Moje fimowe fascynacje

…W różnych okresach życia podobają mi się różne filmy. Do wymienionych wcześniej mogę dorzucić:”Lektor”, „Czekolada”, „Adwokat diabła”, „Książę przypływów”, „Helikopter w ogniu”, „Jak wytresować smoka” (dobrze ujęty temat braku zrozumienia dla pragnień i wyboru drogi życiowej pomiędzy dzieckiem i rodzicem) i wiele innych. A ostatnio przerobiłam wszystkie 12 części „Varg Veum”- świetne kryminały norweskie.A Twoje typy? A może czytelnicy bloga coś polecą?

Powyższy komentarz Ewy spowodował, że postanowiłam napisać na temat oglądanych przeze mnie filmów. Film kojarzy mi się z urlopem, może dlatego, że to podczas niego oglądam ich najwięcej.

Na co dzień nie mam czasu na flirt z X muzą. Filmy lubię smakować będąc wypoczęta, daleka od codziennych problemów. Przez kilka miesięcy zbieram filmy, które chciałabym zobaczyć. Urlop to idealny czas właśnie na nadrobienie zaległości.

Po całym dniu zwiedzania, łażenia bez celu ulicami nieznanego miasta, kiedy czas płynie zupełnie inaczej, wieczorem zasiadam przed magicznym ekranem i niczym Alicja z krainy czarów przenikam na drugą stronę.

Czasami zdarza się, że oglądam coś w weekend. Pokój musi wtedy lśnić czystością, bo jakakolwiek oznaka bałaganu będzie mnie rozpraszać. Poczuję się wtedy jak główny bohater Dnia Świra, który próbuje coś napisać, ale co chwila coś go rozprasza. W uczcie filmowej nic nie może mi przeszkadzać.

Lubię filmy obyczajowe, o trudnej miłości, takie które zawierają głębsze przesłanie. Filmy nad którymi trzeba się zastanowić, przemyśleć je, przetrawić. Nie oglądam horrorów, sensacji, kryminałów. Nie lubię efektów specjalnych, wybuchów, strzelaninek, ganiających się samochodów. Otwarcie mogę się przyznać, że nigdy nie obejrzałam… Matrix’a.

Od pewnego czasu gustuje w kinie polskim, i bynajmniej nie w najnowszych produkcjach. Jako pozycje obowiązkowe wymienię: Pestka Krystyny Jandy, Sztuczki Andrzeja Jakimowskigo, Ogród Luizy Macieja Wojtyszko i Łukasza Wiśniewskiego, Mała Moskwa Waldemara Krzystka, Różyczka Jana Kidawy-Błońskiego, Rezerwat Łukasza Palkowskiego, Sponsoring Małgorzaty Szumowskiej.

Niektóre filmy tak bardzo zapadają mi w pamięć, że szukam w Internecie informacji, gdzie zostały nakręcone. Tak właśnie było z filmem „Sztuczki”, który filmowano w Wałbrzychu. Oglądałam go dwa lata temu, i koniecznie chciałam zobaczyć ten most, tą dzielnicę, i udało się to podczas zeszłorocznego urlopu.

Stojąc w wałbrzyskim Harlemie, wśród rozpadających się domów, mijana przez ludzi o zniszczonych twarzach, zasmucona wypełzająca z każdego zaułka biedą, bojąc się też trochę, że jakiś hoży młodzieniec wyrwie mi aparat, uświadomiłam sobie, że takich dzielnic jak Orunia jest mnóstwo.

Podobnie było z filmem „Mała Moskwa”. Niebo płakało, a ja spacerowałam brukowanymi uliczkami Legnicy, próbując odnaleźć klimat sowieckiego garnizonu, miasta w mieście, owej małej Moskwy. Stałam na schodach ratusza, tych samych po których wbiegała główna bohaterka, aby spotkać się ze swoim kochankiem.

Ponieważ nie odnalazłam w Legnicy atmosfery sowieckiego garnizonu, musiałam pojechać do Borne Sulinowa, miasta, którego do niedawna nie było na mapie, a w którym stacjonowali rosyjscy żołnierze. Z innych filmowych miejsc jakie chciałabym odwiedzić jest warszawska dzielnica Praga, która stanowiła tło dla filmu „Rezerwat”.

Oglądam też filmy zagraniczne, głównie Woody Alena – „O północy w Paryżu”, „Vicky Cristina Barcelona”. Niestety może być (na razie) pewien problem z zobaczeniem Paryża, czy Barcelony, ale kiedyś, kto wie? Filmów z Ameryką czy produkcji Bolywoodzkich na razie nie ruszam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Moje fimowe fascynacje

  1. Ewa W. pisze:

    Mamy coś wspólnego, jeżeli chodzi o filmy. Też bardzo lubię odnajdywać miejsca, w których były kręcone. Częściej jednak zdarza mi się zauważać w filmach różne niepowtarzalne krajobrazy, które już widziałam. Czuję niesamowitą satysfakcję, gdy oglądam film, a w tle widzę ulice czy pejzaż dobrze sobie znany. Dlatego m. in. zdarza mi się wyłapywać „nieścisłości” w filmach. W kadrze widzę np. Moherowe Klify w Irlandii, a z dialogu aktorów wynika, że są na Majorce. W głowie mam wtedy myśl: czy twórcy filmów mają ludzi za idiotów?
    Gdy czytałam o Twoich filmowych fascynacjach, przyszedł mi do głowy „Tatarak” Wajdy. Znakomity film, polecam Ci również do obejrzenia. Jego klimat na pewno odnajdziesz w Grudziądzu, gdzie był częściowo kręcony. To przecież niedaleko.
    Co do Ameryki – własnie z pejzaży filmowych widać jaka Ameryka jest brzydka. Poza kilkoma miejscami (np. Niagara, „stary” Waszyngton) nie ma tam dla mnie nic ładnego i jakoś mnie nie ciągnie, aby ją odwiedzić. Jedynie zawsze mnie zachwyca widok z góry dużego amerykańskiego miasta w nocy. Mieszkać tam na co dzień lub spędzić urlop jednak bym nie chciała.
    Wspomniany przeze mnie „Varg Veum” był kręcony w Bergen w Norwegii i niedługo będę mogła obejrzeć to miasto w realu. Przekonam się, czy odczucia wyniesione z filmu (zachwyt miastem) przełożą się na rzeczywistość.
    Napisz koniecznie po urlopie, co obejrzałaś i swoje wrażenia. Koniecznie! Kiedy masz ten urlop?

  2. graszka pisze:

    Do urlopu jeszcze daleka droga. zaplanowany jest na początek sierpnia. Tym razem nie będzie związana z filmem a moją miłością do drewnianych okiennic. Suwalszczyzna nazwana jest krainą drewnianych okiennic 🙂

    • Ewa W. pisze:

      Mieszkałam tam półtora roku, ale nie zauważyłam tego. Za to jak się jakimiś zachwycisz, to gospodarze zdejmą je i Ci dadzą – tacy ludzie tam mieszkają! Pod względem życzliwości to pierwsze miejsce w Polsce:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.