Żabka

DSC_1743

Kiedy Maks śpi, bardzo często pochrapuje, przebiera łapami, tak jakby biegał. Zapewne nie raz śnił o długich spacerach po plaży w Sobieszewie. Kiedyś zabierałam go tam bardzo często, ale po sprzedaniu rozsypującej się srebrnej strzały, stało się to niemożliwe. Syn swoim „kurczakiem”, prezentem od taty, nie pozwalał mi na zabieranie Maksa. Jego auto, jego prawo.

Wczoraj pisałam o marzeniach. Starsi czytelnicy mego bloga zapewne pamiętają jak powstał Eden. Nie mogąc pozwolić sobie na prawdziwy, drewniany dom na wsi, stworzyłam jego namiastkę na terenie ogródków działkowych. Ten skrawek ziemi, parę jabłoni, małe oczko wodne, trawnik i altanka stały się moją oazą spokoju.

Kiedy byłam w wieku syna marzyłam o kabriolecie. Któraż nastoletnia dziewczyna nie pragnęła pognać sportowym Ferrari/Porsche/Lamborghini (właściwe podkreślić) u boku jakiegoś śniadoskórego księcia z bajki, poczuć wiatr we włosach, słońce na twarzy….

Zeszłego lata syn zafundował mi taką przejażdżkę autem kolegi ze zlotu. Niezapomniane wspomnienie.

Dzisiaj zrealizowałam to marzenie. Stałam się posiadaczką żabki. Nie jest to co prawda kabriolet, ale ma w dachu wielką dziurę, zasłoniętą specjalnym, materiałowym dekielkiem, który można odsunąć do tyłu tak, że wszyscy pasażerowie widzą nad sobą niebo błękitne. Żaden tam miniaturowy szyberdach.

Żabka ma osiemnaście lat i kosztowała mnie… hmm… oj mnóstwo pieniędzy. Co prawda wielu tyle nosi w prawej kieszeni, i potrafi wydać na zakupach, albo przehulać w knajpie, ale dla mnie była to trudna decyzja. Jeszcze rano, kiedy jechałam oglądać auto, całą drogę się zastanawiałam czy dobrze robię.

Auto jest mi niezbędne do pracy. Pracując w paru miejscach, muszę się między nimi szybko przemieszczać. Nie sposób jest pokonać w godzinę środkami komunikacji miejskiej dystansu jaki dzieli sprzątany apartament w Brzeźnie od przychodni w Pruszczu. Jest jeszcze mama, która trzeba zawozić do lekarza – tak się przekonywałam.

Miałam niewielkie oszczędności, wzięłam zaliczkę na poczet prac zleconych, część pożyczyłam tu i tam, i tak oto dzisiaj rano podpisałam umowę kupna stając się tym samym właścicielką żabki.

Wracając do domu spojrzałam w lusterko MEGO WŁASNEGO AUTA. Zobaczyłam w nim oczy uśmiechniętej, szczęśliwej kobiety, wcale nie zmęczonej życiem. I wiecie jaka poczułam się szczęśliwa ??? Tak jakbym stała się posiadaczką najnowszego Merca albo Bentley’a !!! A to tylko malutkie, pełnoletnie autko. A radość będzie jeszcze większa jak spłacę je w przeciągu pięciu miesięcy do końca.

Jak tylko dojechałam do domu wzięłam syna oraz Maksa, i pojechaliśmy do Sobieszewa. Maks niesamowicie szczęśliwy hasał po plaży, ja słuchałam szumu morza, które kocham, a Karol pewnie rozmyślał o swojej dziewczynie, i może, mam cichą nadzieję, był ze mnie choć trochę dumny.

DSC_1738

DSC_1711

DSC_1720

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Żabka

  1. greeneyes pisze:

    Tak trzymaj ! 🙂 wyglądacie na szczęśliwych i tak napewno się czujecie 😉

    • graszka pisze:

      Teraz jestem szczęśliwa w 100%, za pięć miesięcy będę w 200%. Mam cichą nadzieję, ze auto sie nie rozsypie do momentu spłaty 🙂
      Tych spacerów z psem brakowało mi najbardziej.

  2. Paula pisze:

    Congratulations on your car! Enjoy the beach with your dog. My son and his wife had a Golden Retriever named Max. He was a wonderful dog.

  3. dudi pisze:

    Gratulacje! super żabka, ma charakter ! 🙂

  4. ubot pisze:

    O! Dwie zabki i ropuch… 🙂

  5. AnkaW. pisze:

    Cieszę się wraz z Tobą, Graszko 🙂

  6. Tetryk56 pisze:

    Jeździłem kiedyś Ładą z odsuwanym dachem. Do dziś żałuję, że następca tego nie ma!

  7. jestem3xl pisze:

    …gratulacje, fajny kolor…

  8. Nika pisze:

    Jak na osiemnastolatkę ŻABKA prezentuje się świetnie:) Najważniejsze, że Tobie taką radochę dała. Udanych wypraw nowym autkiem po Polsce:)

    • graszka pisze:

      Bardzo Wam wszystkim dziękuje, radość moja tym większa, bo z uwagi na skurczenie doby nie zaglądam do osób piszących blogi.
      Dzisiaj Żabka była na przejażdżce, uczymy się siebie nawzajem. Wcześniejsze moje auta miały wspomaganie, żabka nie posiada.
      We wtorek jedzie do mechanika na przegląd, bo chciałabym nią podróżować :-), Autko mnie cieszy a zarazem motywuje do pracy. Co zerknę w kuchenne okno widzę ją na parkingu, jej oczy (świata) uśmiechają się do mnie. Przypomina mi samochody z kreskówek 🙂 no i najważniejsze Maks jest cały szczęśliwy. Jeszcze tylko Frani muszę dokupić szelki i latem zmykamy do Edenu.

  9. majka pisze:

    😉 Żabka aż pokraśniała od uwielbienia 🙂
    Fajne małe , zgrabne autko ! , wygląda ślicznie, i oby wnętrze też było sprawne, jak trybiki w dobrym zegarku.

  10. ania.mania pisze:

    Dwie osiemnastki i Maks :)))
    Oby żabka jak najlepiej się spisywała!
    Nie było mnie długo Graszko, i tak tylko w biegu zaglądam – mam nadzieję, że to wkrótce się skończy. Pozdrowionka ślę gorące!

    • graszka pisze:

      Aniu, jakis czas temu zaglądałam do Ciebie, cisza jak makiem zasiał 🙂
      Takie czasy nastały że na pisanie i czytanie czasu coraz mniej. Ja też już zmykam do przychodni , ten tydzień mam na rano. Wracam o 14, jakiś obiad i zabieram się za prace zlecone do wieczora, bo co jak co ale długi należy spłacać 🙂

  11. lui pisze:

    Coraz lepiej u Ciebie. Cieszę się. Zabka piękna, moj pierwszy samochód również nie miał wspomagania:)
    Oj, czasami trzeba było się nakręcić:)
    Limity w szpitalach są okropne, parę lat temu przerabiałam to. Trzeba zadzwonić do NFZ i spytać o możliwości dalczego leczenia np. przyjecia do szpitala na rehabilitację. Wiem też, że trzeba o wszystko się dużo wcześniej starać. Polecam szpitale prywatne w całości refundowane przez kasę chorych. Pracownicy NFZ powinni Cię szczegółowo poinformować o procedurach i możliwościach. Tak przynajmniej było parę lat temu. Buzka

Możliwość komentowania jest wyłączona.