Nie zmieniaj świata, zmień siebie

Od kilku dni noszę się z napisaniem tej notki. Wczoraj, w jednym z komentarzy wspomniałam Ani, że zawieszam pisanie bloga. Na razie na czas wakacji. Jeśli wrócę do pisania, to być może pod innym adresem i inną nazwą. Kto będzie chciał mnie odnaleźć, na pewno odnajdzie, a jeżeli nie, to są jeszcze maile. Na moją decyzję złożyło się wiele czynników.

Przez całe dorosłe życie chowałam głowę w piasek, aby mieć święty spokój. Tak było z moim małżeństwem, a także i z wychowywaniem syna, któremu pozwalałam na więcej niż powinnam. Wszystko po to aby mieć ów spokój. W końcu zrozumiałam, że w ostatecznym rozliczeniu, to ja ponoszę konsekwencje, a nie ten komu ustąpiłam. Nadszedł więc czas zadbać o siebie.

Jest takie powiedzenie, że człowiek uczy się na własnych błędach. Tak, uczy się jeśli wyciąga z nich wnioski. W przeciwnym razie po raz kolejny wali głową w mur i dziwi się, że mur nadal stoi, a głowa boli.

Przez ostatni okres ubolewałam nad brakiem czasu. Nie mogę iść na studia, bo nie mam czasu. Nie mogę uczyć się języków, bo nie mam czasu. Nie mogę iść do przyjaciół, bo nie mam czasu. Na pisanie bloga miałam jednak zawsze. Uciekałam w niego, odwracając się do rzeczywistości, bo wygodniej jest popadać w nostalgię, wspominając z rozrzewnieniem beztroską krainę z dzieciństwa, niż brać się z życiem za bary.

Prowadzenie bloga to wbrew pozorom zajęcie bardzo pracochłonne. Napisanie jednej notki zajmuje czasem nawet parę godzin, a samo pisanie i korygowanie tekstu to nie wszystko. Blog poprzez linki powiązany jest z innymi. Z czasem tych linków przybywa, i czasu mu poświęcanego też.

Teksty komentują inni blogerzy, warto (wypada?) do nich zajrzeć, zobaczyć co słychać, skomentować, niejako pokazać się. Bo blog nie wisi w próżni, stanowi cząstkę wirtualnej społeczności. Chcąc być czytanym, i nie ukrywajmy komentowanym, trzeba w życiu tej społeczności brać czynny udział. A to niestety wymaga czasu. Bardzo dużo czasu.

Często łapałam się na tym, że gdy do mojego pokoju wchodził syn, odpowiadałam – nie przeszkadzaj, piszę na bloga. Nie chcę aby za kilkadziesiąt lat, kiedy będę już starą kobietą, gdy syn zapyta mnie dlaczego nie zrobiłam tego czy tamtego, będę zmuszona przyznać się mu, że nie miałam czasu, bo byłam zajęta życiem w wirtualnym świecie.

Wirtualny świat mimo, że pod drugiej stronie ekranu, przy klawiaturze też siedzi człowiek, jest w dalszym ciągu tylko wirtualnym światem. Nie zaprzeczam, dzięki blogowi poznałam bardzo ciekawych ludzi, parę z tych znajomości zaowocowało spotkaniem w realu. Jednakże żyjąc życiem wirtualnym nic nie zdziałam. Nie rozwiąże aktualnych problemów, co najwyżej przed nimi ucieknę.

Opiszę wam dzisiejszy poranek. Weszłam na zaprzyjaźniony blog. Czytam zaległe notki i komentarze. W ostatnim tekście autorka piszę, że sytuacja jej rodziny stała się dramatyczna. Brak pracy i pieniędzy, czyli rzeczywistość w coraz większej ilości polskich domów. Sama znam to doskonale. Człowiek zamożny, czy polityk kupujący wino, cygara lub żonie sukienki za nasze pieniądze nie wie co to znaczy jeść na obiad smażony czerstwy chleb. Co najwyżej nie zawsze stać go na Sushi.

Jestem kobietą czynu. Próbuję coś zorganizować dla autorki. Komentarze w stylu „przytulam” irytują mnie. Autorka, nawet jeśli nie prosi wprost o pomoc, to widać, że jej potrzebuje. Spędziłam pół dnia na tym, żeby przekonać ludzi do pomocy, umieściłam notkę na FB. I w końcu przypomniały mi się słowa pana Jacka „nie zmieniaj świata, zmień siebie”. Odpuściłam.

Wszystkim czytelnikom bardzo dziękuje.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Teraźniejszość. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Nie zmieniaj świata, zmień siebie

  1. jula pisze:

    Trzymam kciuki. Może mniej pisz ale życie jest tylko jedno.
    Znasz to powiedzenie „jak sobie pościelisz , tak się wyśpisz.
    I już królowa Antonina krzyczała do gawiedzi ze swojego balkonu,że jak gawiedź nie ma chleba to niech je ciasteczka…
    Tak, kraj nasz uległ dalekiej „polaryzacji”, tak ekonomicznie , politycznie , i religijnie.
    W moim mieście Radomiu z kolei inna opcja polityczna strzeliła pomnik byłemu prezydentowi, brat był ale córki z wnuczkami nie było (sic!)
    Poseł , który był inicjatorem tego pomysłu, pan Suski żali się , że nie ma dostawy gazu do jego willi bo podobno limit wyczerpany dla miasta ?!.
    To już urzędnicy na razie proponują, żeby (sic)! ze względu na bezpieczeństwo , bo w wieżowcach są np. za małe powierzchnie łazienek, ludzie zrezygnowali z gazu i zainstalowali sobie na własny koszt termy na prąd.
    Tak a podobno te rządzące partie wywodzą się z „solidarności” z ludźmi pracy.
    Być może , skoro teraz większość jest bez pracy, zwłaszcza w moim mieście.
    Ps.
    O tym pomniku napiszę potem, jak ochłonę z nerwów . Zdjęcie już cyknęłam.
    Chciałoby się powiedzieć Boże widzisz i nie grzmisz?!..
    Grzmiało, lało, czyli Najwyższy nie cieszył się . 😉
    Żadna tragedia nic nikogo nie nauczy , zwłaszcza tych u władzy! .. . 🙁
    Pss
    Życie Graszko jest tylko jedno , gospodaruj nim oszczędnie lub tak , żebyś była zadowolona ,że wybierałaś dla Siebie najlepszą opcje.
    Weź kartkę i zestaw po jednej stronie te +/ – , a po drugiej minusy z życia dla siebie! 😉
    Pa!

  2. graszka pisze:

    Jula, całkiem niedawno dzięki blogowi poznałam Ewę. Parę tygodni przed wyjazdem zagranicę za lepszym „jutrem”zaproponowała mi abym spisała sobie na karteczce, co bym chciała robić za pięć lat, gdzie mieszkać , co nosić, z kim się spotykać . Marzenia realne nie jakieś mrzonki o domu z basenem. Włożyć ową kartkę do portfela i dążyć do celu. Zaczynam kroczyć swoją drogą.
    Trzymaj się.

  3. Kneź pisze:

    Był czas, kiedy blog był Ci potrzebny jak powietrze – teraz czas na zmiany – coś się kończy, coś zaczyna. Blog i sieciowe znajomosci Cie zmieniły, jesteś inna niż wtedy kiedy zaczynałaś blogowanie. To wartość dodana. A że kawał bloga stworzyłaś to duże uznanie. Zmień co masz zmienić i baw sie dobrze.
    Pozdrawiam
    Kneź Dreptak 🙂

    • graszka pisze:

      Ja strasznie boję się uzależnień, a jak narazie jest to silniejsze ode mnie. Budzę się rano i co robię? – sprawdzam czy ktoś pozostawił komentarz.
      Lubię pisać, nawet bardzo. Piszę z serca, nie potrafię inaczej . Dzięki blogowi zyskałam znajomych ale też i wrogów. Wiele oznak sympatii ale też i wiele wylałam łez
      Jeszcze nie wiem czy potrafię zyć bez pisania, jedno wiem napewno blog nie może być sensem życia., bo życie toczy się za oknem. Ja nie znikam jak Kartka, jeśli komuś będzie zależało na utrzymaniu znajomości są maile, jeśli nie będzie to oznaka …….nie starczy wywodów, jestem zmęczona stałym analizowaniem dlaczego ktos tak postąpił a nie inaczej. Od przyjaciela zawsze słyszę „nie mierz ludzi własną miarą”
      Trzymaj się Starszy, jak odpocznę zaglądnę do Ciebie – lubię poczucie humoru Starszej

  4. jestem3xl pisze:

    …niestety masz rację, blog to czasochłonne zajęcie, a wirtualny świat pociąga nas coraz bardziej. Czasami potrzebna jest przerwa, Zakończenie i rozpoczęcie czegoś nowego. Sam ostatnio zauważam, że blog jest okej, ale pochłania coraz więcej czasu i cierpią na tym najbliżsi. Czy to znaczy, że również zbliżam się do miejsca, w który powiem dość…

    …pozdrawiam…

  5. ania.mania pisze:

    Byłam na tym blogu, widziałam Twój apel … Przy odrobinie czasu pewnie wejdę i wsiąknę, będę mieć własne zdanie, teraz nie mam (zdania) … ale, Graszko, to Ty jesteś najlepszym przykładem na to, że nie można czekać aż ktoś wyciągnie w naszą stronę rękę, chociaż wsparcie jest każdemu potrzebne. Trzeba brać życie w swoje ręce … chociaż wiem też, że nie każdy to potrafi.
    Dostałam w swoim życiu po tyłku kilka razy, dwa tak solidnie … było różnie i choć teraz nie mogę narzekać to finansowo bywało nieciekawie. Wiem jak to jest oglądać każdą złotówkę zanim się ją wyda, przez lokalnych polityków i ich chęć udowodnienia nie wiadomo czego i komu o mało nie straciłam Marcina będąc w 6 miesiącu ciąży … Do pracy nikt nigdy mnie nie przyjmie bo mi sił nie starczyło w walce o swoje. Ale podniosłam się i cieszę się, że jestem tu gdzie jestem. Czasem trzeba bardzo chcieć ale też mieć szczęście.
    Ty Graszko chcesz bardzo, więc życzę ci dużo szczęścia i wytrwania. Wierzę, że wrócisz do pisania, bo masz do tego dar i to też element Twojej samorealizacji.
    Dziękuję za zaproszenie, mam nadzieję, że tego lata się uda :))
    Ściskam gorąco!

    • graszka pisze:

      Widzisz Aniu rozpętałam burze w szklance wody, Jaskółka wylała na mnie wiadro pomyj. Jest mi przykro, cholernie przykro z tego powodu. To nie spływa po mnie jak po kaczce. Dzisiaj – odpowiem nie warto pomagać, bo Ciebie oplują i podepczą. A ja o niczym innym nie marzę jak o świętym spokoju
      Masz rację trzeba bardzo chcieć ale też mieć dużo szczęścia. Ci którzy nigdy nie sprzątali cudzych brudów, nawet nie mają pojęcia jak to jest u kogoś sprzątać, układać cudzą bieliznę. Wtedy, musiałam, nie miałam wyjścia. Zamieniłam garsonkę na dres. Szczęście się do mnie uśmiechnęło, to zasługa ludzi którymi zaczęłam się otaczać . Praca w przychodni daje mi satysfakcję. Moim celem jest pracowanie z pasją.
      A pisanie – ech lubię, nawet bardzo . Te słowa napisane wczoraj, że kłamię na swoim blogu już mniej bolą . Dziękuję Aniu za komentarz. Mam nadzieję na spotkanie przy kawie w Edenie

  6. Nika pisze:

    Rozumiem i popieram. Nawet bardzo…bo mam takie same dylematy. Blogowanie zabiera czas i energię, której w realu ciągle brak. Mus jest wystopować.

    Jeśli zdecydujesz się pisać gdzie indziej po wakacyjnej przerwie, na co mam nadzieję, to znajdę Cię. Choćby po to by wiedzieć czy u Ciebie w porządku. Trzymaj się cieplutko Graszku i powodzenia w realnym życiu:)

    • graszka pisze:

      Nika, trzymam kciuki, oby udało Ci się znaleźć pracę. Taką która cieszy i daje satysfakcje.
      Moja przychodnia teraz już bardziej cieszy niż martwi.
      W sobotę zaraz po pracy jadę do Edenu a ponieważ mam wolny poniedziałek i wtorek zostaję tam odpocząć. Mam tam prąd ale nie mam internetu. Hamak, książka. Jednym słowem nicnierobienie. Takie mam plany.

  7. sarna pisze:

    Graszko, twórca teorii oczekiwań Victor Wroom doszedł do wniosku, że siła naszej motywacji jest zależna od siły naszych oczekiwań, natomiast Skinner stworzył teorię wzmocnień wg, której nasze motywacje zależą od naszej pamięci o skutkach wcześniejszych zachowań i jeżeli były one pozytywne będziemy je powtarzać, a jeżeli negatywne będziemy ich unikać.
    Porzuć lęki – jesteś mądrą i silną kobietą, kto jak kto, ale Ty dasz radę, więc zacznij marzyć.

    powodzenia

  8. Wiedźma pisze:

    Powodzenia Graszko ! we wszystkim co zamierzasz. Knieź ma rację i jeśli zaniechanie bloga jest Ci potrzebne, to z żalem, ale rozumiem. ” Czas ma nas”…..

  9. magnolia pisze:

    ciekawe rzeczy napisała Sarna. Ja trochę tak czuję- sporo zależy od nas samych.
    Ale tez uważam że dobrze że nie jesteśmy rozsądni i racjonalnie zostawiamy innych w spokoju twierdząc ‚niech sobie sami radzą, wszystko od nich zalezy przecież’.
    Wiem że jesteś z tych , co rzucają się do pomocy. I za to tez Cię lubię i zachwycam się Tobą.
    Smutno że zostawiasz blog. Ale tak jak pisali już inni- jeśli Ci to pomoże, to dobra decyzja.
    Mam nadzieję poczytać gdzieś jeszcze o Tobie…..

    W razie pytań ogrodowych, wal śmiało

Możliwość komentowania jest wyłączona.