Posłuchaj serca

0

Nie słuchaj rozumu, bo on zawsze będzie starał się przekonać cię, że wszystko jest w porządku, że tak musi być, że nie może być inaczej, że w gruncie rzeczy jest dobrze. Nakłaniać do porzucenia marzeń, schylenia głowę w dół, padnięcia na kolana. Bo tak lepiej, bo nie wyśmieją, nie wytkną palcami, nie wezmą na języki, nie oplują.

A gdybyś odważył się nie posłuchać i wzniósł w niebo, niechybnie zacznie szeptać ci do ucha, że nie masz prawa latać, że jesteś cięższy od powietrza, przeczysz prawom fizyki. Podetnie ci skrzydła, i spadniesz jak kamień w dół, i znowu będziesz pełzać jak robak.

Więc usiądź wygodnie, w ciszy, z dala od zgiełku, zamknij oczy i zadaj sercu pytanie czego tak naprawdę chcesz od życia. Jaki jest cel twego istnienia, twoje przeznaczenie? Nie pytaj o to Boga bo on ci nie odpowie, nigdy nikomu nie odpowiedział, nawet świętym i błogosławionym. Bo takie ustalił zasady, albo po prostu Go (już?) nie ma.

A gdy już zajrzysz w głąb swego serca, i zakneblujesz rozum, powstań niczym Guliwer, zerwij wszystkie nitki, sznurki, linki, łancuszki, którymi się sam skrępowałeś. Odrzuć wszystko, zostaw za sobą, i idź przed siebie, tam dokąd serce każe ci iść.

I nie zwlekaj z tym, bo kres jest bliższy niż sądzisz, a co jest potem tego nie wie nikt.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślania przy kawie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Posłuchaj serca

  1. jestem3xl pisze:

    …święte słowa…

  2. majka pisze:

    Zerwanie węzłów krępujących, wymaga nie tyle sił fizycznych, co odwagi, która w „sercu” jest.
    Graszko, masz w sobie tę moc !
    😉 🙂 🙂 🙂

  3. ania.mania pisze:

    I odwagi i siły – niech Ci Graszko nigdy nie zabraknie! 🙂

  4. brat pisze:

    Bóg już Ci powiedział co i jak masz robić, dał Ci przykazania i wolną wolę. To tylko Ty decydujesz o tym jak ż będziesz żyć. A czy serce czy rozum? powiem tak rozsądek moja droga rozsądek.

  5. Tetryk56 pisze:

    Przychylam się do zdania Brata… Niezależnie od tego, skąd go mamy, to rozsądek pozwala nam zarówno cieszyć się porywami serca, jak i znajdować radosne strony w szarej na pozór codzienności.

    • majka pisze:

      Niekiedy potrzebne są radykalne „cięcia”, ale precyzyjne, aby nikomu nie zrobiły krzywdy. Rozum i Serce, to odwieczny dylemat 😉
      Mnóstwo razy moje Serducho się wyrywało , ale Rozum sprowadzał do codzienności 😉 , a każdego dnia mogę powiedzieć : jest dobrze – inni mniej szczęścia mają.

  6. graszka pisze:

    Proszę mi wybaczyć, że nie ustosunkuję się do komentarzy. Mózg mi wywiało. Pomyliłam pory roku i jeździłam żabką nad morze z odkrytym dachem. Troszkę mi się zachorowało. Głupich nie sieja sami sie rodzą. Miłego dnia

    • Tetryk56 pisze:

      To się nazywa „szok entuzjazmu”! 😉 😉 😉
      Nie przejmuj się, tylko wygrzej należycie!

  7. Tetryk56 pisze:

    Hop, hop! Graszko! Jak zdrowie?

    • graszka pisze:

      Skończyło się na antybiotyku ale jeszcze nie jestem w formie. Dużo pracuję. marzy mi się nicnierobienie, ale o tym mogę zapomnieć. Dzisiaj rano przychodnia, potem Eden. I juz myślałam, że wieczorem odpocznę a tu syn mnie prosi o pomoc „Lalka” Prusa.
      Liczyłam na długi weekend, i chociaż krótki wyjazd ale ….zawsze jest jakieś ale. Mama jest u mnie, ja koczuję na materacu…
      Dzieki Tetryku za troskę.

  8. wiedźma pisze:

    Właścicielko żabki… zdrowiej prędko, żebyś mogła z Maxem znów hasać po plaży ! Autko jest śliczne i mam nadzieję, że ma czystą ” kartę zdrowia”. Niech Ci służy wiernie i długo !

  9. magnolia pisze:

    Cieszę się, że się odezwałaś. Wypatruję Cię, pewnie nie tylko ja zresztą.
    Zdrowiej, odpocznij jak się uda.
    Dobrego dnia.

    • Ireneusz pisze:

      Ja też. I trochę mnie martwi Twoje długie milczenie i niepisanie. Pozdrawiam już majowo.

  10. graszka pisze:

    Od wczoraj rozmyślam nad pozytywnym wpisem. I nie potrafię go napisać. Pasmo zmartwień i kłopotów jak lawina przykryły mnie całą. Nerwy w pracy, nerwy w domu. Postanowiłam, niech sie wali i pali w piątek biorę Maksa i jadę na weekend do Edenu. Muszę pozbierać się do kupy. Pobyć sama z sobą w ciszy i spokoju. dziękuje wszystkim za troskę

  11. magnolia pisze:

    nie pisz pozytywnego wpisu, jeśli jest Ci źle, żyjesz w napięciu i wali Ci się na głowę. Napisz jak jest- jeśli źle, to że źle. Czasem pewnie zapędzamy Cię w ‚kozi róg’ zapewniając że jest świetnie i że sobie poradzisz. Poradzisz napewno, jednak po drodze jest masę chwil, kiedy człowiek wie tylko że jest paskudnie że ma dość.
    Napisz jeśli możesz i chcesz.
    Do Edenu się wyrwij, może uda się odsapnąć.

    • graszka pisze:

      Magnolia, patrząc z boku można pomyśleć, że nie mam prawa narzekać. W końcu mam pracę, kupione autko. Stare bo stare ale jedzie. Mądry i dobry syn.
      Po wyjściu mamy ze szpitala wszystko stanęło na głowie. Doszło obowiązków z opatrunkami, podawanie posiłków pod nos. Dla syna jestem matką, ojcem, koleżanką, powierniczką, przyjaciółką. Zmęczyło mnie rozwiązywanie swoich problemów i jego. Przeceniłam swoje możliwości finansowe, gnam za kasą która z przed nosa mi ucieka. A w pracy? Przyjmując mnie na etat odebrano komuś część godzin. Stałam się konkurencją.
      Wczoraj już rozmawiałam z synem. Gotuję wielki gar zupy żeby nie umarli z głodu, i na weekend jadę do Edenu. Będę sadziła brzozy. Wiem co powiedzą niejedni – brzoza to chwast. Dla mnie to najpiękniejsze drzewo, uwielbiam szelest ich listków.
      Wyłączam telefon, biorę Maksa i nie ma mnie dla nikogo. I ta myśl poprawia mi humor 🙂

  12. magnolia pisze:

    brzozy sa piękne. Tylko nie lubią przesadzania- jeśli z pola czy z miedzy je weźmiesz, to wybieraj młode, nieduże. Za to te lepiej się przyjmą i szybciej urosną. I pamiętaj że one bardzo wypijają wodę wokół- sadź je dalej od wymagających wilgoci nasadzeń.
    Wydaje mi sie że rozumiem Cię dobrze- nie ma co narzekać, obiektywnie jest dobrze. Jednak mimo wszystko i tak się boimy, denerwujemy, martwimy, wściekamy….Czasem mamy dość, coś nas przerasta, przygniata. Czasem źle na nas działa pogoda, brak światła, moment w życiu, odpowiedzialność za bliskich, brak chwili dla siebie, hałas, nadmiar pracy, stres.
    Szkoda właśnie że masz w pracy stres- to bardzo zżera.

    • graszka pisze:

      zamówiłam 50cm i posadzę je na samym końcu działki. Jak urosną zasłonią mi brzydki widok

  13. Tetryk56 pisze:

    Niestety, relaks w pracy mają tylko niektórzy nocni stróże, a i to nie każdej nocy. Nie szukaj w sobie winy, że pracodawca woli mieć dwóch pracowników na trzy czwarte niż jednego na półtora etatu. Tak jest dla niego po prostu wygodniej…
    Ważne, żeby po wyjściu z pracy potrafić się od niej oderwać i zająć czym innym: mamą, sobą, synem, Maxem (kolejność przypadkowa!). Czego Tobie i sobie życzę, amen! 😉

    • graszka pisze:

      mądre słowa, powinnam sie tego juz dawno nauczyć. Kłopotów w pracy nie przynosić do domu 🙂

  14. graszka pisze:

    Tylko na chwilkę, bo właściwie przebieram już nogami. Z pracy wychodzę o 14.
    Muszę jedynie załatwić w Gdańsku mamy sprawy, wrócić do domu po Maksa i rzeczy i już jadę na działkę. Jeśli pogoda pokrzyżuje mi plany poczytam książkę, podumam. jeśli będzie świeciło słońce popracuję w ziemi 🙂
    Cieszę się ogromnie bo załatwiłam mamie na wtorek wizytę u okulisty. Nie mogę patrzeć jak cierpi.
    Wszystkim czytelnikom życzę udanego weekendu

  15. Tetryk56 pisze:

    Mam nadzieję, że weekend się udał! 🙂

    • graszka pisze:

      Wróciłam z Edenu zmęczona ale szczęśliwa. Plan mimo brzydkiej pogody został wykonany. Brzozy posadzone, część ziemi skopana. Tradycyjnie bolą wszystkie członki.
      Poniedziałek już nie jest taki radosny. Mama usiadła na szklany stół, szyba poszła w drobny mak. W syna auto wjechała pani tym samym uszkadzając „kurczaka” Nikomu nic się nie stało jedynie mnie przybiło. Jutro wizyta z mamą u okulisty. Popołudniu przychodnia. Jednym słowem kierat

Możliwość komentowania jest wyłączona.