą atmosferę.

  7. Tetryk56 pisze:

    Graszko, Wesołych Świąt i obyś znalazła podczas nich chwilę oddechu!
    A mamie – jak najszybszego powrotu do sprawności i radości z życia, z serdecznej opieki – to bezcenne, choć bywa trudne.

  8. jula pisze:

    Pieniądze szczęścia nie dają, podobno, ale pozwalają normalnie egzystować. 😀

    Ja ostatnio , tak trochę pod górami przebywam, to z życzonkami już na Wielkanoc zajrzałam na Twojego cudnego bloga !..

    Hej!..
    A ja Tobie i Twoim bliskim takie życzenia składam 🙂
    Beczy w trawie baraneczek
    nawołując w niebogłosy
    Życzę zdrowia i radości
    Wam z okazji Wielkiej Nocy
    I dyngusa mokrutkiego
    By Wam szczęście dopisało
    By rodzinne były święta
    By wam nic nie brakowało

    Tak , jakby z góralska filozofia , hej !.. 😀 ))) 😆

  9. sarna pisze:

    Graszko, czytam Cię od dawna, dumam bo jest nad czym – piszesz pięknie i mądrze.
    Jesteś pięknym, szlachetnym Człowiekiem, okupujesz to ogromnym wysiłkiem, wyrzeczeniami, kosztem własnego zdrowia. Pewnie wolałabyś mieć lżej niż czytać, że Cię podziwiam 🙂 A podziwiam!
    Lada moment piękne, rodzinne święta. Nie masz na nie siły, ani pieniędzy – odpuść sobie świąteczny maraton, zwolnij – BĄDŹ, zwyczajnie bądź z Mamą i synem. Porozmawiajcie, pomilczcie, zjedźcie wspólny posiłek i cieszcie się, że siebie macie.
    Spokojnych, rodzinnych chwil Graszko Tobie i Twoim bliskim.

    – choć jeszcze z nieba sypie śnieg u mnie jest już pierwszy bocian 🙂

  10. magnolia pisze:

    Ja też ściskam Cię mocno, szkoda że z daleka. Myślę o Tobie często.
    Dobrych Świąt Wam życzę

  11. graszka pisze:

    Witam Moich kochanych czytelników bardzo serdecznie.
    To był bardzo ciężki tydzień. Dopiero wczoraj wieczorem po wyjściu z przychodni robiłam świąteczne zakupy. I kiedy przed 23 pakowaliśmy je do bagażnika syn powiedział
    – Mamo jutro święta uśmiechnij się, dlatego się uśmiecham i już nie wspominam maratonu pracy.

    Przepraszam jeśli komuś nie odpisałam na maila, nie zdążyłam odwiedzić blogi które kiedyś czytałam, nie złożyłam życzeń. Jak wspomniałam tydzień był trudny.

    Na te Święta Wszystkim czytelnikom, życzę radości i wytrwałości 🙂
    Ja w te Święta mam zamiar odpocząć, odpocząć i jeszcze raz odpocząć . A teraz zmykam już do kuchni, wraz z synem przygotować świąteczne potrawy.

  12. wiedźma pisze:

    Spokoju i wypoczynku Graszko ! Niech przynajmniej te dwa dni ędą wolne od troski i ciężkiej pracy. I niech nadejdzie Wiosna… także w Twoim życiu ! 🙂

  13. Kneź pisze:

    Wesołych, pogodnych i spokojnych Świąt Tobie, Twojej Mamie, Synowi, czytelnikom i komentatorom!
    http://youtu.be/lG6qx-CAIzA

  14. dudi pisze:

    dużo spokoju i radości Graszko! na te Święta i w ogóle … 🙂

  15. Jasna8 pisze:

    Spokojnych i miłych Świąt 🙂

  16. Ewa W. pisze:

    Wszystkiego najlepszego dla Gospodyni bloga i jej Gości, którzy tu zaglądają.

  17. Tatul pisze:

    „Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy” – powiedziała kiedyś słynna MM. Dotyczy to również zakupu usług . Bardzo cenne doświadczenia bardzo licznych zastępów naszych pań pracujących w domach niemal całej Europy. Tylko z wykorzystaniem tych doświadczeń to już różnie bywa.
    Pozdrawiam

  18. magnolia pisze:

    daj znać jak się masz, jak Mama. Kiedy znajdziesz chwilkę.

    • graszka pisze:

      Żeby nie strzępić języka po próżnicy nie pisałam 🙂
      Całkiem niedawno mąż pani wojskowej powiedział „jeśli nie mamy na coś wpływu to po co się denerwować, próbuję to wdrożyć we własne życie 🙂 jak narazie z marnym skutkiem. Dlatego posiłkuje się farmakologicznie.
      Mama ma taka nadzieję, że nabierze sił i wróci do siebie. Nie odzieram jej ze złudzeń. Mimo znacznej poprawy, bo już sama się podnosi z łózka jakoś tego nie widzę, żeby na Oruni zamieszkała sama. Dlatego dalej śpię na materacu i chyba nawet juz do niego się przyzwyczaiłam a co najważniejsze nauczyłam z niego wstawać.
      Magnolia dzięki, ze sie odzywasz.

      • Tetryk56 pisze:

        Ech, nie sądź, że tylko Magnolia czeka na informacje od ciebie…
        Trzymaj się i kapnij choć słówko od czasu do czasu 🙂

        • graszka pisze:

          Dzięki Tetryku. Ostatnio nawet nie czytam zaprzyjaźnionych blogów.
          Opieka nad mama, praca która z jednej strony daje mi wiele satysfakcji a z drugiej ogromny stres. I nawet nie o pracę tu chodzi a o jednego człowieka. Czuje się jak na wyścigu szczurów, a to już nie te lata i nie ten charakter. Jutro biorę aparat i jadę do lasu wyciszyć się, nabrać dystansu .

Możliwość komentowania jest wyłączona.