Nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej…

DSC_2893

Ewa, moja stała czytelniczka, podesłała mi linka do TED’owego wykładu Jacka Walkiewicza pt. „Pełna moc możliwości”. Odtąd pan Jacek towarzyszy mi codziennie. Gdy idę do pracy na popołudnie, słucham go rano, pijąc kawę. Kiedy mam poranną  zmianę, słucham go przed pójściem spać, leżąc już w łóżku. Pan Jacek porusza wiele ważnych spraw, ale głównie mówi o marzeniach.

Parę dni temu sprzątałam po remoncie apartament. Strasznie się zmęczyłam, pisałam o tym tutaj. Wtedy go zobaczyłam. Stał na tarasie.

Niewielki metalowy stolik z białymi krzesełkami. Takie stoliki podobały mi się od dawna, ale zawsze miałam ważniejsze wydatki, głównie bieżące rachunki. „Kiedyś na pewno kupię sobie taki, i postawię na tarasie w Edenie” – myślałam wycierając kurze.

I stało się to szybciej niż myślałam, bo tak właśnie jest z marzeniami, których bardzo się pragnie.

Szwagier właścicielki kupił taki sam apartament, i spytał czy nie chciałabym posprzątać go po budowlańcach. Mimo, że po ostatnim razie, obiecywałam sobie solennie, że nigdy więcej, to nie odmówiłam, i zrezygnowałam z wolnego weekendu.

Na początku praca furkotała mi w rękach. Około południa wpadł właściciel, i zapłacił mi z góry za dwa sprzątania. Poszedł, a ja w dłoni trzymałam wystarczającą ilość pieniędzy, aby kupić mój mały biały stolik. Dodało mi to skrzydeł, ale niestety zaczęło zawodzić podwozie.

Po paru godzinach „padnij! powstań!” moje kolano zaczęło protestować, bark wył, ręce stały się jak z ołowiu. Padłam na podłogę, i pewnie zostałaby tak na wieki wieków. Resztką sił wysłałam do syna „SOS”. Przybieżał w try miga, podniósł starą matkę, i pomógł dokończyć sprzątanie tej stajni Augiasza.

Znając siebie, wiedziałam, że jak odłożę na później zakup, to nigdy tego nie zrobię. Pieniądze rozejdą się na inne pilniejsze wydatki. Pomimo ogromnego zmęczenia, pojechaliśmy więc prosto do sklepu, aby kupić mój wymarzony stolik z krzesełkami.

W sklepie szarpnęłam się jeszcze na hamak za stówę. To było inne moje dawne marzenie – kiwać się w hamaku i patrzeć na błękitne niebo z białym obłoczkami. Ręka mi nie drgnęła, gdy w kasie płaciłam zawrotną dla mnie kwotę 450 złotych. Ani przez sekundę nie żałowałam tego co zrobiłam.

Pan Jacek, opowiadając o marzeniach, zacytował Władysława Bartoszewskiego, który powiedział: „Na pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej (…) nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte. „

Tego stolika nie opłacało się kupować. Będę rzadko go używać, tylko wtedy gdy goszczę w Edenie, więc jedynie w weekendy, albo czasem przed lub po pracy. Muszę pamiętać aby chować go do domku, bo złomiarze momentalnie go skroją.

Warto jednak było poczuć tą niesamowitą satysfakcję z realizacji marzenia, cóż, że opłaconą ciężką, prawie katorżniczą pracą, bólem całego ciała. I znowu obiecuję sobie, że to po raz ostatni, że nigdy więcej, bo jestem za stara na sprzątania po remontach, nie pozwala mi na to moje zdrowie.

Ale taki ogrodowy szezlong… apage Satanas!

Pojechałam dzisiaj do Edenu, położyłam się w hamaku, i bujana wiatrem, zasnęłam, czując wciąż wczorajsze zmęczenie. Lecz gdy otworzyłam oczy i spojrzałam na mój biały magiczny stoliczek, dumą mnie wypełniła taka, że hamak stęknął i pupą dotknęłam gleby.

A teraz czas na wnioski końcowe.

Po latach mitręgi, biedowania, po wylaniu morza łez, i oceanu potu, mogę powiedzieć, że statek mego życia dotarł na spokojne wody. I nie żałuje tego co przeszłam, bo wiele mnie to nauczyło, zwłaszcza pokory, i sprawiło, że jestem innym człowiekiem. Tamta Grażyna nie czułaby nawet jednej dziesiątej satysfakcji z kupna białego stolika.

Ps. Ewo, bardzo dziękuje ci za tego linka.

DSC_2925

 

DSC_2923

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej…

  1. Miśka pisze:

    Kochana! kiedyś wpadnę do Ciebie na kawkę przy tym pięknym stoliku:)
    A hamak …MIODZIO 😉

    • graszka pisze:

      I miodzio się na nim leżakuje. Na początku sądziłam, że nie wytrzyma mojego ciężaru (ponad 25 kg za dużo), ale dał radę 🙂
      Miśka zapraszam, wpadaj kiedy chcesz, w domku jest kanapa, spokojnie można przenocować

  2. Tetryk56 pisze:

    Nie wystarczy umieć zarabiać – umieć wydawać tak, by to dawało satysfakcję też trzeba koniecznie!
    „Marzenia się spełniają” 🙂

    • graszka pisze:

      spełniają . Pan Jacek bardzo dużo na ten temat mówi. Jedyny warunek trzeba im pomóc. Leżąc na kanapie i narzekając, nie spełnią się napewno

  3. ania.mania pisze:

    Czasami rozmawiam, dyskutuję z dziećmi (głównie z Julką, ale Mały się przysłuchuje) na temat pieniędzy, bogactwa, biedy … Wiem, że mają więcej niż niejedno dziecko choćby w ich klasie i dlatego zależy mi na tym aby im wpoić szacunek do tego co mają.
    Chcę aby wiedzieli, że to wszystko kosztowało i nadal kosztuje dużo wyrzeczeń i sporo pracy, także po nocach. Na dużo rzeczy muszą sobie oszczędzić, zarobić wykonując drobne prace, które niekoniecznie należą do obowiązków. Bo to zupełnie inna satysfakcja jest o czymś marzyć, potem na to zarobić i dopiero kupić niż mieć możliwość pójścia do sklepu i kupienia ot tak.
    Graszko, dzielna z Ciebie dziewczyna, podziwiam Cię bardzo i jeśli tylko sprzyjające wiatry powieją to wproszę się na kawę przy tym cudownym stoliku :))

    Hamak też mi się marzy, ale drzew nie mam, a taki wolnostojący to już nie to samo …

    • graszka pisze:

      rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
      Mój syn bardzo często nie chce słuchać moich wywodów. Kiedyś mnie to irytowało. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że on wyciąga wnioski . Nie ukrywam jestem z niego dumna. Bardzo dużo mi pomaga. Mobilizuje. Jestem w takim wieku, że mimo iż się mocno ograniczam, wprost puchnę. Szafa pełna ciuchów a ja w nic się nie mieszczę. Oglądałam jakiś ciuch, zastanawiając się czy powinnam go sobie kupić. Szczerze, gdyby nie on nie kupiłabym. – Mamo, kup sobie, przecież na to tak ciężko pracujesz- powiedział. No i kupiłam.
      Aniu jak tylko będziesz w Gdańsku, wpadaj. Z przyjemnością wypiję z tobą kawę

  4. jestem3xl pisze:

    …piękne rzeczy zakupiłaś. Marzenia trzeba realizować, a tym większą mamy radość kiedy się spełniają i kiedy sami na to zapracowaliśmy…

  5. magnolia pisze:

    zakupy świetne! Napewno będziesz je lubiła bardzo długo.
    Ciesze się, że wpadłam do Ciebie na taki dobry, tekst o ‚oswojonym’ świecie.
    Potrzeba mi dzisiaj takich słów.

    • graszka pisze:

      Magnolia, domyślam się, że masz pracowity okres. Jak znajdziesz czas posłuchaj p Pana Jacka, w internecie jest jeszcze jeden odcinek, równie ciekawy. Musiałam go długo przetrawić, żeby dojść do pewnych wniosków.

  6. graszka pisze:

    Również dzisiaj chciałam się podzielić swoimi przemyśleniami, jednak brak czasu mi na to nie pozwala. Rano przychodnia, popołudniu odgruzowałam mieszkanie, w międzyczasie gotując obiad na dzisiaj i jutro. Zaraz wsiadam w żabkę, jadę do Edenu podlać kwiaty, bo żar z nieba leci.
    Z Ewą miałam dzisiaj przyjemność porozmawiać telefonicznie. To była bardzo króciutka rozmowa pomiędzy odbieraniem służbowych telefonów. Staram się tak ułożyć swój grafik pracy, żeby móc się z nią spotkać. Mieszka ode mnie trochę kilometrów, ale to może będzie jedyna okazja do pierwszego i ostatniego spotkania 🙂

  7. Anka Wrocławianka pisze:

    Jak Ty to umiesz pięknie napisać! Nigdy nie wątpiłam, że dopłyniesz do spokojniejszego portu. Obyś mogła w min pobyć jak najdłużej. Pozdrawiam Cię serdecznie oraz biały stolik i hamak 🙂

    • graszka pisze:

      dlatego postanowiłam się uczyć, ale o tym napiszę następnym razem 🙂
      Przy stoliku jadłam dzisiaj obiad. Było cudnie do momentu kiedy zauważyłam, że ukradli mi iglaka. Bo po co iść do pracy, jak można iść na działki okraść kilka a potem stanąć na ryneczku i sprzedać za 5 zł

Możliwość komentowania jest wyłączona.