Ale w końcu jest tak jak chcę

DSC_2256

Dzień był piękny i ciepły od samego rana. To już kolejny taki prawdziwie letni dzień, mimo że do lata jeszcze ponad miesiąc. Pod wieczór zza morenowych wzgórz nadciągnęła burza. Niebo zrobiło się granatowe jak atrament, poprzecinane zygzakami wyładowań. Ciężkie od deszczu chmury szorowały brzuchami o dachy Oruni mknąc w moją stronę.

Gdy pierwsze krople dosięgły ziemi, dobiegałam mojego malutkiego autka. Szybko wskoczyłam do środka. O materiałowy dach, niczym w membranę bębenka, bębniły krople wody. Spragniona przez parę ostatnich słonecznych dni ziemia odetchnie z ulga – pomyślałam.

Spojrzałam w lusterko na znikający pod falami deszczu Eden. W mojej małej arce poczułam się jak Noe. – Boże jak ja kocham to miejsce – wyszeptałam sama do siebie. – Kocham, mimo że kosztuje mnie tak wiele.

Bolała mnie każda kosteczka, wyło każde włókno mięśniowe, ale na twarzy miałam banana – uśmiech od ucha do ucha. Nie żałowałam ani minuty spędzonej na harówce w moim miniaturowym latyfundium. Nasadziłam mnóstwo kwiatów i ozdobnych traw. Serce znokautowało rozum. Miałam oszczędzać a nadszarpnęłam straszliwie budżet.

Ale w końcu jest tak jak chce.

Zbudowałam namiastkę wsi, mini skansen, z drewnianą chałupką otoczoną kwiatami. Za parę lat z okna będę miała widok na brzozowy zagajnik, a posadziłam ich… aż pięćdziesiąt. Drażniącą moje poczucie estetyki szopę sąsiadów zasłoni już za miesiąc szpaler z Miskantów. Przedłużyłam trawnik, posadziłam byliny.

Dzisiaj, wykończona do cna, z mięśniami kąsanymi przez zakwasy, piłam kawę na tarasie i patrzyłam jak zefirek strąca białe płatki z moich starych jabłoni. Nie wiem ile mają lat ani kto je posadził. Są na pewno stare. Ich pnie pokryte są siecią spękań niczym ręce starego spracowanego człowieka. Wydały z siebie całe pokolenia słodkich czerwonych jabłek, a teraz szykują się aby uczynić to po raz kolejny. Nie pytając się dlaczego, bo po prostu zostały po to stworzone.

DSC_2330DSC_2339DSC_2342DSC_2261 DSC_2311 DSC_2320 DSC_2335

 

DSC_2253

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mój ogród, Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Ale w końcu jest tak jak chcę

  1. Klarka Mrozek pisze:

    pięknie, widać staranie na każdym kroku.

    • graszka pisze:

      Dziękuje Klarko.
      Właśnie doprowadzam ręce do porządku, bo jutro rzeczywistość i praca w przychodni 🙂

  2. jula pisze:

    Tak , wspaniały ten Twój Eden 😀

  3. AnkaW. pisze:

    Pięknie, że aż nie do uwierzenia! Cieszę się z Tobą. 🙂

  4. Miśka pisze:

    Przytulnie;)))

  5. jestem3xl pisze:

    …uwielbiam takie miejsce, lubię sobie usiąść i popatrzeć, pozwolić myślą biec swobodnie tylko szkoda że bzykacze tak gryzą…

  6. Ewa W. pisze:

    Życzę ci z całego serca, abyś na pozostałych płaszczyznach swojego życia poukładała sobie wszystko tak pięknie, jak w Edenie. Pewnie trzeba coś wyrwać, coś zasadzić i poczekać, aż zakwitnie, podlewać, dbać, wyleczyć, zasłonić czymś ładnym niechciany widok, który nie zależy tylko od ciebie.
    Do dzieła Graszko! Sama widzisz, że potrafisz, a jak zapomnisz, że umiesz – popatrz na zdjęcia.

    • graszka pisze:

      tylko, że życie jest bardziej skomplikowane
      Pewne sprawy zamiatam pod dywan, obiecuje sobie, że jak tylko odpocznę to pozałatwiam. A tymczasem stale jestem zmęczona

  7. Ewelina pisze:

    Piękna działka, wspaniałe kwiaty. My nie mamy firanek i dywanów nawet w domu, a co dopiero na działce. Pewnie, że to nasz wybór. Ale u Ciebie jest przytulnie!
    Będzie żniwo z wszelkich dobrych zasiewów i pracy. Zobaczysz! 🙂

    • graszka pisze:

      Nogi od maszyny dostałam od sąsiadki z Oruni, dywan odziedziczyłam po przedostatniej lokatorce z domu z czerwonej cegły, a firanki wiszą na kiju od miotły 🙂

  8. Tetryk56 pisze:

    Tak myślałem, obserwując bezruch strony, że na pewno dopieszczasz Eden!
    Wspaniałych plonów, a banany niech ci się rodzą bezustannie!

    • graszka pisze:

      maj dla działkowców i ogrodników jest bardzo pracowity. Zresztą jak mama była u mnie, trudno było się skupić na pisaniu 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.