A ja poczuje się wolna i szczęśliwa

0

Miasto nad zatoką zimnego morza zawieszone jest pomiędzy jesienno-zimowymi szarościami, a ciepłymi barwami wiosny, tudzież lata. Wymęczeni długą zimą ludzie z nadzieją spoglądają w niebo. Tymczasem ciągle jest zimno.

Drzewa czekają również. Pąki są nabrzmiałe, ale wciąż zamknięte. Jedynie co odważniejsze krzaki, które niewiele mają do stracenia, zabarwiły się na zielono. Zakwitły wczesne kwiaty ale wciąż nie tulipany, którym brakuje wciąż parę stopni więcej ciepła i promieni słońca.

Może gdy ciepło przegna zimno, to i w sercach zrobi się lżej? Pojawi się nadzieja na lepszy czas, niebo zakwitnie tęczą? Bo nie jest dobrze w bardzo wielu domach, nie ukrywam, że w moim także.

Brak pracy lub obawa o jej utratę. Dopinanie z trudem domowych budżetów. Przednówek pod koniec każdego miesiąca. Niezapowiedziane wydatki, na które nie wiadomo skąd wziąć pieniądze, pozostaje chyba tylko okradać bankomaty. Cały czas pod górkę i to nieraz ostrą.

Jakiś czas temu szłam alejką handlową na Matarni i naszła mnie smutna myśl, że za parę lat ten piękny kolorowy świat pełnych sklepów, rozświetlonych witryn, pozostanie tylko wspomnieniem. Nastaną czasy mroczne i ciężkie. Znany nam świat zapadnie się w sobie, i trzeba będzie wszystko budować od nowa. Oby nie była to myśl prorocza.

Poszarzałam. Przygięły mnie do ziemi kłopoty. A może nie miałam już tyle siły co dawniej aby iść do przodu. Strzeliły bezpieczniki. Musiałam zamilknąć na jakiś czas. Wycofać się w głąb własnej muszli jak przestraszony ślimak.

Dla wielu niosę mymi tekstami nadzieję. Bo podobno mam siłę walczyć. Upadam i się podnoszę. Zagryzam zęby, ocieram łzy, i staram się uśmiechać. Nie wiem skąd czerpię tą siłę. Wiele razy się nad tym zastanawiałam. A może nie mam jej wcale więcej niż ktokolwiek inny?

Czasem czuje się jak ów baśniowy Guliwer. Co bym nie zrobiła, to wciąż krępują mnie jakieś więzy. Zastanawiam się kiedy w końcu puszczą, a ja poczuje się wolna i szczęśliwa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „A ja poczuje się wolna i szczęśliwa

  1. jestem3xl pisze:

    …rozumiem Twoje zmartwienia. Nie da się żyć w ciągłym strachu o prace, rachunki, jedzenie. Po jakimś czasie człowiek wybucha…

  2. Ewa W. pisze:

    Było to daleko stąd na pewnej farmie. Któregoś dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierzę krzyczało żałośnie godzinami, podczas gdy farmer zastanawiał się, co zrobić? W końcu farmer podjął decyzję. Zwierzę było stare, a studnię i tak trzeba było zasypać. Nie warto było wyciągać z niej osła. Zwołał wszystkich sąsiadów do pomocy. Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnię ziemią i śmieciami. Osioł zorientowawszy się w sytuacji zaczął krzyczeć wniebogłosy. Nagle osioł zamilkł. Zasypywali dalej. Kilka łopat później farmer zajrzał do studni. Zdumiał się tym, co zobaczył. Za każdym razem, gdy kolejna porcja ziemi i śmieci spadała na ośli grzbiet, ten otrząsał się i robił krok ku górze. Każda kolejna porcja ziemi i śmieci to kolejny, wspinający się krok osła. Niebawem wszyscy ze zdumieniem zobaczyli, jak osioł przeskakuje krawędź studni i szczęśliwy oddala się truchtem.
    Zycie będzie zasypywać cię śmieciami i każdym rodzajem brudów. Sposób, aby wydostać się z dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w górę. Każdy z naszych kłopotów, to jeden stopień ku wolności.
    (Nie pamiętam, gdzie to przeczytałam, ani kto to napisał, ale ostatnio ciągle to noszę w głowie. Za jakiś czas powiem ci, czy to prawda.)

    • graszka pisze:

      Narazie robię krok do tyłu, ale przyjdzie taki dzień wiem to napewno , że zrobię pięć do przodu. Dziękuje Ewa

  3. graszka pisze:

    Nie mam dobrych wiadomości. Mama widzi w 10%.
    Pani doktor na prywatnej wizycie rozłożyła ręce, jedyna nadzieja szpital. Zadzwoniłam do brata o pomoc. Pomógł, przyjechał po mamę i właśnie zawozi ją do szpitala. Ja biegusiem do przychodni. Czekam na wieści od niego czy przyjmą mamę na oddział.

    • majka pisze:

      Graszko, nie komentuję zbyt często, ale jestem z Tobą zawsze myślami.
      Dziś trzymam kciuki, oby lepiej było.
      Opowiastka „Ewy.W” – też dawno, już się na nią natknęłam; jest wiele podobnych, które dodają wiary w swoje możliwości.
      Pozdrawiam 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.